Mentionsy Mentionsy
HISTORIA KIELECKICH ULIC
HISTORIA KIELECKICH ULIC

Historia kieleckich ulic. Piotrkowska

22.05.2026 ·6 min 16 s

Ulica Piotrkowska w Kielcach to jeden z najstarszych szlaków komunikacyjnych miasta. Jej przebieg znany jest już z map z XVIII wieku. - Piotrkowska to część historycznego traktu, przy którym powstały Kielce. Ta ulica nieprzypadkowo zakręca wchodząc do Rynku pod kątem i tak też z niego wychodzi – mówi Krzysztof Myśliński, Świętokrzyski Wojewódzki Konserwator Zabytków. W upowszechniającym wiedzę z zakresu historii oraz dziedzictwa kulturowego regionu świętokrzyskiego, ze szczególnym uwzględnieniem dziejów miasta Kielce, czasopiśmie „Studia Muzealno-Historyczne” wydanym w 2009 roku przez Muzeum Historii Kielc czytamy, że obecna ulica Piotrkowska już w końcu XVIII wieku nazywana była Warszawską, od połowy XIX wieku Starowarszawską, a od 1945 do 1989 roku była to ulica 1 Maja. Ulicą Piotrkowska wyjeżdżano w stronę Końskich i Piotrkowa Trybunalskiego oraz ulicą Warszawską, bowiem aż do lat trzydziestych XIX wieku była drogą wyjazdową z Kielc do Warszawy. Na końcowym odcinku biegła wzdłuż prawego brzegu starej Silnicy. Za mostem odchodził od niej na północ gościniec do Zagnańska (podobnie jak obecna ulica Okrzei), zaś na południowy zachód droga do Czarnowa (obecna ulica Czarnowska). Na planie miasta z 1821 roku widniał szlaban na ulicy Piotrkowskiej. Wcześniej, przed miejscem, gdzie zaczynała ona biec brzegiem starej Silnicy (przy wylocie ulicy Silnicznej), zapewne znajdowała się brama miejska. - Ulica Piotrkowska sięgała aż po dzisiejsze Herby, ale niewiele się z niej zachowało, bo większość zabudowań wyburzono w związku z budową chociażby Domu Związków Zawodowych i Zakładu Ubezpieczeń Społecznych czy też rozbudową urzędu miasta. Nadal jest to jednak obszar gęsto zabudowany. Z dawnych budynków zachowało się kilka niewielkich kamienic położonych po północnej stronie ulicy Piotrkowskiej, bliżej Rynku. Od wielu lat są one jednak opuszczone, ponieważ są w bardzo złym stanie technicznym. A kolejne budynki zostały wybudowane w latach 70-tych minionego stulecia – opowiada Krzysztof Myśliński. I dodaje, że mniej więcej w 1840 roku, po rozebraniu zawalonego wcześniej budynku ratusza, magistrat mieścił się w kamieniczce położonej w zachodniej pierzei Rynku. Z biegiem czasu miasto kupiło sąsiadujące budynki, między innymi od strony ulic Małej i Piotrkowskiej włączając je do magistratu. Natomiast miejsce, w którym później wybudowano parking na Placu Konstytucji 3 Maja, było bardzo gęsto zabudowane. Przecinała je ulica popularnie zwaną Koszykami, która wówczas łączyła ulice Leśną i Piotrkowską. W latach 60. ubiegłego wieku zapadła jednak decyzja, że ze względu na stan techniczny znajdujące się w tym kwartale zabudowania zostaną rozebrane a na ich miejscu utworzony zostanie parking. Bliżej obecnej ulicy Mojżesza Pelca i dalej w stronę Silnicy zabudowa była zdecydowanie rzadsza. - Jeszcze w połowie minionego wieku przy ulicy Piotrkowskiej stał na przykład drewniany dom, wyglądem przypominający barak, który zapewne służył celom biurowym lub usługowym. A idąc dalej, za obecną ulicą Mojżesza Pelca, doszlibyśmy do otwartego wówczas kanału Silnicy. Na archiwalnych zdjęciach można zobaczyć, jak już ta skanalizowana, z obmurowanymi brzegami rzeka jest przykryta deskami – dodaje Świętokrzyski Wojewódzki Konserwator Zabytków. Dalej ulica Piotrkowska przechodziła przez Silnicę tzw. austriackim mostem i tak jak obecnie biegnie ulica 1 Maja dochodziła aż do torów kolejowych. I tam się kończyła aż do momentu wybudowania obecnego ronda Herlinga-Grudzińskiego u zbiegu Alei IX Wieków Kielc oraz ulic Paderewskiego, Okrzei i 1 Maja.

Piotrkowska to jest część starego traktu, przy którym Kielce powstały. Z północnego wschodu, właściwie na zachód, na północny zachód, nie przez przypadek ta ulica tak zakręca, wchodzi do rynku pod kątem, wychodzi do rynku też trochę pod kątem, wchodzi jako Bocentyńska, czy dawniej Bożencka, wychodzi jako Piotrkowska. Piotrkowska to dziś, dawniej to była ulica Warszawska, później Starowarszawska, kiedy przebito ulicę obecną Warszawską. Ze Starej Piotrkowskiej, a nazwa ta historycznie sięga aż po dzisiejsze herby, czyli po dalekie przedmieścia, bo to dziś ulica podzielona na Piotrkowską, czyli tę część staromiejską i 1 Maja, czyli tę część już taką przedmiejską, tam za rzeką, za rąbem, to z tej Starej Ulicy Piotrkowskiej de facto niewiele się zachowało. No bo tak, to był w ogóle rejon, obszar bardzo gęsto zabudowany. Przy Piotrkowskiej stały takie domy, z których zachowały się do dzisiaj tylko trzy, czyli dwójka, czwórka i szóstka.

Przy czym czwórka i szóstka to są budynki, które lata temu zostały opuszczone. No nie świadczą dobrze o ich właścicielach, choć wiem, że tam są inwestorzy, którzy od lat próbują te działki zabudować. To były takie niewielkie kamieniczki, które po tej stronie... W prawej właśnie, czyli północnej, sięgały niemal do tego miejsca, gdzie dzisiaj jest ulica Mojżesza Pelca. Ale nie do samej ulicy, bo później tam po prostu już zabudowy nie było. Tam w latach pięćdziesiątych stał taki drewniany barak czy budynek, chyba służący jakimś biurowym czy takim usługowym celom, ale nie potrafię powiedzieć, co się w tym budynku znajdowało. A dalej po prawej stronie idąc w dół Piotrkowską, już za dzisiejszą ulicą Pelca, pamiętajmy, że dzisiaj to wygląda wszystko zupełnie inaczej. Kiedy w latach 60-tych, na początku 70-tych zaczęto budować budynek Wojewódzkiej Rady Związków Zawodowych, później potężnie i chyba nieudanie przebudowany i rozbudowany nad budynek hotelu, taki ogromny budynek pod samym Starym Miastem.

to ta część ulicy już zupełnie uległa przekształceniu. Ale gdybyśmy jeszcze poszli nią w latach 50., a może późnych 40., to przed samą rzeką, przed samą silnicą, to szlibyśmy do otwartego kanału silnicy, bo ona tam jeszcze nie była zamurowana. Widać zresztą na niektórych starych zdjęciach, jak ta już skanalizowana, czyli z omurowanymi brzegami silnica jest przykryta próchniałymi deskami. I ten drewniany budynek, który stał obok, został na początku lat 50. rozebrany. Przez jakiś czas, ale to już było w latach 70., pomiędzy tym starym budynkiem, czyli końcem dzisiejszej ulicy Piotrkowskiej, czyli rzeką, a tym ciągiem zabudowy, który w znacznej mierze starej zabudowy został rozebrany, bo tam dzisiaj, jeszcze wrócę do tej północnej pierzei, ona się zaczyna starymi trzema domami, z których te dwa pod czwartym i szóstym dzisiaj wyglądają fatalnie, są opuszczone i właściwie się rujnują.

To kilka następnych domów zostało rozebranych, one zostały zbudowane w latach 60. i na początku 70., bo ta pierzeja jest przedłużona w stronę zachodnią, tylko że te domki, które tam stoją, takie niewielkie kamieniczki, to już są kamieniczki powojenne i właściwie bez historii. Za nimi, za dzisiejszą ulicą Mojżesza Pelca, już właściwie na takim zabudowanym skwerku, przez jakiś czas stał piętrowy budynek biurowy. Pierwotnej jego funkcji nie potrafię Państwu powiedzieć, ale przez bardzo długi czas tam był oddział ZUS-u. Tego ZUS-u, który ma swoją główną siedzibę po drugiej stronie ulicy. Natomiast po drugiej stronie ulicy, czyli po tej południowej stronie ulicy Piotrkowskiej, to historycznie rzecz biorąc było tak. W roku mniej więcej 1840, może rok wcześniej, po zawaleniu się i rozebraniu Starego Ratusza, znacznie wcześniej, Miasto, magistrat, który przez jakiś czas mieścił się w wójtostwie, czyli w budynku przy rynku 12, kupił kamieniczkę w zachodniej pierzei, jeszcze wówczas niedużą kamienicę, w zachodniej pierzei rynku, czyli tam, gdzie dzisiaj jest magistrat.

I z biegiem czasu tak się rozpychał, rozpychał, rozpychał. Najpierw miasto skupowało kolejne sąsiadujące budyneczki od strony ulicy Małej, dwie kamieniczki, które włączono potem w magistrację. Od strony północnej budynek należący do kupca rosyjskiego pochodzenia, on się chyba nazywał Dutow. I za tym budynkiem magistratu, który był tylko frontową częścią dzisiejszego urzędu miasta, stała taka niesłychanie gęsto zabudowana, zabudowany kwartoł, przecięty ulicą, popularnie nazywanym Koszykami. To była taka ulica łącząca tam już znacznie dalej w stronę dzisiejszego ZUS-u, ulicę Leśną z ulicą Piotrkowską. To był szereg kamienic pochodzących. wybudowanych w połowie XIX wieku, ale już w latach międzywojennych niesłychanie przeludniona, o bardzo niskim standardzie dzielnica miasta. I w latach 60. podjęto decyzję o jej całkowitej rozbiórce i z biegiem czasu całą pierzeję starych kamienic, które mieściły się zaraz za magistratem, zaczęto rozbierać.

Na początku lat 50. rozebrano kilka z tych domów, ponieważ przedłużono, powiększono, znacznie powiększono budynek Urzędu Miejskiego. To boczne skrzydło od ulicy Piotrkowskiej, podobnie jak od ulicy Leśnej, I ten cały nowy front tam od Placu Konstytucji powstał na miejscu tej właśnie zabudowy przy ulicy Piotrkowskiej. A później już w latach, w połowie lat siedemdziesiątych rozebrano resztę tej zabudowy razem z taką, powiedziałbym, legendarną ulicą Koszyki. Na tym miejscu powstał Plac Konstytucji, który przez wiele lat był po prostu parkingiem przy Urzędzie Miasta. Dziś to jest to miejsce zajęte przez parking przy Urzędzie Miasta, tylko że przez ten piętrowy. I w gruncie rzeczy, poza tymi trzema kamieniczkami przy Piotrkowskiej na rogu Koziej, ze starej zabudowy zachowały się tylko dwie czy trzy kamienice, tam już po lewej stronie, w stronę silnicy, ze starymi podwórkami, z takimi dość mało atrakcyjnymi jakimiś oficynkami czy komórkami.

I to jest właściwie ostatni ślad tej dawnej Piotrkowskiej. Bo oczywiście Piotrkowska dawniej historycznie przechodziła przez nieistniejący już tak zwany austriacki czy wielki murowany most, dostosowany do potrzeb ówczesnego miasta, czyli stosunkowo wąski, obrukowanej nawierzchni i później tak jak dzisiaj biegnie ulica 1 Maja, ale dawniej także pod nazwą Piotrkowskiej biegła aż tam do torów. I można powiedzieć, że ta rzeczywista Piotrkowska tam się kończyła na przejeździe na linii kolejowej tej starej Iwanogrodzko-Dąbrowskiej, czyli dzisiaj powiedzielibyśmy takiej warszawsko-krakowskiej, Kończyło się także w sensie dosłownym w tym miejscu, ponieważ ten przejazd był nie tylko wielkim utrapieniem tych, którzy rujcą Piotrkowską z miasta chcieli wyjechać tam na północ, czy na północny zachód, ale także miejscem, gdzie było niesłychanie wiele tragicznych wypadków, w których ginęli niecierpliwi woźnice, ginęły konie, przechodnie, którzy chcieli tam przez te zawsze zamknięte rogatki do czasu wybudowania dzisiejszego wiaduktu, tak zwanego pierwszego mostu herbskiego, co nastąpiło dopiero w połowie lat pięćdziesiątych.

To było takie miejsce, które w sensie symbolicznym kończyło ulicę Piotrkowską. Dziś Piotrkowska zachowała tylko ślad dawnego klimatu, ślad dawnej zabudowy. To jest taka trochę amorficzna ulica.

Pokazano wszystkie 8 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.