Kim była Simona Kossak?
Nazywana pierwszą polską ekolożką. Urodziła się w Krakowie ale stamtąd wyprowadziła się do Puszczy Białowieskiej i tam poświęciła się nauce i przyrodzie. Już w listopadzie film w reżyserii Adriana Panka: "Simona". Rolę głównej bohaterki zagra Sandra Drzymalska, a Lecha Wilczka - Jakub Gierszał. Z Anną Kamińską autorką książki „Simona. Opowieść o niezwyczajnym życiu Simony Kossak" rozmawia Weronika Puszkar.
Girls Talk. Dziewczyny mówią. Kobieta z puszczy. Tak nazywano Simonę Kossak, dziewczynę, która wychowując się w rodzinie malarzy, wbrew oczekiwaniom i wbrew tradycjom poświęciła życie nauce i przyrodzie. Jej historię już niedługo będziemy mogli zobaczyć na dużym ekranie, bo w listopadzie Do kin wchodzi film Simona Kossak w reżyserii Adriana Panka, w rolach głównych Sandra Drzymalska i Jakub Gierszał, a my w czwórce już dzisiaj rozmawiamy o Simonie, porozmawiamy z Anną Kamińską, autorką książki, Simona. Opowieść o niezwyczajnym życiu Simony Kossak. Cześć. Cześć. Córka malarza i wnuczka malarza, wyobrażam sobie, że musiała wychowywać się pod taką presją.
Mało tego, jeszcze prawnuczka malarza. Córka Jerzego, wnuczka Wojciecha i prawnuczka Juliusza. No tak, rodzina wywoływała presję. Rodzice Simony liczyli na to, że po pierwszej córce, po pierworodnej Glorii urodzi im się wreszcie wyczekiwany syn. Bardzo Elżbieta Kossak, czyli mama Simony chciała urodzić czwartego Kossaka. Miał on przejąć pracownię przy placu Kossaka 4 w Krakowie i miał kontynuować tę tradycję. Natomiast urodziła się córka. I to taka córka, która jak potem pokazał taki test w pracowni malarskiej Kossaków, no nie znała takiego egzaminu jako dziecko utalentowane i rokujące. Więc no niestety z takim piętnem rozczarowania dorastała w tym domu Kossaków Simona Kossak.
Praktycznie pierwsza połowa jej życia to były takie zmagania z taką myślą, co robić w życiu i co zrobić też, żeby zasłużyć na to nazwisko Kossak, ale żeby to było jej własne nazwisko indywidualne i zbudowane, No w taki sposób, jaki ona chce, a nie w taki sposób, jak zapragnęła to jej mama, ojciec i cała reszta rodziny, ponieważ były też takie presje, żeby Simona Kossak nie tyle była malarką, ale na przykład literatką, bo u Kossaków, w rodzinie Kossaków były też dwie literatki. Była po prostu artystką. Tak, po prostu artystką była Magdalena Samozłaniec i Maria Pawlikowska-Jasnarzewska, czyli ciotki Simony były znanymi autorkami literatury, książek.
I też potem, jak się okazało, że Simona nie potrafi malować, no to były takie myśli w rodzinie, no to może pisać chociaż potrafi. I będzie coś robiła w tym kierunku. No okazało się, że zupełnie nie, że jej talent jest gdzie indziej. No ale się przekonała cała rodzina, że ma wybitny talent do zupełnie czegoś innego. Ale rozumiem, że rozczarowanie też już wiązało się z tym, że w ogóle urodziła się dziewczynka? Tak, tak, tak, dokładnie tak. No matka jej rozpaczała po tym, gdy się Okazało jakie dziecko ma płeć, dlatego że pół Krakowa liczyło na to, że to będzie syn, że to będzie chłopiec, że to będzie był ci męski potomek.
Późno, aczkolwiek tam w tej rodzinie mam wrażenie i w ogóle w Krakowie są takie miejsca, gdzie się czas jednak zatrzymuje i tam przy tym Placu Kossaka jednak czas się zatrzymał. No wchodząc do tego domu można poczuć takie trochę, taką podróż w czasie odbyć, no bo Ten dom to były meble nie z lat właśnie takich, kiedy się Simona rodzi, czterdziestych, ale to były zdecydowanie przedwojenne meble i nawet wcześniej. I wszystko tam było takie zupełnie nie wyrastające do tych czasów współczesnych. A jak w takim razie zachowywała się wobec niej rodzina, matka? Jeszcze poza tym, że ona nie miała tego talentu artystycznego, to jaką oni byli rodziną? Siostra?
No niestety to ja wszystko szczegółowo opisuję w swojej książce i no była to rodzina dysfunkcyjna, także to nie jest jakby przyjemna historia, nie jest historia Jakby no takiego domu, gdzie ona miała szczęśliwe dzieciństwo. Mama była mamą przemocową, natomiast ojciec nadużywał alkoholu. Z siostrą relacji dobrych nie miała. I to jakby dzieciństwo Simony no niestety było naznaczone taką ze strony gatunku ludzkiego i ludzi. Było no bez przerwy jakby takie Ponaznaczane, czy takie jej doświadczenia były nieciekawe z najbliższym otoczeniem. I takie ukojenie i taką ulgę Simona Kossak znajdowała w ogrodzie Kossakówki, jeszcze zanim poszła do szkoły.
Obserwując zwierzęta, będąc ze zwierzętami. Ucząc się tego świata zwierząt. Nie chciałabym tak jednoznacznie oceniać to w ogóle, broń Boże, ale jakby mówić o mamie Simony, bo ja w książce pokazuję bardzo dokładnie ten proces, to, że ona też nie miała łatwo w pewnym momencie po śmierci Jerzego Kossaka. Tłumaczyć jej też nie chcę, oceniać jej nie chcę, ale trzeba przeczytać, żeby się dowiedzieć, na czym te skomplikowane relacje w domu Kossaków polegały, jak one wyglądały. I dlaczego tak, a nie inaczej w tej akurat rodzinie było, po której no spodziewalibyśmy się, że jakby zadba o takie spokojne i godne dzieciństwo właśnie Simony.
Ale mogłoby się wydawać, że skoro już ci rodzice byli dysfunkcyjni, to ona dogada się z siostrą. No tak, pewnie mogło tak być, ale tak nie było, jak czas pokazał. Jednak bardzo się różniły z siostrą. Jeszcze taki kłopot w tej relacji potęgowała mama, która wskazywała na to różnicę między Glorią a Simoną i mówiła, że Gloria jest utalentowana, cieszy się urodą. Natomiast Simona nie ma ani jednego, ani drugiego. I Simona to od dzieciństwa słyszała. Więc to było raczej pogłębianie takich różnic między nimi, niż taka próba, żeby one były ze sobą blisko jak siostry. Nawet w tym zwiastunie filmu widzimy, że ona do niej mówi, że nie masz ani urody, ani talentu.
Jedyne co posiadasz to nazwisko. Tak, tak i tak było faktycznie i ja wiele takich przykładów w tej książce podaję. Ale ja rozumiem, że Simona chciała w jakiś sposób zwrócić na siebie uwagę, pokazać, że jednak coś jest warta, bo no miała wrażenie, pewnie tak było, że ta rodzina uważała inaczej i próbowała jakoś w ten świat artystyczny wejść, bo próbowała się dostać na wydział aktorski chociażby. Tak, no próbowała sprostać tym presjom mamy i tym oczekiwaniom. I rzeczywiście jako taka osoba młoda i pewnie jeszcze trochę pogubiona, próbowała i chodziła na lekcje baletu i próbowała zdawać do szkoły aktorskiej. I zdała napolonistykę i próbowała pisać, więc podejmowała takie próby jako ktoś, kto sam zupełnie nie wie, co ma robić.
Ja widzę takie zagubienie w Simonie, zanim rzeczywiście ona odkryła, że nie, że absolutnie trzeba to wszystko zostawić, to co nie jest nasze i czego nie czujemy, tylko trzeba się intuicją trochę kierować. Ta intuicja była bardzo ważna w ogóle w życiorysie Simony i ona wielu młodym też ludziom mówiła, Słuchajcie tego, co wam podpowiada taki wewnętrzny głos, w czym się dobrze czujecie, rozwijajcie to, w czym się dobrze czujecie. Jak ona zauważyła, że jednak to obserwowanie i zachowań zwierząt i czerpanie wiedzy o przyrodzie, o zwierzętach, jej sprawia przyjemność i jakby powoduje, że inni ludzie też widzą, że ona jest w tym dobra i że No może właśnie warto, żeby tą drogą poszła.
Mieszkała wtedy w domu rodzinnym, jej mama podpowiadała jej zdawaj. Mamie bardzo zależało na tym, żeby ona się dostała na jakieś studia. Czyli podpowiadała jej zdawaj nawet na tę biologię, tak? Tak, tak, znaczy jak już Simona podjęła taką decyzję, że już na tą biologię chce, a jej mama wiedziała, że już na historię sztuki nie, do szkoły teatralnej nie, z polonistyki zrezygnowała Simona, chyba po roku zrezygnowała, czy nawet po pierwszym semestrze, to no potem trzymała za nią kciuki, żeby gdziekolwiek jej się udało. I ona rzeczywiście na tą biologię się dostała. Nie była jakąś wybitną studentką. Ewidentnie ją tam już te kwestie behawioralne interesowały, czyli zachowania zwierząt i bardzo szybko to odkryła i tym się zaczęła pasjonować.
To znaczy ja zupełnie takiej informacji nie zdobyłam, przeglądając różne iteczki studenckie Simony i tak dalej. Natomiast ją rzeczywiście pasjonowały nie tyle konie, chociaż jeździła też konno i był taki czas na studiach, jak już była na biologii, że jeździła ze studentami, ze swoimi kolegami konno i tam trochę miała takich doświadczeń z koniem, ale ją interesowały zwierzęta takie dziko wolno żyjące i to jest ważne w ogóle słowo w życiorysie Simony, że wolno żyjące i dziko żyjące. Ale tak się zastanawiałam, czy też to z jakiej rodziny pochodzi, trochę jej w życiu pomagało, ale pomyślałam sobie zaraz, że chyba nie do końca, skoro jednak na te egzaminy się nie dostawała, a mogłaby, to znaczy mogłoby to nazwisko jej pomóc.
Pomagało i nie pomagało. To było bardzo, bardzo różnie z tym nazwiskiem. Aczkolwiek w niej była taka przekora, żeby właśnie pokazać, że no co z tego, że ma to nazwisko, jak ona nie będzie robiła, kontynuowała żadnych tradycji tego nazwiska i tego, co robili przodkowie, tylko ona szuka swojej drogi. Ją to bardzo uwierało to nazwisko i pamiętam, że kiedy przyjechała do Puszczy Białowieskiej i do Białowieży, nie była jakoś szczególnie chętna, żeby w ogóle opowiadać o Kossakach, o tym domu Kossaków, wręcz przeciwnie. Były takie momenty, kojarzę takie moje rozmowy z mieszkańcami Białowieży, z jej kolegami, którzy pracowali z nią w Instytucie Naukowym, którzy mówili, że Simona niechętnie jeździła w ogóle do Krakowa. Do tego domu rodzinnego, do Kossakówki, a jak wracała z tej Kossakówki, to wracała zawsze przygnębiona, przytłoczona i szczęśliwa, że wróciła do siebie, że tam się w Puszczy Białowieskiej czuje u siebie i że zadowolona, że nie musi w tym Krakowie być.
Gdzie postanowiono nazwać liceum plastyczne imienia Wojciecha Kossaka i ona wtedy chętnie jakby się angażowała w to i wracała do tej historii dziadka. Natomiast niechętnie, bardzo niechętnie robiła to wcześniej. Mało tego, był też taki moment bardzo ważny w tym życiorysie Simony, kiedy ona publicznie, chyba już miała wtedy doktorat napisany, publicznie potępiła to, co robili jej przodkowie, ojciec, dziadek i pradziadek. Czyli polowanie i to takie polowanie dla rozrywki. I wyraziła swój sprzeciw, powiedziała to publicznie, przy pełnej sali ludzi, powiedziała, że ona się na to nie zgadza i potępia to, co robili Kossakowie. Więc miała rzeczywiście dużo takich kłopotów z tym nazwiskiem. Przez całe życie uwierała ją to nazwisko.
Jakieś drobiazgi, łyżeczki, jakieś takie rzeczy, Pamiętam takie pudełko na biżuterię z drewna, zrobione z szufladkami, podarowała to komuś w Białowieży. I miała biżuterię taką srebrną, też to komuś dała w Białowieży, ludziom. Więc jakby z nazwiskiem miała oczywiście całe życie problem. Dystans złapała dopiero wtedy, kiedy się uwolniła od ciężaru tego nazwiska. Nie jesteś ani piękna, ani zdolna, jedyne co masz to nazwisko. Tak zwraca się do Simony Kossak jej tutaj Sandra Drzymalska, matka grana przez Agatę Kuleszę. Dzisiaj w czwórce rozmawiamy o dziewczynie, która poszła zupełnie inną drogą niż jej rodzina, o Simonie Kossak. Mówimy razem ze mną Anna Kamińska, autorka książki Simona, opowieść o niezwyczajnym życiu Simony Kossak.
Bardzo twardy charakter musiała mieć Simona, właściwie już od początku. Tak myślę sobie, że się sprzeciwiała i w ogóle miała odwagę, żeby robić zupełnie coś innego, bo wyobrażam sobie, że niektórzy by za wszelką cenę tego talentu u siebie szukali, a ona jednak zrezygnowała mimo prób. I zdecydowała się wyjechać do tej puszczy. Na czym tam jej praca polegała? Już się tam pojawia i co się dzieje? A i trafia do takiego instytutu, który się zajmował w ogóle badaniem w laboratorium myszy, takich gryzoni małych, nornice, tego typu małe zwierzątka. I oczywiście jej to bardzo nie odpowiadało i od razu chciała się zajmować żubrami, no bo Puszcza Białowieska to są żubry. I chodziła i się uwolniła w końcu od tej pracy w akurat tym instytucie.
Silna poczuła się dopiero wtedy, jak opanowała tę wiedzę, jak dużo też spędziła czasu z Lechem Wilczkiem, fotografikiem przyrody, z którym mieszkali razem na dziedzińce, w tej dwugejówce. Ona jedną część zajęła, on drugą część. I on był kimś, kto już o Puszczy wiedział znacznie więcej i kto był dla niej, no w tych pierwszych latach życia Simony w Puszczy, takim mentorem. Który jej opowiadał bardzo dużo o wilkach, o żubrach. On fotografował te zwierzęta, przygotował takie albumy fotograficzne. One były wydawane, publikowane w Polsce, wydawane w różnych wydawnictwach. Były też tłumaczone na inne języki. Był kimś takim, do kogo ona się zwracała. Napisali razem tak w zasadzie taką książkę opowiadania o ziołach i zwierzętach. Wtedy jak ona już posiadła też tą wiedzę o właśnie puszczańskich roślinach, ziołach i tak dalej.
Także ci mężczyźni się raczej nie zjawiali w życiu Simony. Ale jeszcze o te prywatne sprawy, w jakich się ludzie zwracali, oni mieli to niezaufanie nie tylko w kwestiach takiej wiedzy przyrodniczej, Simona pożyczała pieniądze, kiedy ktoś był tam w trudnej sytuacji. Simona dawała kontakty, komuś pomogła znaleźć pracę. Była kimś takim, kto w ogóle jest takim wsparciem jako człowiek, jako ktoś, kto tam mieszka, kto tam żyje. Czy ktoś, kto jakiś zbudował autorytet i kto czasem ma wykłady, bo Simona była taką nauczykowczynią, która wykładała w szkole takiej wyższej w Hajnówce, jeździła do Białegostoku do radia. Jako ktoś, kto się staje taką ważną personą na tym Podlasiu, ona jakby też pomagała w takich bardzo przyziemnych sprawach.
I to jest też fenomen Simony. To, że ona jako profesorka Tych nauk leśnych potrafiła mówić językiem ludzi, którzy tam mieszkają, którzy żyją. Mówiła w bardzo taki przystępny sposób. Nie każdy profesor to potrafi. To był też jej talent, że ona rozmawiała takim zwykłym językiem o rzeczach też takich bardzo powszednich, o pogodzie. Była życzliwa, otwarta na to, żeby z tymi ludźmi tam, którzy wokół niej żyją, rozmawiać, a zajmują się zupełnie innymi sprawami. Żeby pomagać tym ludziom i to jest też ciekawe w Simonii, że ona nie była taką naukowczynią jak wielu naukowców Białowieży, którzy się zamykają w swoich badaniach, w swoim domu, który tam budują i interesuje ich własna kariera naukowa. Ona była kimś takim, kto jest otwarty na tą społeczność, kto pokazuje dzieciom, które tam przychodzą, dziedzinkę, która coś tłumaczy.
Oczywiście do pewnego to momentu wszystko było, bo były takie też sytuacje, kiedy ludzie Zaczęli do niej przychodzić. Nie ma tego w filmie, więc ja to opowiem. Zaczęli ludzie przychodzić na dziedzinkę i bez zapowiedzi, bez zaproszenia, wtedy kiedy już były telefony komórkowe, ją to denerwowało bardzo i były takie historie, że ona potrafiła ze strzelbą od Kossaków, którą przywiozła sobie kiedyś z Krakowa, No pewnie, żeby się poczuć bezpieczniej po prostu na tej dziedzince. Ona potrafiła wyjść z tą strzelbą i powiedzieć, że jak ci ludzie, których przewodnicy białowiescy przyprowadzają pod jej bramę i pokazują, tu mieszka ta słynna profesor Simona Kossak, to potrafiła powiedzieć, macie 5 minut albo zacznę strzelać. Więc czasem jej nerwy też puszczały i była taką osobą bardzo charakterną i bardzo taką no mówiącą wprost co jej leży na sercu.
W tym domu była po prostu straszna bieda po śmierci ojca. Mama sobie radziła raz lepiej, raz gorzej. Także Simona była zdana na siebie oczywiście, że była kimś takim, kto jest za wyzwoleniem kobiet, za tym, żeby kobiety mogły Jak najbardziej i jak najszerzej realizować i zawodowo i wszystkie swoje ambicje. Przypominam sobie takie opowieści dziewczyn młodych z Białowieży, które mi mówiły o tym, że Simona ich bardzo mobilizowała do tego, żeby zdobywały edukację, żeby wyjeżdżały do dużych miast i dawały sobie szansę na to, żeby pójść na studia, Takie, które znajdowały pracę, żeby nie bały się w ogóle marzyć o fajniejszym życiu, lepszym życiu, niż takie życie, które może ich jakby spotkać gdzieś na przykład w małym ośrodku.
Że w ogóle robiła takie badania puszczy w tej swojej pracy takiej zawodowej. Ona się życiem naukowczym nie znudziła, jak sama mówiła. Było dla niej bardzo ciekawe to, żeby ludzi edukować, żeby opowiadać o przyrodzie. No właśnie tak widzę, że tutaj z jednej strony to życie z przyrodą blisko, ta biologia, ale tutaj już takie urządzenia i ta współpraca z inżynierami. Tak, tak, no tak. Dużo jest w ogóle takich... Pewnie też z mężczyznami w głównej mierze. Tak, dylematów w ogóle w tym życiu Simony, bo jednak pracowała w takim instytucie, który był finansowany przez leśników, a później jednak zabierała głos przeciw leśnikom i apelowała o to, żeby Puszcza Białowieska była objęta Ochroną cały teren Puszczy Białowieskiej. Więc tutaj było bardzo dużo takich dylematów w życiu Simony.
No mieszkała w takim miejscu, w którym na przykład Lech Wilczek wymyślił, żeby były różne rośliny i one się czasem okazywały inwazyjnymi roślinami dla Puszczy Białowieskiej. Więc tu są też takie w tej historii rzeczy do dyskusji zastanawiające. Takie rzeczy, które No, z punktu widzenia ekologów były zbędne albo niepotrzebne do zastanowienia. No, ale to była prawdziwa, z krwi i kości postać, ze swoimi namiętnościami, ambicjami, które w książce bardzo pokazuje Simonę, wielowymiarową, bardzo złożoną, dla której miłość była niesamowitą wartością. I ona dla tego Lecha Wilczka wszystko by zrobiła, Simona. O to życie chciałam prywatne zapytać. Najważniejszy człowiek w jej życiu.
Tak i z tego też powodu wchodziła w różne konflikty Simona. To jest taka część może, w której w filmie nie ma i ona nie wybrzmiewa, ale w książce bardzo ja to szczegółowo opisuję, bo miałam okazję z Lechem Wilczkiem pobyć, spędzić dużo czasu, wiele nocy przegadać. I też się z nim jakby pospierać w różnych sprawach, bo on jednak trzymał taką swoją wersję, którą chciał bardzo, żeby się znalazła jego opowieści, a jednak sprawa jest bardzo złożona. Ja w książce pokazuję też te wszystkie odcienie całej tej ich historii. No życie prywatne było jakby Naznaczone dużą samotnością też w przypadku Simony Kossak. Mimo takiej radości przebywania z wieloma ciekawymi ludźmi w Białowieży i z bardzo interesującym mężczyzną na dziedzince, nieszczęśliwa była
Ona miała wiele takich swoich spraw, o których Lech Wilczek nie miał pojęcia. Stąd mówię, że było to naznaczone samotnością do samego końca. Było też no niezwykle takimi szczęśliwymi momentami i pięknymi właśnie z Lechem, którego ona po wielu latach zrozumiała i jakby odkryła jaki on jest i jakby no taki piękny moment jest pod koniec, niestety pod koniec samego życia Simony, kiedy ona okazuje się, że jest chora i on wtedy do niego dociera taka informacja, że on może ją stracić i w nim się budzi taka świadomość, że to co ich połączyło jest niezwykłą sprawą. I sam Lech mi opowiadał, Wilczek, że oni byli we troje, jak on to mówił. On, Simona i to miejsce.
Pokazano pierwszych 25 dopasowań — doprecyzuj frazę, aby zawęzić wyniki. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Rozmowa z Anna Kamińską o rodzinie Kossak, presji społecznej i początkach dorosłego życia Simony Kossak.
Opis presji społecznej i ambicji rodziny Kossak na Simony, jej bratanek i siostrę.
Opowieść o dzieciństwie i młodości Simony, jej relacjach z rodziną i staraniach o zrealizowanie własnej ambicji.
Opis pracy Simony w Instytucie Zootechniki i jej decyzji o wyjazd do Puszczy Białowieskiej.
Opis pracy Simony w Puszczy Białowieskiej, jej pierwszych badań i decyzji o wyjazd do tej puszczy.
Opis pracy nad doktoratem i pierwszych kroków w kariery naukowej Simony Kossak.
Opis relacji Simony z Lechem Wilczkiem i jej rola jako popularyzatorka przyrody.
Opis charakteru Simony, jej ambicji i postępu w kariery naukowej oraz relacjach z innymi kobietami i mężczyznami.
Rozważania nad relacją Simony Kossak z Lechem Wilczkiem, jej samotnością i chronionym życiem prywatnym.
Opowieść o odkrywaniu Simony przez autorkę książki, jej introwertyzmu i chronieniu Lecha Wilczka przed pewnymi sprawami.
Rozdziały i streszczenia generowane automatycznie. Pełna transkrypcja nie jest publikowana — wyszukaj frazę, aby zobaczyć dopasowane fragmenty.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.