Mentionsy Mentionsy
Drogowskazy
Drogowskazy

„To jest w ogóle jakiś dramat” czyli jak mieszkają młodzi Polacy. DROGOWSKAZY

25.07.2025 ·43 min 46 s

Chcieliby „iść na swoje”, mierzą się ze spłatami kredytów, rezygnują z najmu i wracają do rodziców. Sytuację mieszkaniową młodych ludzi, jeden z badanych określił krótko: to jest dramat. Z badań przeprowadzonych przez naukowczynie z Uniwersytetu SWPS wynika, że w grupie wiekowej 18-35 lat, 37% mieszka z rodzicami, 20% posiada własne mieszkanie a 17% swoją przestrzeń wynajmuje. Aby lepiej zrozumieć tę sytuację, trzeba wziąć pod uwagę wiele czynników: zmiany na rynku mieszkaniowym, zmiany w modelu rodziny, wybuch pełnoskalowej wojny w Ukrainie, pandemię a w końcu – brak zdecydowanych działań ze strony państwa. O tym jak mieszkają młodzi Polacy, jakie są ich motywacje a także jakie działania mogłyby polepszyć ich sytuację, opowiedziała w Drogowskazach profesor Paula Pustułka, socjolożka, kierowniczka Ośrodka Badań „Młodzi w Centrum Lab”. Do wysłuchania rozmowy zaprasza Aleksandra Galant.

Dzisiaj my mamy bardzo osłabione konflikty pokoleniowe w rodzinach. Są konflikty polityczne, polaryzacje na arenie publicznej. Rzeczywiście te pokolenia się tak przepychają, prawda, czy o klimat, czy no właśnie o wartości, ale w rodzinach raczej małych trzymamy się blisko. Te konflikty nie są takie potężne i coraz rzadziej w badaniach społecznych, no ja prowadzę badania, prawda, już od 2010 roku coraz rzadziej słyszymy o takich wyrwach, że ktoś kogoś wyrzuca z domu, że ktoś musi się wyprowadzić, że ktoś ma takie konflikty, takie napięcia, że no nie ma wyjścia. To się naprawdę zdarza coraz rzadziej, a rodzice z kolei tak jakby zinternalizowali tą potrzebę wspierania młodych i są gotowi na to, żeby ci młodzi tutaj mieszkali i żeby im pomagać. Powiem szczerze, że to, co pani mówi, jest szalenie krzepiące, zwłaszcza w czasie, kiedy na każdym kroku słyszymy, jak bardzo jesteśmy skonfliktowani, spolaryzowani, jak bardzo jesteśmy społeczeństwem podzielonym, więc to jest miło usłyszeć, że na jakiejś płaszczyźnie ten podział się trochę zmniejsza, jakoś tam się cementuje.

Wszystko się zawala. Absolutnie wszystko. Nie radzą sobie. Biznes nie może się uruchomić. Właściwie na starcie już są straceni. Tej pożyczki nie bardzo mają z czego spłacać. Cały czas muszą prosić rodziców, no właśnie jeżeli to jest klasa ludowa, nie ma też tych kapitałów zapasowych. oszczędności i tak dalej. To wywołuje taki bardzo, bardzo silnie negatywny wpływ na ich związek. Oni się ciągle kłócą o pieniądze, o ten napięciak, czy mamy na czynsz, czy mamy na zakupy. W takim młodym wieku już tutaj wpadamy w te długi. To się nie może dobrze skończyć do związku. To się źle kończy dla zdrowia psychicznego. Związek się rozpada. Ten cały progres, czy ten postęp w stronę tej dorosłości, takiego osadzenia się w społeczeństwie, na rynku pracy, w związku, na rynku mieszkaniowym jest zaprzepaszczone.

Tak, posażna panna, dokładnie. No i dobra partia, prawda? I ja rozumiem, że to są trochę takie problemy pierwszego świata. To jest duży przywilej i wszyscy sobie zdajemy sprawę, że posiadanie mieszkania otrzymanie mieszkania, na które nie musimy się zabijać tym kredytem jest wielkim przywilejem, ale wydaje mi się, że po prostu te napięcia na rynku mieszkaniowym, te napięcia między wynajmującymi, posiadaczami, mieszkającymi z rodzicami już są tak olbrzymie w tej grupie rówieśniczej, że to powoduje, że my niewystarczająco też o to walczymy. No jakby teraz się coś zaczyna dziać, no ale też nie domagamy się na przykład od państwa od jakiejś reakcji. Trudno nam o tym w tych grupach przyjacielskich jakimś takim jednym głosem mówić, bo to jest o nierównościach, a to jest Zawsze jest trudne do przepracowania. Jestem jeszcze bardzo mocno przy tym, co pani powiedziała o tych obawach dotyczących reakcji rówieśników, ale też reakcji potencjalnych partnerów czy partnerek.

nie trwają, albo są bardzo skupione na jakimś jednym aspekcie, czyli właśnie posiadaniu pierwszej nieruchomości, albo są skierowane dla młodych, rodzin. Więc one są takie, powiedzmy, też generują jeszcze większe nierówności. Jeśli nie będziemy mieć takiej powszechnej strategii i solidarnej strategii, która będzie nam wspierać te osoby, które sobie nie radzą, no to pojawią się nam jeszcze większe rozdziewy, takie wewnątrzpokoleniowe, których już nie chcemy więcej, bo już mamy rozdziew mężczyźni i kobiety. w tych młodszych pokoleniach. Jak jeszcze nam się pojawią coraz bardziej takie silne ekonomiczne napięcia wokół tego, kto może mieszkać godnie, a kto nie może, bo państwo niczego nie wspiera, no to już naprawdę będziemy się tutaj politycznie sypać. Więc zachęcam. Niekoniecznie. Nie mówię, że mamy się zapisywać wszyscy do partii, ale są na pewno działania na przykład na poziomie samorządów.

Pokazano wszystkie 4 dopasowania. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.