Piekło na Morzu Północnym. Pożar na platformie wiertniczej Piper Alpha
6 lipca 1988 roku. Na gigantycznej platformie wiertniczej Piper Alpha na Morzu Północnym trwa zupełnie zwyczajny dzień pracy. Dwóch robotników ma za zadanie naprawić zawór bezpieczeństwa na jednej z pomp. Nie udaje im się jednak skończyć przed końcem zmiany. Z tego powodu zostawiają niesprawny zawór, planując dokończyć pracę nazajutrz. Nie zadają sobie jednak sprawy, że będzie to miało katastrofalne skutki. W tym odcinku podcastu Czarne Skrzynki opowiadamy o pożarze platformy wiertniczej Piper Alpha, w wyniku którego życie straciło 167 osób. Dlaczego doszło do wybuchu gazu? Jak wyglądała dramatyczna walka o życie i akcja ratunkowa? W jaki sposób ta katastrofa na zawsze zmieniła standardy bezpieczeństwa w przemyśle naftowym? Scenariusz na podstawie wersji oryginalnej odcinka podcastu Kod: Katastrof autorstwa Amandy Lång. Czyta Kuba Śliwiński.
Pożar na platformie wiertniczej Piper Alpha. Pośrodku burzliwych wód Morza Północnego, 180 km od szkockiego miasta Aberdeen, znajduje się platforma wiertnicza Piper Alpha. Imponująca konstrukcja z daleka wygląda jak ogromna fabryka na metalowych filarach. Została zbudowana z myślą o ekstremalnych warunkach pogodowych, z których znane jest Morze Północne. Potrafi wytrzymać najsilniejsze sztormy i wiatry oraz oprzeć się falom sięgającym nawet 28 metrów. Jest uznawana za jedną z najbardziej wydajnych platform wiertniczych na Morzu Północnym i generuje ogromne zyski dla swojego właściciela, firmy Occidental Petroleum.
Praca na Piper Alpha nie należy jednak do łatwych i w zasadzie nigdy się nie kończy. Platforma wymaga ciągłej konserwacji i rutynowych napraw, aby utrzymać ją w dobrym stanie technicznym i uniknąć potencjalnych zagrożeń. Pracownicy mieszkają na pokładzie przez kilka tygodni i pracują na zmiany. Muszą się liczyć z wieloma niedogodnościami. Wszyscy śpią na piętrowych łóżkach i jedzą w stołówce. Rozrywkę na platformie zapewniają małe kino, a także stół bilardowy, przy którym wieczorami gromadzi się sporo osób. Pomimo niełatwych warunków życia wszyscy bardzo się wspierają i poważnie podchodzą do swojej pracy. Jest środa, 6 lipca 1988 roku.
Co gorsza, gaz jest łatwopalny i w każdej chwili może doprowadzić do eksplozji. Gdyby tak się stało, Piper Alpha stałaby się śmiertelną pułapką. Operator w sterowni patrzy na panel przed sobą, próbując zrozumieć, co się dzieje. Nagle włącza się kolejny alarm informujący o wycieku gazu w innej części platformy. A potem kolejny i kolejny. Nikt w sterowni nie rozumie co się dzieje. Nic takiego nigdy wcześniej nie miało miejsca. Podczas gdy w sterowni pracownicy walczą z wciąż pogarszającą się sytuacją, na zewnątrz nic nie wskazuje żadnych problemów. Obok platformy przepływa statek i kapitan ogląda imponującą konstrukcję.
Nagle mężczyzna słyszy ogłuszający huk, a nad platformą pojawia się oślepiający jasnoniebieski błysk. Następuje potężna eksplozja, która powala kapitana na ziemię. Gdy po chwili oficer staje na nogach, ponownie spogląda na platformę i nie może uwierzyć w to, co widzi. Tymczasem w sterowni Piper Alpha operator Jeff również próbuje podnieść się z ziemi. Eksplozja odrzuciła go na 6 metrów od panelu sterowania, przy którym jeszcze przed chwilą siedział. Wszystkie światła zgasły i w pomieszczeniu panuje ciemność, a powietrze dodatkowo wypełnia gęsty, szary dym. Jeffowi udaje się jednak dotrzeć do pulpitu i nacisnąć przycisk, który odcina zasilanie na całej platformie.
Nagle z platformy wystrzeliwuje ogromna kula ognia. Ta eksplozja jest jeszcze silniejsza niż poprzednia, a mężczyźni, którzy schodzili po jednej z drabin, momentalnie zniknęli, jakby rozpłynęli się w powietrzu. Jest godzina 22.40. Od pierwszego wybuchu minęło już nieco ponad pół godziny. Nad platformą zaczynają krążyć helikoptery, których załogi wyciągają z wody wyczerpanych, poparzonych i półprzytomnych mężczyzn. Cała platforma się przechyla, a stołówka, w której wielu mężczyzn wciąż czeka na ratunek, znajduje się już pod wodą. Piper Alpha zaczyna się rozpadać.
Obaj mają już oparzenia i zdają sobie sprawę, że muszą wskoczyć do wody, jeżeli chcą przeżyć. Biorą rozbieg i rzucają się do zimnych wód Morza Północnego. W tym momencie wokół płonącej platformy znajduje się już kilka statków cywilnych, które starają się dołączyć do akcji ratunkowej. Ianowi i Bobowi udaje się dopłynąć do jednego z nich. Zostają wciągnięci na pokład. Są bezpieczni, ale także całkowicie wyczerpani i poparzeni. Minęło półtorej godziny od pierwszej eksplozji. Piper Alpha praktycznie przestała istnieć. Ratownicy wyciągnęli już z wody wszystkich, których udało im się znaleźć.
Ogromna część ocalałych czuje dokładnie to samo. Pożar platformy wiertniczej Piper Alpha wywołuje ogromne poruszenie na całym świecie. Wszyscy zastanawiają się, jak mogło dojść do tak ogromnej tragedii i dlaczego aż 167 osób straciło w niej życie. Wkrótce rozpoczynają się procesy sądowe, podczas których zostaje podjęta próba wyjaśnienia przyczyn katastrofy. Jest to jednak bardzo skomplikowane zadanie. Z gigantycznej platformy nie pozostało praktycznie nic. Została rozerwana na strzępy przez potężne eksplozje, a większość jej fragmentów leży na głębokości 145 m. Dlatego śledczy muszą polegać przede wszystkim na zeznaniach ocalałych oraz naocznych świadków, którzy widzieli rozgrywającą się tragedię z pokładów statków.
Jednak raport dotyczący tej tragedii zaleca wprowadzenie kilku istotnych zmian w sposobie eksploatacji brytyjskich platform wiertniczych. Według nowych zasad każde użycie sprzętu wyłączonego z eksploatacji musi być poprzedzone otrzymaniem odpowiedniego zezwolenia. Wskazywano też na potrzebę zatrudniania bardziej doświadczonych operatorów oraz lepszego planowania napraw i konserwacji elementów takich jak łodzie ratunkowe czy oświetlenie awaryjne. Wszystko to miało zwiększyć bezpieczeństwo pracowników, a inne kraje wkrótce przyjęły podobne zasady. W następstwie tej tragedii ocalali oraz krewni ofiar założyli Stowarzyszenie Rodzin i Ocalonych z Piper Alpha.
Inne firmy postrzegały ich jako osoby, które mogą przynieść pecha. Ten przesąd uniemożliwił im zatrudnienie na innych platformach wiertniczych. Pożar na platformie Piper Alpha do dziś pozostaje jedną z najtragiczniejszych katastrof jakie kiedykolwiek miały miejsce na Morzu Północnym. Każdego roku wiele osób przybywa do szkockiego miasta Aberdeen położonego 180 km od miejsca w którym stała niegdyś platforma Piper Alpha. Obecnie znajduje się tam miejsce pamięci w postaci Ogrodu Różanego, gdzie można oddać hołd wszystkim tym, którzy stracili życie 6 lipca 1988 roku. Słuchaliście podcastu Czarne Skrzynki.
Pokazano wszystkie 9 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.