Mentionsy Mentionsy
Goście Dwójki
Goście Dwójki

Samozwaniec, Grodzieńska, Czubaszek. Kim są "Humorystki"?

15.01.2026 ·18 min 7 s

Każda z nich była nazywana pierwszą damą polskiego humoru. Każda z nich miała ogromny dystans do świata, ale przede wszystkim do siebie. Były pogodne, ale nie naiwne. W audycji zajrzeliśmy do książki "Humorystki", aby z jej autorką, Violetta Ozminkowski porozmawiać o kobiecej intuicji i mądrości Magdaleny Samozwaniec, Stefanii Grodzieńskiej i Marii Czubaszek.

Gość Poranka Dwójki. Naszym gościem jest Violetta Ozminkowski, autorka między innymi bestsellerowej biografii Michaliny Wisłockiej, Sztuka Kochania Gorszycielki, na podstawie której nakręcony został film Sztuka Kochania. Autorka biografii Marii Czubaszek. Maria Czubaszek w coś trzeba nie wierzyć, a także książki, o której już teraz porozmawiamy. Kobiety, które uczyły nas śmiechu. Ta książka ponownie dostępna jest w księgarniach. Dzień dobry, witamy serdecznie. Dzień dobry, witam serdecznie. Humorystki, kobiety, które uczyły nas śmiechu. Opowieść o Magdalenie Samozwaniec, Marii Czubaszek i Stefanii Grodzieńskiej. Na początek pomyślałam, że zapytam panią, dlaczego w zasadzie nie humor jest głównym bohaterem tej opowieści, a może nie dlaczego, ale co tak naprawdę jest bohaterem tej książki?

Nieprawdopodobnie Trudne losy też Magdaleny Samozwaniec, która urodziła się w rodzinie, wiadomo, Wojciech Kosak, Juliusz Kosak, brat malarz, siostra Maria Pawlikowska-Snorzewska, poetka. I gdzieś tam widzimy ją w takiej świetlanej rodzinie i wielkich pieniądzach i wielkiej też, bardzo utalentowanych Wśród bardzo talentowanych ludzi, a ona w czasie wojny straciła i rodzinę i praktycznie majątek i musiała się jakoś z tym wszystkim pogodzić, może nie do końca, ale pozbierać i dać sobie radę.

Natomiast wydaje mi się, że Gdzieś też uczy siły. Stefania Grodzieńska zaczynała być w bezczelny sposób miła, jak ktoś dokuczał w dzieciństwie, więc mówić miłe rzeczy tej osobie. I myślę, że to jej zostało na całe życie. Maria Czubaszek miała taką maskę, taką obronę przed tym wszystkim, co mogła, jak mogła oberwać od świata, że już wystarczająco sama sobie docinała, bo miała ogromny dystans do siebie i mówiła o swojej nienachalnej urodzi, o swojej starości i tak dalej, i tak dalej. Więc już nikt nie mógł jej bardziej, powiem kolokwialnie, dokopać niż ona sama.

Magdalena Samozwaniec z kolei używała bardzo mocnego makijażu. Używała to może nie jest najlepsze słowo, ale nakładała, malowała się bardzo mocno jak była zdenerwowana i jak pytano ją dlaczego to robi, mówiła, że musi zużyć wszystkie fałby po kosaka. Tak, ta riposta, cięty język, ta umiejętność odpowiedzi, tak żeby ta zatruta strzała, tak jak pani pisze, wróciła do rozmówcy, to była umiejętność wszystkich trzech bohaterek pani książki. Jeżeli chodzi o Magdalenę Samozwaniec, to też jest historia o tym, jak ona sama mierzyła się ze stratą, jakie wielkie miała trudności z tym, żeby pogodzić się ze śmiercią ojca, potem matki, czyli mamidła, no i również przecież Marii Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej, czyli swojej siostry.

W ogóle książkę o humorystkach rozpoczyna Pani od takiej bardzo tragicznej sceny i od takiej sceny rozpaczy właśnie Magdaleny Samozwaniec. To była Maria Pawlikowska-Jasnarzewska. Ona tak naprawdę mówiła, że to była jej żona, że to było jej małżeństwo. I myślę, że są takie związki dusznie oczywiste. Czasem są to przyjaciele, czasem niekoniecznie mąż i żona, które są Takimi najważniejszymi często w naszym życiu. Myślę, że tak było w przypadku Magdaleny Samozwaniec, która miała jedyną nadzieję, że ona wróci z Londynu po wojnie i się okazało, że nie. Więc jakby nie miała powodu do życia, nie jakby, tylko straciła w ogóle chęć i usiłowała popełnić samobójstwo.

Przedwojennej mapy takiej artystycznej Polski. Jerzy Jurandot, no daj Panie Boże zdrowie. Jakby większych nazwisk nie trzeba. I tak samo Maria Czubaszek, wiadomo Jerzy Dobrowolski. Samoż Wojciech Karolak. Cudowny Wojciech Karolak, którym miałam szczęście pracować nad poprzednią książką i naprawdę sporo godzin żeśmy razem spędzili. Już wtedy wiedziałam, że jestem wyjątkową szczęściarą, że mogę go słuchać. Więc to są naprawdę niesamowici panowie, którzy wspierali je i gdzieś tam one czerpały siłę z ich też takiego podziwu, chociaż musiały się też bardzo natrudzić, żeby się przebić, bo jak pierwszy raz, pierwszą swoją humorystkę

Stefania Grodzieńska przyniosła Fryderykowi Jaroszemu. Powiedziała super, fantastycznie to będzie zagrane, ale nikt nie może podpisać tego na afiszu, ponieważ jesteś tancerką, jesteś galsą, młodą dziewczyną, więc nikt na to nie przyjdzie. Więc miała tylko trzy gwiazdki, ale i tak była szczęśliwa, że się udało. Ona była przeszczęśliwa, kiedy tak mogła być na scenie, to prawda. I tak samo zresztą było z Marią Czubaszek, którą wszyscy podejrzewali o to, że nie istnieje, no bo takie fantastyczne słuchowiska jak Dom z Papierosa czy Dzień dobry, jestem z Kobry. No wiadomo, że jakaś pani nie mogła tego wymyślić. Tym bardziej o nazwisku Czubaszek, prawda? No to musiał być pseudonim według wielu osób.

Sam Wojciech Karolak tak właśnie myślał, kiedy spotkał się z Marią Czubaszek po raz pierwszy. No i trochę potem palił się ze wstydu, kiedy został przedstawiony i okazało się, że to jest właśnie ta Maria Czubaszek. Opowiadał pani z pewnością wszystkie te anegdoty. Tak. Zresztą ujęła go tym, że próbowała go, jak dzisiaj powiedzielibyśmy, spławić i powiedziała, że jak zapytał ją, czym najbardziej lubi się zajmować, jaki jest jej hobbit, Tak troszkę też, można powiedzieć, arogancko powiedziała, że najbardziej lubi poker i alkohol. A on myślał, że to będzie fizyka kwantowa, czy jakaś inna naukowa historia. Tak, natychmiast przykuł jej uwagę, bo jego uwagę wiadomo było, że ma z nietuzinkową osobą do czynienia, więc tak.

Naprawdę są to kobiety, które dawały nam siłę. Wytyczyły nam drogę. Jeżeli chodzi o Marię Czubaszek, sporo jest w pani książce mowy o chorobie i o starości i o tym, w jaki sposób Maria Czubaszek sobie z nią radziła. Mówiła między innymi tak, naciągnięta zmarszczka i podniesiona powieka to tylko didaskalia, jeśli nie ma zgody na całą tę chorą sytuację. Spotkała się też ze Stefanią Grodzieńską już w Skolimowie jako starszą panią, żeby przeprowadzić wywiad dla Kolorowego Magazynu. Najlepiej to wywiad wesoły. I pani opisuje to spotkanie naprawdę wesoło, ale czasem panie też o gorzkich rzeczach rozmawiają. Jakie są te punkty styczne właśnie między tymi postaciami, Magdaleną Samozwaniec, Stefanią Grodzieńską i Marią Czubaszek?

Pokazano wszystkie 9 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.