Mentionsy Mentionsy
Damian Olszewski - podcast
Damian Olszewski - podcast

UNIA KLĘKA przed TRUMPEM, a POLSKA WYDA BILION ZŁ na? #BizWeekExtra

29.07.2025 ·20 min 57 s

UNIA KLĘKA przed TRUMPEM, a POLSKA WYDA BILION ZŁ na? #BizWeekExtra

Urzula von der Leyen znalazła się w ogniu krytyki. Szefowa Komisji Europejskiej uzgodniła nową umowę handlową z USA, która wygląda jak całkowita kapitulacja Europy przed Trumpem. Francuzi i Niemcy są wściekli, a dolar przełamuje passę spadkową, zyskując już ponad 10 groszy. Dlaczego Europa podobno nie miała wyjścia i co zyskamy, a co oddamy Amerykanom? Tymczasem w Polsce właśnie przyjęto największy plan inwestycyjny od czasów PRL-u. W ciągu pięciu lat wydamy na niego bilion złotych. Wszystko pójdzie na tzw. transformację energetyczną i porzucenie węgla na rzecz OZE. Koszty wytwarzania energii mają spaść o ponad 30%, ale czy nasze sieci przesyłowe są gotowe na to, co nadchodzi?

Kto wyłoży na to pieniądze i ile zostanie nam z tego w kieszeniach? Dokąd zmierzał pieniądz w tym tygodniu? Sprawdźmy to. Bizweek. Cotygodniowy przegląd świata biznesu i finansów. Cześć, tutaj Damian Olszewski i witam Was serdecznie w programie Praktycznie o Pieniądzach i informacyjnej serii Bizweek Extra. Sporo zadziało się na naszym europejskim podwórku, ale i Polska poczyniła w końcu spory krok w jakimś kierunku. Tylko czy w słusznym? O tym porozmawiamy sobie dzisiaj. Stałych widzów proszę jak zwykle o kredyt zaufania w postaci łapki w górę i ruszamy. Czas to pieniądz, więc zaczynajmy. Blamaż stulecia. Europa ulega Trumpowi. Czy nie mieliśmy innego wyjścia? Okazuje się, że zgodnie z prognozami po Japonii, Trump znowu zwyciężył i to tym razem w negocjacjach z Urzulą von der Leyen.

Ciężko to jednak nazwać negocjacjami, bo zostaliśmy przyparci do muru. Tym samym Unia Europejska ugina kolana przed amerykańskim przywódcą w szkockim Turnberry. W niedzielę Donald Trump i Ursula von der Leyen uzgodnili porozumienie handlowe, które jest strzałem w kolano dla Europy. Mamy umowę. Umowę handlową między dwiema największymi gospodarkami świata. I to jest naprawdę duża sprawa. Mówiąc wprost, to nie jest dwustronna umowa handlowa z korzyścią dla wszystkich stron, jak to ma miejsce w przypadku Japończyków. To bezwarunkowa kapitulacja Europy i totalny blamasz europejskich polityków. Francuzi i Niemcy są wściekli, a pani Ursula von der Leyen właśnie podpadła liderom Starej Unii, stawiając głównie na dobro Amerykanów.

Co zatem uzgodniono i jakie są reakcje? Zacznijmy od względnie dobrych wieści. Otóż według nowych ustaleń USA obniży cła na europejskie produkty. Mamy 15% cła na wszystko, bez wyjątków. Będzie to zatem połowa z pierwotnie zakładanej 30% stawki. Wciąż mówimy jednak o sporym wzroście w porównaniu do średnich 4,8% przed tzw. Dniem Wyzwolenia Trumpa. Porozumienie zawiera również taryfy 0 za 0. Zgadzają się na otwarcie swoich krajów na handel bez ceł. To naprawdę duża sprawa. Otwarcie ich gospodarek. Wszystkie te kraje zostaną otwarte na handel ze Stanami Zjednoczonymi na zasadzie zerowych ceł.

Zasada zerowych ceł ma obejmować wszystkie samoloty i ich części, niektóre chemikalia, leki generyczne, sprzęt półprzewodnikowy, wybrane produkty rolne, zasoby naturalne i surowce krytyczne. I to by było na tyle, jeśli chodzi o potencjalne korzyści dla Unii. Teraz przyjrzyjmy się, jak ten deal wygląda z perspektywy amerykańskiej. Po pierwsze, cłana stal i aluminium pozostaną na poziomie 50%. Stal pozostaje bez zmian. Stal, aluminium itd. to kwestia globalna, więc wszystko zostaje tak, jak jest. Po drugie, Trump wyciągnął z Unii znacznie więcej niż tylko podatki. Zakontraktował chociażby ogromną ilość energii, którą będziemy importować ze Stanów Zjednoczonych.

Unia Europejska zgodzi się na zakup energii ze Stanów Zjednoczonych o wartości 750 miliardów dolarów. Konkretnie będzie to 250 miliardów co roku przez okres trzech lat. Ale spokojnie, to dopiero początek prezentów od potulnych sojuszników. Zamierzają zgodzić się na zainwestowanie w Stanach Zjednoczonych w dodatkowych 600 miliardów dolarów, ponad to, co już inwestują. Do tego pakietu o wartości już grubo ponad biliona dolarów dojdzie jeszcze uzbrojenie, gdzie podobno także mamy być całkiem hojni.

Zgadzają się również na zakup ogromnej ilości sprzętu wojskowego. Nie wiemy jeszcze o jaką dokładnie kwotę chodzi. Serio? Nie wiem jak Wam, ale mi absolutnie nie wygląda to na good deal dla obu stron, więc pewnie będziemy jeszcze aktualizować dla Was tę sprawę. Co ciekawe, po fali krytyki Unia zaczęła delikatnie zmieniać narrację. Otóż teraz przekonuje, że porozumienie z USA nie obejmuje zakupów zbrojeniowych. A w kwestii ceł handlowych Unia faktycznie zgodziła się na ułatwienia w imporcie niektórych produktów rolnych, ale jak podkreśla, nie dotyczy to tzw. produktów wrażliwych, takich jak wołowina, drób czy cukier. Tylko jeśli faktycznie tak jest, to dlaczego pani Ursula nie sprostowała tego podczas konferencji? Tylko siedziała cicho jak mysz pod miotłą.

Brak reakcji to też reakcja, a w tym przypadku traktowana jest jako przyklepanie słów Trumpa. Mam pytanie do przewodniczącej Komisji Europejskiej. Jakie ustępstwa poczyniły Stany Zjednoczone? Co USA oddały w ramach tej umowy, jeśli cokolwiek? Punktem wyjścia była nierównowaga, nadwyżka po naszej stronie i deficyt po stronie USA. Chcieliśmy wyrównać tę relację handlową. Zależało nam, żeby handel między nami, po obu stronach Atlantyku, dalej się toczył, bo dwie największe gospodarki świata powinny mieć sprawny przepływ handlowy. I myślę, że dokładnie to osiągnęliśmy. Wygląda więc na to, że Stany Zjednoczone zrobiły genialny deal. Nic nie oddały, niczego się nie wyrzekły, a i tak dostaną 750 miliardów na energię, 600 miliardów w nowych inwestycjach i bliżej nieokreśloną górkę na sprzęcie wojskowym.

Nic dziwnego, że na panią von der Leyen spadła ogromna fala krytyki. Przyjrzyjmy się reakcjom w poszczególnych państwach. Federalny Związek Niemieckiego Przemysłu wyraził swoje oburzenie wobec warunków tej umowy. Francuzki minister do spraw europejskich Benjamin Haddad nazwał ją chwilowym oddechem ratunkowym, który w dłuższej perspektywie może zdusić europejski przemysł. Do tego premier Francji François Bayrou nazwał ten moment mrocznym dniem. Kiedy to Sojusz Wolnych Narodów Zjednoczonych w celu obrony swoich wartości i interesów poddaje się. Niedawno odbył się także szczyt Unia Europejska Chiny, który został skrócony z dwóch dni do jednego. Zrezygnowano ze zwyczajowej wspólnej konferencji prasowej.

A wisienką na torcie jest fakt, że delegacja z Unii Europejskiej została przywitana bez ceremonii powitalnej. Bez hymnów i bez protokołu zwykle zarezerwowanego dla partnerów strategicznych. Dosłownie zostali zapakowani w autobus i przewiezieni na spotkanie. Oczywiście szczyt nie zaowocował wielkimi umowami handlowymi czy też inwestycjami. Trump oprócz wynegocjowania dość kolonialnej umowy wyśmiał także całą politykę energetyczną Europy, nazywając ją wprost oszustwem. I jeszcze jedno mówię Europie. Nie pozwolimy, żeby w Stanach budowano wiatraki. One nas zabijają. To wszystko to jedno wielkie oszustwo. To bardzo drogie. I szczerze mówiąc, Niemcy już to próbowali. I wiatr po prostu nie działa.

Trzeba dopłacać do energii z wiatru, a energia, no cóż, powinna przynosić zysk, a nie straty. W tym przypadku myślę, że spora część Europejczyków zgodzi się z prezydentem USA. Z kolei szefowa Komisji Europejskiej nie ma obecnie dobrej pasy. Najpierw lekceważona przez Xi Jinpinga, a teraz po porozumieniu z Trumpem tyrana przez Niemców i Francuzów za uległość i brak twardych warunków. Przed nią kolejna potencjalna mina w postaci następnej rundy negocjacji z Indiami. Unia ma w tej chwili niewiele kart w tej rozgrywce. Właściwie ma tylko jednego asa w rękawie o nazwie podatki cyfrowe. Jednak użycie tej karty to jak wypowiedzenie otwartej wojny handlowej, na którą obecnie nas nie stać.

Na ten moment możemy jedynie ograniczać dostęp do względnie bogatych Europejczyków. Unijną bezradność najlepiej podkreślił komisarz Unii Europejskiej do spraw handlu, Marosz Szewczowicz. Jest całkiem oczywiste, że świat, który istniał przed 2 kwietnia, odszedł w zapomnienie i po prostu musimy się dostosować. Musimy stawić czoła wyzwaniom wynikającym z tego nowego podejścia. Wierzę, że strategiczna współpraca z naszym strategicznym partnerem to lepsze rozwiązanie niż totalna wojna handlowa. Tym samym Unia Europejska poniosła porażkę i po prostu chwyciła się najlepszych warunków przegranej, jakie mogła sobie w tej chwili wypracować. Trump z kolei właśnie dopisał sobie kolejny sukces do handlowego CV, a teraz będzie mu znacznie łatwiej złamać opór Kanady i Meksyku.

W razie potrzeby cały proces można także przejść z pomocą doradcy i bez żadnej presji. Do tego z kodem DAMIANOLSZEWSKI zyskacie aż 35% zniżki tylko dla naszej społeczności. I tutaj mała uwaga, bo zniżka obowiązuje tylko dla osób, które zdecydują się w ciągu 7 dni, więc warto skorzystać z okazji pod linkiem w opisie filmu. A ja życzę Wam dużo szczęścia na kolejnym etapie Udanego Związku. Największy plan od czasów PRL. Na co wydamy ponad bilion złotych. Wczoraj rząd ogłosił aktualizację spektakularnych rozmiarów strategii, która ma przybliżyć nasz kraj do celów, jakie stawia Unia. Otóż Polska wyda ponad bilion złotych na transformację energetyczną w ciągu najbliższych pięciu lat.

Kierownictwo Ministerstwa Klimatu i Środowiska właśnie zaakceptowało projekt aktualizacji Krajowego Planu w dziedzinie energii i klimatu. To kluczowy dokument, który wyznacza kierunki transformacji energetycznej Polski do 2030 roku. z perspektywą sięgającą aż do roku 2040. Komisja Europejska już dwukrotnie wezwała Polskę do dostarczenia zaktualizowanej wersji. Wspomniany plan zakłada dwa możliwe scenariusze. Jeden oparty na aktywnej transformacji, drugi konserwatywny scenariusz, czyli business as usual. Według założeń transformacja ma opierać się na sześciu kluczowych filarach, które mają stanowić fundament nowego modelu energetycznego Polski.

Będą to niższe ceny energii, ozę i elektryfikacja, modernizacja sieci i magazyny energii, efektywność energetyczna, nowe technologie i inwestycje oraz sprawiedliwość społeczna. Dlaczego ten dokument jest tak istotny? Otóż to nie tylko mapa drogowa dla energetyki, ale całościowa strategia dla polskiej gospodarki, z konkretnymi celami klimatycznymi i zmianami, które mają dotknąć w zasadzie wszystkich sektorów, od polskiego przemysłu po transport i budownictwo. To de facto największy projekt modernizacyjny po roku 1989. Co ważne, prawie 1 trzecią z całej kwoty potrzebnej do tych zmian pokryje Unia Europejska ze wspólnego budżetu.

Między innymi właśnie z uwagi na wysokie koszty energii. I nie chodzi tu wyłącznie o Polskę. Cała Europa zaczyna być traktowana jak pasywny obserwator rozgrywki mocarstw. Mamy na to niestety coraz więcej dowodów. Ten sam paradoks widać w Chinach, które zainstalowały 212 GW w fotowoltaice tylko w pierwszej połowie 2025 roku. Podkreślam, że to więcej niż roczne tempo wzrostu całej Unii Europejskiej i USA razem wziętych. Problem jednak w tym, że większość nowoczesnych farm OZE powstaje tam, gdzie ludzi i przemysłu jest najmniej, na północy i zachodzie kraju, a tymczasem największy popyt na energię generują miasta i fabryki na wybrzeżu, często oddalone o tysiące kilometrów.

Pokazano wszystkie 16 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.