Flipper. Wróg publiczny numer jeden?
- Poflippujemy sobie... Okazało się, że ludzie walczący o sprawiedliwość, postęp, znaleźli sobie wroga – flipperów. To nic nowego. Co jakiś czas w historii jakaś grupa konsoliduje się wokół własnej idei, ale w kontrze do kogoś lub czegoś. Wiecie, walka o mieszkania - ona tak się rozmywa, natomiast walka z wrogiem, który przeszkadza ludziom w zdobywaniu własnych mieszkań to jest dopiero coś – zauważa Robert Gwiazdowski w najnowszym odcinku podcastu video „Gwiazdowski mówi Interii”.
Dzień dobry, wieczór Państwu. Dzisiaj poflipujemy sobie. Dzień dobry, wieczór. Tu Gwiazdowski mówi. Robert Gwiazdowski. A mówi Interii. Zapraszam do swojego podcastu. Bo okazało się, że ludzie walczący o sprawiedliwość, postęp, znaleźli sobie wroga. Tym wrogiem są flipperzy. To nic nowego, bo co jakiś czas w historii jakaś grupa konsoliduje się wokół własnej idei, ale w kontrze do kogoś lub czegoś.
No bo wiecie, walka o mieszkania, to ona tak się rozmywa. Natomiast walka z wrogiem, który przeszkadza ludziom w zdobywaniu własnych mieszkań, to jest dopiero coś. Kiedyś walczyli niektórzy z Żydami, albo z burżuazją, albo z kółakami. Teraz mamy flipperów. Oczywiście wrzucamy do mediów jakiś przykład przestępcy. Nazywamy go flipperem. To też jest tradycyjna metoda postępowania. Na przykład czasami wrzucamy przykład takiego złodzieja i nazywamy go liberałem, żeby pokazać,
Tym, który chcemy wokół siebie skonsolidować. O, proszę, to jest właśnie egzemplifikacja tego, co my tak albo inaczej nazywamy. Flipper to ktoś, kto nabywa nieruchomość, a potem ją sprzedaje. No i zabójców Joanny Brzeskiej już nawet podciągnięto pod to określenie. Że tak się właśnie zachowują. Co jest kompletną bzdurą. Ale, opowiadałem jakiś czas temu o sytuacji na rynku mieszkaniowym. No, bo teza, że jak Flipper kupi, to ja nie kupię, prezentuje grę zero sumową.
Jak poker. Jak gramy Dwóch w pokera, ja wygrałem 100, to ty musiałeś 100 stracić. Proste. Tylko, że gospodarka, w tym rynek nieruchomości, nie jest grą o sumie zero. A jakie są argumenty przeciwko flipperom? Nawet nie tym, którzy są ewidentnymi przestępcami, bo przestępca to przestępca, a nie flipper, tylko generalnie przeciwko tego typu działaniom na rynku. Po pierwsze, oni mają pieniądze. No straszne, prawda? Już nasz wielki wódz Jarosław Kaczyński mówił przecież, że jak ktoś ma pieniądze, to skądś je ma. No, trzeba się nad tym zastanowić.
Po drugie, że oszukują staruszków, że wciskają jakieś ulotki w drzwi albo w kratki, albo coś tam jeszcze innego. No, same nieszczęścia. Więc jeżeli chcemy, żeby zachowania flipperskie Nie wpływały bardzo, albo wpływały jeszcze mniej, bo one bardzo wcale nie wpływają na rynek nieruchomości. To co musimy zrobić? Zwiększyć podaż. No, żeby było mieszkanie, to musi być działka, na której wybudujemy budynek, w którym będzie to mieszkanie.
Nie wiadomo skąd, nie wiadomo jak i nie wiadomo dlaczego, nagonka na ludzi, którzy coś robią. Takimi ludźmi stali się Bogu Ducha winni flipperzy, czyli ludzie, którzy znajdują jakąś nieruchomość, ją naprawdę remontują, Czy potem drożej sprzedają? Czy mi się to różni od firmy deweloperskiej, która kilka lat temu albo kilkanaście kupiła jakieś nieruchomości, trzyma je w tzw. banku ziemi, bo tak się nazywają powszechnie w firmach deweloperskich te zasoby nieruchomości, którymi oni dysponują,
Argument jest taki, że oni oszukują staruszków. Staruszkowie, proszę Państwa, ponoć dają się nabrać na to, jak ktoś im włoży ogłoszenie w drzwi, że małżeństwo z małym dzieckiem kupi mieszkanie w okolicy. A tu się okazuje, że to Flipper. Tak, tak, jest cała rzesza staruszków, którzy sprzedają za bezcen takiemu flipperowi, który się podszywa pod małżeństwo z dzieckiem mieszkanie i idą, no właśnie, gdzie idą. Jeżeli to zjawisko tych flipperów byłoby tak powszechne, żeby mogło wpływać na wzrost
I wyczytacie sobie ile na sześciu rynkach, to jest ciekawe właśnie, że na sześciu, bo to jest powtórzone z tej informacji przez wszystkie portale jak leci, dokonano transakcji w na przykład czwartym kwartale dwudziestego trzeciego roku, już więcej niż w drugim kwartale i w ogóle to jeszcze było więcej niż w dwa tysiące dwudziestym drugim roku, to około sześćdziesięciu tysięcy mieszkań rocznie. No ale nikt nie wysyła do żadnych gazet ani do żadnych portali ile jest transakcji na wtórnym rynku. Na wtórnym rynku, czyli właśnie to nie jest kupno od dewelopera, od pierwotnego budowlanego, tylko od kogoś kto to mieszkanie miał, czyli tu gdzie działają flipperzy.
Bo nie ma flipperów tak naprawdę na rynku pierwotnym. Choć pojawia się takie pojęcie. Flipperzy głównie działają na rynku wtórnym. Więc Google nic Wam nie powie, ale Możecie spróbować się dowiedzieć w danych Ministerstwa Sprawiedliwości. Najlepiej poinformowany to jest w ogóle Urząd Skarbowy, a jeszcze dokładniej Urzędy Skarbowe, bo notariusz o każdej transakcji kupna, sprzedaży, nieruchomości musi powiadomić właściwy miejscowo Urząd Skarbowy. Czyli Ministerstwo Finansów nadzorujące Urządy Skarbowe bardzo łatwo może to wszystko sprawdzić.
Na przykład Jaka jest częstość transakcji? Jak często ktoś kupuje i jeszcze w tym samym roku sprzedaje? I kto to jest? Bo przecież tam są dane personalne, wszystko będzie widać. No ale nie widać. W związku z tym nie do końca wiemy, ile jest tych transakcji na tym rynku wtórnym, ale można przyjąć, że jest ich połowa czy czwarte tego, co na rynku pierwotnym. No to teraz zastanówmy się, ile musiałoby być tych flipperów, żeby ceny Jakie wzrosną za sprawą ich działań na rynku wtórnym wpływały na ceny ustalane przez deweloperów na początku kolejnego roku, w którym zaczynają sprzedawać oni swoje mieszkania?
Dla nich winny jest tylko i wyłącznie Flipper. Jakby Flipper zamiast robić fliperkę gdzieś się zatrudnił na etacie, to by stał się mniej znienawidzony. I tu pojawia się problem. Czy ten cały hejt na flipperów jest bardziej spowodowany tym, że ich działania rzeczywiście powodują wzrost cen mieszkań? Czy może to jest powszechne dość ostatnio i narastające bardzo przeświadczenie? Wynikające prawdopodobnie z zawiści, że ci ludzie są źli, bo oni sami coś robią.
Oni są niezależni, nie tak jak inni, którzy są zależni. Są zależni od polityków, są zależni od pracodawców, strasznie tego nie lubią, ale nie mają sił, odwagi, pomysłu, jak uciec z tej zależności, jak stać się niezależnymi. Nie chcą podjąć tego ryzyka, bo niezależność to ryzyko, W związku z tym przezywają innych, tymi złymi ludźmi. Tak jak Niemcy w latach 30. zaczęli przezywać Żydów, tak jak bolszewicy zaczęli przezywać burżujów i kułaków, tak teraz przezywa się flipperów. Trzeba mieć wroga.
Tu jest pies pochowany, nie we flipperach, proszę Państwa. To wystarczy przejechać się po Warszawie i zobaczyć, gdzie się buduje, a gdzie się nie buduje. Więc jak już byśmy mieli wszystkie grunty w granicach administracyjnych miasta gruntami budowlanymi z definicji, no to łatwiej nam byłoby budować na większym terenie, przez co zwiększyłaby się podaż. Proste? No proste. Ale jeszcze na koniec musimy wrócić do pieniędzy.
Do tych flipperów, którzy pieniądze mają i dzięki temu wygrywają z ludźmi, którzy by bardziej potrzebowali tych mieszkań, no ale muszą załatwić sobie kredyt. To. Nie do flipperów, którzy mają pieniądze pretensje. Proszę kierować. Tylko do Frankowiczów. Dlatego, że ograniczenie dostępu do kredytu w pewnym momencie zostało spowodowane ostrożnością większą banków z udzielaniem tych kredytów. Banki troszeczkę poluzowały swoje zaostrzone wcześniej wymagania, jak pojawił się głupawy kredyt na 2%, bo to państwo zabiera pieniądze tym, którzy potrzebują mieszkań w postaci różnych podatków.
Będzie wzrastała cena. Czyli to, co jest po środku. Nic się nie dzieje samo z siebie. W zjawiskach gospodarczych musi zadziałać człowiek. Człowiek, który kieruje się różnymi bodźcami. Bodziec zysku jest bodźcem podstawowym. No ale przeciwnicy flipperów wyjeżdżają z moralnością. To ponoć jest niemoralne, żeby kupować taniej i sprzedawać drożej, bo mieszkanie jest prawem człowieka. Podstawową potrzebą. Więc nie można tego porównywać do sytuacji, w której ktoś kupuje rozbity samochód, klepie, naprawia i sprzedaje drożej.
Więc można zrealizować swoją potrzebę mieszkaniową, podstawową, Zarówno poprzez flipperkę na rynku samochodów, jak i flipperkę na rynku akcji. No bo wyobraźmy sobie, że ktoś to rzeczywiście tylko i wyłącznie kupuje i sprzedaje te akcje, czyli w zasadzie gra. Ale są też tacy, którzy odkupują akcje spółek znajdujących się w tarapatach, po czym je restrukturyzują i potem je sprzedają. Czym to się różni? To jest tylko i wyłącznie sposób ewentualnego zarobienia na ewentualne mieszkanie. W zależności od tego kto, co, jak potrzebuje.
Pokazano wszystkie 16 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Gwiazdowski przedstawia temat flipperów jako wrogów społecznych.
Gwiazdowski omawia historię i metody flipperów, porównując je do innych grup.
Gwiazdowski przedstawia argumenty przeciwko flipperom, takie jak majątko i oszustwo.
Gwiazdowski omawia rynki nieruchomości, podaż i jej wpływ na ceny.
Gwiazdowski omawia rolę pieniędzy i inwestycji w rynku nieruchomości.
Gwiazdowski analizuje powodzenia nienawiści do flipperów i propozycje rozwiązań.
Rozdziały i streszczenia generowane automatycznie. Pełna transkrypcja nie jest publikowana — wyszukaj frazę, aby zobaczyć dopasowane fragmenty.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
- Poflippujemy sobie... Okazało się, że ludzie walczący o sprawiedliwość, postęp, znaleźli sobie wroga – flipperów. To nic nowego. Co jakiś czas w historii jakaś grupa konsoliduje się wokół własnej idei, ale w kontrze do kogoś lub czegoś. Wiecie, walka o mieszkania - ona tak się rozmywa, natomiast walka z wrogiem, który przeszkadza ludziom w zdobywaniu własnych mieszkań to jest dopiero coś – zauważa Robert Gwiazdowski w najnowszym odcinku podcastu video „Gwiazdowski mówi Interii”.