Mentionsy Mentionsy
Fakty w RMF FM
Fakty w RMF FM

03:00 Fakty

14.10.2026 ·13 min 36 s

A może Twój wymarzony samochód już na Ciebie czeka? Odkryj szeroki wybór modeli dostępnych z korzyścią do 43 640 złotych. Sprawdź szczegóły u partnera. Na zegarach godzina 3, a to czas na Fakty w RMF FM, które przedstawi Karol Płockiewicz. Witam i zapraszam. Atak na elektrociepłownie w Kijowie. Wołdymyr Załęski przekazał, że Ukraina nie dostała ostrzeżenia od partnerów. Straż Pożarna dokonała inwentaryzacji ponad 23 tysięcy syren alarmowych w całej Polsce. Dowiedział się tego reporter RMF FM. W Tatrach zrobiło się zimno. Na Kasprowym Wierchu temperatura spadła poniżej zera.

Rosja wieczorem zaatakowała Kijów pociskami balistycznymi. Jak informowaliśmy w Faktach, w tych atakach zginęły dwie osoby, a 21 zostało rannych. Według Wołodymyra Załęskiego celem była elektrociepłownia nr 4, jeden z głównych obiektów energetycznych stolicy. Pocisk trafił w obiekt, uszkodzony został także budynek mieszkalny, w którym wybuchł pożar. Załęski podkreślił, że Ukraina ponownie nie otrzymała od partnerów ostrzeżenia o wystrzeleniu pocisków. Ukraińskie systemy wykryły je dopiero, gdy zbliżały się do Kijowa. Według ukraińskiego wywiadu Rosja przygotowuje kolejne ataki balistyczne. Prezydent Ukrainy zaapelował do społeczności międzynarodowej, by nie pozostawała obojętna na rosyjskie uderzenia w infrastrukturę energetyczną. Tymczasem Donald Trump zapowiedział, że rosyjski olej napędowy objęty umową nie trafi do USA, lecz na światowy rynek.

Obecnie na terenie województwa lubelskiego, czyli tam gdzie alerty mieszkańcy w ostatnich tygodniach otrzymują regularnie nowoczesnych cyfrowych syren jest tylko 350. Do końca roku w regionie ma być ich 1000. Ostatnia kontrola NIK-u z kolei wykazała, że na Podkarpaciu na 570 syren pełną całodobową możliwość wyemitowania modulowanego sygnału alarmowego ma zaledwie 156 urządzeń. Z kolei w 17 powiatach po godzinach pracy urzędów oraz w dni wolne nie ma możliwości niezwłocznego uruchomienia syren. Aktualny obraz faktów. W Tatrach zrobiło się naprawdę zimno. Na szczycie Kasprowego Wierchu temperatura nie przekracza już zera. Wczoraj rano było minus 5 stopni, a po południu minus 3. Jak mówi wicedyrektor Tatrzańskiego Parku Narodowego Filip Zięba, widać też zmiany w zachowaniu zwierząt.

Jeżeli chodzi o niedźwiedzie, to jest sporo jeszcze owoców. Dużo borówek. Nie mówiąc już o brusznicach, które dopiero w tej chwili są dojrzałe i super słodkie, więc niedźwiedzie póki co mogą odnaleźć sporo jedzenia. Nie opłaca im się jeszcze iść spać. Nie opłaca się im iść spać. Sporo jest owoców. Chodzi o jabłka i o śliwki w naszych ogródkach. Ale świtaki rozumiem już wyczuły zimę i już są w swoich norach. No tak, to już jest ten czas. To jest ich strategia na zimę. Z Filipem Ziębą rozmawiał nasz reporter Maciej Pałachicki. Jak?

Można połączyć grzebanie w historii, dosyć mocne grzebanie w historii, patrząc na powieść 444 czy Wotum, które mnie do tej pory kręci pod tym względem, z teraźniejszością i z tym, jak te sprawy można dzisiaj, na nie można spojrzeć dzisiaj i czy można je w jakikolwiek sposób rozwiązać. Oczywiście. Nawet w sprawach kryminalnych dzieje się tak, że czasami współczesne metody i współczesne środki badawcze pomagają rozwiązać sprawy sprzed kilkunastu czy kilkudziesięciu lat. Ze złymi skutkami dla sprawców, bo oni z reguły trafiają za kratki, choć już się czuli bezpiecznie. I z zagadkami historycznymi jest bardzo podobnie, bo czasami po latach jakby słabnie czujność strażników, ale też te sprawy, no jest jakby to samo zjawisko co z przystępcami, którzy już się czują bezkarni w tym sensie, że uff, jeśli tyle lat mnie nikt nie dopadł, to znaczy, że to już się nie stanie i tak jest też z tymi zagadkami.

A raczej z ludźmi, którzy je w jakiś tam sposób strzegą, tak? Ja chciałbym właśnie dopytać o ten obraz jasnogórski, bo wiem, że pan niedawno gościł w Wierzchu i tam różne wydarzenia się miały miejsce. To jak z tym obrazem jest? Ja sam sobie przeprowadziłem sobie dziennikarskie lekkie śledztwo na ten temat, rozmawiałem na Jasnej Górze na ten temat, byłem w Wierzchu, rozmawiałem z ludźmi, którzy bronią tam tego obrazu. Jak pan to widzi dzisiaj po latach? Znaczy tam są dwie prawdy. Jest prawda mieszkańców, którzy uważają, że proboszcz wywiózł ten obraz, a przywiózł inny. Tak przynajmniej wynika z mojej ostatniej wizyty w Wierzchu. No i jest prawda proboszcza, który twierdzi, że to jest kopia i nie ma w ogóle żadnego tam... żadnych podstaw do tego, żeby podejrzewać, że jest to obraz jasnogórski, aczkolwiek kiedy rozmawialiśmy, byłem z przyjaciółmi, chyba z 20-osobową grupą

Ludzi z Gdańska, to proboszcz troszeczkę się wygadał, twierdząc, że obraz jest pęknięty i to dla mnie akurat już jest informacja wystarczająca. Natomiast oczywiście ciekawe jest to, że ludzie wierzą w to, że tam jest obraz jasnogórski, że broni wsi. No chyba najładniejsze w tym wszystkim jest to, że to jest ich Matka Boska i nie robią z tego biznesu. To znaczy tam nie ma Domu Pielgrzyma, nie ma medalików, nie ma obrazków, nie ma tego całego Częstochowskiego. Straganiarstwa nie ma. Ja pamiętam, jak byłem na studiach i pojechałem z Częstochowy, to nawet szampon był w butelce w kształcie Matki Boskiej z odkręcaną głową, więc są granice.

Ogólnie Opolszczyzna kryje wiele tajemnic. Widzimy to po górze Świętej Anny, właśnie widzimy to po wierzchu, na powieściach. Jakie są jeszcze te nieodkryte tajemnice Opolszczyzny, a też Grotków zresztą i tamte rejony? Jak można jeszcze spojrzeć na te historie, które są nierozwiązane i czy rzeczywiście ta opolszczyzna kryje aż tak wiele tajemnic? Pan też jako doświadczony dziennikarz na opolszczyźnie doskonale to wie. No tak. Ci, którzy pamiętali rzeczy najciekawsze, wyjechali, zostali wysiedleni albo umarli. A ci, którzy przyjechali, nie zdążyli ich odkryć. Dlatego dla mnie też przyjezdnego. Bardzo ciekawe było to, że wystarczyło lekko dmuchnąć, żeby kurz odsłaniał naprawdę fajne rzeczy. I podejrzewam, że tych, których nie zdążyłem odkryć, chociaż przez 20 lat napisałem sobie taki swój prywatny przewodnik po opolszczyźnie, który liczył kilkaset stron tak naprawdę.

I tych niezbadanych miejsc jest jeszcze całe mnóstwo, a badanie jest oczywiście najciekawsze w tej całej robocie. Zdraź mnie, jakie są jeszcze takie tajemnice. Czy Pan szykuje ewentualnie na przyszłość Jakuba Kanie, który będzie tę opuszczyznę odkrywał, chociaż kawałek ma drogi? Oczywiście, że nie powiem, bo to jest gotowy materiał dla konkurencji. Ja znam pisarzy, którzy się nie wahają przed odbieraniem tematów, dlatego zostawmy to. Za zasłoną milczenia. Jak to doświadczenie dziennikarskie w Pana wydaniu, w Pana historii wpłynęło na to, że albo łatwiej, albo trudniej jest dziś pisać, łącząc jednak fikcję z prawdą historyczną?

Jeśli chodzi o research, to jest to dokładnie to samo. Czyli tak samo w dziennikarstwie, w reporterce zbiera się materiał z taką samą cierpliwością i z taką samą ... determinacją, natomiast jeśli chodzi o pisanie, to jest zmiana płci, to jest zupełnie inny język, to jest zupełnie... trzeba się pozbyć pewnych narządów, pewnych rzeczy, które... Teraz, jak jestem pisarzem, to robię coś, czego przez 30 lat mi zabraniano i czego przez 30 lat unikałem. Ale oczywiście frajda z pisania powieści jest olbrzymia. Ale na tym kończę, bo w tej chwili, kiedy słyszę propozycję, że może bym się zajął też pisaniem scenariuszy, to odmawiam, bo już trzeciego warsztatu się nie zamierzam uczyć.

Właśnie Jakub Kania trafi także na ekrany. Jak to będzie wyglądało? Coś już możemy w tym temacie zdradzić? Tego nie wie nikt. Ja sprzedałem, znaczy najpierw skupiłem wszystkie prawa, które były rozproszone, potem je sprzedałem jednemu producentowi, No wyłączność, więc jeżeli napiszę nowego kanie, to też kontrakt mnie zobowiązuje do sprzedaży. I o ile wiem, to w tej chwili trwa dyskusja czy przymierzanie się do formy, czy to będzie fabuła, czy to będzie serial. Jeśli będzie fabuła, to podejrzewam, że wszystko skończy na jednym filmie, a jeśli będzie serial, to są chętni nawet na sześć sezonów, więc zobaczymy, jak to się rozwinie, ale ja już w ogóle tym nie emocjonuję, bo już od tylu lat

Trwa zamieszanie wokół tej ekranizacji, że już mi tam emocje przeszły. A ma Pan jakiegoś aktora, którego Pan widzi w tej roli? Na przykład Mikołaj Krawczyk w Słuchowisku zagrał Jakuba Kanie. Tak, Mikołaj bardzo, bardzo fajnie go zagrał. Jest taki trochę za ładny na kanie, może nie tyle za ładny, ale za szczupły, za bardzo fit. W każdym razie na pewno jest znakomitym autorem, aktorem. Natomiast jeśli chodzi o konkretną odpowiedź na pana pytanie, kto powinien zagrać Jakuba Kanye, to biorąc pod uwagę tempo, w jakim się te ekranizacje dzieją, to raczej bym szukał wśród aktorów dziecięcych dzisiaj. Przejdźmy do czegoś, co chyba łączy dziennikarstwo śledcze także z pisaniem kryminałów.

Czy Pan odczuł kiedyś, ktoś Panu powiedział, nie ruszajmy tego tematu, zostawmy to historii, zostawmy to na sto następnych lat? Nie mówię o groźbach, ale czy rzeczywiście były takie sytuacje? Tak, były dwie takie sytuacje, pamiętam. Oczywiście było więcej, ale to były takie właśnie, nawet nie groźby, ale pogróżki, na które nigdy nie reagowałem. Natomiast dwie sprawy, które... Jedną to po rozmowie z Ryszardem Kapuścińskim, jeszcze jak żył, zrezygnowałem, bo mi doradził ten człowiek, o którym chciałem pisać, jeszcze żył. I powiedział mi wtedy, wiesz co, na razie to mu daj spokojnie umrzeć, a potem zobaczymy co zobaczysz, czy będziesz chciał, czy nie będziesz chciał.

I nie chciałem. Natomiast druga sprawa, druga sprawa to była bardziej współczesna i mam takiego swojego konsultanta, który jest emerytowanym oficerem służb. I bardzo dużo mi pomógł, oczywiście w tych sprawach, o których mógł mówić. I w momencie, kiedy go zapytałem o temat dosyć popularny, a jednak bardzo ukryty, to on mi powiedział, nie bierz się za to. Ale nie wiem, czy mówił to wtedy jako mój kolega, czy jako oficer służb. Na koniec chciałbym zapytać, skąd według pana oczywiście bierze się w Polsce fenomen kryminałów? Wszyscy teraz mówią o tym, że tego typu gatunek czytają. Ja myślę, że ten fenomen jest trochę sztuczny.

To znaczy, wie Pan, ja mówię o inflacji kryminału i pozwoliłem sobie ukuć taki termin, dlatego że to, że wydrukujemy bardzo dużo pieniędzy i będziemy tych pieniędzy bardzo dużo mieli wszyscy, To tak naprawdę wcale nie jest dobre, bo to właśnie prowadzi do inflacji i do tego, że wartość bardzo spada, a ja jednak jestem zwolennikiem jakości. Całą rozmowę Pawła Koniecznego z Maciejem Siembiedą znajdziecie na rmf24.pl. To wszystko na teraz. Z nowymi faktami wracamy punktualnie o czwartej. Radio Muzyka Fakty. RMF FM.

Pokazano wszystkie 15 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.