Mentionsy Mentionsy
Co jest na tej taśmie?
Co jest na tej taśmie?

"Ranczersi". O miłośnikach serialu "Ranczo"

20.06.2025 ·52 min 8 s

Jeruzal to miasteczko, w którym powstał serial "Ranczo". Mimo końca produkcji telewizyjnej wciąż jest odwiedzane przez miłośników serialu z każdego zakątka kraju. Nawet organizowane są zloty fanów serialu.

I jeszcze jedną rzecz Ci chciałam pokazać. Tu zostało tak, jak było? Nie. Ja nie jestem w stanie nawet obejrzeć Ranczo. Zresztą do końca pisał to Ranczo. A pomysły tak spadały z nieba? On miał fantastyczny taki słuch społeczny. Nigdy nie wychował się na wsi. W ogóle nie miał nigdy nic wspólnego ze wsią. Nigdy. Bo nawet jego babcie mieszkały w Warszawie. Miejski chłopak. Zdecydowanie miejski. I zresztą to widać w niektórych momentach Rancha. Ja się zawsze śmiałam ze swojego męża, bo ja przeciwnie byłam wychowywana na wsi przez mojej babci i uwielbiałam tam być. I ktoś kiedyś mówił, że mało jest takiej wsi wsi.

No a potem właśnie Zaczęły się produkcje telewizyjne. Zaczęło się właśnie to jego jedno wielkie pisanie. Nagle się okazało, że no właśnie jest jakaś grupa fanów Rancha. Zaczęli się organizować. Zaczęli, nie wiem, pisać na ten temat. Zaczęli organizować zjazdy. W niektórych mój mąż uczestniczył. No i tak to się zaczęło, a potem to już było takim stałym elementem tej całej przygody. No w każdym razie bardzo fajne jest to, że wciąż tej widowni przybywa. Ranczo, bo to wiem, zaczynają oglądać ludzie, których jeszcze wtedy prawie na świecie nie było, tak? Albo jak byli, to byli zbyt mali, żeby ten serial oglądać.

I Artur Barciś, jako też jeden z ulubionych aktorów polskich. Poza tym też opowiada o sytuacji Polski, o problemach między Polakami. I nawet mnie tym zarazili, bo ja wcześniej nie oglądałam zupełnie tego serialu. To się zakończyło w bardzo dobrym momencie, moim zdaniem. No przemiana prezydenta Pawła Kozioła, to pogodzenie między Lucy a Kusem. I po prostu chciałam się sprawdzić. I też z takiego... No ja lubię wyzwania, więc jakbym nie widziała, to po prostu miałabym do siebie pretensje. A to zawsze urozmaica jakiś czas spędzony tutaj. Ale za pierwsze miejsce pamiętam, że jest chyba płyta z pierwszym sezonem Rancha. No oczywiście dyplom i... Scenariusz podpisany przez scenarzystę. Kasz telefon. Wnoszę zdjęcie głównych postaci. To jednak poważna sprawa. Tak, to jest już obsesyjnie.

Radom też jest obiektem różnych prześmiewczych memów, ale zapewniam, że nie jest to prawda. Może tylko trochę. Mówiąc o fanach, tu jest Instagram, który prowadzę, gdzie wrzucam zdjęcia ludzików LEGO i tutaj jest odtworzona ławeczka. Grupa na Facebooku fanów Rancha, która zrzesza i na której się często udzielamy, na której właśnie wiele osób lubi wymieniać swoje spostrzeżenia z serialu i tam to zdjęcie cieszyło się dużą popularnością. Tak, oni już tam mają wyłożone książki, bo to 100 sztuk, na ławkach są te książki.

Chodźmy do mojego ulubionego miejsca. Bo mam takie tutaj. Ponieważ mamy rondo gwiazd, tak, Rancha serialu, gdzie są uhonorowani wszyscy, którzy brali udział w realizacji, aktorzy, scenarzysta, reżyserzy. Stoimy właśnie przed dla mnie najważniejszą Ufundowaną przeze mnie i moją żonę tablicę dla pana Andrzeja Grębowicza, którego jestem fanem, nie ukrywam. Pomysłodawca i scenarzysta Andrzej Grębowicz, Robert Brutter, bo bez niej nie byłoby Ranczo. To jest pomysłodawca, od niego się zaczęło i gdyby nie on, tego Ranczo by nie było. To, że wspaniali aktorzy, wspaniały reżyser, to druga strona medalu, ale najważniejszy jest

Dobra, dobra. Mało nie zadeptali fani. Na fundamencie rosną piękne kwiaty. Można powiedzieć, jak na dobrym podłożu. No co ja mogę powiedzieć? Ja już się zjajałem tak, że nie bardzo nawet wiem, co gadać. Jeżeli to jest moja rola, bez cudzysłowu życia, już czasami wydaje mi się, że może czasem bym wolał być Pietrkiem niż Piotrem Pręgowskim, Jestem przyjacielem z lotu, jestem przyjacielem i gorącym fanem również rancha. Te rzeczy, co tu się wydarzyły, to się nie zdarzają. I nie jeden by tego chciał, ale na szczęście okazuje się, że to nie jest takie proste.

Jest wielka uroczystość w kościele, który jest koło nas i w Jeruzalu i można sobie tą scenę odtworzyć. I na tym się kończy. Znaczy sama ostatnia scena odbywa się na ławeczce pod sklepem Krystyny Wiencławskiej. I tam pada słowa słynne, genialne z Tacha Japycza, czyli Franciszka Pieczki. Ludzie, kochani, lubmy się trochę więcej. Czy to nie jest piękna puenta? Aktualnie piszemy książkę wraz z Justyną Wojdyło, Marcinem Żytą, który był na planie Rancha od szóstego sezonu. Towarzyszył też, był statystą w kilku scenach. I właśnie z Witoltem Krzysztofem Wronką. Współtworzymy książkę na ranczerskim szlaku.

Pokazano wszystkie 7 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.