Mentionsy Mentionsy
Codzienne trudności
Codzienne trudności

Klancyk: Codzienne trudności odc. 55 Staszek Łubieński

03.02.2026 ·1 godz 1 min

Świeżo upieczony laureat Paszportu Polityki, przyrodnik, kulturoznawca i pisarz Stanisław Łubieński nie ma żadnych codziennych trudności. Opowiada nam za to, od czego zaczęła się jego droga do prezesury OTOPu (Ogólnopolskiego Towarzystwa Ochrony Ptaków). Padają takie słowa jak: lornetka, upierzenie, pojaw. Rozmawiamy o notesach pisarzy, pomnikach przyrody, wilkach i waranach. Na koniec tradycyjny quiz - tym razem o czarnych kotach. Najnowsza książka Staszka „Drugie życie Czarnego Kota” ukazała się nakładem wydawnictwa Agora, a jego przyrodniczej audycji „Księstwo ptaków” możecie słuchać w Trójce. Staszek będzie naszym gościem 20 lutego o 19:00 w Potem-o-tem. Zagramy spektakl „Trzecie życie Łubieńskiego Staszka” inspirowany fragmentami jego książek.

Szczypiory. Szczypiory to te piłki ręczne. To jest na rozbiegówkę. Dobrze. Cześć. To mówię do moich kolegów w studiu oraz do słuchaczy. To jest podcast Codzienne trudności Teatru Improwizowanego Klancyk. Ja nazywam się Błażej Staryszak. Klancyk dzisiaj reprezentują. Grzegorz Uzdański, Krzysztof Dziubek. A gościmy w tym odcinku Stanisława Łubieńskiego. Dzień dobry. Dzień dobry. Witaj. Osoby, o której ja byłem przekonany, że myśmy ten odcinek już nagrali.

Jak ryba w powietrzu. Przed mikrofonem czuję się lepiej niż przed kamerą na pewno. Kamera też tu jest. No jest, ale ona nie jest taka narzucająca się. Nie, w tym moim studio nie ma. Nie ma, nie ma. Czyli jak jest zakamuflowana kamera, czyli jak taka kamera w budce na przykład ręgowej, że można ją przerwać, to tak trzeba by cię było... Tak, tak, fotopułapka jest okej. Na fotopułapkę trzeba cię filmować. Ja też czasami używam fotopułapek, ale... Ale dopiero raczkuje w tym temacie, bardzo ciekawe. Wymyśliłem sobie coś takiego, że jest fotopułapka, że mówi znajomy do ciebie, ej, wpadnij, nie będę pokazywał zdjęć mojego dziecka albo zdjęć mojego psa albo kota i wpadasz, a on, o, super, że jesteś, to są zdjęcia.

I to jest fotopułapka. Dziękuję. Bardzo moim zdaniem realny i fajny scenariusz. Super. Wszyscy to znamy. Jeżeli mogę powiedzieć o swoich emocjach teraz, to czekam aż skończy się ten wstęp, żebyśmy mogli zacząć gadać głupoty. Teraz jest po was, nie? Ja już powiedziałem. Wydawało mi się, że to był taki mocny wstęp do tego, jak głupia będzie ta rozmowa postancjalnie. Ale zaczniemy jednak trzymając się naszego formatu i tytułu tego podcastu, czyli Codzienne Trudności. Czy jest coś, Co tobie prywatnie, indywidualnie sprawia trudność, która dla wszystkich innych, to jest jakaś rzecz, która nikomu właściwie tych trudności nie przysparza, a ty się z czymś zmagasz takim w swoim codziennym życiu?

Boże, bardzo trudne pytanie. Spodziewałem się jakichś łatwych, głupich pytań. Zwykle ostrzegamy rzeczywiście goście. A moje pytanie o pokoju na świecie. Zaraz będzie, zaraz będzie. Najpierw odpowiedz na to pierwszy. Nie wiem. Chyba nie mam czegoś takiego dziwactwa. Nic nie sprawia ci trudności? Życie jest pasmem trudności, ale żeby któreś tak wyróżnić szczególnie? Nie wiem. Nie. No dobra, a w kontakcie z... Przyroda na przykład. Trudności w kontakcie z przyrodą. Jest jeden specyficzny ptak, który zawsze przede mną ucieka.

No na przykład, o może w tą stronę pociągnę, że nie mam wybitnego szczęścia do oglądania różnych zwierząt, które powinienem już zobaczyć bardzo wiele razy. I dopiero jesienią ubiegłego roku widziałem pierwszy raz wilka. Wydaje mi się, że już wszyscy widzieli wilka na świecie, nawet po kilka razy i w różnych okolicznościach, a ja czekałem wiele lat na to i widziałem go tylko przez ułamek sekundy. Bo byłem z grupą i chciałem, żeby wszyscy go zobaczyli. On był w lunecie, więc zobaczyłem tylko, że tam jest i powiedziałem patrz, patrz, patrz. Następna osoba zobaczyła, już następna nie zobaczyła, bo on się zmył.

Ale to było piękne, bo to jest takie miejsce w Puszcze Białowieskiej na Czarnym Szlaku. I to jest taka bardzo długa droga przez las, więc widać tam setki metrów w głąb i w głąb. I to było o takim bardzo wczesnym świcie, więc jeszcze było tak bardzo czarno-biało. Dopiero jakieś szarości się pojawiały i nagle patrzę, a tam ten wilk jest i zobaczyłem go od tyłu, miał taki wielki, puchaty ogon. Ale to było wspaniałe bydlo. Siedział z kawą, czytał gazetę. Dokładnie. Raz, dwa, jeszcze rano. Przebrany za babcię. Przebrany za nowe czepy. Czep to jest prawdą. Ja mam podobną rzecz, bo ja też byłem wiele razy w Puszczy i nigdy nie widziałem tam żubra. Czy widziałem żubra, nie wiem, w innym kontekście, w zoo na przykład, czy coś w tym stylu.

Dziecko, żubrządko jest chore, nie wiem co to jest, może jakiś rotawirus, muszę zostać w domu. A co na tej liście zwierząt, które chciałbyś zobaczyć, a jeszcze ich nie zobaczyłeś? Są jeszcze jakieś inne gatunki? Cała masa. Z powszechniejszych też dosyć niedawno pierwszy raz widziałem borsuka nierozjechanego i pierwszy raz nie w fotopułapce, bo kiedyś postawiłem fotopułapkę przed norą i myślałem, że to jest nora lisa. No i rzeczywiście, najpierw przeszedł lis, a potem patrzę, a do tej nory ładuje się borsuk. I taki był tłusty i tak się musiał dupą dobrze wpasować, bo na początku nie bardzo się mieścił.

Mi się wydaje, że my graliśmy o tym scenę. Graliśmy, bo gadałeś o tym na naszym spektaklu z drugim życiem Czarnego Koca. I my graliśmy parę borsuków. Tak było, jakkolwiek to brzmi, tak właśnie było. Tak, tak, tak. Ja myślę, że to jest świetny moment, póki państwo jeszcze nie wyłączyli, żeby powiedzieć, że pretekstem naszego spotkania jest także to, że zbliżamy się do nowego spektaklu, który zagramy ze Staszkiem 20 lutego. 20 lutego, o 19 w Potemotem. Nazwaliśmy ten spektakl Trzecie życie Łubieńskiego Staszka. To jest dowcipne nawiązanie do tytułu książki. Zapraszamy, Staszek będzie czytał fragmenty książki, a my będziemy improwizować.

To się już raz odbyło i było wielkim sukcesem komercyjnym i artystycznym, teraz towarzyskim, więc powtarzamy to. Super, fajnie, cieszę się bardzo. A być może jak to pójdzie, to już będzie na stałe, tak po prostu nie będziemy grali już repertuaru o życie Staszka, tylko będziemy grać ze Staszkiem. A wy macie takie zwierzęta, które chcielibyście zobaczyć na wolności? O Jezu, tak. Tylko, że część to trzeba by było gdzieś daleko jechać. Na przykład chciałbym zobaczyć wilka. Ja widziałem borsuka raz w życiu i to było w ogóle dziwaczne, bo ja zawsze słyszałem, że one są bardzo skryte, coś tam. A to był dzień, wczesny wieczór, ale wczesny, żaden świt. I byliśmy we czwórkę, chodziliśmy sobie przez pole na Mazurach i nagle z boku gdzieś wychynął

O Boże, Rysia. Rysia, Rysia. O Boże, Rysie są piękne. Ale no mam chyba więcej takich sprecyzowanych marzeń, jeżeli chodzi o ptaki jednak, no bo to najbliższa mi dziedzina jednak jakoś tam. A jakiego najbardziej? Jakby przyszedł taki czarodziej i powiedział okej, totalnie możesz zobaczyć, ale musisz wybrać jednego. Umrzesz za tydzień, ale możesz zobaczyć. To jest tak zawsze, czarodzieje mają tak podwójne jakieś moralności. Bardzo chciałbym zobaczyć takiego ptaka. Dwa do wyboru dla czarodzieja są.

Czyli ma peryskop. Ma peryskop i w środku siedzi Niemiec. Ale z tyłu ciała ma też łapy, bardzo daleko z tyłu, więc jest bardzo kiepski w wyłażeniu na ląd. I on wyłaził właściwie tylko po to, żeby tam jakieś gniazdo blisko brzegu założyć i jajka i tak dalej. Ale poza tym to się nie ładuje w ogóle na ląd, bo jest strasznie niezdarny. I jest zdecydowanie z żywiołu wody, niż z żywiołu lądowego Ziemi. Lata dobrze, ale... Czyli mówię, że żywioła ognie. No tam, tam jest wiadomo najlepszy. Przy ognisku. Czy to jest, jest takie kolekcjonerstwo? Jakie, że tak, wiesz, że tak, taki element kolekcjonerstwa, a ja widziałem drogi panie.

Nie no pewnie. Jak w Pokemonach trochę. Jak w Pokemonach, jak w wielu rzeczach po czterdziestce. To można uprawiać również po dziesiątce, że są takie dzieci, które jakby chcą zobaczyć jak najwięcej. Ja też takim dzieckiem byłem. Teraz ja właśnie tak po czterdziestce już się z tym uspokoiłem, że jednak mi tak bardzo nie zależy na tym, ale są na pewno gatunki, które bardziej mnie rozgrzewają niż inne. Jak sobie myślę, że tam przyleciał jakiś ptak brodzący z Ameryki Północnej, no to niekoniecznie się zerwę, żeby pędzić samochodem 200 km, żeby go oglądać, czy 400, czy 600. A robiło się tak kiedyś? Kiedyś robiło się tak bardziej.

To jest takie wspaniałe słowo. Tak, tak. Pojaw. Na Pojawach, ja w ogóle mam działkę na Pojawach. Tam już, wiecie, jak wszystko mnie po prostu przerasta, jadę na Pojawy po prostu kilka dni. Ty taki jesteś, ty tam naprawdę... Naładować te bateryjki, parę piwek. Akumulatorki, bateryjki, no tak. A co to znaczy pojaw? Że się tak pojawił. Że nie przyjechał zamieszkać tylko bardziej? Tak, że nie przyjechał zamieszkać i że nie robi tego regularnie. Ale został zaobserwowany, bo to też jest istotne. No tak, bo to się nie liczy jak nie został. No właśnie, czy jeżeli ptak przyleci i nikt go nie zaobserwuje, to czy on w ogóle istnieje?

No to nie, ale macie rację, coś w tym jest. Myślę, że nasza lista gatunków polskich obejmuje teraz 476 gatunków, z czego bardzo wiele to są właśnie tego rodzaju pojawy, że raz jakiś jeden gdzieś, albo trzy razy, albo pięć. To w sumie nie tak dużo tych gatunków, szczerze mówiąc. Chociaż po się nie znam, nie znam się na tym zupełnie, więc nie znam się też jakie to są rzędy wielkości, ale... No są różne. Myślałem, że jakieś tysiące są gatunków. Nie, no nie, nie, nie. A na europejskie warunki to jest bardzo zróżnicowana liczba, czy wysoka, czy raczej w średniej? Myślę, że w jakiejś średniej generalnej. Na pewno łatwiej, żeby coś się tam pojawiło.

Mają kraje, które mają długą linię morską i jakiś kontakt z dużym czymś, z oceanem. Że to to, a ten nasz Bałtyk to jest takie wewnętrzne jezioro trochę, więc nie ma tam jakiegoś wielkiego, wielkiego szlaku. Chociaż no nie, jest nieźle myślę. Nie będziemy pluć na własnego gniazda, tak? Polskie morze. Nie, ja... Ptaki też obserwują ludzi. W drugą stronę. Jakbyśmy miały obserwacje. Jeszcze nie widziałem... Jak odróżniać? Okularnika. Maklera. Maklera też. Byłam w Warszawie i nie widziałem.

Czy pan odpowiada sobie na pytanie? Żebyś ty nie musiał. Fajnie męczy. Nie wiem jak to wygląda. No, to wygląda tak, że przede wszystkim przez resztę tygodnia właściwie nie mogłem spać, bo cały czas się denerwowałem. Te zaproszenia, to teraz myślę, że mogę opowiadać o topie, o ochronie przyrody i uważam, że to jest jakby czas do wykorzystania. O otopie, o Bartoszu w łomieniu topie. O Bartoszu z topie i Bartoszu Obuchowiczu przy okazji. O takich krótkich koszulkach wiesz, takiej obcisłej, krótkiej koszulce na ramionczkę. A jak już mamy za sobą także przeze mnie powiedziane żarty, co to jest? Otop to jest Ogólnopolskie Towarzystwo Ochrony Ptaków, w którym działam.

No więc to jest bardzo miłe, no bo to chyba służy ochronie przyrody, kiedy więcej ludzi jest w to wkręconych. Inna rzecz, że nie zawsze ludzie, którzy obserwują ptaki chcą się angażować w ich ochronę, bo to jest trochę inna sprawa, kiedy pracujesz Masz stresującą pracę i chcesz sobie po prostu popatrzeć na ptaszki, no to niekoniecznie chcesz się wpieprzać w niekończące się użeranie z jakimiś urzędami na przykład albo no właśnie tego typu mało przyjemne rzeczy. A możemy domniemywać, że ci ludzie, przynajmniej los ptaków będzie im nieobojętny. Tak, tak, tak, tak, na pewno jakoś coś tam będzie. Tak, tak, to bez dwóch zdań.

Dwa lata to jest ocean czasu. To jest ocean czasu, więc to tak jak ja na ciebie. Teraz patrzę i wiem, że... A ja już na nikogo. No właśnie, to jest smutne. Ciężka sytuacja, więc po prostu przez imitację zainteresowałem się ptakami. U niego to było chyba samorodne rzeczywiście. No a potem już jakoś tak szło, no i jeszcze bardzo wspierająca była moja mama kochana, która ze mną jeździła na różne wyjazdy w Polsce i też pierwsze wycieczki zagraniczne. Jeździłem na Węgry, jeździłem do Rumunii, do Skandynawii, więc tak się też trochę... I to było wszystko za ptakami jakby.

Absolutnie, nic innego tam nas nie obchodziło. I gdzie scrollowałeś? Skrolowałem Atlas Ptaków Dobrowolskiego i Siwka pewnie. Zobaczcie, Koń napisał Atlas Ptaków. Co za paradoks. Więc tak to było. Internet oczywiście sprawia, że wszystkiego tego, czego ja się uczyłem z Dobrowolskiego i Siwka, z tego atlasu, który koń narysował, to trwało dużo dłużej oczywiście. A teraz to mnie zadziwia, że ludzie się interesują ptakami dwa lata i ja już nie mam im nic nowego do powiedzenia.

Ja miałem takie kasety Zdzisława Pałczyńskiego. Pozdrawiam. Pozdrawiam Panie Zdzisławie. Wiem, że Pan żyje. Chyba niestety nie, ale Przepraszamy pana, ale używałem ich i przewijałem na ołówku, żeby posłuchać Słowika Szarego. A teraz to wszystko jest na stronie Xenocanto i jakby... Może podajmy, może ktoś się zainteresuje. Xenocanto.com, to jest X i C. No jest kilka, jest ja mam taki Cornela taką, a ty jeszcze jest coś tam Bert coś tam. No na pewno da się to znaleźć. Myślę, że słuchacze potrafią sobie znaleźć w Google to bez trudu.

Jeśli nie potrafią to i tak nam na nich nie zależy. Żart zależy nam. Mi nie zależy, wam zależy. Głupoty, które się w internecie pojawiają i wiedzy fałszywej. Czy ptaki są bohaterami jakichś spiskowych, takich nieprawdziwych teorii? No, nie wiem. Myślę, że jakbym się zastanowił, to od biedy, tak? Była taka afera parę lat temu. Waterbird. Nie, że... Watergate. Głośne. Robert Redford coś miał z tym do czynienia. A propos szpiegowskich afer, to była słynna historia, że chyba w Libanie złapano czy zestrzelono sępa, którego podejrzewano szpiegowanie dla Izraela, bo miał jakiś nadajnik na sobie, ale to nie był nadajnik do robienia zdjęć instalacji Hezbollahu czy czegoś takiego, tylko to był ptak, którego wędrówkę banano po prostu.

Ale też poprawi się wam zasięg. Ja jestem za. Kontekst jest taki, że były takie filmy, że stada ptaków gdzieś tam się rozbijały, ale... Wydaje się, że 5G coś im robiło z głowami, ale wydaje się, że jednak 5G nie ma takiego wpływu na ptaki, że były jakieś inne okoliczności, które mogły tłumaczyć to, że to stado ptaków grzymy, bo to był jakiś taki... Taka chmura ptaków wirująca, która tak nagle grzmotnęła o ziemię. A takie chmury są niesamowite swoją. Tak, murmuracje tak zwane. Nie ma polskiego słowa. Ale jest jakieś wytłumaczenie dlaczego to jest? Na przykład, że im się myli coś w tym dziennym algorytmie, który je prowadzi?

Wiesz co, wydaje mi się, że jakieś pierwsze wytłumaczenie było takie, że coś się gwałtownie tam spłoszyło. Nie pamiętam do końca tej historii, ale pamiętam, że to 5G zawsze jakby tam wchodzi w zakres zainteresowania. Moim zdaniem wleciały po prostu w taką chmurę chemtrailsów. Ja uważam, że one były szczepione. Ja moim zdaniem też, dwukrotnie. Więc tak, jakbym jeszcze poszukał, to bym pewnie coś znalazł z tych teorii spiskowych, ale no... Tak, są, jakieś tam są, ale nie ma ich jakoś. Wróćmy znowu do życia. A, dobrze. Chciałeś... Nie, chciałem wrócić do tego. Chciałeś? Dobrze, to śmiało.

On też już w krainie wiecznych głowów. Ale tutaj zatarł już mi się ten cytat, który tutaj z niego jest. I chyba trudno będzie go odczytać, ale zawsze mnie wzrusza. Więc z grubsza powiem, co tu jest napisane. Żeby... Żeby Polacy byli wolni nareszcie. Jeden by wszystkim rządzić. Słuchajcie, naprawdę zatarłam się w kluczowych miejscach, ale z grubsza jest to tak, żeby więcej ptaków widzieć, trzeba mieć szczęście, a ten ma szczęście, kto chodzi w teren. To jest dokładnie tak.

Tak wyglądało naturalnie. No bo kiedyś się cięło, wiecie, tak gładko, że... No tak ciach i jest po prostu gładka powierzchnia. A teraz, co można w wielu miejscach w Warszawie zobaczyć, takie się wycina koronki. I to imituje naturalne wyłamanie. I sens tego jest taki, że taka powierzchnia jest dużo bardziej atrakcyjna i bogata dla potencjalnych organizmów, które ją będą zasiedlać. Więc jakby tworzy się siedlisko dla grzybów, jakichś tam bezkręgowców. Także to jest duży krok naprzód. Przypomniało mi się to o tym drzewie Geralcie, o dębie Geralcie.

Pokazano pierwszych 25 dopasowań — doprecyzuj frazę, aby zawęzić wyniki. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.