Śledczy zapowiadają, że możliwe są kolejne zatrzymania. Czas na rozmowę w Fakty w RMF FM. Co najmniej dwa lata bez siedziby czekają teatry współczesne w Szczecinie. Na razie placówka działa w gmachu Muzeum Narodowego na wałach Chrobrego, ale w 2028 roku rozpocznie się remont placówki, a teatr będzie musiał poszukać innego miejsca. Problem w tym, że jego nowa siedziba na szczecińskiej łażdżowni będzie gotowa najwcześniej w 2030 roku. Co w międzyczasie? O tym z dyrektorami teatru rozmawiała Anna Pałamar. Mirosław Gawęda, dyrektor naprz. Teatru Współczesnego w Szczecinie. Teatr Współczesny jest w trudnej sytuacji. Była teraz informacja o tym, że zespół musi opuścić malarnię ze styczniem przyszłego roku. Jak to właśnie z Waszej perspektywy wygląda?
Jakie tu są możliwości i co w międzyczasie? Przede wszystkim chciałbym podkreślić, że cały czas toczą się rozmowy na temat tego, jak i te terminy opuszczenia gmachu będą przebiegały. Ten termin styczniowy oczywiście został zaproponowany przez Muzeum Narodowe. Tutaj od początku jakby sygnalizujemy, że to jest bardzo skomplikowana sprawa z tego względu, że malarnia jest bezpośrednim zapleczem produkcyjnym teatru oczywiście. Została zresztą specjalnie wybudowana w tym celu już z przeznaczeniem na obsługę teatru. To nie jest część zabytkowa gmachu. To jest pierwsza sprawa, ale być może jeszcze ważniejsza jest taka, że tam od 90-tych lat, jak doskonale wie publiczność szczecińska, działa też scena, która obecnie nosi miano nowe sytuacje.
Kiedyś była to malarnia, została założona przez Annę Augustynowiec, gramy tam 70 spektakli. I przeniesienie po prostu całej tej struktury w inne miejsce wydaje nam się no mówiąc wprost niemożliwe. Chyba można inaczej do tej sytuacji podejść. Wiem, że muzeum pragnie tam zrobić magazyn swoich zbiorów. Wydaje mi się, że są inne możliwości w mieście niż akurat opróżnianie przez Teatr Malarni. Także jak mówię jest jeszcze czas na rozmowy i trochę takie ochłonięcie powiedziałbym. Miasto cały czas podkreśla, że te rozmowy trwają. Czy Wy usłyszeliście jakieś właśnie konkretne informacje, konkretne zapewnienia? Zależy, co rozumiem przez konkretne. Ja mam wrażenie, że rzeczywiście te rozmowy się toczą i na pewno przyniosły one już na dzisiaj taki efekt, że jakby jest
Ten minimalny nasz termin pobytu na wałach Robrego zagwarantowany do sierpnia 2028 roku. Tutaj jednak trzeba pamiętać o jednej rzeczy. Cały czas mówimy o pewnych jednak prognozach. To znaczy w tej chwili jesteśmy w ostrej pracy dotyczącej projektowania nowego gmachu na Łasztowni. Ten proces potrwa mniej więcej do połowy 28 roku i tak naprawdę wszystkie nasze tutaj prognozy dotyczą tego, że w 2030 roku stanie nowy teatr, ale tego nie jest w stanie nikt zagwarantować. Naprawdę tutaj trzeba o tym pamiętać i trzeba planować rozsądnie. To są zbyt poważne sprawy. Tutaj w tym gmachu jest prowadzona działalność teatralna od 50 lat zeszłego wieku.
Ja mogę powiedzieć, że zdecydowanie protestuję przeciwko nazywaniu tego miejsca tymczasową siedzibą Teatru Współczesnego. To jest nasze miejsce. Prowadzimy tutaj działalność teatralną. I to musi być brane pod uwagę, bo ten teatr sprzedał na 4 miliony biletów przez czas swojej obecności i zawsze byliśmy koncyliacyjnie nastawieni wobec wszystkich instytucji w Szczecinie i tego samego spodziewamy się jakby w odwrotną stronę. I precyzując tę przydługą swoją wypowiedź, Chodzi o to, że my jesteśmy gotowi na to, żeby dwa lata przed oddaniem nowej placówki opuścić gmach, ale ta data oddania, przypominam, jest nieznana, bo rok 2030, o którym mówimy, jest moim zdaniem bardzo optymistycznym scenariuszem.
Jesteśmy gotowi na rozmowy. Jak mówię, w tej chwili wydaje mi się, że sprawa malarni jakoś szybko zostanie załatwiona i ku satysfakcji obu stron, no ale pozostaje pewien problem. No tak, jeśli opuścicie tą siedzibę w sierpniu 28 roku, no to nadal to są ponad dwa lata, zakładając, że nie będzie żadnych opóźnień. No i też oddanie budynku nie oznacza, że tam jeszcze na pewno będą wymagane różne prace, więc to też na pewno się przeciągnie. Co w międzyczasie z zespołem teatru? Jak oni sobie poradzą przez ten czas? No właśnie to jest pytanie, bo inaczej planuje się działalność, jeżeli ma się przed sobą perspektywę dwóch lat, a inaczej, jeżeli te dwa lata są takim właśnie tylko przypuszczeniem i nagle z dwóch lat zrobi się sześć.
Myślę, że powinniśmy nad tym rozmawiać i już mam wrażenie, że coraz bardziej dochodzi do takiej świadomości, że Nie chodzi nam o jakiś teatr, który gra gdzieś, tylko o zachowanie jak największej jakości artystycznej dla mieszkańców Szczecina, bo w innym wypadku oczywiście można mówić o jakimś zupełnie, no nie chcę powiedzieć przydomowym teatrze, Ale jeżeli miałby ten pobyt, ta bezdomność miałaby się jakoś przedłużać, to trzeba bardzo konkretnie myśleć o prawdziwego zdarzenia siedzibie tymczasowej. A siedziba tymczasowa to są pieniądze.
I teraz pytanie jest takie, czy naprawdę chodzi o to, żeby te pieniądze zostały wydane na kilka lat przed oddaniem siedziby teatru. Tutaj naprawdę jest potrzebne jakieś strategiczne myślenie, bo cały czas mi się wydaje, że trochę go brakuje tak naprawdę. Ale do tej pory miasto nie zaproponowało żadnego tutaj konkretnego rozwiązania, bo słyszałam takie wypowiedzi prezydenta Krzystka na przykład o tym, że zespół mógłby grać w międzyczasie w innych miejscowościach tutaj gdzieś w regionie. Nie mamy nic przeciwko temu, żeby rozszerzyć działalność na województwo zachodniopomorskie, ale w tej perspektywie, o której mówię, to znaczy dwóch sezonów. Ale tak naprawdę brakuje tutaj w tej układance jednej podstawowej cegiełki, to znaczy kiedy realnie teatr miałby przeprowadzić się do nowej siedziby.
Dlatego myślę, że to w tej chwili jest przedmiot rozmów naszych organizatorów, czyli rozmów między prezydentem, jak i marszałkiem województwa. Co na ten zespół? W ogóle jak reagują aktorzy? Mam takie wrażenie, że zespół podchodzi bardzo racjonalnie do tego. Nikt nie wyraża takich opinii, że absolutnie nawet rok poza siedzibą nie wchodzi w grę. Myślę, że nie. Natomiast powtarzam, zespół jest racjonalny. Zespół sobie zdaje sprawę, że co innego jest rok czy dwa lata poza siedzibą, a co innego cztery. I każdy sobie powinien zdawać z tego sprawę. Michał Buszewicz, dyrektor artystyczny Teatru Współczesnego. Wypowiem się jeszcze na temat charakterystycznej cechy planowania repertuaru, bo to jest też, myślę, naprawdę bardzo istotne w takim aspekcie myślenia strategicznego.
Tak samo to, co dyrektor Kawenda powiedział o zespole i o jego czteroletnim przykładowo byciu poza siedzibą i też Powiedzmy sobie szczerze o jakiejś rewolucji też, która się wydarza w takim trybie przenoszenia się, tak? To znaczy jakby cała ta sytuacja przenoszenia, no to dwukrotne przenoszenie to jest dwukrotna rewolucja, to trzeba też o tym pamiętać. A do czego dążymy? Do czego dążymy też strategicznie? Strategicznie dążymy do tego, żeby otwarcie nowego teatru, żeby jego zespół i jego organizm wewnętrzny był takim organizmem, który jest gotowy zmierzyć się z nowymi warunkami, nowej Wymagającej instytucji, jeżeli chodzi o infrastrukturę. I teraz, jeżeli wprowadzimy do tej instytucji niedobitki po czteroletniej tułaczce, niedostosowane tak naprawdę do pracy w instytucjach, dostosowane do pracy w jakimś bliżej nieokreślonym miejscu, to otwarcie tego teatru może się okazać klapą, po prostu.
I to, na czym nam bardzo zależy, to jest też takie trzymanie w kondycji tego zespołu, i nie mówię tylko o zespole aktorskim, mówię o zespole też technicznym, Bo mamy jeden z lepszych technicznych zespołów w tym momencie. Mówię o zespole administracyjnym, mówię o zespole promocyjnym. To są wszystko ludzie, którzy w tym momencie pracują dla teatru, bo ten teatr jest jakimś organizmem już zbudowanym. To nie jest wcale sytuacja, którą mamy zaklepaną na zawsze. O przyszłości teatru współczesnego w Szczecinie z dyrektorami instytucji rozmawiała nasza reporterka Anna Połamar. Radio Muzyka Fakty. RMF FM.
Pokazano wszystkie 11 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Radosław Sikorski komentuje sytuację w Ukrainie, ataki rosyjskie i potencjalną licencję na produkcję rakiet Patriot.
Minister spraw wewnętrznych Marcin Kierwiński zapowiada dodatkowe miejsca ukrycia na granicy z Ukrainą.
Policja rozbiła grupę oszustów w Pomorzu, która wyłudziła ponad 600 tysięcy złotych od ofiar.
Dyrektor Teatru Współczesnego Mirosław Gawęda omawia problemy związane z przeprowadzką i planowanym remontem malarni.
Rozdziały i streszczenia generowane automatycznie. Pełna transkrypcja nie jest publikowana — wyszukaj frazę, aby zobaczyć dopasowane fragmenty.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.