Mentionsy Mentionsy
Drugi Rzut OKA
Drugi Rzut OKA

Dlaczego administracji Trumpa nie podoba się wolność słowa w Europie? Podcast Drugi rzut OKA

14.04.2025 ·46 min 22 s · 1 rozdział · 1 sponsor

Nie bez przyczyny europejska polityka budzi takie oburzenie w Białym Domu i okolicach. Unia Europejska reguluje kwestie platform i operatorów internetowych, a te bardzo tego nie chcą. Wiceprezydent Stanów Zjednoczonych JD Vance wywołał konsternację, gdy w lutym na Monachijskiej Konferencji Bezpieczeństwa ocenił, że największym zagrożeniem dla Europy jest „cenzura". Wolność słowa w Europie faktycznie opiera się na modelu, który różni się od amerykańskiego. W Stanach Zjednoczonych fetyszyzuje się wolność słowa, choć faktycznie jej zakres wyznacza wielki kapitał. W Europie po drugiej wojnie światowej przyjęło się, że wolność słowa może podlegać pewnym uzasadnionym i proporcjonalnym ograniczeniom.Administracji Trumpa tak naprawdę nie podobają się prawne regulacje Unii Europejskiej, które stawiają big techom wymagania. A właściciele największych firm technologiczno-komunikacyjnych na świecie jawnie współrządzą Stanami ZjednoczonymiW podcaście Drugi rzut OKA prawniczka Dominika Bychawska-Siniarska tłumaczy, skąd w Stanach Zjednoczonych bierze się obawa przed „brukselskim efektem".„Europa jako pierwsza zobowiązała wielkie platformy do działania w sposób przejrzysty oraz do wprowadzenia mechanizmów odwoławczych, gdy usuwają treści publikowane przez użytkowników. Z punktu widzenia właścicieli platform wiąże się to z kosztami i – co oczywiste – nie budzi ich entuzjazmu" – mówi dr Bychawska-Siniarska.Jej zdaniem, dla ochrony demokracji i zapewnienia wolnych oraz równych wyborów, kluczowe jest poznanie mechanizmów działania wielkich platform. Chodzi o to, by można było zakwestionować decyzję o usunięciu treści oraz wiedzieć, czy moderacją zajmuje się człowiek, czy maszyna.Rozmawiamy też o tym, co i jak należy zreformować w polskich mediach publicznych i prywatnych. A także, co przydałoby się dodać, a co należy wyrzucić z kodeksu karnego, żeby pod płaszczykiem ochrony wolności słowa nie kneblować ust.„Mam duży problem z brakiem pluralizmu w naszych mediach publicznych i z tym, że politycy wciąż mogą wpływać na prezentowane tam treści. Uważam, że to jedno z kluczowych zagadnień, które powinno być jasno i stanowczo uregulowane" - uważa nasza gościni.Z tego odcinka podcastu dowiecie się m.in.:▪️ czy przez nowe przepisy o mowie nienawiści grozi nam cenzura,▪️ w jaki sposób należy doprecyzować zakres działania prezesa Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji,▪️ jak powinien wyglądać przejrzysty i niezależny sposób wyboru prezesa TVP,▪️ dlaczego warto wyrzucić z kodeksu karnego karne zniesławienie, a w prawie cywilnym ▪️ wprowadzić instytucję tzw. ślepego pozwu, żeby ułatwić ludziom walkę o swoje dobre imię,▪️ jak w Polsce ma być wdrożona unijna dyrektywa przeciwko pozwom mającym na celu tłumienie ▪️ debaty publicznej, czyli SLAPP-om,▪️jak można ograniczyć polityczną agitację w prasie wydawanej przez samorządy,▪️dlaczego polskie media nadal nie korzystają z unijnych funduszy tak bardzo, jak by mogły?OKO.press finansowane jest głównie z darowizn Czytelników. Dzięki Tobie możemy pracować – śledzić, szukać, pytać, sprawdzać, opisywać, porównywać – i nie odpuszczać.👁‍🗨 Czytasz OKO? Wesprzyj OKO 👉 www.oko.press/wesprzyj/Fundacja Ośrodek Kontroli Obywatelskiej OKO92 1160 2202 0000 0003 0434 1595Bank Millenniumul. Madalińskiego 67B/3802-549 WarszawaDziękujemy!Wspierasz OKO.press comiesięczną darowizną? Dołącz do grupy Twoja OKOlica, gdzie porozmawiasz z innymi czytelnikami i czytelniczkami, będziesz mieć możliwość bezpośredniego kontaktu z osobami z redakcji i obejrzysz Polityczny PLUS, czyli dodatkowy materiał dostępny wyłącznie dla darczyń i darczyńców ➡ https://www.facebook.com/groups/750410339317905

Typowo nadzorcze, administracyjne w postaci prezesa danego medium. Czyli to chodzi o to, żeby nie było takiej powtórki z rządów PiS, kiedy mamy propagandzistę pana Kurskiego jako szefa mediów i kiedy te media przestają pełnić swoją rolę mediów publicznych i stają się taką propagandową tubą, tak? Ja myślę, że to się dzieje cały czas. To znaczy niezależnie od opcji politycznej, obecne przepisy umożliwiają politykom na ingerencję w to, jak media publiczne działają. I naszym wielkim postulatem jako środowiska organizacji pozarządowych jest to, żeby oddać te media publiczne w ręce obywateli. Żeby w powoływanie poszczególnych ciał zarządczych byli włączani obywatele.

A w momencie, kiedy podejmuje daną decyzję, będzie ona musiała być uzasadniona. Czyli będziemy mieć ten proces wyboru bardziej transparentny i miejmy nadzieję, że względy merytoryczne będą tu przeważały, a z kolei społeczeństwo obywatelskie będzie miało swój minimalny, bo minimalny, ale będzie miało możliwość typowania tego rodzaju kandydatur. Ale to mówimy o przyszłości, bo na razie jesteśmy jeszcze w tym momencie, kiedy mamy nie tylko Krajową Radę Radiofonii i Telewizji, której przewodniczący pan Świrski jest znany z tego, że stara się również po zmianie władzy dalej bronić interesów partii PiS, która obecnie jest w opozycji, ale mamy też jeszcze jedną radę, czyli Radę Mediów Narodowych.

Medium, które było niezależne i krytyczne wobec władzy. Więc wiem, że niektóre ze stacji po prostu były pod częstym ostrzałem tego rodzaju decyzji i wobec nich toczy się nadal kilkadziesiąt postępowań, które teraz są na etapie sądowym. Jeśli chodzi dalej o ład medialny, to za czasów PiS mieliśmy do czynienia też z takim charakterystycznym rodzajem ingerencji w rynek medialny. Państwo wykupiło za pomocą spółki Skarbu Państwa, czyli PKN Orlen. Regionalne dzienniki, które są w konglomeracie medialnym Polska Press. I teraz mamy doniesienia od nowego prezesa Orlenu, że on jednak rewiduje strategię spółki i planuje sprzedaż tego właśnie zestawu.

I to właściwie wynika oczywiście z tej trajektorii Polski, że duże grupy medialne, zachodnia Europa, ze Stanów Zjednoczonych, były w stanie po prostu stworzyć media, skopiować pewne modele, które istniały w ich krajach. Ale PiS postulował ograniczenie możliwości Był chciał właścicielem mediów przez podmioty spoza europejskiego obszaru gospodarczego. Co pani o tym uważa? Czy faktycznie w interesie Polski jest to, żeby prowadzić repolonizację, czyli tak jakby mieć polskie media w rękach polskiego kapitału? Czy to tak naprawdę nie jest główny problem? Myślę, że to zupełnie nie jest główny problem. To po prostu było wygodne dla pewnej narracji politycznej. Raczej i tu nie upatruję żadnego problemu i wpływu na pluralizm.

Wręcz przeciwnie, jak wiadomo, nawet teraz na przykładzie Polska Press nie ma jakiejś wielkiej kolejki nabywców, czy przynajmniej nie widzimy, żeby tych podmiotów było bijących się o nasze media jakoś bardzo dużo, szczególnie tych zachodnich. Więc to też obrazuje, że zostawmy to rynkowi. W sensie rynek będzie wiedział, kto ma teraz możliwości, żeby inwestować w odpowiednie kanały. My też zawsze będziemy mieli i mam nadzieję, że utrzymamy nasze media publiczne, które będą takim miejscem, w którym nasza kultura, nasza tożsamość narodowa będzie mogła być promowana, co odpowiada trochę na ten zarzut i tę potrzebę repolonizacji promowaną przez PiS.

Pokazano wszystkie 5 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.