Po co nam ta zmiana czasu?
Historia zmian czasu jest bardzo ciekawa. Po pierwsze możemy podejść do zagadnienia czasu filozoficznie. Możemy wprowadzić elementy fizyki kwantowej. Możemy patrzeć na ekonomię, na prawo i na psychologię społeczną – wylicza Robert Gwiazdowski w najnowszy odcinku podcastu video „Gwiazdowski mówi Interii”. I stawia fundamentalne pytanie: Czy nam ta zmiana czasu jest jeszcze w ogóle potrzebna?
Dzień dobry, wieczór. Tu Gwiazdowski mówi. Robert Gwiazdowski. A mówi Interii. Zapraszam do swojego podcastu. W weekend przed świętami przestawialiśmy zegarki. No i rzeczywiście był to doskonały moment, żeby w internetach wybuchła imba. Znaczy, nie mówię wybuchać. Żeby ponownie do tej imby wrócono, bo wracamy do niej dwa razy w roku. I to tak od wielu, wielu już lat. Bo od wielu, wielu już lat wiadomo, że to jest czysty idiotyzm. Gdy wprowadzano to rozwiązanie, uzasadniano je na różne sposoby.
Jakoś to się trzymało kupy. Aczkolwiek historia zmian czasu jest bardzo ciekawa. Możemy po pierwsze podejść do zagadnienia czasu filozoficznie. Możemy wprowadzić elementy fizyki kwantowej. Możemy patrzeć na ekonomię. Możemy patrzeć na prawo. I na psychologię społeczną. Z filozofii to oczywiście możemy sięgnąć do antyku, do porównania koncepcji czasu Arystotelesa i Heraklita, ale... Najbardziej pasuje określenie św. Augustyna. Ono nie tylko do czasu się odnosi, do prawdy je również stosować możemy.
Czymże jest więc czas? pisał, pytał biskup z Japonii. Jeśli nikt mnie o to nie pyta, wiem. Jeśli pytającemu usiłuję wytłumaczyć, nie wiem. W zasadzie do dziś się to sprawdza. Wspomniałem o fizykach kwantowych. Oni też nie do końca wiedzą czym jest czas i mają różnego rodzaju koncepcje na ten temat. Zmienianie czasu, tego biologicznego, miało ponoć, cytuję, na celu lepsze dopasowanie aktywności społecznej do światła dziennego. Miał pozwolić na dłuższą aktywność dobową.
To jest pomysł rzymski, bo w Rzymie Liczono od 263 roku przed naszą erą. Czas według oczywiście zegara słonecznego. No i przyjęto taką koncepcję, że do przesilenia zimowego godzina miała 45 minut, a podczas przesilenia letniego 70 minut. Dzień dzielił się wtedy na ante meridiem, czyli przed południem i post meridiem, czyli po południu. Potem są ponumerowane od 1 do 12, no i od 13 do 24, aczkolwiek w systemie anglosaskim to jest AM i PM. Na pomysł, żeby wpleść ten czas do ekonomii wpadł Benjamin Franklin.
Mało tego, zwykła operacja przestawienia tych zegarów, to wszystko zajmuje czas. A czas to pieniądz. Robimy coś, czego byśmy nie musieli robić, marnując czas. Czas, którego zasób jest ograniczony 24 godziny na dobę i ani sekundy więcej. No chyba... No i ten kluczowy element w procesach gospodarczych, procesie produkcji, bo tym kluczowym elementem jest człowiek Okazuje się, że po zmianie czasu, zwłaszcza tej wiosennej na czas letni, mamy problemy przez jakiś czas ze zdrowiem, z koncentracją.
W związku powyższym jesteśmy w tej robocie, do której chodzimy mniej efektywnie. Jak jesteśmy mniej efektywni, no to wymierne negatywne skutki dla działalności gospodarczej. No i w końcu sam człowiek, nasze zdrowie. Przesuwanie Zegarków, szczególnie właśnie letnie, do przodu powoduje zjawisko zwane społecznym jet lagiem. Narzucony przez zegarki administracyjnie czas nie pokrywa się z tym naszym biologicznym i to generuje liczne problemy. Skutkuje zmęczeniem, rozdrażnieniem, zwiększoną liczbą incydentów medycznych. To zostało, proszę Państwa, Zmierzone w statystykach szpitalnych. Czy to związek przyczynowo-skutkowy, czy zwykła koincydencja czasowa, że właśnie po zmianie czasu mamy więcej tych incydentów?
No. Zwiększona liczba wypadków drogowych. Podwyższone ryzyko zawału serca. Szwedzi zmienili, że w pierwszych tygodniach po przestawieniu zegara do przodu tych incydentów sercowych jest o 15% więcej. Więc po jaką cholerę my to wszystko robimy? 89% badanych uważa, że powinniśmy z tego zrezygnować. Tymczasem politycy w tym tkwią. Mimo, że Nie ma pozytywnych skutków ekonomicznych, są negatywne, mimo że z całą pewnością są negatywne skutki zdrowotne. Co do tych negatywnych skutków zdrowotnych, to można powiedzieć, że jest konsensus i on, proszę Państwa, jest większy niż w przypadku zmian klimatycznych.
No to już piąta rocznica. Właśnie upłynęła, odkąd mieliśmy przestać zmieniać czas. Ale w dalszym ciągu zmieniamy. Dlaczego tak się dzieje? Dlaczego dzieje się coś, co jest sprzeczne z odczuciami? Generalnie rzecz biorąc, politycy przecież kierują się preferencjami wyborców. Jak powiedziałem, 89% badanych mówi zdecydowanie tak, żeby od tego odejść. No ale politycy nie przyjmują się opinią prawie 90% swoich wyborców.
Po ósme, promuj przeciętność. Po dziewiąte, wzmacniaj w ludziach poczucie winy. I po dziesiąte, poznaj ludzi lepiej niż oni sami znają siebie. No właśnie, więc zaczynając od dziesiątego. Politycy znają nas, a przynajmniej znają nas lepiej ci, którzy politykom podpowiadają, co mają robić, niż my sami siebie, przynajmniej niektórzy. W związku powyższym wiedzą, jak nami manipulować i wiedzą, że coś takiego jak zmiana czasu jest świetnym instrumentem do manipulowania społeczeństwa. Zmasknie w ludziach poczucie winy. No proszę. Zużywacie za dużo energii. Za długo śpicie.
Mów do społeczeństwa jak do mojego dziecka? No proszę, no zobaczcie, no dzieci drogie, będzie lepiej jak przestawicie sobie te zegareczki. No i dalej. Z tych 10 zostały jeszcze 2, no bo 2 się mniej stosują. Stwórz problemy, po czym zaproponuj rozwiązanie. No problemem jest brak świeczek albo energii elektrycznej, więc zaproponujemy zmiany. Najlepiej przestawić zegarki. Ale to wszystko służy odwracaniu uwagi. Odwracaniu uwagi od realnych problemów, więc zajmujemy się takimi duperszczytami, dlatego że wiemy dziś, że to są Duper sznyty jeśli chodzi o efektywne oddziaływanie na gospodarkę i na ekonomię. No i teraz jeszcze proszę Państwa mamy teorię regulacji. No bo to państwo, ten demiurg, ten lewiatan hopsowski mówi nam, jak mamy ustawić zegarki, kiedy mamy je przestawić.
I że słońce, czyli taki naturalny miernik, do którego odwoływali się Rzymianie, nie ma najmniejszego znaczenia. Znaczenie ma jakaś ekonomia albo coś tam jeszcze innego. W związku powyższy my państwo, my rząd mówimy ci zegarki do przodu albo zegarki do tyłu. Tylko, że w teorii regulacji mowa jest o tym, że te regulacje muszą być konieczne. Czy zmiana czasu jest konieczną regulacją? No nie jest i nigdy nie była. Nawet wtedy jak zwłaszcza Po kryzysie energetycznym 1973-1974 można było mówić o oszczędzaniu energii, to i tak nie było to na tyle istotne z punktu widzenia oszczędzania tej energii, żeby się tym w ogóle zajmować.
Co więcej, regulacje Mają być efektywne. No więc my już wiemy, że ta regulacja, mówiąc o tym, jak mamy tymi zegarkami operować, nie jest efektywna. Dlatego, że efektywność mieliśmy mierzyć oszczędzaniem energii elektrycznej. A już wiemy, że nie oszczędzamy tej energii elektrycznej. Wręcz przeciwnie. Po zmianie czasu na letni zużywamy jej więcej. No i jeszcze jeden punkt. Regulacje muszą być proporcjonalne do wagi problemu. Więc nie jest to regulacja proporcjonalna, bo tego problemu nie ma, jak starałem się wykazać. Tylko, że za pół roku będziemy mówić o tym samym.
Za rok pewnie znowu i za półtora. Bo jak się coś w biurokratycznym systemie wprowadziło, to wyjście z tej biurokratycznej bzdury jest zdecydowanie trudniejsze niż wejście w nią. No dobra, ale czas to pieniądz, więc dziś już więcej czasu Państwu nie będę zabierał mówiąc o czasie i o Do widzenia i do usłyszenia. Dziękuję bardzo i zapraszam na następny odcinek.
Pokazano wszystkie 13 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Historia zmian czasu jest bardzo ciekawa. Po pierwsze możemy podejść do zagadnienia czasu filozoficznie. Możemy wprowadzić elementy fizyki kwantowej. Możemy patrzeć na ekonomię, na prawo i na psychologię społeczną – wylicza Robert Gwiazdowski w najnowszy odcinku podcastu video „Gwiazdowski mówi Interii”. I stawia fundamentalne pytanie: Czy nam ta zmiana czasu jest jeszcze w ogóle potrzebna?