Mentionsy Mentionsy
Historia kobiet
Historia kobiet

Rozpustny Wokulski, zimna Izabela

02.10.2026 ·36 min 22 s

Stanisław Wokulski oddawał się w Paryżu rozpuście, Izabela Łęcka raczej nie poprzestała na biernych fantazjach o marmurowym posągu, a salonowe damy nie kryły, że chętnie wskoczyłyby dorobkiewiczowi do łóżka niekoniecznie jako żony - choć zapewne w szkole tych akurat fragmentów “Lalki” nie omawialiście. Dzisiejszy odcinek “Historii kobiet” jest o zgubnym wpływie romantycznych projekcji na relacje damsko-męskie, o aniołach domowego ogniska i kobietach upadłych oraz o epoce wiktoriańskiej, która wcale nie była taka pruderyjna.

I w tej optyce prostytutka była rodzajem zła koniecznego, które owszem należało potępić, ale też w imię większego dobra, czyli ochrony cnoty przyzwoitych kobiet tolerować. Społeczeństwo wiktoriańskie, podsumowując, podzieliło sobie kobiety na Madonny i Ladacznice i był to podział jeszcze bardziej nieprzekraczalny niż sfera domowa i publiczna. Madonna dostawała opiekę, utrzymanie, szacunek, poczucie bezpieczeństwa, ale mogła to wszystko stracić, jeśli wbrew autorytetom jednak miała te potrzeby seksualne i je zaspokajała.

Latacznica, czyli rozwódka, panna z dzieckiem i przede wszystkim prostytutka, uprawiała więc seks powiedzmy swobodnie, ale karą za to był stygmat kobiety upadłej i pozycja na marginesie społeczeństwa. Nawet jeśli, jak przekonywali co bardziej postępowi, ale też protekcjonalni reformatorzy, kobietę zmuszała do nierządu ekonomiczna konieczność, desperacja albo wręcz padła ofiarą handlarzy ludźmi, to hańba, którą się okryła, była niezmywalna. Raz utraconej cnoty przywrócić bowiem się nie da, o czym w lalce boleśnie przekonała się była prostytutka Marianna.

Dla mężczyzny kochającego kobieta jest świętością jak ołtarz. Otóż jeśli pierwszy lepszy awanturnik zbliża się do tej świętości jak do krzesła, I postępuję z nią jak z krzesłem, a ołtarz się tym zachwyca, wówczas... No wówczas, pojmuję pani, zaczynamy przypuszczać, że ów ołtarz jest naprawdę tylko krzesłem. Zachowanie Izabeli jest dziś, wydaje mi się, bardziej zrozumiałe. Bo jeśli małżeństwo oznaczało prawne ubezwłasnowolnienie i ekonomiczną zależność od męża, a w łóżku to miała zamykać oczy i myśleć o dzieciach, no to trudno się dziwić, że wolała odbieranie mniej lub bardziej platonicznych hołdów od wielbicieli od zostania panią wokulską. Z kolei Stanisławowi szanse na udany związek odebrało, przynajmniej moim zdaniem, to takie zinternalizowanie właśnie podziału na aseksualną Madonnę i grzeszną Ladacznicę.

Madonny bał się dotknąć, a Ladacznicą pogardzał, bo była dotykana. I tu znów cytat. Trzeba było poznawać kobiety nie przez okulary Mickiewiczów, Krasińskich albo Słowackich, ale ze statystyki, która uczy, że każdy biały anioł jest w dziesiątej części prostytutką. No i jeżeli spotkałoby cię rozczarowanie, to chociaż przyjemne, mówi sobie po tym, jak odkrył zdradę Izabeli. Jak widać na załączonym obrazku, myśl, żeby poznać kobietę, nie wiem, przez rozmowę na przykład, jest tu zbyt rewolucyjna. I tym średnio optymistycznym akcentem na dziś kończymy.

Pokazano wszystkie 4 dopasowania. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.