MERCOSUR ZATWIERDZONE! GRENLANDIA ZATOPI NATO? #BizWeek
MERCOSUR ZATWIERDZONE! GRENLANDIA ZATOPI NATO? #BizWeek
Mercosur zatwierdzone. Umowa została dziś w sprytny sposób przyklepana przez Radę Unii Europejskiej. Kto był za, kto przeciw, czym przykupiono Włochów i co dalej? To mogą być ostatnie dni impostu na giełdzie. Na stole leży bowiem oferta kupna za 6 miliardów euro. Spółka może niebawem zniknąć z parkietu, a w sojuszu kupców będzie także Rafał Brzoska. Czy twórca paczkomatów w końcu odzyska kontrolę nad InPostem? Paryż i Londyn oficjalnie zapowiadają wysłanie żołnierzy na Ukrainę jako żywą tarczę pilnującą zawieszenia broni. Czy Polacy do nich dołączą? Jaka będzie rola Polski i USA w razie problemów? Tymczasem Donald Trump poważnie rozważa poświęcenie sojuszu NATO na rzecz pozyskania Grenlandii.
Czy najpotężniejszy pakt obronny świata właśnie się rozpada i dlaczego Grenlandia jest aż tak ważna dla USA? Ciekawi? Sprawdźmy to! Cześć, tutaj Damian Olszewski i witam Was serdecznie w programie Praktycznie o Pieniądzach i informacyjnej serii Bizweek, gdzie dostajecie dawkę najważniejszych wieści ze świata biznesu, finansów i geopolityki. Jak zwykle liczę na niewielką inwestycję w postaci łapki w górę od stałych widzów i ruszamy. Czas to pieniądz, więc... Zaczynajmy. Czy Inpost zostanie sprzedany? 6 miliardów euro na stole. Inpost, czyli król paczkomatów, może zniknąć niebawem z giełdy i zmienić właściciela. Kilka dni temu spółka otrzymała wstępną propozycję przejęcia wszystkich akcji za, uwaga, 6 miliardów euro.
To niemal 26 miliardów złotych, więc naprawdę hojna oferta. Ale uwaga, bo w mediach huczy wyłącznie o amerykańskim funduszu, który chce przejąć naszą dumę narodową. Tyle, że to tylko połowa prawdy. Właśnie na światło dzienne wypłynęły nowe fakty, które zmieniają obraz całej tej sytuacji. I w roli głównej wcale nie występuje tu anonimowy bankier z Wall Street. Ale zanim zaczniemy pisać nekrologii dla polskiego impostu, ustalmy fakty. W języku finansjery to, co leży obecnie na stole, to tak zwana indicative proposal, czyli wstępna, niewiążąca propozycja. W świecie wielkich finansów to mniej więcej odpowiednik zaproszenia na randkę, ale na pewno nie ślub przy ołtarzu. Nikt jeszcze, broń Boże, niczego nie podpisał, a Rafał Brzoska nie oddał kluczy do firmy. Ale umówmy się, w tym biznesie nie rzuca się raczej kwoty 6 miliardów euro dla żartu czy sprawdzenia reakcji.
Skoro taka propozycja się pojawiła, to coś grubego jest na rzeczy. Zacznijmy od tego, kto w ogóle ma odwagę składać taką ofertę. Początkowo wszyscy myśleli, że za ofertą stoi tylko amerykański gigant, czyli Advent International. Tutaj warto wiedzieć, że Advent to nie jest żaden nowy inwestor, tylko starzy znajomi InPostu. To oni de facto wprowadzili tę spółkę na amsterdamską giełdę, więc znają ją od potrzewki. Okazuje się jednak, że Amerykanie nie działają wcale sami. Według przecieków tworzą specjalne konsorcjum z czeskim funduszem PPF oraz, i tutaj powinny się pojawić werble, z samym Rafałem Brzoską. Wygląda więc na to, że może to wcale nie być żadne wrogie przejęcie, a być może nawet odzyskanie kontroli. Brzoska, PPF i Advent mają już łącznie prawie 40% akcji.
Brakuje im połowy, żeby całkowicie zdjąć firmę z giełdy w Amsterdamie. I tutaj wyłania się dla nas genialny w swojej prostocie mechanizm, który pokazuje jak robi się wielkie pieniądze. Pewnie niektórzy z Was pamiętają, że kiedy Inpost wchodził na giełdę i bił rekordy wyceny, Advent sukcesywnie sprzedawał swoje pakiety, inkasując przy tym miliardy euro na górce. Nasz człowiek w tej opowieści, czyli Rafał Brzoska, nie sprzedawał z kolei swoich akcji. Twardo je trzymał, wierząc, że firma jest znacznie więcej warta. I tutaj dochodzimy do sedna tego całego sojuszu. Advent w obecnej sytuacji widzi po prostu okazję. Mianowicie sprzedawał akcję drogo, a teraz, kiedy kurs spadł gdzieś tam w okolice 9-10 euro, a obecnie jest w granicach 14, chcą po prostu odkupić firmę.
Z kolei Brzoska nie inkasował zysku wtedy, więc pytanie, dlaczego miałby wchodzić w ten układ teraz? Zakładam, że nasz naczelny biznesmen prawdopodobnie ma dosyć giełdy. Może patrzeć na to tak. Rynek wycenia moje dziecko na śmiesznie niskie pieniądze, mimo że podbijamy Europę i zarabiamy przy tym krocie. I coś w tym naprawdę jest, bo sam kupiłem mnóstwo akcji impostu, sugerując się tym, jakie wyniki osiągają i jaki mają potencjał. Jednak wycena spółki absolutnie tego nie oddawała. Powiedziałbym wręcz, że była niesamowicie przeceniona. Układ, który jest obecnie na stole dla Brzoski może być szansą odzyskania pełnej kontroli i robienia biznesu bez giełdowego kagańca. Tylko skąd wziąć na to tak gigantyczną gotówkę? Tutaj wchodzi mechanizm tzw.
LBO, czyli Leveraged Buyout. W dużym uproszczeniu oznacza to, że fundusz kupuje firmę za pożyczone pieniądze, a potem ten gigantyczny dług wrzuca sobie w koszty. W koszty samej zakupionej przed chwilą firmy. Tak właśnie działa magia całej finansjery. Tylko tutaj może się pojawić niewielka rysa w całym planie. Skąd taki fundusz weźmie kasę, aby cały ten kredyt spłacić? Prawdopodobnie z optymalizacji. W języku funduszy private equity oznacza to zazwyczaj dwie rzeczy. Po pierwsze cięcie kosztów, a po drugie podwyżki cen usług. Czyli finalnie za całą tą operację możemy zapłacić my, jako klienci końcowi. Tutaj warto wyjaśnić jeszcze jedną rzecz, o której już nieraz mówiłem. W mediach często mówi się, że Inpost to taki polski czempion i teraz możemy stracić to dobro narodowe.
Pamiętajcie jednak, że Inpost formalnie już dawno nie jest polski. Spółka jest zarejestrowana w Luksemburgu, notowana w Holandii, a jej główni udziałowcy to tak naprawdę zagraniczne fundusze. Nawet Rafał Brzoska kontroluje swoje udziały przez zagraniczny wehikuł A&R. Sam dziwię się szczerze mówiąc, że po tym wszystkim co zrobiło mu polskie państwo nadal płaci gigantyczne podatki właśnie w naszym kraju. Może to nawet dobra okazja, aby opowiedzieć pełną historię InPostu. Jeżeli chcecie, abyśmy zrobili taki film, to zostawcie hashtag InPost w komentarzu. Warto podkreślić, że jeśli ta transakcja dojdzie do skutku, to gigantyczny podatek od sprzedaży akcji najpewniej ominie polskiego fiskusa szerokim łukiem. Zyski trafią do Luksemburga, USA i Czech. Nam zostanie natomiast duma i prawdopodobnie droższe usługi.
o ile to wszystko rzeczywiście się wydarzy. Jak na tę sytuację reaguje giełda? Oczywiście ogromną euforią. Wystarczyła sama informacja o niewiążącej ofercie, żeby kurs akcji w Amsterdamie wystrzelił o prawie 30% w zaledwie kilka dni. Na ten moment impost stał się więc wyżej wyceniany niż kwota potencjalnego przejęcia. Rynek wyczuł krew, inwestorzy widzą tu szansę na szybki i łatwy zarobek, bo liczą na to, że fundusz będzie musiał zapłacić solidną premię, aby przekonać wszystkich do sprzedaży i zdjąć spółkę z parkietu. Pytanie tylko, czy rzeczywiście do tego dojdzie? Jak uważacie? Dajcie znać w komentarzach. Co ciekawe, zarówno mi, jak i wielu z Was udało się wsiąść do pociągu z napisem InPost na czas i sporo na tym zyskać. Przy obecnej wycenie jestem jakieś 33% na plusie i zobaczymy na czym się to skończy.
Pokazano wszystkie 9 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Sam korzystam z niego od lat i gorąco polecam. A na początek wystarczą tylko trzy kroki.
Rozdziały i streszczenia generowane automatycznie. Pełna transkrypcja nie jest publikowana — wyszukaj frazę, aby zobaczyć dopasowane fragmenty.
„Sam korzystam z niego od lat i gorąco polecam. A na początek wystarczą tylko trzy kroki."
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
MERCOSUR ZATWIERDZONE! GRENLANDIA ZATOPI NATO? #BizWeek