Dżin z komikiem (podcast Lotka) | Gość: Rafał Rutkowski | Odcinek 38
Lotek i Rutek znowu przy jednym stole. Rafał Rutkowski wraca do historii o wspólnych skeczach, pandemicznych nagrywkach, teatrze, stand-upie, Szwecji i wielu innych absurdach. Zapraszamy do oglądania i komentowania!
Normalnie ja stoję, tak stoję, normalnie lampasy, żabot tutaj, kapelusz, rondo, pióro, wszystko się błyszczy, ten order. Patrzę, wchodzi ta, Żorżeta i ona w jakiejś fufai, jakieś buciory, nie wiem, czy to rybaczki, czy kalosze. Albo czekaj, Boże, co to jest żabot? Co to jest Żorżeta? Sebastian Żorżeta to jest Żorżeta no. Rutek ile ty masz lat? Dżin z komikiem czyli ze mną. Lotkiem. O nie najgorzej. Moi drodzy moi kochani rozpoczynamy kolejny odcinek Dżin z komikiem.
Oczywiście. No bo zaczęło się tak naprawdę, jak jeszcze robiliśmy to, nie nazywając tego, że seria, sketch, Lotek i Rutek, tylko jeszcze na galach, prawda? To się zaczęło od tego, szanowni państwo, że myśmy z panem redaktorem po prostu lubili sobie... Myśmy mieli naddatek pomysłów i kreatywności. Po prostu jak była tylko wolna chwila gdzieś na jakiejś gali, w szatni, ja mówię, Lotek, chodź coś nagram. Dobra, chodź, chodź. I nagrywaliśmy z Lotkiem. Pamiętasz, ja bym się przypomniał, ten z Borasem, pamiętasz? Bo Boras był z nami na gali, na trasie i my zrobiliśmy bardzo krótki sketch, wywiad niby telewizyjny i ja powiedziałem, szanowni państwo, moim gościem dzisiaj jest Rafał Udar Rutkowski. I ty mówiłeś?
Tak, tak, tak, robimy coś, no bo ten, a siedzimy w chatach, a jeszcze wtedy, a jeszcze wtedy, pamiętam, nie było czegoś takiego jak rolka. Rolka nie była wtedy popularna. No. Nie było rolek. Wtedy na Instastory mogłeś wrzucić coś, co ma minutę, tak. I stwierdziliśmy, choć będziemy na Instastory wrzucać takie minutowe jakieś głupotki, no żeby ten, no i jedna, druga. Pierwsza to był listonosz chyba, prawda? Nie, stary, ja gdzieś mam w archiwach. Pierwszy jest tak debilny, jest tak debilny, bo ja robiłem z tobą jakiś wywiad i wymyśliliśmy, że montaż będzie dziwny, że ja ci zadaję pytanie na tle książek, ty mi odpowiadasz na jakimś innym tle, po czym ja ci zadaję pytanie u siebie w łazience, ty chlastasz u siebie, rzucasz we mnie piłką, a ja dostaję wodą.
To były jakieś takie... A niby jesteśmy w jednym miejscu, teoretycznie. To była beka ze słabego montażu. I od tego się zaczęło. No i jak wrzucaliśmy to i to zaczęło żreć, to potem, no wiadomo, no... No, pamiętasz, no róbmy Hollywood, w sensie, że może by tak zrobić prawdziwy montaż, coś. Ja siedziałem, pamiętam, jak montowałem te filmiki na kompie, a nigdy się tym nie zajmowałem. Dostałem z zapalenia jakiegoś mięśnia. Ja tego nie potrafiłem robić, więc siedziałem w ten sposób, żeby te literki się zgadzały, żeby to minutę miało, nie? Tak, poucinać wszystkie pauzy. Mamy minutę i dwie sekundy, teraz co ściąć?
Słucham? Na kogo? Na kogo słucham? I zaczynam jako dziennikarz cię walić za to, że inną opcję. I powiem wam, że jak teraz sobie oglądam programy polityczne, to widzę, że już dziennikarze robią to na legalnych. Hejtują gościa za to, że w ogóle popierdą się. Przyjeżdżą do którejś tam partii albo jakichś poglądów. I myśmy to z Lotkiem wymyślili. Ja mam parę swoich ulubionych, bo przyznam, że wczoraj obejrzałem tego sporo. I kurde, uśmiałe mi się do łez na niektórych. Strasznie śmieszne. Strasznie mnie Wiolka tam bawi w tych sondach ulicznych. Jak ona mówi na przykład, chcę pojechać na święta i tam coś tam. A może kubek termiczny? Może kubek termiczny? Albo wie pan co? Nie. Żeby syn z Afganistanu wrócił. Dziękuję bardzo. Odchodzi, wraca. Albo nie, albo ten kubek termiczny. To są piękne rzeczy, naprawdę piękne.
I te wulgarne też są straszne. Wulgarne są genialne. Znaczy tam... Z czym pan się kojarzy 1 maja? Tak. Samo włosioną pi***o, ale... Wie pan, mi to się wszystko kojarzy. Tak. To trzeba będzie ocenzurować na pewno. Ale wiesz co, ja uważam, że jak ludzie wiedzą co oglądają i mają to bardzo sformatowane i wiedzą, że to są po prostu turbo żarty, to im byliśmy tam wulgarniejsi, naprawdę, bo tam już było dno dna. Oczywiście. To wyprowadzało, to po prostu było śmieszne. Ja też tak myślę, że tej konwencji właśnie, to wiesz, gdyby to był pojedynczy ten sketch wyrwany, to jest mega dziwne. Tam był po prostu lawina idiotyzmów i jedno po drugim, a im dalej, tym było głupiej.
Ten cały lotek i trutek, co zrobiliśmy z Wiolką na Walentynki, to wszystko wokół seksu, wokół tego, no, no. Więc, więc jakby... Oj, tam był ten piękny sketch, że trójkąt próbowali zrobić. Ale ich to przerosło logistycznie. Ja widzę, bo to dziś na Facebooku lata i tak dalej i ludzie do dziś się piszą i tak dalej. Po pierwsze to jakby, ja uważam, że fan z tego był taki, że myśmy od początku nie chcieli, tam nie było ani kasy, nie było w tym kasy, ani chcieliśmy tego robić dla kasy, ani dla, po prostu robiliśmy z czystej, z czystej i nikomu niepotrzebnej chęci robienia beki sobie. Oczywiście. I też to było tak zrobione, żebyśmy robili to,
Ekspresowo, prawda? Każdy w domu przychował sobie... Właśnie wiem, Rafał zaczął trochę taka umowność z tą sądą, nie? Że jakby to było takie trochę, że ten sam gość zadaje te same pytania, ale to jest takie umowne i nie trzeba... Tak, wiesz, no nawet... A jednak żart jest sprzedany. Ale stary, był moment, że myśmy to robili w ciężkim lockdownie i np. Nie można było wynająć pomieszczeń do nagrań. Tak, ani pokoju hotelowego. Myśmy jeden cały odcinek i to jest odcinek bodajże właśnie odcinek walentynkowy. Nagraliśmy w takim, to było chyba, wynajęliśmy takie mieszkanko, taki pokój z łazienką i tam żeby... Oddzielne łóżko?
I nagrywanie w pomieszczeniach. I z tym nagrywaniem ja uważam, że można zrobić książkę anegdot i historii. Oj tak. Przypomnę, jedna anegdota. Pozdrówmy Karola. Tak. Szanowni Państwo. Nasz kochany operator, montażysta, reżyser. Reżyser Karol, który nas filmował i tak dalej, bo pierwsze, pierwsze Lotek i Rutek, w ogóle to myśmy z Lotkiem w ogóle się nie widzieli jak nagrywaliśmy. Nagrywaliśmy komórkami w domach. W zasadzie przez miesiąc się nie widzieli, ale nagraliśmy się tych filmików. Ale później stwierdziliśmy, że to nie da rady. I chyba, ja nie wiem, czy ten pierwszy... Czy ten pierwszy Lotek i Rutek już taki taki format, czy myśmy, czy myśmy to nie nagrywali telefonami przypadkiem?
Nie, jeszcze nie, ale zbieramy pieniążki. Tak, bo chcielibyśmy zdrowe. Każdy by chciał. Karol, akcja! Drzwi się otwierają, wchodzi jakaś typiara i ty. Kluczem, normalnie klucz, za nami wchodzą do mieszkania. Tak, tak. A my wyglądamy na maxach na planie po prostu. No jeden do jeden. Zanim wejdzie hydraulik, to jest ten moment. Operator, to wszystko wygląda mega dziwnie. Jeden operator, brak ekipy. I każdy wie jak wyglądają wkurzeni ludzie ze wspólnoty. Taka pani po pięćdziesiącej obok typ. Co tu się dzieje? Czy państwo mają pozwolenie? I tak dalej. A my jesteśmy na początku planu filmowego, więc wiemy, że jak oni by nas teraz wywalili, to nie mamy nic.
I my próbujemy tonować, wie pani tego, a Wiolka... Denerwuje się trochę. A Wiolka się denerwuje. Już widzę, że jej łeb odpadł, tu już krew tryska i zaraz będzie... I my Wiolkę jeszcze, Wiolka! Więc z jednej strony mamy tygrysa, Wiolkę i go tak tego, a z drugiej dwóch tych. I na to wchodzi ten właściciel. Tak, dzień dobry, przepraszam, spóźniłem się. Proszę pana, to jest pana mieszkanie, tak? Czy ma pan pozwolenie tego? I zaczynają się jakieś... Znaczy on się nie spóźnił, bo on im otworzył, nie? Chodzi o to, to już są szczegóły lotek. Tam jeszcze było dwóch skinów. Dokładnie. Nieważne. Ja patrzę, trąba słonia, mówię, co państwo zwariowali. I próbujemy stonować sytuację. Mówimy, że a bo w ogóle jak kręciliśmy księdza i ministranta na korytarzu.
A my siedzimy. W środku skeczy. I ona dostała informację. Dostała informację. I on mówi nam co się stało. Tak. I my mówimy, dobra to zawijamy. Zawijamy, nie ma co, strzeszczamy się już telefony, gdzie na tego. A on mówi, słuchajcie, nie. A my wpakujemy, myślimy, tak, nagramy to gdzieś u mnie, to u mnie nagramy. On mówi, nie, nie, słuchajcie, spoko, róbcie swoje jakby, wiesz, tego, tego. No i tak to już szybko nie wrócimy. I słuchajcie, atmosfera, wiecie, atmosfera siadła tak. No tragedia. A my mamy robić jajca. Nie no, ten, ten krzyk był przerażający, ja współczuję bardzo tej pani, to była taka trudna sytuacja dla nas na pewno, a dla nas troszeczkę, bo było takie nagle, i co robić teraz? I teraz uwaga. Na końcu, najśmieszniejsze z tego, że kiedy oni poszli i tak dalej, myśmy mieli do nakręcenia sketch w prosektorium.
Ja udawałem trupa, a Wiolka babkę, nie, ona udawała jakąś babkę, która przyszła... A nie, bo ona wszędzie go spotykała, jak oficjerka... Tak, tak, tak. I to był już taki epilog tej całej sytuacji. Tak, bo sketch polegał na tym, że ona była na przykład fryzjerka i ten gość przychodzi i ona mu tak pierdoli, pierdoli, tak nudzi i on ma takie, boże. Potem gdzieś indziej idzie i znowu co? O, ja teraz tu pracuję, znowu pan i znowu mu gada i ona i potem trup i ona, o to pan, a ja tu pracuję teraz po sektorium i on tak pośmiertnie mówi, o kurwa. Więc jakby kończąc tę anegdotę, chciałem powiedzieć, że Na tym wygląda komedia. Komedia to jest tragedia innych przesunięta w czas.
Ale nie wiem... Ojej, zapomniałem o tym wieku, oczywiście to miałem wiedzieć. Tak, ale stary, to w ogóle to, no... I takie rzeczy... Dlatego, że myśmy to w pandemię robili, to wszystko było... Tak, wszystko było szalone w ogóle wtedy. Na przypale. Ego, tu nie wolno, tam nie wolno. Ile razy na ulicach chodziliśmy z tym mikrofonem. A panowie mają pozwolenie? Co to jest? Co wy to robicie? Co to za telewizja? Dokładnie, gdzie maseczki? Gdzie ten? No nie no, tak to było... Ale to był właśnie zajebisty projekt. Właśnie też mi się wydaje, że on z czasem jeszcze coraz większą wartość sentymentalną ma w mojej głowie. Ja uważam, że dzięki temu, że to było paździerzowe, to znaczy nie sililiśmy się na Hollywood, bo nie było jak. Chodziło o z miary dobry tekst i wykon, taki na tak zwanym dobra. Przecież sketch, jak ty jesteś Mikołajem, a Wiolka przychodzi i siada, powstał tylko dlatego, że ja poszedłem po kawę.
Widać, Wiolka się gryzie w policzek. Ja to wczoraj analizowałem. Tu puściłem fragmencik ten końcowy właśnie, bo ona ma długi monolog, gdzie ty po prostu już wiesz, to jak by nie, jaki tekst powiesz. I już widać, że już się gotujesz, ale trzymasz dobrą minę. Ja w ogóle nie patrzę na ciebie. Żeby się nie śmiać, wiesz, Biolka mówi swoje, kończy i już patrzy w przestrzeń i się gryzie w policzek. Wszyscy walczymy po prostu, nie? I ty musisz pauzę zrobić. Najbardziej romantyczna. I już wszyscy się gotują, nie? Chyba jak Stalin umarł i już masz i cięcie. Szybko zrobisz i cięcie, no. I mówimy sobie, dobra, mamy, lepiej nie będzie, lepiej nie będzie. Najlepsi kochankowie. Najlepsi, no muszę to powiedzieć na głos. Najlepsi kochankowie.
Ty robisz wszystko. Ty robisz wszystko. Ty jesteś... Kim ty w ogóle tutaj jesteś? Jesteś aktorem? Stand-uperem? Słuchaj, aktorstwo stand-up to jest moje hobby tak naprawdę, murarstwo ciężkie. Ja po prostu normalnie 8 godzin na budowie, a ta reszta to takie moje hobby. Ale jak się widzisz, co jest, jak powiem, numerem jeden u ciebie w tym momencie? Znaczy ilość poświęcenia czasu i ten to stand up. Absolutnie stand up ze względu na pieniądze. Czyli gdyby aktorstwo było równie lukratywne jak stand up? Gdyby aktorstwo było równie lukratywne to robiłbym fifty fifty.
To byłeś chyba na tym. Depresja komika, Szatan Show 5. Może coś mi jeszcze wypadło. Myślę, że zaraz w sześciu mniej więcej tytuła gram. I to w tym momencie? Tak, gram w tym regularnie i to jest super. To jest teatr Och! Teatr? To Och! Teatr i Teatr Polonia w Warszawie, ale z Depresją Komika z Adasiem Woronowiczem jeździmy teraz. Ten spektakl dostał drugie życie i jeździmy po całej Polsce, więc zawsze gdzieś w jakimś mieście jesteśmy, więc polecam gorąco. A to jest tak, że teatry was zapraszają? Czy wy dzwonicie po teatrach i mówicie trasy szykujemy? Nie, to jest tak trochę jak ze stand-upem, to znaczy tytuł jest sprzedawany w danym mieście, bilety jakby.
A większość czasu mojego zawodowego na scenie to jest teraz stand up. A jakieś filmy mają wyjść, w których grałeś? Ma wyjść film Lalka. Ten taki mod, ten taki kinowy. Kinowa lalka z Dorosińskim, proszę Państwa. Jeżeli nie będziecie za często mrugać w kinie, może mnie dostrzeżecie. Dobrze. Dostałem propozycję zagrania myślę z takiego smakowitego epizodu, epizodu fryzjera, golarza, który Wokulskiego... Ale widać od razu, oczywiście. No albo fryzjer. A to akurat obie rzeczy były w ramach jednej roli.
O kurde, to dlatego to było. Jakie to pieniążki wchodzą w to. A ja tam przechodziłem. Wybudować sklepy. Pianistę znowu robią. A to była na przykład ta, to było to. O kurde. I chodzi mi o to, że... Super, super. Chciałbym bardzo, żeby ten film był takim znowu, że ludzie przyjdą i powiedzą, dlatego warto iść do kina, a nie siedzieć w chacie przy telewizorze. Super. No więc cieszę się, że to zrobiłem i to na przykład wchodzi do kin 30 września. Super. A w jakich filmach ostatnio jeszcze mogliśmy cię zobaczyć? Mogliśmy zobaczyć, wejdzie film na Netflixa, który będzie to film o Lady Punk. To jest film, on będzie o Borysie... Borusewiczu. Nie o Borusewiczu, tylko tak, o Janie Bo.
Ale to obejrzyj na ciekawość, bo chciałbym ciebie zobaczyć w takiej roli, super. Ale w ogóle uważam, że ten serial jest spoko, bo to nie jest, wiecie, chodzi o osadzone w latach 50., ale jest kryminalna, wiecie, walka ówczesnej ubecji z, wiecie, no takie typy fajne. No i też ciekawe, bo Kinga Dembska raczej robi takie Nie kojarzyło z Mrocznym Kinem. Nie. I tu absolutnie Kinga dała radę, a ja jestem wielkim fanem jej kina i cieszę się, że tam zagrałem w paru ich filmach, bo jeszcze był taki film Zabawa, zabawa o alkoholiczkach. Bardzo lubię ten film. A ja tam zagrałem Policjanta. Tak jest. Jak mrugniecie okiem dwa razy, to mnie dwa razy zobaczycie. Ale na przydrądzie De Gaulle'a to się dzieje. Tak jest, tak jest.
Tak? Bo bardzo, bardzo lubię jej filmy. Bardzo, bardzo lubię jej filmy. Więc oglądałem wszystkie. Nie wiem, czy Plan B... Nie, Plan B to nie jest chyba Pani Kingi. Ale i Zabawa Zabawą. Był taki film, tak. Tylko akurat to tego nie widziałem. Moje córki krowy. Tego nie widziałem. Moje córki krowy, to, to... O nie, to Plan do nią nie widziałeś? Nie, nie widziałem właśnie. Kurczę, fajny film. Tylko nie mów Kindze. A to jest Kingi Demski właśnie? Tak, tak, tak. Bardzo lubię ten film, szczególnie, że tam jest wersja piosenki w zielone gramy Darii Zabiałow i jest taka wersja tej piosenki, że naprawdę kopara opada. Jest jeden film Kingi, który się nazywa Święto Ognia, który przepadł w kinach absolutnie. Tych nowszych. Ale jest to film... Kiedy tam grałeś? Tam akurat nie, natomiast jest to film, który dla mnie przypominał trochę, nie wiem czy pamiętacie, takie filmy typu Billy Elliot albo Amelia, czyli taki
I to się cały czas zmienia i oni i łóżko będzie tam. To chyba rozsądne miejsce, bo nie będzie słońce z rana pa. To oczy dawało. Oni nie chcą skupiać uwagi na nich. Ona mówi, a może łóżko zrobimy tam. Dobry pomysł, nagle wszyscy patrzą tam. I wtedy się odwracają, rzeczywiście. A jakby do sufitu na takich pasach, dobry pomysł. Tak, i to się, i po prostu zamykają drzwi, jakby nigdy nie jest. I tak. I to na obiedzie. Jak spędziliście dzień? Byliście w domu? No co, gdzie? My tam żeśmy weszli wszyscy i was w ogóle nie zauważyliśmy. Bez jeszcze mizerii. I potem oni wychodzą, a potem ta matka woła tę córkę i mówi, ostatni raz ten chuj w domu i koniec. Dokładnie.
I więcej o tym nie rozmawiamy. Nie rozmawiamy. Łóżka nie będzie, póki on tu będzie. Jeszcze jeden, czy jakieś krótsze są? Nie, same długie. Jeszcze jeden bierzemy, czy później może? Zobaczymy, czy nam starczy czas. Panie redaktorze. Zobaczymy, czy nam starczy czas. Panie redaktorze. Bardzo dobry, przepraszam. Tu jest ten stół, jest duży, ale Rutek ma długie nogi. I mu śnięcie skarpetami pod stołem. Aaa, niam, niam, niam. To jest zawsze piękny moment jednak, nie? W ogóle niekrępujący. Tak się poznaliśmy z moją żoną. Ja ją musnąłem skarpetą. A ona mnie czym innym... I poszło. Wiadomo, ona mnie poczęstowała monetą. A jak nie chcemy wspominać o żonie, to chciałem przejść troszeczkę, gdzie ostatnio byłeś za granicą? Proszę państwa, w Szwecji, w Sztokholmie. Ty, Rutek, słyniesz w kręgach stand-upowych.
Nie wiem. Ale jak teraz czasami jak się... Ale czasami sama stwierdza, że jakby pije parę win więcej, to jej się włącza, włącza, siada jej polska mowa. O dziwo. Więc dlatego jeżdżę dużo, dużo do Szwecji i bardzo lubię ten kraj. Ja ostatnio byłem pierwszy raz w Szwecji. Mieliśmy, tylko mieliśmy trasę taką, że wiesz, między miastami samolotem się przemieszczaliśmy, więc mało czasu było. Wiesz, w Tokholmie miałem nawet 20 minut. Żałuj. Żałuję, ale w Göteborgu byłem troszeczkę dłużej. Żałuj.
Zobacz, teraz też się mówiło, że strzelania jest dużo w Szwecji. Też się umawiają, słuchajcie. Dzisiaj zamiast sprzątania sugeruję małą strzelanę. Podsprzątamy troszeczkę. A potem się pos***amy. A potem się pos***amy. Bjorn, Bjorn przyniesie b***y, także uważajcie, dziękuję. Bjorn nie przynosi znowu b***y. A przepraszam, Bjorn nie przynosi znowu b***y. Ostatnio przeszedłeś dwie i nie mam matki. Ale ten, ale więc, więc no, no, no. A właśnie w Sztokholm zawsze jeździcie, czy różnie? Różnie, natomiast ona tam jest ze Sztokholmu, więc jeździmy do Sztokholmu, żeby sobie, żeby sobie pobyć w ładnej, w ładnej przestrzeni. Jeżeli ktoś nie był w Sztokholmie, a w ogóle nie wiem, z czym kojarzy, Sztokholm jest trochę podobny do Wenecji, dlatego że on jest na archipelagu.
Pokazano pierwszych 25 dopasowań — doprecyzuj frazę, aby zawęzić wyniki. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Podcast zaczyna się, komik Rafał Rutkowski przedstawia się i opowiada o swoim powrocie do komediów.
O nie najgorzej. Moi drodzy moi kochani rozpoczynamy kolejny odcinek Dżin z komikiem.
Komik opowiada o swoim powrocie do komediów i powstaniu formatu Lotek i Rutek, wspominając o początkach i pierwszych skeczach.
Rafał opowiada o pierwszych skeczach i filmie Upadek legendy, który ukazał się na kanale YouTube.
Komik opisuje proces tworzenia skrypty i nagrywania skeczów, wspominając o problemach technicznych i trudnościach podczas lockdownu.
Rafał opowiada o anegdotach z nagrywania i live występu, w tym o skrypcie z Wiolką i live występie w Szczecinie.
Komik podsumowuje swoje doświadczenia z komedią, opowiadając o komentarzach i ocenach skryptów.
Rafał opowiada o swoich doświadczeniach z pracy, w tym o niekomiedycznych rolach i filmach, jak 'Gra z cieniem'. Rozmowa przechodzi do podróży za granicą, w szczególności do Szwecji, gdzie Rafał podziela się swoimi doświadczeniami z pracy i codziennego życia w tym kraju.
Rafał Rutkowski opowiada o swoich początkach w stand-upie, pierwszych występach i rozwijaniu komedii w Polsce.
Dobrze, chciałem zreklamować. Ale krótko tylko jeszcze powiem, że mamy drugi kanał. Mamy drugi kanał. DZK, czyli Dżin z komikiem w skrócie DZK Shorty. Tam są, jak nie macie ochoty całej rozmowy prz...
Rafał Rutkowski opowiada o skrypcie na TVP i propozycji biznesowej butów do stand-upu.
Skarpetki, które uciskowe, dzięki którym żylaki znikają. Te odbytu też? Tak. Tylko na www.skarporutki.com. Tam możecie kupić w cenie promocyjnej 2 tysiące za pakiet. Polecam. Wchodźcie na moje kana...
Rozdziały i streszczenia generowane automatycznie. Pełna transkrypcja nie jest publikowana — wyszukaj frazę, aby zobaczyć dopasowane fragmenty.
„O nie najgorzej. Moi drodzy moi kochani rozpoczynamy kolejny odcinek Dżin z komikiem."
„Dobrze, chciałem zreklamować. Ale krótko tylko jeszcze powiem, że mamy drugi kanał. Mamy drugi kanał. DZK, czyli Dżin z komikiem w skrócie DZK Shorty. Tam są, jak nie macie ochoty całej rozmowy prz..."
„Skarpetki, które uciskowe, dzięki którym żylaki znikają. Te odbytu też? Tak. Tylko na www.skarporutki.com. Tam możecie kupić w cenie promocyjnej 2 tysiące za pakiet. Polecam. Wchodźcie na moje kana..."
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Lotek i Rutek znowu przy jednym stole. Rafał Rutkowski wraca do historii o wspólnych skeczach, pandemicznych nagrywkach, teatrze, stand-upie, Szwecji i wielu innych absurdach. Zapraszamy do oglądania i komentowania!