Mentionsy Mentionsy
Drugi Rzut OKA
Drugi Rzut OKA

Za legalną aborcję też już ścigają? Sprawa pani Joanny

21.07.2023 ·38 min 33 s · 6 rozdziałów

Znów zajmujemy się wszyscy intymną historią konkretnej kobiety. Znów aborcją. Znów przemocą. I znów się zastanawiamy, w jakim kraju żyjemy i czy da się go naprawić. Posłuchaj!

14:29 · Aktywność policji i lekarzy 3

A wróćmy na chwilę do kwestii lekarzy. Z jakiego powodu w ogóle pani Joanna została zawieziona do tego szpitala i czy lekarze zajęli się nią w odpowiedni sposób? Pani Joanna została przewieziona na SOR do szpitala wojskowego, no bo jest to takie chyba rutynowe działanie po prostu pogotowia ratunkowego, które, no stwierdził, że pani Joanna jest roztrzęsiona i było wezwanie przede wszystkim na 112 od jej lekarki, no to ktoś musi ją na tym SOR-ze obejrzeć. Czyli nie z powodu trwającego poronienia? To nie była przyczyna? Tylko raczej podejrzenie próby samobójczej? Tego nie wiemy, bo to trwające poronienie niekoniecznie musi być powodem hospitalizacji, wręcz przeciwnie. Czasami pacjentki bardziej komfortowo czują się w warunkach domowych. Pani Joanna nie uskarżała się na żadne fizyczne dolegliwości, no może poza jakimiś takimi standardowymi bólowymi, które się z tym poronieniem wiążą.

No to po co ją zawieziono? Bo jeśli ktoś naprawdę jest zagrożony samobójstwem, to zawozi się go nie na SOR, tylko na izbę przyjęć w szpitalu psychiatrycznym albo na oddział psychiatryczny. I tam odpowiednio taką osobę się zabezpiecza. A tu trafiła do szpitala wojskowego na oddział ratunkowy. Więc zastanawiam się po co, kto podjął taką decyzję i czy to było może na jej własne życzenie? Nie wydaje mi się, żeby to było na jej własne życzenie. Nie wiem, kto podjął taką decyzję. Zakładam, że to już było działanie na autopilocie i sytuacja, czy presja tej sytuacji, gdzie się pojawia policja, właśnie jest karetka na sygnale, no już trochę nakręciło taką spiralę, że trzeba działać, po prostu trzeba coś zrobić i dlatego ją przewieziono, mimo że

Można było udzielić pomocy na miejscu w domu. Zgadzam się z tym, że pani Joanna była roztrzęsiona tą sytuacją i czuła się tak naprawdę jeszcze gorzej niż kiedy wykonywała telefon do swojej lekarki, ale była roztrzęsiona z powodu właśnie widoku policji w swoim domu i przestraszyła się bardzo. Że być może zostanie co, nagle zaaresztowana? Z tym się nam kojarzy policja. Niestety dzisiaj policja się z pomocą nie kojarzy. Ale zwłaszcza wtedy, kiedy chodzi o aborcję. Lekarz z SOR-u wypowiada się anonimowo dla TVN24 i mówi tak. To chodzi o policjantów. Czterech mężczyzn pilnowało jednej przestraszonej kobiety. Utworzyli kordon wokół pacjentki, utrudniali nam pracę. Nie byli w stanie podać, dlaczego ta pacjentka jest przez nich zatrzymywana.

Pokazano wszystkie 3 dopasowania. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.