Marta (Martasrsly) - Część 2
Przed wami druga część rozmowy z Martą, gdzie będziecie mogli usłyszeć Coś Ciekawego o pisaniu książek, ale też o ocenie ich wartości. Marta zdradzi nam też historię swojego fanfika, który liczy sobie 200 000 słów!Jeśli spodobała Wam się rozmowa z Martą, to zostawcie komentarz pod filmem, podcastem czy u nas na Discordzie. A jeśli potrzebujecie książkowych polecajek, to koniecznie pamiętajcie, by zostawić followa Marcie na jej profilach społecznościowych. A jak już tak sobie wszędzie klikacie to zostawcie subka i dołączcie do NASZEGO Discorda! Dzięki za przesłuchanie tego odcinka podcastu Coś ciekawego!👉 Martę znajdziecie tutaj:XInstagram👉 Mnie natomiast znajdziecie tu:ThreadsInstagramYouTubeNasz Discord (BARDZO ZAPRASZAM)
Czy czujesz jakąś taką mimo wszystko swobodę kreatywną, gdy piszesz, ale wierzysz z tyłu głowy, że jakby, tak mi się przynajmniej wydaje, wyprowadź mnie z błędu, jeżeli się mylę, że nie piszesz aż tak stuprocentowo dla siebie, ale jednak piszesz jakąś książkę, która powinna być To też znowu źle zabrzmi może, ale masowo dobrze odebrana, że musi się wpisywać w jakieś pewne trendy, czy to jest jakiś cały czas balans, że musisz o tym pamiętać, czy jednak mimo wszystko możesz sobie pozwolić i jazda bez trzymanki i piszesz co chcesz? Trendy w wydawaniu są tak ulotne, to co teraz jest popularne, za rok, za dwa na przykład będzie już niepopularne.
Takim przykładem są te wszystkie dystopie, które wychodziły zaraz po Igrzyskach Śmierci. Kiedy wyszły Igrzyska Śmierci, to rynek się na dystopię rzucił. Tylko trzeba pamiętać o tym, że pisanie książki to jest bardzo muzealna, to jest bardzo ciężka praca. Dla wielu pisarzy nie jest to ich główny zarobek, ponieważ niestety bardzo niewielu pisarzy jest teraz w stanie wyżyć z pisania. Ale też długa praca. Napisanie książki, nie opowiadania, nie jakiejś krótkiej historyki, tylko napisanie książki. Nie wiem, jaki jest średni czas pisania, ale jeżeli mówisz, że trendy tak szybko się zmieniają, no to w momencie, gdy Ty teraz zaczniesz pisać książkę, która będzie wpasowana w obecne trendy, to gdy ją skończysz, nie wiem, za rok, za dwa, za trzy, no ostatnio wspominałaś, że niektóre pomysły gdzieś tam w Tobie kiełkują całe lata, to ta książka już może być
Nie chciałbym powiedzieć bez znaczenia, ale jakby będzie mniej potencjalnie rozchwytywana właśnie przez agentów. Tak i no... Czy są jakieś takie uniwersalne po prostu tematy, które istnieją zawsze? Nie ma czegoś takiego jak temat uniwersalny. Ty jako autor spędzasz nad swoją książką tyle czasu, że musisz je lubić, musisz w jakiś sposób Dodać trochę siebie do tego materiału, który piszesz, bo inaczej się okaże, że spędziłeś rok nad czymś, czego absolutnie nienawidzisz. I to będzie w Twojej książce widać, jeśli jakiś temat Cię absolutnie nie interesuje. Więc Ty jako pisarz możesz się modlić do wszelkich bóstw.
Żeby twoje dzieło po pierwsze spodobało się agentom, później spodobało się jakimś redaktorom, spodobało się jakimś edytorom, bo to edytorzy przekonują swoich szefów wydawnictwa, przynajmniej tych anglojęzycznych, żeby wykupić jakąś książkę, żeby później pracować nad jej edycją. I ty jako autor możesz się po prostu tylko modlić, żeby twój pomysł chociażby o kogoś zahaczył. Oczywiście są jakieś rzeczy, które cyklicznie wracają, typu na przykład wampiry, urban fantasy, dystopie, romanse dla młodzieży czy fantasy dla młodzieży, ale pomysły muszą być na tyle Twoje i na tyle oryginalne, żeby nie zniknąć teraz wśród ilości książek, które się nie tylko publikuje, ale też książek, które pisarze publikują w tak zwanym self-publishingu.
Oczywiście, że tak. Takim przykładem chociażby niedawno może nie to, że te książki nigdy nie były sukcesem, ale dopiero jakby teraz odniosły taki bardziej masowy sukces. Takim przykładem jest sekretna historia Donny Tart. Która jakby opowiada o uczniach, oni się chyba uczą łaciny na takim prywatnym uniwerku w USA i jakiejś makabrycznej zbrodni, która się tam zdarzyła.
A taką drugą książką jest pieśń Achillesa Madeleine Miller, która wprawdzie wygrała nagrodę wydawniczą w 2015 roku. Ale dopiero ostatnio, 2-3 lata temu, dzięki właśnie Tik Tokowi między innymi, tej takiej poczty pantoflowej, zdobyła ogromną, ogromną popularność. Virali, jak to teraz młodzież mówi. Tak, oto ona, Piesia Hilles, chyba nadal nie schodzi z listy bestsellerów. I bardzo dobrze, bo to jest świetna książka. Co w takim razie jest... Najbardziej takiego irytującego w rynku w ogóle książkowym, no równo międzynarodowym, jaki był.
Od tego jak mało teraz wydawcy tak naprawdę płacą autorom, bo twoi słuchacze pewnie nie wiedzą, autor dostaje zaliczkę za książkę. I na rynku amerykańskim on tej zaliczki nie dostaje od razu, tylko jest ona dzielona na części. Kiedyś było tak, że te zaliczki były dzielone na przykład na trzy części. Jedną trzecią autor dostaje, kiedy odda skończony manuskrypt, drugą część dostaje, kiedy książka idzie do druku, a na przykład trzecią część dostaje, kiedy książka jest opublikowana. Tego w ogóle da się wyżyć, bo to brzmi jak tak rozwlekłe w czasie.
Książki są czytane, ale trzeba no pamiętać, że jakby wydawanie książek jest biznesem. Autorom się mało płaci, ponieważ wydawcy wiedzą, że autorzy i tak będą chcieli, żeby ich książki były jakby publikowane, ponieważ dla dużej ilości autorów pisanie po prostu jest jak oddychanie, oni bez tego nie mogą żyć. Co się zmieniło? To jest forma w jakiej myśli się o biznesie książkowym i to jest forma pod tytułem zarobić muszą ci na samej górze, czyli shareholderzy. To jest jak teraz wygląda jak w każdej filmie.
No, coś, coś, coś. Coś w tym stylu bym powiedziała. Biznes książkowy to jest trochę podobne do biznesu gierkowego, ponieważ wszystkim w biznesie książkowym, tak samo jak w biznesie gierkowym, mówi się, że Przynajmniej z tego, co słyszałam, mówi się, że przecież to jest twoja pasja. To jest najgorsze, co można jakby wycierać sobie twarz pasją i mieć takie to podejście, no przecież i tak to zrobisz, i tak to musisz sprzedać, więc ja mam pieniądze, ja mam czas, więc ja sobie to poczekam, jak już będziesz przymierać głodem, to wtedy mi to oddasz za pół darmo. Tak, tak, nieco to tak. Dobrze, może przejdziemy do jakiegoś bardziej pozytywnego tematu.
Ostatnio uruchomiłaś swój własny kanał na YouTube, gdzie opowiadasz o książkach. I powiedz mi, czy opowiadanie o tym, co czytałaś, pomaga Ci w jakikolwiek sposób w Twoim własnym procesie kreatywnym? Czy to forma jakiegoś, nie wiem, przepracowania na głos tego, co przeczytałaś, albo żeby sobie samemu w głowie poukładać i może jakoś dodatkowo się zainspirować? Tak, jest to też proces, który jakby pomaga mi usystematyzować myśli i na pewno oszczędza mi czas, ponieważ bardzo często, kiedy kreczyłam książkę i chciałam się podzielić myślami o niej, to musiałam nagrać trzy różne wiadomości głosowe, które najczęściej zajmowały mi od 15 do 20 minut i musiałam to zrobić dla każdej osoby osobno, także zaoszczędza jakby...
Personalizowane po prostu miałaś usługi, tak? Tak, tak. Mój kanał na YouTube oszczędza mi też czas, ale też pomaga mi w myśleniu o tym, co ja w ogóle, co ja ogólnie myślę o tej książce, dlaczego ona mi się podoba, dlaczego mnie wciągnęła albo dlaczego mnie nie wciągnęła i sprawia, że muszę to jakoś Udźwięcznić, wypowiedzieć na głos, żeby miało to sens nie tylko dla mnie, ale też dla widza. Także jest to forma bardzo przydatna. No i też nie ukrywam, że pozazdrościłam tym wszystkim innym dziewczynom. które tak sobie super wystylizowało życie na internecie i też rozmawiałam o książkach, a ponieważ ja jestem dosłownie jak każda inna dziewczyna, postanowiłam, że no co, jakby życie jest krótkie, warto spróbować.
No to oni w jakiś sposób są lepsi od osób, które na przykład grają w gry wideo czy oglądają dużo seriali i książek. Ja się z tym absolutnie nie zgadzam. Książki są, jak każde inne medium, książki spełniają różne role. Są książki, które po prostu mają sprawić, że będziesz się dobrze bawił je czytając i sprawią, że na moment chociaż zapomnisz o wszystkich swoich problemach. I są oczywiście książki, które będą chciały Ci jakieś prawdy życiowe przekazać albo próbować zmienić Twoje życie. I to tak naprawdę zależy od czytelnika i od tego, co on potrzebuje, ponieważ nie ma jednej książki, która podobałaby się wszystkim.
I każda książka będzie oddziaływała na każdego czytelnika inaczej. Dla jednego czytelnika czytanie romansów to jest najgorsza rzecz, jaka może się im zdarzyć, bo romanse są przewidywalne, bo oczywiście wszystkie kończą się tak samo, bo jest to romans i są one przewidywalne, ponieważ wszystkie romanse kończą się z happy endem. Ale dla innej osoby czytanie romansów to będzie po prostu odpoczynek, to będzie najlepsza część dnia, ponieważ wracają po ciężkich dniach pracy i potrzebują odpoczynku, właśnie potrzebują czegoś przewidywalnego. Ja tak miałem właśnie ostatnio z Hard Stopperem, którego przeczytałem.
Tam jest 5 tomów, jeżeli dobrze pamiętam. I jakby to nie jest... No okej, to jest komiks, ale dalej są słowa, więc się czyta, więc okej. Dla mnie to jest książka. To nie jest jakby książka, to nie jest dzieło, które... Które jakby wniosło coś w moje życie, natomiast to jest, to mi się tak fajnie i przyjemnie czytało, to po prostu było historia takiej ciepłej przyjaźni, później miłości, wspierania się wzajemnego i jakby nie czuję tego, żeby taki twór miał mniejszą wartość niż jakaś książka o bardzo ważnych jakichś tematach, która ma, nie wiem, jakaś książka
Dla mnie... Bliższe jakby mojemu sercu są gry wideo i wiem, że niektórzy ciebie rozpoznają właśnie nie z pisania, nie z książek, ale właśnie z twojej obsesji, jeżeli chodzi o serię gier Dragon Age. I tutaj jestem bardzo ciekawy, co w tej historii tej gry było dla ciebie aż takiego, że tak do ciebie trafiło, bo jakby cokolwiek się pojawia o Dragon Age'u gdziekolwiek, To nawet nie trzeba, mam wrażenie, Cię je wołać. Ty masz po prostu te sensory gdzieś już tam ustawione na te dwa wyrazy. Jak je się połączy, to już się tam zjawiasz. Co jest takiego niesamowitego? Co udało się twórcom pod tym względem takim fabularnym osiągnąć, co sprawiło, że wywarło to na Tobie aż takie wrażenie?
Nie tylko wrażenie. Tutaj chyba jakby to nie jest jakaś tajemnica, że zmotywowało cię też do własnej twórczości. Napisałaś fanfic do tej gry, do tego świata, który miał 200 tysięcy słów. To jest jakieś 800 stron. Tak, napisałam fanfic. Żeby jakby porównać ilość stron, no to mój fanfic ma chyba 195 tysięcy słów, to jest... Więcej niż Władca Piesień, Drużyna Pierścienia. Tylko, że ja to też pisałam w okresie trzech lat, później dokładnie drugie dwa lata zajęła mnie edycja. To jest zupełnie inna historia. Dragon Age to jest zgórze, na którym ja umrę po prostu z ruchu. Właściwie ktoś mnie kiedyś utamieniuje na zgórzu, które nazywa się Dragon Age.
Ty też bardzo jakby różnicujesz, prawda, fanfiki a książki. Jakby dla mnie, osoby, która no jest takim zwykłym zjadaczem, to jedno i drugie czytam, tylko po prostu jakby forma się różni, bo tego nie trzymam jako książkę, ale no też jestem w stanie to zgrać sobie na jakiegoś tam readera, czy co tam teraz młodziejsz wykorzystuje, ale wiem, że ty nieraz wypowiadałaś się na ten temat, że jednak Z punktu widzenia czytelnika powinno się to bardzo mocno rozdzielać i jednak nie podchodzić do fanfika jak do książki. Opowiesz coś, na czym polega to różnicowanie? Tak, głównie polega na tym, że za fanfika nie płacisz pieniędzy. Fanfik jest dziełem stworzonym z miłości od fana dla fanów.
Nie tylko dla miłości jakby między samymi fanami, ale też dla miłości dla oryginału. Czasami też stworzone fanfiki zostały napisane poprzez niechęć dla oryginału, ponieważ wielu osobom nie podobały się pewne kwestie w niektórych dniach, więc powiedziało sobie nienawidzę tego wątku, więc go... Tak jak z tym zwierzątkiem, o którym opowiadałaś na poprzednim nagraniu. Więc go zmienię. I fanfiki nie są profesjonalnie redagowane. Najczęściej jest to po prostu pisarz i albo sam pisarz, albo pisarz i jakby osoba, która zgodziła się na pomoc za darmo, żeby tego fanfika jeszcze raz przeczytać i ewentualnie sprawdzić błędy.
Fanfiki też w dużej części No, są po prostu, jakby to powiedzieć po języku polskim, self-indulgent, czyli nie, właśnie, fanfiki nie są stworzone po to, żeby je masowo konsumować, tak jak książki, tylko one są stworzone z potrzeby opowiedzenia danej historii, która się dzieje w danym świecie, używając danych bohaterów, która po prostu została stworzona z miłości i dlatego uważam, że nie powinno się w ogóle recenzować fanfików tak samo jak się recenzuje książek, bo nie funkcjonują one na tej samej płaszczyźnie.
które po prostu czytałam w najmroczniejszych momentach mojego życia, postanowiłam, że sama napiszę taki jakby list miłosny dla tych wszystkich moich fanów, dla wszystkich fanów Dragon Age'a. Wracasz w ogóle kiedykolwiek do swojego fanfika? Jakoś gdzieś tam do niego zerkać? Czy to już jest taki zamknięty etap w twoim życiu i on już tam sobie leży? Mimo, że napisałam go też przede wszystkim sama dla siebie, żeby zobaczyć, czy jestem w stanie napisać coś tak długiego, minęło tyle czasu, a ja nauczyłam się tak wiele, jeśli chodzi o pisanie czy redagowanie samej siebie, że nie sądzę, żebym potrafiła przeczytać ten fanfik,
Bez takiego jakby drgnięcia, że to bym mogła jeszcze poprawić. W tym sensie, ale jakby nie wstydzisz się tego pod żadnym względem, jakby nie kryjesz się z tym, że... Jest on, jest on sobie w czeluściach internetu. Nie podam wam dokładnej nazwy, gdyby ktoś chciał, to może się mnie zapytać. Powalczyć trzeba troszeczkę. W zależności od tego, czy się zgodzę, no to podam linka, podam tytuł do znalezienia. Ale jakoś tak nie jest, nie jest chyba jakoś tak trudno go znaleźć, mam wrażenie. Gdyby twoja książka, znaczy inaczej, to źle, powinienem powiedzieć, gdy twoja książka wyjdzie i pojawi się w druku, pojawi się w sprzedaży, to czy chciałabyś, żeby ktoś napisał ci przedmowę do tej książki?
A jeżeli tak, to kto? Przedmowy zawsze kojarzyły mi się z jakimiś klasykami albo z jakimiś dziełami o niezwykłym znaczeniu kulturowym. I nie wiem, czy chciałabym mieć jakąkolwiek przedmowę na tym etapie po prostu, bo ja bym wdzięczna, gdyby ktokolwiek chciał moją książkę opublikować i ją przeczytać, także na razie bym powiedziała, że nie. Żadnej przedmowy nie chcę. No dobrze, dobrze. Masz za sobą, jak już wiele razy wspomnieliśmy, lata doświadczenia w tym, co piszesz. Czy jesteś w stanie Zdradzić. Na co osoba, która zabiera się za pisanie powinna najbardziej uważać?
O Jezu. Najgorsze w pisaniu jest pisanie. Najlepsze w pisaniu jest pisanie. Bym powiedziała taka pułapka to jest niekończenie rzeczy. Bardzo często pisarze mają tzw. złoty, świecący, świecący diamencik w swojej głowie, który jest nowym pomysłem i dla niego porzucają wszystko inne. Ja tak naprawdę dopiero nauczyłam się czym w ogóle jest redakcja swojego własnego tekstu po tym jak ja go skończyłam. Także uważam, że największą błędem, największą pułapką, którą pisarze sprawiają samym sobą jest niekończenie swoich tekstów.
Co by było dla Ciebie, tak już mówiąc o przyszłości, skoro mówimy też o tym, jak już Twoja książka się pojawi, a już jesteś na tym etapie, gdzie już nie walczysz z tymi ludźmi, jakby już przewrnęłaś przez ten etap, ludzie w końcu się pokapowali, życie trzeba jak najszybciej wydawać, sprzedawać, niech się ludzie cieszą. Co by było dla Ciebie oznaką sukcesu, tak osobiście, zakładając, że już jesteś na tym etapie, że Twoja książka została wydana? Zakładając też, że byłoby to w języku angielskim, takim moim sukcesem dla mnie, dla samej siebie byłoby, gdyby ktoś w Polsce wykupił prawa do tłumaczenia. Marta, słuchaj, bo na YouTubie pod pierwszą częścią naszej rozmowy pojawiło się pytanie do ciebie od naszego słuchacza, stałego słuchacza różnych forum tutaj, od Korisa.
I Koris pisze tak. Czy pisząc komercyjnie, przy okazji czytając sporo innych książek, nie ma Marta obawy, że któryś jej pomysł okaże się historią, którą nieświadomie zaczerpnęła z przeczytanej wcześniej powieści? Przede wszystkim bardzo chciałam, Korys, podziękować za pytanie. I odpowiadając na nie, powiem tak. Nie ma sposobu i nie ma w ogóle jakiejkolwiek możliwości, żeby jeden pisarz, albo przepraszam, żeby dwóch pisarzy albo więcej napisało historię, która bazuje na kilku rzeczach tak samo. Na przykład wyobraźmy sobie, że Ja i moja koleżanka piszemy historię o wampirach i obie ustalamy dobra.
Pokazano pierwszych 25 dopasowań — doprecyzuj frazę, aby zawęzić wyniki. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Marta opowiada o sukcesie jako pisarka i niechęci do przedmowy do swojej książki. Równocześnie rozmawia o problemach plagiatu w literaturze i możliwościach autorkom, które korzystają z doświadczeń innych pisarzy.
Marta omawia, jak jest inspiracją dla innych pisarzy i problem plagiatu w świecie pisarskim. Podkreśla trudność w udowodnieniu plagiatu i opowiada o przypadkach sądowych dotyczących tego tematu.
Marta poleca prace Urszuliki Le Guin i omawia jej wartościowe dzieła. Podziela się swoimi doświadczeniami jako jej fanka i opowiada o trudnościach pisania w prostym stylu.
Rozdziały i streszczenia generowane automatycznie. Pełna transkrypcja nie jest publikowana — wyszukaj frazę, aby zobaczyć dopasowane fragmenty.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Jeśli spodobała Wam się rozmowa z Martą, to zostawcie komentarz pod filmem, podcastem czy u nas na Discordzie. A jeśli potrzebujecie książkowych polecajek, to koniecznie pamiętajcie, by zostawić followa Marcie na jej profilach społecznościowych. A jak już tak sobie wszędzie klikacie to zostawcie subka i dołączcie do NASZEGO Discorda! Dzięki za przesłuchanie tego odcinka podcastu Coś ciekawego!
👉 Martę znajdziecie tutaj:
XInstagram
👉 Mnie natomiast znajdziecie tu:
ThreadsInstagramYouTubeNasz Discord (BARDZO ZAPRASZAM)