Marek Bieńczyk. Między prawdą a fantazją
"W każdej rzeczywistości jest szczelina. Szczelina rozporowa między konkretem a abstrakcją, droga przeciwpożarowa, droga odwodząca, odnoga w poprzek traktu, której widok wywołuje drżenie" - pisze Marek Bieńczyk w swojej najnowszej książce "Rondo Wiatraczna".
Marek Bieńczyk opowiada o swoim zwyczaju picia kawy i poszukiwaniu cudownego eliksiru, któryby mu pomagał w pisaniu.
Bieńczyk opowiada o swoim meczu ping-ponga z mistrzem kickboksingu i porównuje to do literatury, która nigdy nie wie, jaką formę przyjmie.
Bieńczyk opowiada o relacji z tatą i jego zachętach do pisania, podkreślając, że nie ma pretensji do niego.
Bieńczyk omawia książkę „Rondo wiatraczne” i jej temat przemiany, porównując to do kariery muzyka Boba Dylana.
Bieńczyk mówi o swoich nowych melodiach i esejach, które chce wydać, w tym esej o Iga Świątek.
Bieńczyk opowiada o swoim „piętnie świątek” i jak to wpłynęło na jego pisownię.
Bieńczyk podziękowuje za rozmowę i wybiera piosenkę Boba Dylana jako utwór programu.
Rozdziały i streszczenia generowane automatycznie. Pełna transkrypcja nie jest publikowana — wyszukaj frazę, aby zobaczyć dopasowane fragmenty.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.