Mentionsy Mentionsy
Historia bliska
Historia bliska

Historia bliska 6 stycznia godz. 21:07

06.01.2025 ·42 min 34 s · 9 rozdziałów
10:32 · Wojna i jej wpływ 1

No tylko, że te obozy to nie były tak naprawdę obozy, tam się umierało po prostu. Z powodu warunków głodu, ciężkiej pracy. I tam też trafia Konrad Sfinarski. Tak jest, tam trafia Konrad Sfinarski, ale jako nieletni, bo on miał wówczas piętnaście i pół roku, jako nieletni zostaje zwolniony, prawdopodobnie też za interwencją swojego wuja, który był na Śląsku znanym fotografikiem, no udaje mu się wyciągnąć Konrada. Sfinarska umiera. Swinarska umiera w październiku 45 roku, w wieku 45 lat, a w marcu ginie jego starszy brat Henryk w szeregach wojska armii niemieckiej. I to jest wiedza, którą Swinarski przez całe swoje życie później ukrywa. No właśnie, bo zaraz nie może ukrywać o swoim życiu nic, ponieważ zjawia się taki czas w Polsce Ludowej, tak ona się potem zaczęła nazywać potem PRL, gdzie życiorys to jest podstawa twojego bytu.

22:46 · Teatr i sukcesy Swinarskiego 3

W tej chwili jest tylko wąska grupa widzów teatralnych i dlatego reżyser teatralny nie oddaje tego, kim mógł być Konrad Skrynecki. Taka bliska nie jest, Pani Profesor. Bilety do teatrów w Krakowie, Warszawie trudno są dostępne wciąż. Nie wszystko opowiemy z tej biografii, a bardzo bym chciał zachęcić Państwa tą rozmową, żebyście pobiegli i kupili tę książkę, ponieważ jest dosyć niezwykła. Biografia ukryta. Co tam z tej biografii chciała Pani jeszcze w niej powiedzieć, czego nie było na przykład, nie wiem, u Pani Walaszek czy gdziekolwiek indziej? Jest ten moment taki też trudny, to znaczy jego żony, pani Barbary Swinarskiej, która była niejawną, ale tajną agentką służb specjalnych, służb bezpieczeństwa. Tu trzeba powiedzieć jedną rzecz bardzo wyraźnie. W PRL każdy artysta, który chciał wyjeżdżać i pracować za granicą,

...prezentować swoje dokonania za granicą. Nie wiem, czy mogę powiedzieć każdy, ale niemal każdy był nagabywany przez Służbę Bezpieczeństwa z propozycją współpracy. Po prostu to była pewnego rodzaju rutyna. I bardzo często było też tak, że ta współpraca, w niektórych przypadkach przynajmniej, Zgoda na taką współpracę bywa warunkiem, że w ogóle no nie wyjedziesz, jeżeli się nie zgodzisz, prawda? Bo nie damy ci paszportu. Przypominam, jeśli są wśród państwa młodsi słuchacze, że w PRL-u nie było tak, że można było trzymać sobie paszport w szufladzie. Nasze paszporty były na milicji. Tak, paszporty, o ile w ogóle nam ten paszport wydano, były przechowywane na milicji. Każdy wyjazd to było złożenie podania o paszport, który władza ludowa mogła to podanie zaakceptować albo odrzucić.

Nie mamy tak wiele czasu i musimy w tym miejscu od razu powiedzieć z Finalskiej miał kłopotu z paszportem. Nie miał kłopotów z paszportem, to prawda. A pracował i jeździł co niemiara. Tak. Trzeba też uczciwie powiedzieć, że już w pewnym momencie władze PRL-owskie zdawały sobie sprawę, że trzymanie artystów na takiej krótkiej smyczy nie ma sensu i woleli mieć po prostu też dla swojego wizerunku raczej no pokazywać tych naszych wybitnych artystów. Więc od pewnego momentu już może nie stwarzano takich trudności w wyjazdach. Tym niemniej jakiś rodzaj nękań czy uwikłań ciągle się wydarzał. Rzeczywiście Barbara Witek-Swinarska, potem używała formy Barbara Swinarska, zgodziła się na taką współpracę. Przez kilka lat była tak zwaną TW, czyli tajny współpracownik.

30:54 · Zakończenie rozmowy 1

Państwo nie muszą nam zazdrościć, ponieważ to wyzwolenie wciąż jest zarejestrowane, zostało w dosyć dobry sposób przez Telewizję Polską i wciąż możemy to zobaczyć. A na razie, zanim zobaczymy wyzwolenie, namawiam do przeczytania książki Konrada Swinarskiego, biografia ukryta. Beata Guczarska była gościem programu Historia bliska. Bardzo pani dziękuję. Dziękuję Państwu i również zachęcam Państwa do przeczytania książki. Jest tam naprawdę niezły kawałek historii i realiów życia w PRL-u również.

35:50 · Czerwone Gitary 1

Jedna pani pisze, że nawet oprawiła sobie egzemplarz sprzed 40 lat tej gazety i wisi jej na ścianie i wtedy myśli o historii jednej zajęłości z czerwonymi gitarami i z kimś tam jeszcze. I wreszcie może być skojarzenie zupełnie jeszcze inne. Profesor Jerzy Eisler, znakomity historyk, znawca PRL-u, przede wszystkim jako młodeciany człowiek, nastolatek, w roku 1969 miał to wielkie szczęście. Dostał się na koncert czerwonych gitar. Wtedy u szczytu popularności one były. Od samego początku nie zajmowali miejsc siedzących, tylko stali, wariowali, krzyczeli, śpiewali razem z czerwonymi gitarami, a przede wszystkim machali marynarkami, bo taka była moda. Robili to prawie wszyscy, ale jeden mężczyzna siedzący obok bardzo kontestował tę sytuację, a ba mało tego zwracał uwagę, żeby zachowywali się przyzwoicie.

Pokazano wszystkie 6 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.