Czy Polska jest gotowa na wojnę? Podcast Drugi rzut OKA
Czy wiesz, co zrobić, kiedy padnie internet, zawyją syreny, a kontakt z bliskimi się urwie? Większość z nas nie chce o tym myśleć. Ale wojna nie pyta, czy jest się gotowym. W tym odcinku rozmawiam z Agnieszką Lichnerowicz — dziennikarką radia Tok FM i autorką książki „Idzie wojna? Spodziewaj się najlepszego, przygotuj na najgorsze”. Autorka rozmawia z 13 ekspertami: wojskowymi, socjolożkami, filozofami i osobami, które pracują na froncie.Agnieszka w 2022 roku spędziła kilka tygodni jako korespondentka w Ukrainie, w pierwszych dniach i tygodniach po rosyjskiej inwazji.Ale zarówno książka, jak i nasza rozmowa, nie są tylko o wojnie. Są również o sytuacjach nadzwyczajnych, no bo jak się zachować w trakcie powodzi, braku prądu czy pożaru? Te sytuacje, może nie tak bardzo powszechne w naszym codziennym życiu, to jednak zdarzają się i zdarzyć mogą.Książka Agnieszki nie ma straszyć, tylko koić. "Mam poczucie i wiele badań to potwierdza, że w polskim społeczeństwie jest sporo strachu. Również tego związanego z zagrożeniami o charakterze militarnym" - mówi.Dodaje, że ten lęk, zamiast nas mobilizować, często paraliżuje. "Zamiast inspirować do działania, do przygotowania się – zatrzymuje nas w miejscu" - tłumaczy.A przecież nie chodzi tylko o wojnę. Żyjemy w epoce tzw. polikryzysów – ciągle zmieniającego się, nieprzewidywalnego świata. Pandemia, kryzys klimatyczny, kolejne zawirowania gospodarcze, niepokój społeczny. Do tego wojna w Ukrainie, kryzys na Bliskim Wschodzie i ryzyko eskalacji konfliktów."Jako społeczeństwo jeszcze się z tą nową rzeczywistością nie pogodziliśmy. Wielu ludzi żyje nadzieją: - To się przecież kiedyś skończy. Wrócimy do tego, co było. Tylko że tego, co było, już nie będzie" - opowiada Lichnerowicz."Nie chcę, żeby Putin kierował moim życiem. Nie chcę, żeby zastraszanie decydowało, co robię, gdzie jestem i jak się czuję. Chcę, żeby moje otoczenie – sąsiedzi i współmieszkańcy, też byli na to odporni. Bo im bardziej jesteśmy przygotowani, im więcej mamy rzeczy przemyślanych, tym mniej reagujemy chaotycznie" - dodaje autorka.Z tej rozmowy dowiecie się również:czym jest odporność państwowa na przykładzie Finlandii i czy dotyczy tylko zbrojeń i wydatków na armię.czy feminizm w naszym regionie za mało zajmuje się bezpieczeństwem?czy warto mieć plecak ewakuacyjny i co do niego spakować.-----------------------------------------------------------------------------------Jeśli wy, słuchacze i czytelniczki macie jakieś pomysły, tematy, przemyślenia, z którymi chcielibyście się podzielić, to zapraszam do [email protected]: nataliasawka_
Minęło ponad 10 lat od rosyjskiej agresji na Ukrainę. Najpierw na tą wschodnią część kraju, w 2022 roku już pełnooskalowy atak, więc minęło ponad dekadę. No a my jesteśmy na etapie inwentaryzacji schronów. Dobrze, że je inwentaryzujemy, dobrze, że jest ustawa nowa o ochronie ludności, o broni cywilnej, więc coś zaczyna się dziać. Tam będzie atak, gdzie jest słabość. Naszą słabością jest choćby polaryzacja, stąd ta dezinformacja tu się tak szerzy. My jesteśmy dosyć odporni na rosyjskie kłamstwa wypowiadane wprost. Mamy po prostu szczepionkę historyczną. Nie jak na Zachodzie, albo nie jak Trump, że mu Wołodia coś powie, a Trump mówi, o tutaj Putin jest do czegoś gotowy. My mamy naturalnie, po prostu wiemy, że tak nie jest. Na pierwszy rzut oka świat może wydawać się czarno-biały.
Ja sobie to tłumaczę tak, że ja nie pozwolę na to, żeby Putin sterował, kierował moim życiem. Czyli muszę być na tyle odporna na jego oddziaływania, groźby, zastraszania i wpływania. Ja osobiście chciałabym moje otoczenie, nasza wspólnota miejska, sąsiedzka, jaką kto ma tożsamość i wspólnotę, żebyśmy na tyle się dobrze przygotowywali, Chodzi o to, żeby żyć w naszym, jest piękna pogoda, więc mam dobry nastrój, całkiem przyjemnym zakątku świata, gdzie jest cały czas bardzo bezpiecznie, stosunkowo jesteśmy bogaci, jest tu wiele problemów, które musimy rozwiązywać poza zagrożeniem militarnym czy potencjalnymi powodziami.
Nie będzie mi tu Putin, mi na przykład, nie będzie Putin mówił, czy ja mam wyjechać, czy ja mam zostać. No ale te deklaracje, to profesor Ledner moim zdaniem bardzo ciekawie mówi, one mają trochę taki charakter tożsamościowy, tak? Czyli zależnie od tego, jaką mamy poglądy albo z jakiej klasy społecznej jesteśmy, to inną deklarację składamy. Jedni po prostu... Jadą na granicę z Niemcami bić migrantów, którzy już są po prostu chorzy, słabi, ale w ten sposób tak pokazują swoje siłę mięśni i już nie będę mówić czego. Ale ostatecznie po pierwsze, czy nas tam będą chcieli? Dobrze, że czat GPT coś tam podpowiada. Jeżeli ktoś na podstawie decyzji życiowej tego podejmuje, to ja trzymam kciuki, ale my wiemy, jak my przyjmowaliśmy Ukraińców w 2022 roku, a wiemy, jak szybko sytuacja może się zmienić społeczna, więc czy nas tam będą chcieli, ilu nas tam będą chcieli, to też jest ciekawe założenie, że jakby takie przekonanie jest, że my tam wpadniemy jak do siebie i po prostu... Ale być może niektórzy wyjadą, być może dobrze, żeby wyjechali, tak?
Znaczy chodzi mi... Niektórzy muszą wyjechać, żeby się zaopiekować tymi, którzy nie powinni zostawać i nie powinni być obciążeniem, tak? Znaczy takie zostawanie na siłę też może być niepragmatyczne w pewnym momencie. Jeżeli ktoś jest chory, słabszy, no to na przykład są w Ukrainie dyskusje o ludziach, którzy zostają blisko granicy frontu, proszą ich, żeby wyjechali, dlatego że trudno się prowadzić działania wojenne. To są bardzo skomplikowane, niełatwe decyzje. Natomiast wydaje mi się, że one się wpranią, znaczy sprawdzi nas rzeczywistość. No a dziś, ja nie wiem, ja wolę spalać tą energię na to, żeby budować te kolce i żeby po prostu nie musiała, a jak będę chciała wyjechać, to nie dlatego, że Putin mnie do tego zmusił, tylko dlatego, że ja osobiście uznam, że tam, nie wiem, coś jest takiego, że mnie tam ciągnie, a nie na, więc póki co, póki przynajmniej nie musimy wyjeżdżać,
No to może oprócz tego, że jeżeli ktoś ma i kupuje jakiś kawałek mieszkania w Portugalii, no to warto zadbać o to, żebyśmy stąd nie musieli na po prostu dyktando Putina wyjeżdżać, bo im bardziej będziemy odporni w tych różnych przestrzeniach, no to Rosja też prowadzi kalkulacje, gdzie cały czas ta wojna tak zwana hybrydowa, ona polega na wyszukiwaniu słabości. Tam będzie atak, gdzie jest słabość. Naszą słabością jest choćby polaryzacja, stąd ta dezinformacja tu się tak szerzy. My jesteśmy dosyć odporni na rosyjskie kłamstwa wypowiadane wprost. Mamy po prostu szczepionkę historyczną. Nie jak na Zachodzie, albo nie jak Trump, że mu Wołodia coś powie, a Trump mówi, o tutaj Putin jest do czegoś gotowy.
Pokazano wszystkie 5 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Czy wiesz, co zrobić, kiedy padnie internet, zawyją syreny, a kontakt z bliskimi się urwie? Większość z nas nie chce o tym myśleć. Ale wojna nie pyta, czy jest się gotowym.
W tym odcinku rozmawiam z Agnieszką Lichnerowicz — dziennikarką radia Tok FM i autorką książki „Idzie wojna? Spodziewaj się najlepszego, przygotuj na najgorsze”. Autorka rozmawia z 13 ekspertami: wojskowymi, socjolożkami, filozofami i osobami, które pracują na froncie.
Agnieszka w 2022 roku spędziła kilka tygodni jako korespondentka w Ukrainie, w pierwszych dniach i tygodniach po rosyjskiej inwazji.
Ale zarówno książka, jak i nasza rozmowa, nie są tylko o wojnie. Są również o sytuacjach nadzwyczajnych, no bo jak się zachować w trakcie powodzi, braku prądu czy pożaru? Te sytuacje, może nie tak bardzo powszechne w naszym codziennym życiu, to jednak zdarzają się i zdarzyć mogą.
Książka Agnieszki nie ma straszyć, tylko koić. "Mam poczucie i wiele badań to potwierdza, że w polskim społeczeństwie jest sporo strachu. Również tego związanego z zagrożeniami o charakterze militarnym" - mówi.
Dodaje, że ten lęk, zamiast nas mobilizować, często paraliżuje. "Zamiast inspirować do działania, do przygotowania się – zatrzymuje nas w miejscu" - tłumaczy.
A przecież nie chodzi tylko o wojnę. Żyjemy w epoce tzw. polikryzysów – ciągle zmieniającego się, nieprzewidywalnego świata. Pandemia, kryzys klimatyczny, kolejne zawirowania gospodarcze, niepokój społeczny. Do tego wojna w Ukrainie, kryzys na Bliskim Wschodzie i ryzyko eskalacji konfliktów.
"Jako społeczeństwo jeszcze się z tą nową rzeczywistością nie pogodziliśmy. Wielu ludzi żyje nadzieją: - To się przecież kiedyś skończy. Wrócimy do tego, co było. Tylko że tego, co było, już nie będzie" - opowiada Lichnerowicz.
"Nie chcę, żeby Putin kierował moim życiem. Nie chcę, żeby zastraszanie decydowało, co robię, gdzie jestem i jak się czuję. Chcę, żeby moje otoczenie – sąsiedzi i współmieszkańcy, też byli na to odporni. Bo im bardziej jesteśmy przygotowani, im więcej mamy rzeczy przemyślanych, tym mniej reagujemy chaotycznie" - dodaje autorka.
Z tej rozmowy dowiecie się również:
czym jest odporność państwowa na przykładzie Finlandii i czy dotyczy tylko zbrojeń i wydatków na armię.czy feminizm w naszym regionie za mało zajmuje się bezpieczeństwem?czy warto mieć plecak ewakuacyjny i co do niego spakować.-----------------------------------------------------------------------------------
Jeśli wy, słuchacze i czytelniczki macie jakieś pomysły, tematy, przemyślenia, z którymi chcielibyście się podzielić, to zapraszam do kontaktu!
IG: nataliasawka_