#120 – „Wschód słońca w dniu dożynek” Suzanne Collins
Nie bez powodu nasze omówienie najnowszej odsłony Igrzysk Śmierci wychodzi jakiś czas po premierze – czekałyśmy, aż wszyscy będziecie już po lekturze, aby bez skrępowania móc wspólnie zanurzyć się w te wszystkie wolty fabularne, szokujące sceny i reżimowe intrygi. Czujcie się więc ostrzeżeni – w tym odcinku są spoilery. A oprócz nich szczegółowe omówienie tego, co nas w historii Haymitcha zachwyciło, co można było zrobić lepiej i jakie inne historie ze świata Panem chciałybyśmy ujrzeć na kartach (mamy nadzieję) kolejnych części cyklu.Życzymy miłego słuchania!Czytu Czytu prowadzą:Magdalena Adamus (Catus Geekus)Katarzyna Czajka-Kominiarczuk (Zwierz Popkulturalny)
I oni raczej przeżyją, ci główni bohaterowie. Tak, ale jest to mimo wszystko prequel, który daje jakieś ramy o tyle węższe, że wiemy dosyć dokładnie, co się wydarzyło potem. A właśnie, czy wiemy? Właśnie ten główny temat całej książki i pomysł Suzanne Collins na tą książkę polega na tym, że ona chciała opowiedzieć o propagandzie i o tym, jak media zniekształcają przekaz. I to, o czym powiedziałaś, to, że bohaterowie we wcześniejszych tomach widzieli fragmenty nagrań z igrzysk, w których brał udział Hejmicz, jest tutaj kluczowe, ponieważ tematem tej książki jest to, że te igrzyska zostały medialnie bardzo zniekształcone i to, że to, co potem zostało utrwalone w nagraniach, w podsumowaniach tych igrzysk, jest wersją, którą chciał utrwalić Capitol.
Pierwszy fuck up zdarza się już przy szukaniu nowych trybutów, ponieważ to są pięćdziesiąte igrzyska, one są wyjątkowe pod tym względem, że z każdego dystryktu ma wystąpić czwórka trybutów, dwie dziewczyny, dwóch chłopaków i dochodzi do sytuacji, w której chłopak, który był wybrany jako pierwszy, zaczyna uciekać i zostaje zastrzelony. I tego oczywiście nie można pokazać na ekranie, więc cała scena zostaje wyreżyserowana w taki sposób, że szybko robią drugie losowanie i to w tym losowaniu Hejmicz, który zdążył już odetchnąć z ulgą, że w tym roku mu się upiekło, zostaje tym drugim męskim trybutem ze swojego dystryktu. I to jest bardzo fajnie pokazane naprawienie tego błędu, ile to wymaga takiej spontaniczności, inwencji takiego działania ad hoc, żeby to szybko załatać, a potem i tak widać, że coś się tutaj nie klei, prawda?
To była taka pierwsza rzecz. Drugą rzeczą i taką chyba najważniejszą dla fabuły jest wypadek, który zdarza się na Paradzie Trybutów. Konie zostają spłoszone i wiele osób zostaje rannych, ale trybutka z dystryktu 12. Ginie, zostaje zrzucona z rydwanu, obrywa w głowę i niestety ponosi śmierć na miejscu. I co robi Capitol? Capitol ją zastępuje jakąś sterowaną, naćpaną laleczką, nie wiadomo skąd, którą bohaterowie przyjmują jako swoją do drużyny. I przez to, że to nie jest oryginalna osoba, to Prowadzi to do wielu reperkusji, które są takie trochę tragiczne dla tej fabuły i sprawia, że ona jest jeszcze bardziej przygnębiająca. Dla mnie to jest w ogóle ze wszystkich książek z serii Igrzyska śmierci, to jest najbardziej dobijająca książka przez to, że Heimich jest taką bardzo fatalistyczną postacią. My wiemy, jak on skończy, ale jednocześnie tu się nigdy nie dzieje nic dobrego, co by przynosiło choć odrobinę nadziei.
Natomiast potem Snow zasadniczo rzecz biorąc doprowadza do tego, że Hamish otruwa swoją własną ukochaną, co jest tak on brand jeśli chodzi o Snowa. I to widać, że autorka zna tego swojego bohatera i wie w jaki sposób. On jest w stanie zranić ludzi chyba najbardziej jak się da. To znaczy, mógłby mu po prostu zabić tą ukochaną, ale to nie prowadziłoby do takich wyrzutów sumienia, więc prowadzi do tego, że hejmisz nieświadomie otruwa swoją ukochaną. Ja też nie lubię wątku tej dziewczyny. Od razu odpowiem. Ta dziewczyna mi w ogóle nie leży. Jest troszeczkę powtórką bohaterki właśnie z Balady Ptaków i Węży. Tak. I to nie jest ciekawa postać. Dla mnie najciekawszą postacią tego tomu jest Maisie Donnell. To jest ta dziewczyna, która... Jest tą, która jako pierwsza ma przypinkę kosogłosa. I to jest dziewczyna, która pochodzi z takiej lepszej rodziny z 12 dystryktu.
I tutaj Plutarch jest bardzo ważny w samej fabule, żeby zasygnalizować jeszcze jedną z tych wiadomości, z pytań, które Suzanne Collins próbuje nam zadać w tej książce. I to wraca jako takie echo, to się pojawia w przemyśleniach Heimicza na samym początku, to wraca dosłownie w formie pytania, które Plutarch zadaje Heimiczowi. To znaczy, dlaczego oni się nie buntują, tak? To jest też ważny temat w tej książce. Dlaczego ludzie pozwalają, żeby rządziła nimi mniejszość? Dlaczego ludzie sterroryzowani nie podejmują walki? Dlaczego nie chwycą za broń i nie zaczną walczyć o swoje? Ale mam wrażenie, że i to jest takie smutne w tym pytaniu i w tym zjawisku, że Suzanne Collins nie daje odpowiedzi na to pytanie, tylko sygnalizuje, że ono zawsze wraca, kiedy mówimy o ludziach uciśnionych, o prześladowanych, o różnych ludobójstwach, które wydarzyły się w historii.
przez tych peacemakerów, tam strażników pokoju, którzy są w dwunastym dystrykcie. Tymczasem ojciec Katniss był jednym z najlepszych przyjaciół Hejmicza, był od niego trochę młodszy, ale wiemy o nim tyle na przykład, że pięknie śpiewał, bo śpiewał na pogrzebach i że po tym jak Hejmicz całkowicie załamuje się po tych wszystkich stratach, które na niego spadają, właśnie ta para rodziców Katniss była ostatnimi osobami, które próbowały przy nim zostać, mimo tego, że on wszystkich odtrącał od siebie i próbowali go z tego dołka wyciągnąć. Więc to jest taki miły akcent i to nie jest dla mnie taki Oczywisty fanservice. To, że jest tam EFI, jest bardziej takie fanservice'owe. EFI mniej wynika z tego, jak ten świat jest zbudowany, a bardziej właśnie z takiego ugnięcia do widzów. Ja też bardzo lubię epilog tej książki, bo to jest jedyne miejsce, gdzie mamy jakąś iskierkę nadziei, jakąś iskierkę tego, że istnieje w tym świecie i w życiu Hejmicza przede wszystkim jakiekolwiek dobro, bo on tam dostaje taką wspominkę po tej swojej ukochanej dziewczynie, która została zamordowana, dostaje
Jaja gęsi, bo ona się zajmowała gęsiami i sobie je hodowała. Jak sobie z nimi biegała po łączce, jakby jej kazik śpiewał na głowie kwietny mawianek. I hejmicz hoduje sobie te gąski później na koniec. I to jest takie urocze. Tak, i to jest zaskakująco wzruszające. Znaczy, zaskakujące jest to, że my się sobie, serio? Chcesz mi powiedzieć, że ta książka kończy się tym, że bohater hoduje gęsi? A ja mam takie, o mój Boże. Ja się wzgłaszałam pod koniec tej książki. O Jezu, ja strasznie płakałam. Ja jestem łasa na takie wszelkiego typu zagrania, które mają w czytelniku wzbudzić emocje i konkretnie bardzo łzy. Ja jestem łatwa, ja na to wszystko lecę. Bałam się bardzo tej książki przeczytaniem jej, w trakcie jej czytania, bo ja się bałam tych wszystkich rzeczy, o których wiedziałam, że tam się pojawią. Przyznam, że sama Suzanne Collins zaskoczyła mnie.
A to tych, którzy mają mniej. Ale bardzo chciałabym zobaczyć igrzyska z perspektywy właśnie tych dzieciaków, które są hodowane całe życie na śmierć. Tak, i które są zawsze pokazywane jako antagoniści na arenie, chociaż nic tak naprawdę o nich nie wiemy. I to mi się zawsze wydawało takie dziwne, że Oni są z gruntu wszyscy źli. Oni tam nie wykazują ani jednej pozytywnej emocji, ani jednego takiego, wiesz, bardziej wielkodusznego zachowania. Oni są zawsze przesyceni rządzą mordu, oni są zawsze tymi, którzy się pierwsi rzucają na broń i pierwsi ją wykorzystują w bardzo krwawy sposób, a nie widzimy ich jako ludzi nigdy. My ich zawsze obserwujemy jako tych złych. Tak, tutaj jest taka ładna scena, która mi się bardzo spodobała, kiedy Hejmisz wie, że na arenie właściwie już została też tylko ta dziewczyna, która może go zabij i słyszy, że ona płacze w nocy i chyba rzuca jej jedzenie czy jakieś pocieszenie i to mi się podobało, bo wtedy sobie pomyślałam, że tutaj właśnie u Suzanne Collins udało się jakby gdzieś tam sfotografować taką rzeczywistość, że to jest po prostu dwójka samotnych dzieciaków, którym każą cię bić na śmierć i życie.
Uważam, że w pewnym momencie, jeżeli ta seria będzie kontynuowana, tak to powinno wyglądać, no bo nad tym się zasadza cały clue tragedii tego świata i tej kary, która zostaje narzucona społeczeństwu w postaci Igrzysk Śmierci, że tam jedni ludzie znający siebie, na przykład z jednego dystryktu, są zmuszeni do tego, żeby ostatecznie stanąć przeciwko sobie. I to jest ich największa tragedia i to jest najbardziej okrutna kara, o jakiej tutaj można pomyśleć. Generalnie jakby tak całościowo spojrzeć na tę książkę, nie tyle o jej wymowę taką w kwestii komentowania zjawisk socjologicznych i polityki, to ja bym powiedziała, że ta książka ma na celu pokazanie postaci hejmicza jako podobnej jednocześnie do Katniss i jednocześnie podobnej do Snowa. Bo przez to, że i Snow i Haymitch mają ukochane swoje, które wywodzą się z tej samej grupy społecznej, czyli tej takiej bohemy, która tam sobie lata pomiędzy jednym a drugim dystryktem, chociaż oni już w czasach Haymitcha mogą siedzieć tylko w dwunastce, to to jest ta rzecz, która ma nam pokazać, że Haymitch jest podobny do Snow'a.
Czytam, że Snow jest podobny do Haymitcha i że gdyby miał tą miłość, która przy nim została, może stałby się trochę innym człowiekiem, ale wiemy, jak te jego losy się potoczyły. A poza tym mamy tutaj pokazanie jak bardzo Hejmicz jest podobny do Katniss w tej drodze, którą oboje przyszli. On był tutaj takim pretendentem do tego, żeby stać się posterbojem ruchu oporu, tak? Gdyby wszystko potoczyło się inaczej. Tymczasem jego udział w tym ruchu oporu zostaje tak naprawdę wymazany z historii i bohaterowie... Tacy jak Katniss czy Peeta odkrywają to dopiero w epilogu tej książki, kiedy on opowiada im swoją historię i jak to naprawdę było na jego igrzyskach. Więc to jest ten taki element tej całej historii, który ma nas wzruszyć. To pokazanie jak ci bohaterowie przebyli tak naprawdę podobną drogę i jak niewiele ich różniło, jak tylko takie małe losowe zmiany w fabule sprawiły, że skończyli w trochę innych miejscach i spotkała niektórych większa albo mniejsza tragedia, bo ostatecznie Katniss straci siostrę,
A Heimisch traci całą swoją rodzinę, bo tam jest też ta scena zorkiestrowana czy tam zaaranżowana przez Snowa, że w momencie, kiedy Heimisch wraca po wygranych igrzyskach i poturze po całym panem do domu, jego dom staje w płomieniach i jego matka i jego brat giną. Po prostu ogrom cierpień, który zostaje zrzucony na tą jedną postać, jest straszny. Dlatego ta książka dla mnie taka dobijająca. Tak, to znaczy dla mnie, jeśli coś łączy Heimisza ze Snowem, to raczej to, że Snow Wydaje mi się, że chcę okarać Heimisza trochę za swoje własne błędy. To znaczy, że to jest takie... Mnie też kochała taka dziewczyna i ja nie byłem w stanie tej miłości w żaden sposób utrzymać. Bardziej kochałem to swoje życie, w ogóle spędziłem z nią jeden dzień i prawie oszalałem, ociwiałem od tego. I kiedy Heimisz wydaje się być do swojej ukochanej bardziej przywiązany, rzeczywiście móc do niej wrócić i zacząć z nią życie, to wydaje mi się, że w jakimś stopniu to jest taka prywatna zemsta z Noła, tak?
Patrzymy na Heimisza, który wydawał nam się człowiekiem złamanym, no trochę na zasadzie złamanego igrzyska. Tak naprawdę jest to zaplanowana zemsta, rozpisana na bardzo wiele lat, która rzeczywiście się sprawdza, bo Heimisz łamie sobie życie. To całe okrycieństwo go łamie na bardzo, bardzo wiele lat i z trudem zwycięstwo Katniss go z tego wyprowadza. Ja mam pewną pretensję do tej książki, bo wydaje mi się, że ta książka jest za krótka. To znaczy ona nie jest jakaś bardzo krótka, ale mam wrażenie, że ten element tej właśnie trasy po igrzyskach, trasy bardzo trudnej, bo to znaczy, że osoba, która w pełni zdaje sobie sprawę z okrucieństwa systemu, musi go reklamować i staje się jego twarzą. Tu została bardzo przyspieszona. Jak czytałam tę książkę, miałam wrażenie, że ten ostatni, trzeci akt mógłby być bardziej rozwinięty. Zastanawiam się, czy Deadline mnie gonił Suzanne Collins, bo wiemy, że jest w stanie napisać więcej i bardziej szczegółowo.
Pokazano wszystkie 12 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Nie bez powodu nasze omówienie najnowszej odsłony Igrzysk Śmierci wychodzi jakiś czas po premierze – czekałyśmy, aż wszyscy będziecie już po lekturze, aby bez skrępowania móc wspólnie zanurzyć się w te wszystkie wolty fabularne, szokujące sceny i reżimowe intrygi. Czujcie się więc ostrzeżeni – w tym odcinku są spoilery. A oprócz nich szczegółowe omówienie tego, co nas w historii Haymitcha zachwyciło, co można było zrobić lepiej i jakie inne historie ze świata Panem chciałybyśmy ujrzeć na kartach (mamy nadzieję) kolejnych części cyklu.
Życzymy miłego słuchania!Czytu Czytu prowadzą:Magdalena Adamus (Catus Geekus)Katarzyna Czajka-Kominiarczuk (Zwierz Popkulturalny)