„Sylwester to moje dziecko". Roman Ż. — cichy inwestor ZondaCrypto?
Strzelał w latach 90. Dziś podpisuje umowy. Ta sama szkoła — nowy strój.Jeden człowiek ze Śląska łączy świat, który porywał i zakopywał w lesie, ze światem, który stoi za jedną z największych afer gospodarczych w historii Polski. Media o nim raczej nie piszą. W tym odcinku robimy odwrotnie.Zaczynamy w lipcu 1995 pod Kędzierzynem — fałszywi policjanci, środek odurzający w napoju, grób wykopany dwa tygodnie wcześniej. Od tej sceny prowadzi prosta linia: przez haracze i „ochronę" za 1,5 tys. miesięcznie, przez lichwę na pierwsze potknięcie (300 tys. pożyczki pod nieruchomość wartą 20 milionów), przez karuzele VAT — aż do giełdy kryptowalut, na której inwestowali Polacy.Po drodze tłumaczymy mechanizmy po ludzku: jak z wyłudzeń rodzą się „startupy", dlaczego gdy pada hasło „rosyjska mafia", niewygodniejsza jest odpowiedź o dziurawym systemie VAT i bezradnych służbach, i dlaczego po dwunastu latach zarzut przywłaszczenia usłyszał… okradziony.Skala? Trzej opisani przedsiębiorcy stracili od kilkudziesięciu do kilkuset milionów. Doliczając karuzele VAT i pieniądze, które wyparowały z giełdy — z dużym prawdopodobieństwem powyżej miliarda złotych.To był Hajsownik. Patrzę, dokąd płynie pieniądz.
Opis zdarzeń z 1995 roku, gdy Roman Ż. został zmuszony do podpisania wyjaśnienia po przemocie.
Opis struktury i działalności gangów przestępczych Śląska w latach 90., z fokusem na Grzegorza Pokida.
Opis początków kariery Romana Ż. jako uczestnika gangu Pokida, jego roli w zabójstwie.
Opis wyjścia z więzienia i rozpoczęcia nowej kariery jako finansista i oszust.
Opis szczegółów metody wyłudzeń i oszustw, z przykładem wypowiedzenia Szymona Brodzkiego.
Opis zakłóceń w firmie i kary, zakończenie opowieści o Romanie Ż. i jego kariery.
Rozdziały i streszczenia generowane automatycznie. Pełna transkrypcja nie jest publikowana — wyszukaj frazę, aby zobaczyć dopasowane fragmenty.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Strzelał w latach 90. Dziś podpisuje umowy. Ta sama szkoła — nowy strój.
Jeden człowiek ze Śląska łączy świat, który porywał i zakopywał w lesie, ze światem, który stoi za jedną z największych afer gospodarczych w historii Polski. Media o nim raczej nie piszą. W tym odcinku robimy odwrotnie.
Zaczynamy w lipcu 1995 pod Kędzierzynem — fałszywi policjanci, środek odurzający w napoju, grób wykopany dwa tygodnie wcześniej. Od tej sceny prowadzi prosta linia: przez haracze i „ochronę" za 1,5 tys. miesięcznie, przez lichwę na pierwsze potknięcie (300 tys. pożyczki pod nieruchomość wartą 20 milionów), przez karuzele VAT — aż do giełdy kryptowalut, na której inwestowali Polacy.
Po drodze tłumaczymy mechanizmy po ludzku: jak z wyłudzeń rodzą się „startupy", dlaczego gdy pada hasło „rosyjska mafia", niewygodniejsza jest odpowiedź o dziurawym systemie VAT i bezradnych służbach, i dlaczego po dwunastu latach zarzut przywłaszczenia usłyszał… okradziony.
Skala? Trzej opisani przedsiębiorcy stracili od kilkudziesięciu do kilkuset milionów. Doliczając karuzele VAT i pieniądze, które wyparowały z giełdy — z dużym prawdopodobieństwem powyżej miliarda złotych.
To był Hajsownik. Patrzę, dokąd płynie pieniądz.