Mentionsy Mentionsy
Gęsia Skórka
Gęsia Skórka

RAŻONO ICH PRĄDEM, A POTEM ZAGŁADZANO [PSYCHIATRYK w OWIŃSKACH] | ODCINEK 9

27.05.2024 ·19 min 38 s

Na naszych ziemiach działo się pełno makabrycznych rzeczy. Dzisiejsza historia opowiada o zdarzeniach z II Wojny Światowej, gdzie to przez Akcję T4, zostały wymordowane wszystkie osoby z chorobami psychicznymi. Jednym z takich miejsce był Zakład dla osób chorych psychicznie we wsi Owińska. To właśnie tam w roku 1939, dopuszczono się makabrycznych sytuacji, które po dziś odbijają się echem po murach opuszczonego Psychiatryka. Zapraszam!

To właśnie oni również podczas prac umierali z powodu wycieńczenia, a ich ciała były zakopywane na terenie obiektu bądź palone w polowych krematoriach. Podczas wojny w roku 1945 część budynku została zniszczona, przy czym zapadające się ściany pogrzebały pod sobą parę osób, zabierając je na tamten świat. Po wojnie w tym co ocalało ze starego zakładu psychiatrycznego stworzono zakład wychowawczy, a od roku 1952 ośrodek szkolno-wychowawczy dla dzieci niewidomych. Podobno w tym okresie to właśnie niewidome dzieci zaczęły słyszeć krzyczących rówieśników z roku 1939, którzy nie wytrzymywali z bólu, bądź głos, który szeptał im coś na ucho, jednak wielokrotnie było to niezrozumiałe.

Czy to dlatego, że to właśnie w ich wieku byli ci, którzy ponieśli brutalną śmierć z rąk okupanta? A może tylko im się to wszystko wydawało, ponieważ historie mimo wszystko krążyły wśród nich, a dzieci podłapując to, same się nakręcały. Kolejne lata zaprzeczyły, że to co inni uważali za dziecinne żarty i omamy słuchowe, było tak naprawdę wołaniem o pomoc przez zabłąkane dusze. Ośrodek szkolno-wychowawczy dla dzieci niewidomych, dawniej zakład psychiatryczny, a potem filia obozu koncentracyjnego, został opuszczony w 1993 roku. Od tego czasu budynek stoi samotny, a jego ciemne korytarze nocami wypełnia krzyk bólu i strachu, który przez lata przewijał się niczym cień uciekający przed światłem.

Nie uwierzy Pan, ale tak podskoczyłam i krzyknęłam, że prawie głową uderzyłam o sufit. Szybko zbiegłam na dół i na tym skończył się mój obchód. Nigdy więcej potem nie zdarzyła mi się taka sytuacja. Mówi pani Zofia, była pielęgniarka ośrodka. Po tamtej sytuacji, gdy na drugi dzień przyszedł elektryk, powiedział on, że jest to dziwne, bo wygląda to tak, jakby w kablach przeszła w tamtym momencie zbyt duża energia, co spowodowało wybuch. Nie spotkał się nigdy z takim przypadkiem, jednakże nie wykluczył, że jest to niemożliwe. Czy był to przypadek? Czy kobiecie wydawało się, że widziała to co widziała, a żarówka niefortunnie wybuchła? Nie dowiemy się, jednak wiemy, że oprócz tego przypadku było jeszcze wiele niewyjaśnionych rzeczy.

Pokazano wszystkie 3 dopasowania. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.