S02 Bonus | Szokująca codzienność w Australii
Australia to kraj zupełnie inny niż wszystkie. Tu do szkoły jeździ się na kangurach, w kieszeni nosi się antidotum na śmiertelne ugryzienia, a nowych obywateli szkoli się z wyłapywania węży, które regularnie można spotkać we własnych domach. To też kraj dobrego życia, w którym wystarczy pocisnąć kilka lat, aby finansowo móc sobie pozwolić na własne lokum, a potem work-life balance jest już bardzo przyjemny i przez większość roku można podróżować. W tym odcinku Julia i Marek rozprawiają o tym, co zaskoczyło ich po przeprowadzce i do jakich australijskich zwyczajów trudno się przyzwyczaić.
Dzień dobry bardzo, tutaj jest Julia i Marek i dzisiaj wzięliśmy was z zaskoczenia. Jest to bonusowy odcinek, bo stwierdziliśmy, że zrobimy taki krótszy odcinek po to, żeby poopowiadać trochę o australijskich rzeczach, bo często Australia jest dalekim krajem, jest zupełnie innym niż każdy inny kraj na świecie i często są tu rzeczy, które po prostu sobie nie można wyobrazić, że tak jest, a tak naprawdę jest, więc będziemy dzisiaj opowiadać o rzeczach, które nie mieszczą się normalnym ludziom w głowie, a jednak w Australii występują. Dzieją się różne rzeczy takie niespotykane i nietypowe, do których jesteśmy przyzwyczajeni. Ale czy to oznacza, że to jest bonusowy odcinek, więc we skip the first part, Marek? Nie będzie dwudziestominutowego wstępu Markowego, gdzie opowiadasz o życiu? Nie będzie. Nie będzie. Nie, to ja wychodzę, bo to jest moja ulubiona część odcinka.
To jest typowy odcinek o Australii, bo nagrywamy podcast z Australii i będzie typowo o Australii. Powinnaś się cieszyć w ogóle. Po pierwsze będzie krótszy, będziesz mogła szybciej wrócić do swoich obowiązków domowych, a po drugie nie będzie tak dużo mnie i będziesz mogła opowiadać nawet nie o sobie, tylko o Australii. Już uważam, że to jest najgorszy odcinek tej serii, bo nie ma po prostu części markowej, ale w sumie w ostatnim odcinku miałeś długą część markową. Dzisiaj może być faktycznie bardzo australijsko. Ten podcast nazywa się Hey! G'day! Podcast z Australii. Marek Knappe i Julia Gospa prowadzą go dla was z Queensland w Australii. Jeżeli byście chcieli wspierać nasz podcast, to na stronie podcastzaostralii.com są wszystkie linki, żeby nas wspierać.
Pozdrawiamy wszystkich nowych i starych patronów, wszystkich. W ogóle mamy ich dużo. Ludzie się łączą na naszą grupę na Facebooku i ja się strasznie cieszę. Teraz w ogóle... Bo my żeśmy tak ustawili tego Patronite'a. Ja nie do końca wierzyłem, że ktoś będzie płacił. Julia mówiła, że wierzyła, chociaż też nie, więc teraz będziemy, musimy zacząć ustalać, co my dla naszych patronów będziemy fajnego robić. Więc jeżeli jesteście patronami, to możecie nam nawet podpowiedzieć, co byście chcieli jeszcze jako patroni, a jako nie patroni, to też możecie powiedzieć, co by was przekonało, żeby wspierać nasz podcast. O, to bardzo fajne. W ogóle chyba pierwszy raz w odcinku to ty mówisz o Patronite, co znaczy, że gdzieś tam zacząłeś wierzyć. Nie, zupełnie nie to znaczy. Po prostu mi głupio, bo sobie myślę, że ty mogłabyś pomyśleć, że ja tego nie chciałem i ja to oponuję i ciągle ty musisz o tym mówić, a to nie jest prawda.
Ja wspieram ciebie w twoich decyzjach też na temat podcastu, mimo że nie są zgodnie z moimi decyzjami. Ale koniec końców decyzja jest wspólna, jak to ma wyglądać i co chcemy robić. No tak działa kompromis w związku, dlatego nie jestem sam. Dzisiaj też się pewnie będziemy nie zgadzać, prawda Marek? Nie wiem, nie wiem. Może na Stanach Śląskich jest inaczej niż w tym, bo na przykład w Melbourne, nie wiem czy wiesz, rok temu wprowadzili nowe prawo, że w ogóle zakazują uprawy jakichkolwiek warzyw w ogródku. Jak masz sobie swój ogródek, to tam możesz tylko sadzić kwiatki, a warzywa zupełnie nie. Musisz być wielkim przedsiębiorcą i musisz pryskać te rzeczy i tak dalej, więc Jak jesteś malutkim człowiekiem, który chciałby sobie posadzić marcheweczkę, to niestety w Melbourne tego nie zrobisz.
W Polsce też były takie na owady, takie jak rakietki tenisowe, nie? Z prądem, że raziły prądem. No to tutaj tak mniej więcej to z pająkami działa. Teraz w ogóle jeszcze ostatnio wymyślili takie pistolety na właśnie na pająki, że masz taki pistolet jak te takie z tymi foam, z tymi No takie, że się tak… Pianką. Dla dzieci, z taką pianką, o. To właśnie też reklamują je jako dobra rzecz na pająki, więc jak się ma… Na szczęście te duże pająki, one są straszne i boją, ale przynajmniej jak śpimy, to nie wchodzą nam do buzi, więc tylko te małe. Więc to jest spoko. No, to prawda. Do tego jeszcze węże, jak już jesteśmy przy tych wszystkich zwierzętach. No, otwierasz kibel, a tam pytonik taki zwinięty jak kupa wygląda.
Myślę, że jakbyś takiego pytona gdzieś tam wywiózł do lasu i jakby cię ktoś złapał, to byś dostał z 2000 dolarów. Złapał cię z pytonem? W samochodzie? Ty siedzisz na miejscu kierowcy, a obok siedzi pyton i tak patrzy... Gdzie ty z nim jedziesz? Ale nie zdarzyło ci się mieć węża w samochodzie? No mi się zdarzyło już 10 razy. No, ja mam trupiego, on jest stary i mam mnóstwo dziur, więc ja po prostu się tym nie przejmuję. Tak wiem, że tak jest. Nowsze samochody są bardziej... Otwierasz maskę, a tam po prostu wąż sobie siedzi, tak? Gdzieś tam zaglądasz, patrzysz pod nogę, o nie, jedziesz i coś ci tutaj smyra. No kurde, no i musisz się zatrzymać i po prostu go wywalić. No to jest słabe. I trzeba się, to nie jest łatwe się do tego przyzwyczaić, bo... Ale da się. To nie, to nie. My już tu żyjemy 10 lat i po prostu no sobie z tym Jakoś radzimy, to nie jest jakieś mega, no tylko nie trzeba się, jak ktoś się panicznie boi, no to jest problem.
No ale jak się tak troszeczkę boicie, no bo jasne, że się będziecie bać węży, jak tu przyjedziecie, no bo w Polsce tych węży jest tak mało, że po prostu nie jesteście przyzwyczajeni do tego, że one są. Ale jak po prostu codziennie będziecie gdzieś widzieć, musieli wynosić go, on wraca, wynosić, on wraca, wynosić, on wraca, no to po prostu po pewnym czasie się przyzwyczajecie do tego. No ale też właśnie to co Marek mówi, że jesteśmy jak gdyby, jak zostajesz, przeprowadzasz się do Australii, jak tutaj już dostajesz stały pobyt i obywatelstwo, no to jak gdyby elementem zdawania na to obywatelstwo jest właśnie przejście takiego kursu radzenia sobie z tymi zwierzętami, które na co dzień ma się w domu. Ja się śmieję, bo ja mam takie wspomnienia z tego, naprawdę. To było dla mnie chyba najgorsze w całym tym zdawaniu na obywatelstwo. Właśnie uczenie się, jak po prostu obsługiwać węża, który jest u ciebie nieproszony w domu.
Też są jakieś hipnozy na pewno, które ci pozwalają walczyć z takimi rzeczami. Wszystkie takie trochę jak z traumą, trochę jak właśnie z takimi wszystkimi fobiami. Są różne na to sposoby. A jak to jest u was w domu? Częściej ty wynosisz węże czy sam? Wiesz co, na początku było tak, że to zawsze sam. On musiał wracać z pracy, jak był wąż, bo ja się po prostu pamięć nie bałam, więc w ciągu dnia zdarzało mu się, że dwa razy wracał z pracy do domu, żeby mi wynieść węża. Dzisiaj jest trochę inaczej. Chyba się zmienia to, jak masz małe dziecko, bo po prostu bierzesz też odpowiedzialność za to dziecko i po prostu... Nie chcę powiedzieć masz jaja, ale trochę masz, musisz mieć jaja. No ale po prostu musisz, no musisz mieć jaja, bo musisz obronić swoje dziecko. No właśnie. Ale tak samo wśród zwierząt bywa, że po prostu one stają się bardziej agresywne, jeżeli mają dzieci, więc w sumie tak.
Zdarza się też, że jedziesz taką długą drogą. W Australii jest na przykład taka długa droga na Labore, ale jest też kilka mniej znanych. Jedziesz taką długą drogą i ona nagle się urywa i jest przepaść. Więc też trzeba być uważnym, żeby nie wylodować tam w tej przepaści. Dla nas to już jest śmieszne po tylu latach, bo rzeczywiście głupi turyści, kurde, przyjeżdżają i nie wiedzą, że tak może być. No właśnie kurde, jadą 100 kilometrów na godzinę. Dokładnie, jadą i nie wiedzą. No jak gdyby trzeba słuchać podcastu, podcast z Australii, czytać blogi Julia&Sam i oglądać na TikToku Marka w Australii, żeby po prostu wiedzieć, na co się tutaj przygotować.
No bo to nie, no Australia jest tak różnym krajem od wszystkich, które znacie, w których żeście byli, że to nie ma tak, że sobie przyjedziecie i sobie sami, po australijsku się mówi wing it, czyli sobie to jakoś zorganizujecie. Po prostu trzeba się mocno przygotować, a już szczególnie właśnie do wyjeżdżania. U nas uczą trzech takich podstawowych rzeczy, jeżeli chodzi o wyjeżdżanie. Po pierwsze, że nie trzeba brać żadnej wody, no bo wodę to się znajdzie wszędzie. Po drugie, jeżeli byśmy nie znaleźli tej wody nigdzie, no to zawsze można sobie wypić swoje własne siki, bo przecież to też jest woda, pije się właściwie, to jest perpetuum mobile. Jeżeli coś nam ugryzie, to koniecznie trzeba jak najszybciej wyssać jad tego węża, który nas ugryzł, no bo wtedy możemy ten... Najlepiej jest z dwie osoby, bo czasami ciężko dosięgnąć pewnych miejsc swoim.
Zawsze masz przy sobie zapas, skrzyneczka w samochodzie, Tak jak macie ten First Aid Kit, no to tak samo macie po prostu antidotum, wychodzicie, nawet nie tylko jak jedziecie na Outback, nawet jak się idzie na spacer po prostu po buszu w okolicy domu, to do kieszeni telefon i mały antidotum, jakby coś się wydarzyło. W tej całej apteczce też mamy Panadol, który niby, kurde, jest zwykłym lekiem, ale jednak pomaga nam w sytuacjach. Proszę, Julia. No właśnie, bo wszyscy myślą sobie, że tutaj te straszne zwierzaki, tylko węże i pająki, a się okazuje, że w Australii mamy coś takiego jak droppers, czyli spadające miśki. Odmiana koali. Jak sobie wyobrazicie koalę, to bardzo podobnie wygląda. Właśnie myląco, myląco podobnie i to jest właśnie cały trik, że widzisz, sobie siedzi na drzewie, podchodzisz jako turysta, no i nagle on ciebie ma po prostu.
To prawda. W ogóle też słyszałaś, że wycofują nam gotówkę w ogóle i to fajnie w ogóle, że wycofują gotówkę, bo nie będzie trzeba nosić. W Australii w ogóle są strasznie ciężkie monety i mnie strasznie wkurza to, że wypychają mi kieszenie. I mniejsza wartość, tym większa moneta. 50 centów jest największe. No i masz taką garść w ogóle pieniędzy i nic nie możesz za to kupić, więc kurde, wreszcie ktoś o tym pomyślał, wreszcie ktoś stwierdził, że wycofają całą gotówkę. Bankomaty powoli są usuwane, jeszcze na moim osiedlu chyba dwa zostały, ale już niedługo ich nie będzie i będziemy mogli płacić tylko kartą i wszędzie będzie można płacić kartą. Kartą, zegarkiem, telefonem, wszystkimi tymi jakimiś tam gadżetami. Pewnie niedługo, wiesz, będzie można i odciskiem palca, nie? Są już w ogóle takie czipy, które można sobie wczepić, a w ogóle też widziałem ludzi, co sobie wycinają z karty czipy i sobie wczepiają pod skórę, co jest dziwne, ale tak robią i to w sumie fajnie.
Bo to jest... Niektórzy... Słyszałem o takich ludziach, co sobie nie poradzili i po prostu nie stać ich na wyjazd poza Australię i tylko jeżdżą na kempingi tutaj w Australii, no bo nie stać ich nigdzie, ale ja takich nie znam, więc nie wiem... Ja też nie mam. Wśród moich znajomych to wszyscy po prostu sobie podróżują po świecie naprawdę i... Albo po prostu leżą, wiesz, na plaży przez większość tygodnia, jeżdżą na rowerach, spacerują... Wiesz, no wszyscy są w ogóle też super umięśnieni, tak? Jak gdyby... Blondyni, opalana skóra, 99% facetów surfuje tutaj w Australii, kobiety codziennie na plaży, joga, tłoczno, po prostu wychodzisz na plażę, tu joga, pilates, wszystko, więc też faktycznie patrzysz i widzisz, że Australia jest taki zdrowy naród, po prostu te ciała są idealne, takie w kanonie tego idealizmu lat 90.
Czy możemy już skończyć? Julia... Ja czasem się za mikrofonem chowałem, ale w ogóle ja się nie spodziewałem! Ja się nie spodziewałem, że ty tak potrafisz szyć! I teraz, moi drodzy, musicie dowiedzieć się całej prawdy o tym... Jakbyście jeszcze nie zauważyli przez ostatnie 25 minut, to dzisiaj jest Prima Aprilis, czyli pierwszy dzień kwietnia.
Austrojczycy bardzo lubią sobie wkręcać wiele rzeczy, więc my stwierdziliśmy, że też zrobimy taki bonusowy odcinek i nie wiedziałem, że tak dobrze nam to wyjdzie. April Fools, jak to mówią Australijczycy. Ale wiesz, co jest najgorsze? Że wszystkie te rzeczy, o których mówiliśmy, to są ludzie, którzy w nie naprawdę wierzą. Tak, ja brałem te wiadomości właśnie... Z moich TikToków i ludzi, którzy naprawdę to wiedzieli. Pewnie jeszcze jakbym dłużej szukał tego wszystkiego w umyśle, to pewnie znalazłbym jeszcze parę innych bzdur, które ludzie mówią. Ale większość rzeczy... Prześlizgnęły nam się chyba dwie, które są prawdziwe. Albo trzy, bo o pieniądzach żeśmy mówili, że są duże pięćdziesiątki, a małe te.
Pojechać, kupić pocztówki, znaczki, wypisać, znaleźć, zrobić tabelkę z ludźmi. Kurde, ja myślałem, że to tak łatwo powiem, a jeszcze wybrać ludzi, bo jeszcze głupi byłem i powiedziałem, kto napisze najfajniejszy komentarz, to pierwsze 10 osób dostanie pocztówki. I potem czytałem te komentarze i wszystkie były super i w ogóle kogo ja mam wybrać z nich? Ja też nie umiem robić konkursów, też ostatnio zrobiłam konkurs, kupiłam sobie kolczyki z Kakadu, które ci wysyłałam, żeby mieć na nagranie podcastu, po czym wpadłam na to, że przecież jak nagrywamy, to i tak mam słuchawki na uszach, więc nie będzie ich widać, więc postanowiłam je komuś podarować i moje pytanie na Instagramie brzmiało, czy papuga Kakadu, taką jaką mamy, W naszym intro umie mówić, a nawet mówi w naszym intro, więc jakieś trzy sekundy zajęło pierwszej osobie, żeby zgadnąć.
Mam nadzieję, że zrobicie komuś jakiś fajny żart, bo to jest fajne. Ja lubię to święto. No, ja też tak myślę. Dlaczego w życiu mamy być tylko poważni i mówić tylko o smutnych rzeczach i tak dalej. Śmiejmy się i róbmy sobie jaja z tego życia, bo co nam zostało. Cieszmy się z tym, że możemy sobie robić jaja i że mamy fajną codzienność, która nie jest tylko smutna i przebijająca. Naprawdę, trzeba doceniać, że można sobie czasem pożartować. Julia Coello. Do widzenia. Dobranoc. Do usłyszenia. Cześć. Trzymajcie się.
Pokazano wszystkie 17 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Podróżnicy opowiadają o niezwykłych rzeczach w Australii i powodzeniu się z zwierzętami.
Opowieść o problemach z pająkami i wężami w domu, szkoleniach i reakcjach na zagrożenia.
Opowieść o podróży w Outbacku, zagrożeniach i poradach na przetrwanie.
Porady na temat przygotowania się do podróży w Australii, w tym wodę, meduzę i droppers.
Opowieść o nieобыcznych doświadczeniach w Australii, takich jak spotkanie z dropperami, praktyki zdrowotne i kangury w mieście.
Opis przejścia do płatności bez gotówki, korzyści i trudności.
Opis zdrowego stylu życia australijskiego, w tym fitness, dietetyka i popularność Vegemite.
Przykłady żartów i przekrętów na April Fools Day w Australii, w tym reklamy i tradycje.
Podzielono się doświadczeniami z jadalnymi rzeczami z dzieciństwa, takimi jak placki i wafle, oraz opowiedziano o zjawiskach April Fools Day, takich jak McDonald's McFry i pranie rzeczy w McDonald's.
McDonald's zrobił McFry, czyli hamburgera z frytkami w środku.
Podzielono się historiami o znanym z April Fools Day, takich jak poduszkę pierdzącą i proszek do kłucia, a także o Spotify w wagonie, gdzie każdy może grać swoją muzykę.
Rozdziały i streszczenia generowane automatycznie. Pełna transkrypcja nie jest publikowana — wyszukaj frazę, aby zobaczyć dopasowane fragmenty.
„McDonald's zrobił McFry, czyli hamburgera z frytkami w środku."
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Australia to kraj zupełnie inny niż wszystkie. Tu do szkoły jeździ się na kangurach, w kieszeni nosi się antidotum na śmiertelne ugryzienia, a nowych obywateli szkoli się z wyłapywania węży, które regularnie można spotkać we własnych domach. To też kraj dobrego życia, w którym wystarczy pocisnąć kilka lat, aby finansowo móc sobie pozwolić na własne lokum, a potem work-life balance jest już bardzo przyjemny i przez większość roku można podróżować. W tym odcinku Julia i Marek rozprawiają o tym, co zaskoczyło ich po przeprowadzce i do jakich australijskich zwyczajów trudno się przyzwyczaić.