Największa katastrofa lotnicza w historii. Zderzenie samolotów na Teneryfie
Gęsta mgła unosi się nad lotniskiem Los Rodeos na Teneryfie a w wieży kontroli lotów panuje całkowite zamieszanie. Załoga rozpędzającego się po pasie jumbo jeta sądzi, że otrzymała zgodę na start, ale kiedy dostrzega światła innego samolotu zbliżającego się w mgle, jest już za późno na reakcję... 27 marca 1977 roku na Teneryfie doszło do największej katastrofy w dziejach lotnictwa cywilnego. W zderzeniu dwóch Boeingów 747 linii KLM i Pan AM zginęły 583 osoby. W najnowszym odcinku podcastu "Czarne skrzynki" wracamy do tragicznych wydarzeń z lotniska Los Rodeos. Jak to możliwe, że dwa jumbo jety znalazły się na tym samym pasie startowym? Jakie czynniki doprowadziły do wypadku? W jaki sposób wydarzenia na Teneryfie wpłynęły na współczesne standardy bezpieczeństwa w lotnictwie? Na te pytania odpowiadamy w tym odcinku "Czarnych skrzynek". Scenariusz na podstawie wersji oryginalnej podcastu Kod: Katastrof autorstwa Amandy Lang. Czyta Kuba Śliwiński.
John czuje się obolały kilkugodzinnym siedzeniem w kabinie i marzy, żeby dotrzeć już do celu. Dorothy mija fotel Johna i zagląda do kokpitu w nadziei, że otrzyma jakąś nową informację. Jednak 56-letni kapitan, Victor Grabs, tylko wzdycha i przecząco kręci głową. Pilot również zaczyna tracić cierpliwość. Zdaje też sobie sprawę, że pasażerowie są zmęczeni. Samolot wyleciał z Los Angeles i międzylądował w Nowym Jorku, zatem niektórzy spędzili już na pokładzie ponad 13 godzin. Kapitan wie także, że jeżeli opóźnienie jeszcze się wydłuży, będzie musiał wypuścić pasażerów Oznaczałoby to jednak spore wyzwanie dla linii lotniczych, które musiałyby zapłacić za wyżywienie i zakwaterowanie 380 pasażerów.
Grabs spogląda na zegarek i stwierdza, że czas zdaje się płynąć niezwykle wolno. Nie może jednak zrobić nic poza czekaniem. W kokpicie holenderskiego samolotu również panuje ponura atmosfera. Kapitan Jakob Van Zanten jest bardzo dobrym pilotem i jednym z najbardziej doświadczonych pracowników KLM. Jest jednak bardzo mocno zestresowany za istniałą sytuacją. Planowo mieli przylecieć do Las Palmas, wysadzić pasażerów, zabrać kolejnych i jeszcze tego samego dnia wrócić do Amsterdamu. Jednak zamach bombowy, przekierowanie na Teneryfę i zamknięcie lotniska spowodowały, że ten plan stawał się coraz mniej realny.
Załoga KLM informuje wieżę o swoich zamiarach i wkrótce pod samolot podjeżdża cysterna. Po chwili pojawia się informacja, na którą wszyscy tak długo czekali. Kontroler informuje pilotów Pan Am, że lotnisko w Las Palmas zostało ponownie otwarte. Kapitan Grabs informuje przez radio, że są gotowi do startu. Jednak w odpowiedzi słyszy, że będą musieli jeszcze poczekać. Boeing 747 należący do KLM stoi przed nimi i blokuje drogę do pasa startowego. Co więcej, holenderski kapitan kilka minut temu rozpoczął tankowanie maszyny, które nie może zostać przerwane. Grabs kontaktuje się z załogą KLM i dowiaduje się, że tankowanie potrwa jeszcze od 20 do 30 minut.
Idiota, stwierdza Grabs po zakończeniu rozmowy, a pierwszy oficer Robert Braque przytakuje. Kapitan jest niezadowolony z kolejnego opóźnienia, ale nie może nic zrobić. Braque i mechanik pokładowy George Warnes wychodzą nawet z samolotu, aby sprawdzić, czy nie uda im się jednak przejechać obok holenderskiej maszyny. Stwierdzają jednak, że wykonanie tego manewru będzie niemożliwe i muszą zaczekać, aż Boeing KLM zakończy tankowanie. Co więcej, nad lotniskiem zaczynają gromadzić się chmury i wkrótce pojawia się gęsta mgła, która mocno ogranicza widoczność. Zbliża się godzina 17.
Istnieje możliwość, że kapitan Van Zanten zinterpretował tę rozmowę jako potwierdzenie, że samolot Pan Am znajduje się już przy zjeździe i zaraz opuści pas startowy. W rzeczywistości odrzutowiec wciąż miał do pokonania kilkaset metrów. Boeing 747 linii Pan Am wolno toczy się po pasie, a kapitan Grabs usilnie wypatruje zjazdu, na którym ma skręcić, aby zwolnić drogę i umożliwić załodze KLM start. Gęsta mgła jednak mocno utrudnia nawigację po lotnisku i załoga przegapia punkt, w którym powinna zjechać. Kontroler prosi, aby załoga dała mu znać, kiedy opuszczą pas startowy.
Przecież amerykański odrzutowiec miał już chwilę temu zjechać z pasa startowego. Zwraca się do Van Zanten'a słowami. Czyli on wciąż nie opuścił pasa? Kapitan jest skupiony na starcie i nie słyszy dobrze pytania. Odpowiada. Co mówiłeś? Mechanik powtarza. Czy Panam nie opuścił jeszcze pasa? Van Zanten pewnie stwierdza. Oczywiście, że opuścił. Mniej więcej w tym samym czasie załoga Panam dociera do zjazdu C4. Kapitan Grabs ma złe przeczucia i mówi. Wynośmy się stąd. Piloci żartują też z Van Zantenna, który tak się śpieszy po tym, jak wcześniej zmusił ich do czekania kilkanaście minut.
Po chwili Grabs zauważa światła samolotu KLM i stwierdza – tam jest! Nagle z przerażeniem orientuje się, że nie stoją one w miejscu, ale gwałtownie się zbliżają. Krzyczy – patrzcie, ten Sukinsyn pędzi prosto na nas! Zwiększa obroty silnika i wykonuje gwałtowny skręt w lewo, aby uniknąć kolizji. Niestety masywny Boeing 747 potrzebuje czasu, aby nabrać prędkości. Tymczasem samolot KLM osiągnął prędkość V1 i poruszał się już zbyt szybko, aby w porę wyhamować. Van Zanten, chcąc ratować sytuację, próbuje za wszelką cenę unieść dziób maszyny i zmusić ją do wznoszenia się.
35-letni John orientuje się, że nigdzie nie widzi swojego przyjaciela Howarda. Domyślając się, że ten wciąż jest na pokładzie samolotu, rusza w stronę wraku. Jednak wtedy zauważa go kapitan Grabs i krzyczy, odsuń się, to zaraz wybuchnie. John zauważa mundur lotniczy i posłusznie zaczyna się wycofywać. Nagle następuje eksplozja, która rozrywa samolot na kawałki. Z 396 osób przebywających na pokładzie Pan Am tylko 70 udało się uciec. Jednak później dziewięciu ocalałych umrze w szpitalu w wyniku odniesionych obrażeń. Z powodu mgły wieża kontroli lotów początkowo nie zdaje sobie sprawy, że doszło do tragedii.
Dopiero załoga samolotu, który stał nieopodal pasa informuje, że słyszeli i widzieli eksplozję. Wkrótce na miejsce przybywa straż pożarna oraz mieszkańcy wyspy, którzy starają się pomóc ocalałym. Kapitan Grabs wali pięściami o ziemię i cały czas powtarza. Co ja zrobiłem tym ludziom? Jeden z pasażerów stoi w szoku i patrzy na miejsce, gdzie powinna znajdować się jego dłoń. Inni z trudem podnoszą się z ziemi. Odnieśli poważne obrażenia, gdy wyskakiwali z płonącego Boeinga. Strażacy nie są początkowo nawet w stanie podejść do płonącego wraku samolotu KLM i skupiają się na zabezpieczeniu terenu wokół maszyny linii Pan Am.
Pokazano wszystkie 9 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.