W 29. urodziny Carrefoura codziennie ekstra okazje. Tylko dziś filec z kurczaka 40% taniej. 11,99 za kilogram z apką kartą seniora Carrefour lub Payback. Cena przed obniżką 19,99. Carrefour. W sumie najlepszy. Zbliża się już godzina 2. Oto oznacza, że czas na kolejne wydanie faktów. Arkadiusz Stępie-Miernikowski. Dobry wieczór. Zapraszam. Podejrzane o zabójstwo księdza w Jarosławiu przyznał się do winy. Usłyszał też zarzut usiłowania zabójstwa czterech osób. Funkcjonariusze CBA weszli do biura rzecznika praw dziecka. Jest śledztwo prokuratury. W tych faktach także wspomnienia polskich żołnierzy z Afganistanu. Ta misja nauczyła nas odpowiedzialności, mówią. Wojna rozpoczęła się 25 lat temu.
Podejrzany o zabójstwo duchownego w Jarosławiu przyznał się do winy. 31-letni Ichor M usłyszał zarzut zabójstwa księdza Stanisława Zbojnowicza i usiłowania zabójstwa czterech innych osób. Mężczyzna odmówił składania wyjaśnień. Przesłuchanie było możliwe po opinii biegłych psychiatrów, którzy uznali, że może brać udział w czynnościach procesowych. Prokuratura zaznacza, że jego poczytalność w chwili ataku zostanie oceniana osobno. Ichor M przebywa aktualnie w areszcie na oddziale psychiatrii sądowej. Funkcjonariusze CBA w Biurze Rzecznika Praw Dziecka. Prokuratura Okręgowa w Szczecinie wszczęła śledztwo w sprawie podejrzenia popełnienia przestępstwa. Czego CBA szukało w Biurze Rzecznika Praw Dziecka? Te fakty ustaliła reporterka RMF FM Anna Pałamar. Chodziło o wydanie dokumentacji i przedmiotów elektronicznych, które mogą pomóc w ustaleniu, co dokładnie się wydarzyło.
Jak informuje prokurator Julia Szosda z Prokuratury Okręgowej w Szczecinie, śledztwo prowadzone jest w sprawie podejrzenia popełnienia przestępstwa, przekroczenia uprawnień i fałszywego oskarżenia. Prokurator w ramach prowadzonego śledztwa będzie badał, czy zachowanie rzecznika praw dziecka polegające na rozpoczęciu postępowania przed organami ścigania doprowadziło do odebrania rodzicom dzieci i umieszczeniu ich w placówce opiekuńczo-wychowawczej. Przypomnę, do tego zdarzenia doszło w sierpniu tego roku na warszawskiej Białołęce. Rzecznik Praw Dziecka zauważyła na ulicy dwoje małych dzieci, które jej zdaniem były źle zaopiekowane. Następnie podjęła działania, które doprowadziły do odebrania dzieci rodzicom, ograniczenia z nimi kontaktu i umieszczenia w placówce opiekuńczej. Ludzkie historie. W Faktach RMF FM.
Afganistan nauczył nas odpowiedzialności za siebie i kolegów. Tak mówił w rozmowie z reporterem RMF FM kapitan rezerwy Jacek Domański, który walczył podczas trzech zmian polskich żołnierzy. Wczoraj minęło dokładnie 25 lat od wybuchu wojny w Afganistanie. Z nami w Faktach teraz Michał Krasoń, który powie o tym, jak wielu Polaków straciło życie i zostało rannych. W wyniku walk w Afganistanie zginęło 44 Polaków. Jak wspomina kapitan Jacek Domański, uważać na siebie i na kolegów trzeba było na każdym kroku. Był jakoś inny pojazd w kolumnie, najechałem tylnim kołem na minę. Pierwsze co pamiętam, to wyszedłem, próbowałem ratować jednego kolegę, drugiego ratować kolegę. Metawag, szpital, na drugi dzień dopiero się ocknąłem. W tym ataku życie stracił jeden z polskich żołnierzy.
Ciężko jest, kiedy się idzie do tych kampów, gdzie mieszkaliśmy i te łóżko było puste już do końca zmiany, no to ciężko, to cały czas wracało do głowy, ale trzeba było sobie z tym radzić. W takich sytuacjach pomocy na miejscu udzielali wojskowi psychologowie. Komitet noblowski w Sztokholmie ogłosił we wtorek laureatów Nagrody Nobla z chemii. To Francuz Henry B. Kagan i Japończyk Ken Susai. Naukowców wyróżniono za badania asymetrycznej syntezy organicznej. Co to odkrycie zmieniło i dało nauce? Potwierdzenie, że pewne idee, pewne zjawiska mogą się pojawiać pomimo tego, że ich się tak naprawdę nie do końca spodziewaliśmy. Były teorie, które mówiły tak, to może być tak, że cząsteczki same się będą napędzać i będą się skręcały w jednym kierunku, ale nikt tego wcześniej nie dowiódł.
Jest to nagroda, która buduje się na barkach Ludwika Pastera, który w dawnych, dawnych czasach rozdzielał kryształki pewnego związku, które powstawały i te kryształki losowo powstają w dwóch formach. Ponad 100 lat później jesteśmy w stanie pokazać, że tego typu zjawiska rozdzielania kryształów, tego, że one mają jedną bądź drugą formę, mogą się samodzielnie napędzać. Wyjaśniał dr Wiktor Lewandowski z Wydziału Chemii Uniwersytetu Warszawskiego. Rozmawiał z nim reporter RMF FM Jakub Rybski. Czas na rozmowę w Faktach RMF FM. Wszyscy dostosowujemy się do jazdy najbardziej agresywnych kierowców. Tak mówił w rozmowie o siódmej w radiu RMF24 Bartosz Józefiak, reportażysta i autor książki Wszyscy Taki Jeżdżą. W ten sposób podsumował dużą liczbę tragicznych wypadków, do których dochodzi w ostatnim czasie w Polsce.
Tylko jeden na pięciu polskich kierowców przestrzega ograniczenia prędkości w terenie zabudowanym. Tak wynika z ostatnich badań. Posłuchajmy fragmentu rozmowy Piotra Salaka. Jest presja psychiczna, prawda? Jeśli ja jadę zgodnie z przepisami i na mnie najeżdżają kierowcy, świecą mi światłami, wyprzedzają mnie agresywnie, to naturalnym i zdrowym, paradoksalnie, odruchem jest, że dostosowuję się do tych najbardziej agresywnych, no bo dbam o swoje bezpieczeństwo. Ale co, polscy kierowcy są agresywni w takim razie? Są agresywni. W sensie, to nie chodzi o to, że my jesteśmy gorsi niż jest średnia. No to jest milion powodów, dlaczego my jeździmy szybciej w terenie zabudowanym. Są psychologiczne powody, to jest jakieś regulowanie sobie napięcia. Są powody społeczne. My bardzo dużo pracujemy. Jesteśmy najbardziej zapracowanym narodem Europy. Ciągle się gdzieś spieszymy. Dużo osób, przedstawicieli handlowych na jakichś umowach śmieciowych chce jak najszybciej dojechać do klienta.
Ale najważniejszy jest powód taki, polscy kierowcy pędzą po polskich miastach, bo mogą. Bo mogą, bo nic ich nie ogranicza, bo mają szerokie pasy, nie mają fotoradarów i aż ich noga świeżbi, żeby docisnąć pedał gazu. Ale z drugiej strony, jak widziałem tą reakcję społeczną, chociażby po tej bandyckiej jeździe Łukasza Żaka, który dostał 20 lat za jazdę po trasie, za to, co zrobił na trasie łazienkowskiej w Warszawie, to widziałem, że jest coraz mniejszy brak, coraz mniejsze przyzwolenie na taką jazdę po ulicach miast. I ja się z tym zgadzam. Społeczne przyzwolenie jest coraz mniejsze. Widzimy to też w uwadze po zgłaszanych do nas tematach, że ludzie nie chcą, chcą już walczyć z tym. Ludzie, którzy jeżdżą normalnie, się na to nie zgadzają. Politycy nie nadążają za opinią społeczną w tym wypadku. Zmiany są za mało idące. To znaczy, że co, że jest w Polsce partia kierowców? Partia kierowców jest w każdej partii.
Wszystkie partie mają w swoim gronie ludzi, którzy po prostu chcą szybko jeździć, żeby daleko nie szukać. Obecny premier, zanim został premierem, przypominam, stracił prawo jazdy na trzy miesiące, jadąc ponad stuą w terenie zabudowanym. To jest premier tego kraju. No dobrze, no to w takim razie z czego wynika ten brak takiej zgody politycznej na to, żeby przeprowadzać zmiany, jeśli chodzi o bezpieczeństwo ruchu drogowego? Bo politykom się wciąż wydaje, i to dotyczy też samorządowców, że kierowców jest, ponieważ sami jeżdżą, prawda? Politycy są też kierowcami, jeżdżą głównie teraz i wożą limuzyny, jak są w rządzie. Oni nie jeżdżą komunikacją publiczną, oni nie jeżdżą pociągami, więc im się wydaje, że wszyscy chcą jeździć. I boją się tego gniewu społecznego. Nie widzą tego, o czym Pan mówi, co ja widzę, że właśnie zostaliby za to nagrodzeni.
Tutaj muszę pochwalić Mateusza Morawieckiego, co by nie mówić o poprzedniej władzy, to Mateusz Morawiecki zaostrzył przepisy m.in. dotyczące tego, że już jesteśmy bezpieczni na pasach, prawda? Momentalna zmiana. Ludzie teraz wchodzą na pasy, kierowcy się zatrzymują. Wystarczyło wprowadzić przepis, który chroni pieszych. Ale wciąż jest taka grupa agresywnych kierowców, którzy jeżdżą za szybko i którzy wręcz się chwalą tym i szczycą się tym, że tak kozakują na Ale oni są i zawsze będą. Oni są w każdym kraju. Ja nie uważam, że my jesteśmy gorszymi kierowcami niż Niemcy, Włosi, Finowie. My po prostu mamy nieodpowiedzialnych polityków, bo w innych krajach mandaty to jedno, ale po prostu się nie rozpędzisz. Masz węższe drogi, masz fotoradar na fotoradarze i wiesz, że za to zapłacisz. A to znaczy, że likwidacja fotoradarów, tych małych gminnych fotoradarów, które podlegały władzom samorządowym, to był błąd?
To była zbrodnia. Przez to zginęły tysiące ludzi na drogach. To była skandaliczna decyzja zresztą pierwszego rządu Platformy Obywatelskiej w 2014 roku. Nie było innego kraju w Europie, chyba na świecie, który by o połowę ściął sobie liczbę fotoradarów. To znaczy, że mamy za mało fotoradarów? Mamy za mało fotoradarów, mamy na to dane, my mamy dużo mniej fotoradarów, chyba pięciokrotnie, już nie chcę rzucać liczbami, ale przeliczając na powierzchnię, czy na liczbę kierowców, bo też tak można liczyć, niż Niemcy, niż Francja, Finlandia, masz fotoradar na fotoradarze na każdym. Ja wiem, że nas słuchają pewno kierowcy, których teraz krew zalewa, ale niestety, ja uważam, że żeby zmusić ludzi, właśnie o to chodzi, trzeba zmusić ludzi do wolniejszej jazdy, bo sami z siebie, ci szaleni kierowcy nigdy nie zdejmą nogi z góry. Jak patrzyłem na te dane, bo przyjrzałem im się, to w Polsce jest mniej więcej trochę ponad 500 fotoradarów. Tylko w Niemczech jest 4500, a we Francji są 3000 radarów.
W Belgii to już w ogóle jest fotoradar na fotoradarze, ale z drugiej strony słyszę te głosy polityków, ale my mamy odcinkowe pomiary prędkości. Mamy odcinkowe pomiary prędkości, tylko mamy ich za mało. Jest jedna instytucja, która za nie odpowiada i wprowadza je za wolno, bo tam oczywiście, jak to w polskim państwie z kartonu, jest za mało ludzi, mają za mało uprawnień, za mało pieniędzy i te fotoradary i odcinkowe pomiary prędkości wchodzą za wolno. Ja mówię, okej, dobra, odcinkowe pomiary też są super. Zresztą fotoradar, który nie zrobi żadnego zdjęcia w ciągu roku, też spełnia swoją rolę, bo on ma zmusić kierowców do wolniejszej jazdy, a nie karać. Tylko wie pan, jaki jest z fotoradarami. Egzekucja mandatów z fotoradarów, to mówią statystyki policyjne, jest na poziomie 50 na 50. Co drugi mandat jest tak na dobrą sprawę podlega egzekucji. No ale to wracamy do tematu państwa z kartonu, tak? No to jest niepoważne państwo, które nie jest w stanie wyegzekwować własnej kary.
No to, ale to mnie już nic nie dziwi. Po tylu latach w dziennikarstwie to po prostu wiem, w jakim kraju żyję. Niestety. Ministerstwo Infrastruktury zapowiada zmiany, zapowiada zmiany w przepisach. Od przyszłego roku ma być tak, że ta egzekucja będzie silniejsza. Ale policja cały czas nie ma narzędzi? Czy wciąż nie ma narzędzi? Czy ma te narzędzia? Czy nie może tego zrobić po prostu? Przede wszystkim zacznijmy od tego, że to jest w ogóle chory system, że policjanci stoją z suszarkami i łapią. To tak jakbyśmy w XXI wieku mieli służbę, albo mieli w domach pralki ręczne i prali ludzie ręcznie. Kiedy już cały świat jest na pralkach automatycznych. My powinniśmy mieć automatyczne fotoradary. Policjantów jest i tak za mało. Niech się zajmą ochroną bezpieczeństwa, a niech te czynności pomiaru prędkości pełnią urządzenia, które są do tego zaprojektowane.
Czy w takim razie te mandaty nie powinny się przeodabniać tak szybko? Jedną rzeczą jest, że nie powinny się przydawniać, ale drugą rzeczą jest to, że jeśli będziemy mieli lepsze prawo, które pozwoli je lepiej egzekwować, szybciej ściągać te mandaty, prawda, że to będzie bardziej automatyczne, no to wtedy kierowca też... Bo podwyższać mandaty to jest łatwo, ale egzekwować jest zawsze trudniej. Ale mówi Pan o tym, żeby bardziej surowo karać kierowców. Czy te kary, one są... Te surowe kary, one są istotniejsze, czy ważniejsza jest ściągalność, czy ważniejsza jest egzekucja tych kar? No widzi pan, z tą surową karą to też nie jest tak do końca, bo z jednej strony oczywiście ważniejsza jest egzekucja i żeby ten kierowca wiedział, że ten mandat na pewno do niego przyjdzie, albo że ma fotoradar na co drugim skrzyżowaniu, więc się nie rozpędzi. Z drugiej strony, jak już ktoś spowoduje wypadek i doprowadzi do śmierci kogoś, to uważam, że mamy prawo bardzo łagodne.
Osiem lat jest za wypadek w Polsce maksymalnie, jeśli sąd tak zdecyduje. Ale Łukasz Żaldok stał 20 lat. Łukasz Jak dostał 20 lat dlatego, że jechał pijany i był recydywistą. I to był zbieg okoliczności, który sprawił, że można go było posadzić na 20 lat. My faktycznie surowo karzymy pijanych kierowców. I bardzo dobrze, nie ma usprawiedliwienia dla pijanej jazdy. Tylko znowu mam taką kontrowersyjną tezę. Za dużą uwagę przekładamy do pijanych kierowców. Nie ma społecznego przyzwolenia na jazdę po pijaku. Dlatego coraz mniej osób jeździ. Ci, co jeżdżą, trzeba ich karać, nie ma dyskusji. Ale skupmy się na prędkości, bo ona zabija najwięcej ludzi w Polsce. I tu powinniśmy karać raz, że surowiej, a dwa, że konsekwentniej. Czy powinna policja dostać lepsze narzędzia, na przykład możliwość monitorowania numerów rejestracyjnych? Dzisiaj policjant nie może tego zrobić, nie może po prostu korzystając ze swoich urządzeń z takiego czytnika sprawdzić, czy dany pojazd chociażby nie ma ubezpieczenia albo czy właściciel tego pojazdu nie ma zakazu prowadzenia pojazdu.
Wie pan co, od mieszania herbaty, herbata nie stanie się słodsza, więc to, że my tam dodamy jakichś technicznych bajerów policjantom, czy nawet damy im większe uprawnienia, policjantów jest po prostu dramatycznie za mało. I to w każdym pionie, w każdym mieście, w Warszawie brakuje kilku tysięcy, więc to jest w ogóle jeszcze osobna dyskusja, którą moglibyśmy toczyć, jak trzeba dofinansować polską policję, żeby przyciągnąć do nich ludzi. Przepisy są, teraz są przepisy, które pozwalają karać nielegalne wyścigi i całe szczęście, tu z kolei chwalę obecną władzę, wprowadzili przepisy faktycznie, no, Od tego roku funkcjonują i już są pierwsze obławy na te nielegalne złoty, które zresztą ja też w książce opisywałem. Ale słyszał pan o tym, żeby jakaś sprawa została doprowadzona do końca, bo ja nie słyszałem. Słyszałem zresztą w moich rodzinnych Pabianicach, faktycznie zrobili obławę na takie nielegalne wyścigi. Tam dużo kierowców dostało mandaty, zabrano im dowody rejestracyjne, co kiedyś było niemożliwe.
To była zabawa w kotka i myszkę. Oni się spotykali na opuszczonych drogach, tam sobie jeździli, potem jechali gdzieś dalej, ci policjanci za nimi, to było niepoważne. No ale dzisiaj w Nowym... Jeżeli policja ma rację, to ten kierowca w Nowym Sączu też brał udział w nielegalnym wyścigu. No i tu wracamy do tego, o czym mówiłem wcześniej, bo jedną rzeczą jest... Ja badałem tę subkulturę ludzi, którzy się nielegalnie ścigają. Oni się najpierw spotykają, nakręcają się wzajemnie, opowiadają sobie, jak oni mają fury, jak je podkręcili często nielegalnie. Na tych zlotach, które teraz policjanci mogą karać, a potem tę kulturę, którą nasiąknęli na tych zlotach, przenoszą na drogę. I wtedy już też opisywałem taki wypadek w Jeleniej Górze, gdzie się dwóch chłopaków spotkało na światłach, machnęli sobie ręką, wiedzieli o co chodzi, bo się znali. Nie umawiali się w ogóle, tak? Nie umawiali się w ogóle, spotkali się przez przypadek na światłach. Ruszyli, potrącili parę, para zginęła na pasa.
Pokazano wszystkie 17 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Podsumowanie promocji i przedstawienie tematu o niezależności kierowców.
Przedstawienie sprawy związanego z przyznaną winą osoby podejrzanej o zabójstwo duchownego i próby zabójstwa czterech osób.
Opis sprawy związanego z śledztwem prowadzonym przez prokuraturę w sprawie Rzecznika Praw Dziecka.
Rozmowa z kapitanem Jacek Domańskim o misji w Afganistanie i odpowiedzialności żołnierzy.
Przedstawienie nagrody Nobla dla Francuza i Japończyka za badania asymetrycznej syntezy organicznej.
Rozmowa z Bartoszem Józefiakiem o jeżdżeniach polskich kierowców, prędkości i bezpieczeństwie drogowym.
Rozdziały i streszczenia generowane automatycznie. Pełna transkrypcja nie jest publikowana — wyszukaj frazę, aby zobaczyć dopasowane fragmenty.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.