Mentionsy Mentionsy
Gry Frejtaga
Gry Frejtaga

Wiedźmin - krew elfów | S01E03

24.01.2023 ·3 godz 38 min

Zabierzemy Was do świata znanego z książek i gier o Wiedźminie. Jednak w tej historii wydarzenia z poszczególnych tomów sagi będą pretekstem i tłem dla poczynań czwórki bohaterek i bohaterów. Zaczynamy od krwi elfów! 🔴 Nagranie wideo: YouTube 📯 Sesje będą transmitowane na Twitchu i YouTubie od 9 stycznia 2023 r. Będą odbywały się w każdy kolejny poniedziałek o godz. 20.30 przez okres dwóch miesięcy. Materiał po premierze będzie do obejrzenia również na YouTube oraz Spotify.       W centrum naszej opowieści pojawią się: 🗡 Wiedźmin Yornvill z Kaer Trolde - Sonia Allan ze Zgubne Granie w RPG 🪕 Bardka Xattra Ningivard - Aga Ejsmont 🔮 Czarodziejka Muriel Szarowłosa - Natalia Ciesielska z Ustatkowanego Gracza 🍀 Zielarka Coni z Brugge - Michał Krzyżanowski     🎃 Bajać wspólnie z graczami będzie Tomek Frejtag. 📯 O odcinku: Wideo, grafika: Sebastian Żarnowski z Sesja Zero Muzyka: - Olga Anna Markowska https://linktr.ee/olgamarkowska - Bartek "Grensir" Supronik https://youtube.com/@GrensirMusic - Tabletopaudio RPG  Więcej o Grach Frejtaga znajdziecie tutaj: https://linktr.ee/gryfrejtaga

Wiedźmin. Krew elfów. S01E03. Wieści, które czekały na nas po przybyciu do chatki Coni, nie sprzyjały odpoczynkowi. Ale, czy tego chcieliśmy czy nie, potrzebowaliśmy czasu na wylizanie się z ran, które zostały nam w charakterze pamiątki po ostatnich przygodach. Znaleźliśmy czas, żeby nadrobić rozmowy, poszukać odpowiedzi na osobiste pytania i złapać chwilę wytchnienia. Muriel i ja, najmniej sponiewierane niedawnymi starciami, wyruszyłyśmy do pobliskiej karczmy znajdującej się przy trakcie do Brugge, w której często przebywał mój stary znajomy, Brzytwa.

Dzięki informacjom uzyskanym od niego oraz córki karczmarza udało nam się ustalić, że Tygo był w karczmie jakiś czas wcześniej. Wdał się w burdę i spotkał z długowłosym elfem. Dowiedziałam się również, że kontakt ze wspomnianym elfem można nawiązać przez Szypla we wsi Dąbrowa. Elf Baizel okazał się być mroczną osobą z przeszłości Muriel. Yorn i Connie również nie próżnowali. Mimo ran postanowili przetrząsnąć okoliczne chaszcze w poszukiwaniu tygo. Chyba z miernym skutkiem. Wiedźmin był jakiś niewyraźny. Connie postanowiła uważniej przyjrzeć się jego ranom i wyszło na jaw, że spotkanie z Dziadem Borowym zostawiło na Jornwilu coś więcej niż rany.

Musimy prędko znaleźć dobrego uzdrowiciela. Niepokój o tygo i koni, która zdaje się nie dopuszczać do siebie myśli, że nie jest niezniszczalna, sprawił, że wyruszyliśmy w dalszą drogę szybciej, niż nakazywałby to zdrowy rozsądek. Naszym celem była Dąbrowa. Powiedzieć, że powitanie w tej osadzie było chłodne, to nic nie powiedzieć. Metaforyczne drzwi uchyliły nam pozdrowienia od Brzytwy i wspomnienie o Szyplu. Nie były to jednak drzwi, których się spodziewaliśmy.

Dąbrowa. I nasi bohaterowie, którzy przybyli tam po to, żeby dowiedzieć się czegoś więcej o Tygo. Tygo, który umknął. Tygo, który zostawił list. Tygo, który postanowił wstąpić do partyzanckiej grupy przeciwko ludziom. Musicie wiedzieć, że ostatnie miesiące są niezwykle krwawe dla kontynentu, zwłaszcza dla północy. Zwłaszcza dla miejsca, w którym jesteśmy. Bo choć dużo nie poświęciliśmy jeszcze temu, co wydarzyło się przy okazji pierwszej i drugiej bitwy pod Soden, to wiedzieć musicie, że po wsiach, po miastach, Po różnych i luźnych ostępach leśnych połętają się przeróżne grupy, czy to banitów, czy innych zwyrodnialców.

Ci, którzy ostali się po wojskach i ci, którzy postanowili na własną rękę prowadzić dalej partyzancką walkę. I choć Nilfgaard cofnął się, to pamiętać trzeba o tym, że został rozproszony, że część wojsk Nie tak szybko wróciła do siebie. Dąbrowa i to, co zobaczyli nasi bohaterowie przed wejściem do wioski, wiszącego mężczyznę. Mężczyznę, którego ciało wisi tam już od kilku dni. I oni, którzy zostali zaproszeni do domostwa, jak się okazało, Nie spotkali się tam z Szyplem, tylko z mężczyzną, który podał się za Szypla. Przejdźmy zatem do sceny, w której jest nasza grupa bohaterów w jednej z tych izb w Dąbrowie i mężczyzna, który nachyla się przed tobą, Satra, i wypowiada te słowa dotyczące twoich oczu i tego, że będzie ich szkoda.

No i mogłeś to od razu powiedzieć. Bo i mi byłoby łatwiej mówić. Mają kogoś naszego, więc jesteśmy po tej samej stronie barykady. Zaraz, zaraz. Musimy. Zaraz, zaraz. Nie, panienko. Nie, panienko. Przychodzicie od tego całego brzytwy. O ile mi wiadomo, a umiem liczyć przynajmniej do dwóch. Tu jest brzytwa, a tu jest szypel. Wiesz, co chcę powiedzieć? Nie. Chcę powiedzieć, że ta gnida dorobiła się na naszej pracy.

Możemy na nich wygrać. Znajdą odpowiednie miejsca dla nas, kiedy przyjdą po nas wojskowi i będą chcieli nas wciągnąć do armii, bo prędzej czy później będzie. I tak jak cię te... nie wiem... Nie mam cierpliwości, moja panienko i wy, którzy tu przybyliście. Czego tu chcecie? Bo myślę, że niewiele macie tutaj do zdobycia. A macie wiele do stracenia. Bo my nie wybaczamy. A uszy, które widzę u tego tam, z dziwnymi oczami, przynajmniej nie wyglądają mi na ludzkie.

Jak mogę się do ciebie zwracać? Nieważne. Moje imię jest nieważne. Ja jestem tą wsią. My jesteśmy tą wsią. Mów do mnie. Mów do mnie, bo zostało wam niewiele czasu. Nikt nie powinien być zmuszony do tego, żeby walczyć ze swoimi. I z głębi serca współczuję wam. Ale jedyne, po co my tutaj przyszliśmy, to po to, żeby dowiedzieć się, gdzie jest Bajzel i wyciągnąć od niego naszą ukochaną osobę. Kogoś nam drogiego. Brzytwa powiedział mi tyle, że Szypel może mi powiedzieć, gdzie jest Bajzel. Nie wiem nic o Szyplu.

Zastanawialiśmy się, co z nimi zrobić. Jest dziecko i jest żona. Ale tak jak powiedziałem, są w bezpiecznym miejscu i nic wam do tego. To Szypel zapłacił za swój grzech wobec tej wsi. Podchodzi do niego jedna z tych osób, które tam jest i szepcze mu coś na ucho. Słyszycie tylko Wiedźmin gdzieś w tym słowotoku. Muriel? Yorn? Co w tym czasie robicie?

Ja tak jak mówiłam potem, jak wyszliśmy do tego domu, stoję w tym momencie nad Tatrą, tuż za nią. Ale przez ten cały monolog I jedna z moich rąk zaciskała się na rękojeści miecza. Dlatego nie ukrywam, bo chcę, żeby widzieli, jak łatwo ostrze może się wysunąć. I Tobie, Xattra, kładę gdzieś rękę na ramieniu. Powiedzmy, że to jest prawa ręka, bo dla mnie to jest obojętne, którą dobędę miecza.

Satry sprawił, że od razu wszystkie mięśnie spięły mi się i już byłam gotowa do tego, żeby rzucić zaklęcie, ale na razie odpuszczam, tylko patrzę, co się dzieje i też skanuję pomieszczenie pod kątem chociażby tego, co można rzucić i w kogo, jeżeli trzeba by było. Dobrze. Możesz sobie pomyśleć, co potencjalnie w takiej chacie mogłabyś gdzieś mieć pod ręką. Tam wszystko jest... Ciężko jest powiedzieć, że na swoim miejscu, ponieważ jest porozrzucane. Tak jakby faktycznie ci, którzy weszli tutaj, czegoś szukali. No teraz już wiecie, że to ci ludzie z innych domostw po prostu splądrowali to miejsce.

Teraz nasza wieś nie ma kogoś kto stoi na czele, my tu wszyscy, jak kolektiw, czy jak to zwo w miastach. I wiem, bo patrzę po was, że wy też miastowe. Nie wiem, czy któryś z was umie wyczuć magii, ale od tygodnia rzeczy się dzieją, jakie dziać się nie powinny. Bo my jednemu kapłanowi złożyliśmy hołdy i on powiedział,

Że nie będą się imać niepowodzenia. A w ciągu tego tygodnia obumarzły nam krzaki, które nawet zimną porą nie obemarzały. I ryby tutaj w naszej rzeczce do góry brzuchami pływają. Woda niesmaczna, wszyscy rzygają od niej, a elfy z lasu wyszły dwa razy. Niełatwo zobaczyć po strzałach, ale nie to najgorsze. W ciągu tygodnia nasze życie jak za wojnę poruszone zostało.

Trochę wiosen widziałem, widziała, ale nie mi trężmy czasu, dziadki, pokaż, bo każda chwila cenna być może, a i my tych chwil wiele nie mamy, więc pozwól to, pokażcie mi. Podchodzi do okna, odsłania jakąś po prostu płachtę, która tam zasłaniała widoczność. Światło wpada. Pamiętajmy, że jest popołudnie. Dookoła jest śnieg. Jest trochę słońca, które gdzieś przebija się cały czas, wpadając z nieba. Oni wychodzą z tego domostwa. Co robią nasi bohaterowie? Jak reagują na to, co tutaj się dzieje?

Myślę, że koni w pierwszej kolejności, mimo że martwi się o tego, I mimo, że to wszystko co tutaj się wydarzyło jeszcze powinno to zaostrzyć, to jednak krok po kroku każdego spotykamy jakieś nieszczęście. Ona chciałaby spojrzeć na owych chorych, którzy są tutaj. Zwłaszcza na dzieci i starców, którzy mogą sobie nie poradzić. A skoro uciekł zialarz, to ona jest ostatnią deską ich ratunku. Więc obowiązek poniekąd wzywa w tym przypadku. Reszta? Chciałabym też spojrzeć na tych ludzi, ale z drugiej strony wiem, że jeżeli Connie się nimi będzie zajmować, to na pewno zobaczy wszystko to, co powinna i postawi właściwą diagnozę.

Moje drogie bohaterki. Jesteście w pierwszym domostwie, w którym, jak się okazuje, w jednej z izb jest kilka osób. Nie wyglądają jakby były jedną rodziną, wyglądają jakby były to osoby z różnych domostw. Jak pamiętacie, tych domostw tutaj jest też niewiele. Widzicie na kilku leżankach przykryte osoby dość mocnymi, dość dużą ilością koców i jeszcze oprócz tego prewizoryczne leżanki, legowiska zrobione na ziemi. Oprócz tego widzicie wstawionym nad takim paleniskiem Jakąś wodę, która w tym momencie jest wrzątkiem.

Oprócz tego widzicie jakieś różne medykamenty, takie tradycyjne, jakieś zioła. Jest tam dwójka jeszcze staruszków. I w tym pomieszczeniu jest czwórka dzieci. W wieku takim naprawdę od wczesnego do mniej więcej nastoletniego i jeszcze jest trójka starszych osób. To, co od razu rzuca wam się w oczy, jak stajecie w progu, to ich oczy, które są tak jakby za mgłą, które mogą wskazywać na to, że ich ciała są osłabione, Natomiast Muriel, ty wiesz to doskonale, że tu jest coś więcej, bo czujesz drgania magii w tym pomieszczeniu.

Dobra. Okej, więc poświęcasz swoje akcje najbliższe na zorientowanie się w tym czasie koni. Dokładnie tak. Powiedz, co deklarujesz i przejdziemy do Yorna i Satry. Oni chcą przede wszystkim zobaczyć, jak wyglądają te symptomy już na samych chorych. Myślę, że sprawdza ich brzuch, sprawdza ich źrenice, sprawdza, czy nie mają gorączki, wszystko to, co jest w stanie organoleptycznie stwierdzić. I też jednocześnie, widząc być może troszeczkę reakcję Muriel, wie, że może nie do końca będzie w stanie pomóc tutaj, nie do końca trzeba w jej wiedzy szukać rozwiązania tego problemu, ale być może uda się znaleźć przynajmniej załagodzenie, żeby ulżyć tym ludziom. Więc będzie starała się znaleźć coś.

W swojej przepastnej sakwie ma mnóstwo ziół, które będą w stanie złagodzić te objawy, będą w stanie im pomóc, będą w stanie jakkolwiek pozwolić im wytrwać, chociaż trochę złagodzić to. I chciałaby znaleźć coś takiego, faktycznie. Tak, znajdziesz na pewno coś takiego, z racji też tego, że jesteś osobą, która nie tylko ma ogromną wiedzę na ten temat, ale też w wielu sytuacjach również z wpływem magicznym pomagała za pomocą ziół. Przecież magię między innymi czerpie się z ziemi i z tego, co daje nam matka. Więc tutaj jak najbardziej zadziałasz. Pomyśl sobie,

Nawet wiesz, tak przykładowo, w jaki sposób jesteś w stanie wpłynąć korzystnie na ich obecny stan. Nie tyle lecząc ich, ile podtrzymując chociażby stan, w którym są, nie pogarszając go. Dobra? I potem jak przyjdziemy do ciebie, to jeszcze jedną rzecz ci powiem. Ale, ale! Yorn i Sattra. Chad przemówił. Cóż powiedział Chad? Nachylam się nad kołyską. I mimo tego, że wyrzuciłem porażkę, to chcę się czegoś dowiedzieć o tych kamieniach, więc mam jedno pytanie, które będzie mnie kosztować. Zobaczymy co.

Czasami odgłosy. Czasami ten głos jest coraz bardziej natężony, a czasami gdzieś coraz bardziej wyciszony. Zerkam na te kamienie i jeszcze minimalnie obniżam dłoń, żeby zobaczyć, czy wtedy te głosy się w jakiś sposób nasilają, czy coś się zmienia. Jesteś w stanie też rozpoznać, co mówią te głosy. Rozglądasz się i jedyne, co przychodzi ci do głowy, to żeby wyjść z tego pomieszczenia. Twój medalion drży i słyszysz

Wy mi znowu czegoś nie mówicie. Yorn, co się dzieje? Oni bawią się tym, czego nie rozumieją. A jak zwykle myślą tylko Tylko o sobie, ale problem polega na tym, że nie są sprytni. Zapłacą więcej niż mogłoby im się wydawać. Nie dotykaj tego, to jakaś... To ja ci mówiłam, że masz tego nie dotykać! Możemy wyjść?

Muriel... Kimkolwiek jest ten ich... przyjaciel. Dał im zabawki, których na pewno nie rozumieją. Coś znaleźliście? Kołyska. Idę. Nie tykaj tego! Ignoruję Sattrę, wchodzę do środka i kieruję się od razu do kołyski. Dobra. Rozumiem, że widok jest taki, jak mistrz Kryjusz opisał, tak?

Tak, za chwilkę przejdę do tego. Co w tym czasie tylko robi Yorn i Sapra, kiedy Muriel z powrotem tam wchodzi? Chciałeś się rozejrzeć po okolicy. Tak. Kiwam głową, ale jeszcze tak stojąc w progu rzucam do chaty. A Muriel, przydamy ci się? Czy poszukać więcej niespodzianek? Czuję, że będzie ich więcej. Jeśli coś znajdziecie, to nie dotykajcie tego. Po prostu spróbujcie przygotować jakąś prowizoryczną mapę i zaznaczcie te miejsca.

Uważaj, bo to wydaje się być przekonujące. Wiem, że twój umysł jest odpowiednio ostry. Przekonujące w jaki sposób? Kusi. Samomówi. Nawiązałeś z tym kontakt? Gibam głową. Magia jest silniejsza tuż nad runami. Nie zbliżajcie się do tego zanadto, nie dotykajcie tego, tylko po prostu zaznaczcie, gdzie to jest i... próbuję coś z tym zrobić.

Pokazano pierwszych 25 dopasowań — doprecyzuj frazę, aby zawęzić wyniki. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.