Marszałek Sejmu, pan Czarzasty wydał zarządzenie o zakazie spożywania alkoholu w Sejmie i część posłów się burzy. Marek Jakubiak z Wolnych Republikanów pyta, przy kompocie będziemy teraz siedzieli, przy herbatce? No niekoniecznie, możecie sobie stać przy tym kompocie. Ale jest dramat, dramat. Sytuacja przypomina taką scenę z potopu, kiedy pospolite ruszenie pod ujściem poddało się Szwedom, wtedy z namiotu wyszedł rotmistrz Jakubiak, znaczy ten, przepraszam, Władysław Skoraczewski i rozpacza. Nie jesteśmy już Polską! I wskazując na nami, oto na filmie było, krzyczy Matkę tam mordują! Tak było. Taka jest sytuacja właśnie w Sejmie. Z tym alkoholem. Czy już nie ma rejtanów w tym kraju?
Ale panie posłane i panowie posłani, nic straconego, przecież alko można wnieść jako mineralną, niegazowaną wódeczkę, prawda? Piwo w jakiejś fiolce, że to niby mocz do analizy, nie później idę tam... Można sporządzić specjalnie wydrążone obcasy, wsuwane w podeszwie. Wysuwasz bania, wsuwasz obcas. Spoko. Można w ustach przynieść. Wtedy całujesz się z kolegą i łyk. Ty jego drina, on twojego. Prawda? W końcu można w sejmowej kotłowni założyć melinę. Nikt nic nie wie, ale wszyscy tam chodzą, nie? Nie wie pan poseł tego ode mnie, ale schodami w dół. Hasło czaszasty, srasty. No nie można się poddawać. Pan Jakubiak pytał dalej, Sejm to jest miejsce dla ludzi specjalnej troski, czy jak?
Pokazano wszystkie 2 dopasowania. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.