O Alicji, co krnąbrnym dzieckiem była
O 24 godzinach, Izraelitach i śnie.
Wiem więc, co czują rodzice Władzia, tym bardziej, że sama poroniłam. Wiem, co to depresja i ucieczka od modlitwy, od Boga, bo są momenty, że człowiek ma wszystkiego dosyć. Ale wiem też, że jest mi łatwiej wracać do codzienności, gdy powracam na właściwe tory. Dzisiaj byłam u spowiedzi, byłam na mszy, a śpiewając w parafialnej scholi uciekam choć na moment od tego, co dookoła. Człowiek nie chce się użalać. W moim wypadku czasem zwyczajnie potrzebuję godziny czy dwóch w tygodniu tylko dla siebie, by mieć siłę dla innych. Szkoda, że nie wszyscy to zawsze rozumieją. Kochana Dorotko, Boże, ile tutaj widzę na każdym froncie. niepełnosprawny syn, mąż po wypadku, tato z Alzheimerem. Kochana, jesteś bardzo dzielna, bardzo cię pozdrawiam. Tak, ja uważam, że ta cała w ogóle taka, wiecie, inicjatywa wytchnieniowa dla rodziców właśnie zajmujących się dziećmi, czy też chorymi, swoimi bliskimi różnymi, to jest bardzo ważna rzecz.
Dbaj o siebie, Dorotko, dbaj również o siebie, tak. To jest piękne, co robisz, oddając się swojej rodzinie, szczególnie tak potrzebującej, ale dbaj też o siebie. Jaskółka Włyskawica tak pisze. Ojcze, dzięki Tobie poszłam po pięciu latach do spowiedzi. No proszę. Co prawda jednak nie było tak, jak sobie wyobrażałam, bo ksiądz już po moim pierwszym zdaniu o tym, że to moja pierwsza spowiedź po takiej przerwie, przerwał i poganiał, co mnie mega zdeprymowało i pogłębiło już i tak wielki lęk, przez co zapomniałam kilku grzechów, na szczęście z tej kategorii lżejszych. Dodatkowo ksiądz rekolekcjonista mówił w swojej nauce, że powinno się bić dzieci o Boże i że świadczy to o miłości rodzicielskiej. Matko...
Krnąbrna. Jak się później dowiedziałam, chciała tymi słowami dać mi do myślenia i doprowadzić mnie do porządku. Efekt był jednak całkowicie odwrotny. W tym momencie poczułem się, jakbym była najgorszą osobą na całym świecie. Jakbym była po prostu zła do szpiku kości. Dlaczego? No dobra, już tłumaczę, bo wcale to nie jest takie oczywiste. Otóż rok wcześniej... Z okazji pierwszej komunii świętej otrzymałam w darze od gości m.in. dwa pisma święte dla dzieci. Byłam nimi niesamowicie zafascynowana. Czytałam po kilka razy te same historie na zmianę, raz z jednej księgi, raz z drugiej. W jednej z nich, w historii ze Starego Testamentu, znajdował się opis okoliczności, w jakich Izraelici łamali przymierze zawarte wcześniej z Bogiem.
Autor w wielu miejscach określał ich właśnie słowami krnąbrny lud Boży. Kojarzyło mi się to wtedy z absolutnym złem i zepsuciem. Już od najmłodszych lat interesowała mnie osoba Boga, więc okropnie się przeraziłam, że ja też mogę być aż tak niedobra i nieposłuszna wobec Niego, jak ci Izraelici, no bo przecież jestem krnąbrna. Wypełniło mnie to okropną rozpaczą. Właśnie dlatego, usłyszawszy to słowo na swój temat, kompletnie nie potrafiłem się uspokoić. Mama poirytowana, nie rozumiejąc w ogóle mojego zachowania, zostawiła mnie samą. Znowu zostałam we własnym towarzystwie, bardzo płacząc. Pamiętam, jak dziś słyszałem wtedy wiadomości z telewizji z osobnego pokoju.
Tak jak już wspominałam, nasze kłótnie nigdy nie trwają długo. Chciałabym trochę sprostować. Spokojnie, nie wierzę w każdy sen, który mi się przytrafia. Nie rozmyślam nad nimi, nie doszukuję się ukrytego przesłania. Staram się do wszystkiego podchodzić z rozsądkiem i nie traktować niektórych rzeczy magicznie. Wiem jednak, że sny w niektórych wypadkach mogą być wskazówkami od Boga. W tym wypadku muszę się przyznać, że wydarzenie to i w realu, i we śnie odegrało jednak bardzo dużą rolę w tym, jak dziś postrzegam Boga i jaką mam z Nim relację. To właśnie po tamtej nocy uznałem Go za swojego najlepszego przyjaciela i bardzo się do Niego zbliżyłam. Nie uważam Go za sędziego, który wylicza nasze upadki. On bardzo się o nas troszczy, nawet gdy nam się wydaje, że zostaliśmy we wszystkim sami.
Naoczyłam się, że nie jesteśmy tym, za kogo uważają nas inni ludzie. Być może pani Dominika do dziś uważa mnie za krnąbrną osobę. Nie ma to najmniejszego znaczenia. Tak samo jak i nie ma znaczenia fakt, za kogo sami siebie chcemy uważać. Tylko to, co Bóg o nas myśli, ma znaczenie. Wszyscy jesteśmy dziećmi króla, powinniśmy więc chodzić z podniesioną głową. Pozdrawiam cieplutko, Alicja. Moi drodzy, taka to trochę właśnie świąteczna historia o tym, jak to się spotyka Pana Jezusa.
Kochani, tu wiele chyba nie trzeba komentować, bo myślę, że autorka nam dobrze wszystko tutaj napisała. Zobaczcie, kochani, czasem wystarczy jedno słowo, które nawet dla nas może być bardzo niewinne, nie? Bardzo niewinne, bo my tylko po prostu powiemy, knombrny. A w historii tego człowieka, w historii tego dziecka w tym wypadku, to może być kompletna katastrofa, nie? Bo właśnie to czytało, bo właśnie to zobaczyło, bo tak o sobie myślało. Kochani, w ogóle zauważcie, my mamy cały czas niestety w Kościele taki ten obraz tego Boga, sędziego Boga, każącego Boga, dla którego nie jesteśmy godni. Ile to się Kościół namęczył, żeby taki obraz w nas wykształcić? Mówię to oczywiście teraz dużym sarkazmem.
Bo nie mówię, że to jest oczywiście tylko wina Kościoła i że Kościół w ogóle sam w sobie tak ma, ale jednak nie oszukujmy się. Bardzo często to jest wina Kościoła. Takiego Boga nas nauczono. Takiego, dla którego właśnie krnąbrny Izrael to jest ktoś, kogo nie ma za co kochać. Kochani, ja myślę, że to jest taka historia, którą trzeba sobie nieustannie przekładać na różne rejony życia. Na te z Panem Bogiem oczywiście, czyli żeby uwierzyć w ten sen, który miała nasza autorka, nie? Czyli ten sen, gdzie my się uznajemy za niegodnych, że my nie chcemy się z nim spotkać, gdzie my myślimy, że tylko trzeba uciekać, a na szczęście on tam już stoi po prostu, jakby drzwi nie było i chce nas tylko tulić, chce nas tylko przyjąć. Kochani, to nie jest żadna opowieść o tym, że nie ma złych rzeczy, że my złych rzeczy nie robimy, że nie należy nazywać złych rzeczy po imieniu.
Nie jesteśmy tym, kim nas widzą ludzie, nie jesteśmy tym, kim my sami siebie widzimy. Jesteśmy tym, jak nas Bóg widzi. I to nie chodzi o ukrywanie zła, tylko o to, żeby umieć te rzeczy odróżnić. Bardzo Ci dziękuję, Alicjo, za tą taką przedświąteczną historię. Zobaczcie, myśmy nawet w święta Bożego Narodzenia włożyli te bzdury nie o tych prezentach, gdzie żeśmy tego świętego, bidnego biskupa Mikołaja zrobili gościem z rózgą, nie? Gościem, który właśnie, jak będziesz grzeczny, to będzie prezencik, a jak będziesz niegrzeczny, to będzie rózga. Boże, jakie to są okropne rzeczy, jak to uczy chorej miłości. Ja wiem, że niby się wszyscy cieszymy, o, tu Mikołaj, Ja wiem, że już oczywiście wielu z nas tak, Boże, nie robi. Wiem, że pewnie bardzo wielu z Was nie grozi swoim dzieciom, rózgom od Mikołaja, ale zauważcie, to jest czasem taka pokusa, żeby dziecko uspokoić, bo rzeczywiście zachowuje się krnąbrnie i my potrafimy je tak ustawiać.
Jak taki będziesz, to będzie rózga. To cię Pan Jezus pokaże. To Bozia patrzy. Boże, kochani, co my robimy bardzo często z naszej wiary, z Pana Boga, z Jego miłości, z naszej ludzkiej też miłości, bo to my się też nawzajem wynagradzamy i karzemy. Boże, co to za głupota jest. Co to za głupota jest. Kochani, z taką historią was zostawiam na te święta, przed świętami. Usłyszymy się pewnie niedługo, nie wiem kiedy, w święta chyba raczej nie, bo tam będą jakieś też inne rzeczy jeszcze, ale pewnie po świętach zaraz, albo kiedyś tam, nie wiem, czy będzie jakaś przerwa, czy nie, jeszcze, kochani, nie wiem, bo nagrywam to troszeczkę wcześniej. Zobaczymy, w jakim będę stanie świątecznym, czy będę miał czas coś nagrywać.
Jeśli będę, to oczywiście będzie, jak nie, no to będzie tuż po świętach coś tam. Na pewno niedługo, ale ta historia, myślę, na święta nam się przyda. Z tym dobrym snem, z Panem Jezusem w domu u babci, który czeka i przytula, bo On właśnie to chce robić. Kochani, bądźcie dobrzy dla siebie, bądźcie dobrzy dla innych. Kochajcie siebie, kochajcie innych, a nade wszystko zawsze. Kochajcie Boga. Bardzo Was ściskam, bardzo Was pozdrawiam, bardzo Was błogosławię. Miejcie się proszę najlepiej na świecie i do usłyszenia w następnym odcinku naszych potłuczonych historii. Wszystkiego pięknego. Miejcie się dobrze. Z Bogiem. Pa, pa.
Pokazano wszystkie 11 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.