Mentionsy Mentionsy
Czułe punkty
Czułe punkty

Jak pokochać buca („Mit Darcy’ego”)

19.04.2025 ·1 godz 10 min

Dlaczego czerwona flaga czerwonej fladze nierówna? Czy serio nie warto liczyć, że ktoś w związku choć trochę się dla nas zmieni? Co powinien uczynić mężczyzna, jeżeli nie chce tańczyć na balu? I dlaczego w sumie lecimy na chłopów, którzy są dla nas niemili? W tym odcinku razem z Emilią Dłużewską - autorką książki „Jak płakać w miejscach publicznych”, dziennikarką piszącą o kulturze - rozmawiamy o „Micie Darcy’ego” Rachel Feder. A są z nami m.in. Pedro Pascal, Mr. Big, Wiedźmin, Rhett Butler, Edward ze „Zmierzchu” i oczywiście Ten Obcy. IG: @czulepunktyPatronite: patronite.pl/czule-punkty

Ja widzę tę książkę. Ja widzę tę książkę, jak ona się pojawia w miejscach, jak ludzie o niej mówią, jak się fotografują z tą książką. Ona rzeczywiście jest bardzo ładnym obiektem też, bo tam jest piękna okładka Krystyny Engelmeier-Urbańskiej. Też przetłumaczyła ją właśnie Aleksandra Paszkowska. Ona też różne fajne książki w krytyce tłumaczyła. A Emilia, napisałaś o niej niedawno właśnie w książkach tekst pod tytułem, tylko ja zacytuję z online'u, bo nie widziałam papieru. A ja nie pamiętam, jaki jest. Nie pamiętasz, jaki w papierze. Widziałam, ale jak nie powiesz, to może się okaże ten sam. Ale tekst jest o tej książce generalnie, gdyby ktoś się zastanawiał. I brzmi, zgubny wpływ Jane Austen na pokolenie Z. Pan Darcy pożądany i toksyczny. O mój Boże. Tak, to ja może teraz zacznę od tego, że to nie my układamy tytuły, to znaczy czasami je układamy, tylko moje tytuły są na ogół bardzo mało chwytliwe i potem ktoś właśnie zmienia je na wpływ czegoś na pokolenie Z, co zawsze jest bardzo, bardzo nasi czytelnicy chcą czytać o pokoleniu Z, bardzo chcą też czytać o millennialsach, więc no tam się coś takiego musiało wydarzyć.

Jest jednocześnie ten magnetyzm, jednocześnie coś bardzo odpychającego właśnie, bo pomyślałam sobie o jednym tekście kultury, który jakoś znam i który rzeczywiście dla mnie był jakiś taki właśnie z jednej strony, o Boże, obrzydliwy, a z drugiej strony właśnie taki, no jednak coś w tym jest. To jest ta saga o Zmierzchu. Ja nie czytałam tego, ominął mnie ten szał na tekst, ale oglądałam to w tej wersji filmowej. I patrzyłam sobie na tego błyszczącego, wiecie, nie będę, nie przytoczę szczegółów, bo po prostu zupełnie tego nie pamiętam, ale pamiętam ten motyw tego błyszczącego wampira, tak? Który udaje nastolatka. I jest taki właśnie, siedzi taki błyszczący lodowy na jakimś fotelu. I właśnie jest taki hmm.

Ale krasza, czy tak, że coś z tego było? No jak coś z tego było, to nawet lepiej. Ja tak milczę, bo myślę. Ja na pewno miałam krasza takiego. No. No i co, i co? Nie musisz. Ale poczekaj, bo tutaj Emilia się tak zapiera, że ona nie cierpi takich ludzi. Jeszcze jej nie miałam, ale ja mam chyba mało dosyć takich kraszy. W ogóle nigdy nic? A w szkole? A w szkole? Wicegrzewie już po prostu tak do dna. Boże, czekamy. Co to było? Zawsze po prostu miłe osoby. Wiecie, takie nieregularne wzmocnienia to oczywiście, bo to jest jakby kolejna taka rzecz, która i to takie miałam na pewno gdzieś na poziomie gimnazjum. Nieregularne wzmocnienia masz na myśli, że on przepada na miesiąc na wyjazd służbowy?

Kiedyś już rozmawiałyśmy przy którejś okazji o tym figurze Boga w Starym Testamencie, który też znika. Wszyscy zanim tęsknią, żeby w końcu wrócił. Już nie pamiętam, który to był odcinek. Ale to o Biblii? Tak, o Biblii. Co jeszcze? Ani z Zielonego Wzgórza. Czy nie jest przez przypadek tak, że ten Gilbert też jest dla niej wredny na początku? Jest wredny, bo ona mu daje w głowę tabliczką i ona pęka tą tabliczką. Ale ona mu daje w głowę tabliczką dlatego, że on ją najpierw ciągnie na wartość. Tak, tak, w sensie, że jest jakiś tam powód tego. On ją ciągnie za warkocz i mówi, że jest ruda. Ona się wścieka, rozbija mu tabliczkę na głowie. On bardzo szybko ją przeprasza, przynosi jej jakieś tam jabłka i drobne podarki.

Mam takie wrażenie, że w ogóle ten kontekst, w jakim powstaje ta książka, on jest naprawdę ma przemożne znaczenie dla tych wydźwięków różnych i tych tez. Znaczy to, że ona pisze tę książkę w gruncie rzeczy pod swoje osoby studenckie i trochę jakby... To ma być taka spisana forma wykładu i ona trochę się czuje taką matką czy starszą siostrą dla tych osób i mówi wręcz o tym, że jakoś tak mi to zapadło w pamięć, niesamowicie na to zwróciłam uwagę, że są takie studentki, ona ma, które generalnie to studiują przedmioty ścisłe, ale mają jeden do odhaczenia jakiś taki humanistyczny przedmiot i wtedy przychodzą do niej na zajęcia o wampirach. I ona wtedy im burzy ten mit, że to jest dobry wzorzec w ogóle miłości, że ona im pokaże skąd to się wszystko wzięło i że to jest tak naprawdę na wyzysku i te wtedy młode osoby otwierają oczy i mówią, mój Boże, rzeczywiście, to myślę, że całe życie były po prostu epatowane tym wzorcem i nawet nie umiemy go w sobie do końca źródeł jego odnaleźć, ale wiemy, że tak postępujemy, a przecież rzeczywiście my jesteśmy tu krzywdzone.

Pokazano wszystkie 5 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.