Praca vs. Twoja wartość („Linia” Elise Karlsson)
Moje przemyślenia dotyczące wyborów zawodowych na podstawie książki „Linia” Elise Karlsson. ✉️ [email protected]
No bardzo pomocne na różnych etapach życia, ale trzeba chyba bardziej być, na pewno trzeba być bardziej uważnym niż ja byłam na to, czego aktualnie moje serce, moja dusza potrzebuje. No i w ostatnim roku zdecydowanie były to bardziej ponure treści, które... które przyniosły mi mnóstwo ukojenia i kiedyś myślałam, że będę się nad sobą wtedy rozczulać, że to będzie mnie jeszcze bardziej przygnębiać i oczywiście są takie powieści jak na przykład Szklany Klosz Sylwif Plath i podobnego typu, które rzeczywiście by mnie tego przygnębiły. Także oczywiście są wyjątki, ale przechodząc już do powieści, o której chcę dzisiaj powiedzieć... Książka Linia to jest powieść, a właściwie trudno określić ją jako taką typową powieść, dlatego że mamy tutaj do czynienia z takim potokiem, takim strumieniem świadomości głównej bohaterki Emmy.
I ja jestem absolutną fanką tego rodzaju literatury. Ja uwielbiam wchodzić do głowy bohaterom. I to jest dla mnie dużo bardziej w większości przypadków interesujące niż bycie takim obserwatorem tylko kiedy mamy wszystko podane w takiej trzeciej osobie. Oczywiście bywają fantastyczne książki pisane z tej perspektywy, ale ja jestem turbo fanką takiej literatury, w której wchodzimy głęboko do głowy bohaterom. I tutaj jest tak absolutnie, że mamy możliwość wejścia w sposób myślenia głównej bohaterki Emmy, która przez długi czas szukała jakiejś sensownej pracy. Aż w końcu się udało. Trafiła do korporacji, a konkretnie do dużego wydawnictwa, które wydawało przede wszystkim pozycje dotyczące rozwoju osobistego, poprawy jakości swojego życia, osiągnięcia sukcesu zawodowego.
po które sięgam z ich wydawnictwa, mnie zachwycają. Tam jest dużo też takiej skandynawskiej literatury, która do mnie przemawia. To też jest akurat szwedzka powieść. I no ciekawe, że akurat taka tematyka. Kiedy ja właśnie miałam moment takiego zmęczenia i zwątpienia w ogóle w moją ścieżkę rozwojową, a tutaj jest Taka sytuacja. No i co najlepsze, mamy tutaj przede wszystkim w tej książce motyw tego, jak praca staje się całym życiem, jak praca staje się naszą tożsamością. Bo kiedy Emma w końcu trafia do takiej roboty, która jest poważną pracą, big girl job, kiedy przychodzi do biura, jest zatrudniona na pełen etat, ma poważne obowiązki, to czuję, że coś w niej zostało uleczone, że jakieś niskie poczucie własnej wartości, brak sensu, brak zainteresowań specjalnych, brak jakiegoś takiego życia towarzyskiego, że to wszystko przestało być takie istotne w momencie, kiedy pojawił się ten wielki sens życia w postaci bycia dobrym pracownikiem.
to już będzie wszystko poukładane, moje problemy, bo wtedy miałam największy taki problem lękowy, że co będzie dalej z tym brakiem stabilności i tak dalej. No to, że to zostanie załatwione i że będę mogła spokojnie funkcjonować i będę po prostu tym pracownikiem. I tak naprawdę szukałam tego, czego szukała Emma w naszej książce Linia. W momencie, kiedy ona zostaje zatrudniona w wydawnictwie, to na początku oczywiście czuję się jak taki intruz. Od razu mi się to skojarzyło ze wszystkimi sytuacjami, kiedy ja zaczynałam pracę w jakimś nowym miejscu. Dla mnie to był niesamowicie za każdym razem trudny czas, kiedy jest np. jakaś zgrana ekipa i się dołącza. Z jednej strony ja to zawsze lubiłam, że miałam taką czystą kartę, a z drugiej jest to poczucie bycia intruzem, nie bycia częścią tego świata.
No i kiedy Emma już przechodzi ten trudny okres w nowej pracy, to wpada jak śliwka w kompot, chociaż ona to robi celowo, więc nawet nie wpada, ona wskakuje jak śliwka w kompot, żeby... centrum jej życia, jej świata zaczęła stanowić praca. I tak jak powiedziałam Wam o tym koledze, którego miałam kiedyś w jednej pracy i w ogóle też sobie przypominam, że w mojej pierwszej pracy etatowej miałam taką koleżankę, która... Ona była w ogóle całkiem taką, znaczy całkiem, ona była interesującą osobowością w ogóle, ale była tak niesamowicie zaangażowana w pracę, że ona traktowała wolne dni i mówię to zupełnie poważnie, bo ona to mi przekazywała, wiecie, tak wprost.
Ale że jako taki sens ich egzystencji, bo to jest o tyle... może nawet nie tyle łatwiejszy, ale w pewnym sensie łatwiejszy, że jeżeli będziemy dobrymi pracownikami, to w takim mindsetzie, z takim sposobem myślenia, podejścia do siebie, do świata, jeżeli spełnimy to, to my możemy być już z siebie zadowoleni i zadowoleni ze swojego życia. I wszystko inne, tak jak właśnie w życiu Emmy, to jest jakieś drugorzędne, trzeciorzędne. Bo jakieś relacje poza pracą, jakieś zainteresowania, to wszystko się pojawia, że tutaj musi załatwiać jakieś rzeczy, wiadomo, poza pracą, tutaj coś je, tutaj sprząta, tutaj nawet się pojawia jakiś romans, ale on oczywiście się wiąże z pracą, stamtąd się wyłania.
Ale to wszystko... jest takie bardzo mało ważne. I uwielbiam to w powieściach, że my nie mamy tego podanego na tacy, że to jest takie dosłowne, że Emma myśli, czy mówi, że to nie jest dla mnie ważne, to praca jest dla mnie dużo ważniejsza. Absolutnie nie, nie muszą paść takie słowa. To jak jest skonstruowana ta powieść, to że... że dzieją się bardzo istotne rzeczy w pracy, a później musiałam zrobić to, to, to i siam to, ale następny dzień w pracy to było to, to i to, takie wyzwanie, które przede mną stanęło i czuć z tych zdań taką ekscytację, takie poczucie, to jest wyzwanie, to jest ważne, a tamte rzeczy, no to muszę już to zrobić, muszę ogarnąć chatę, muszę się wykąpać, muszę przygotować sobie ubrania, ale właśnie to pracy.
A powiedz, a sprowokujnych ludzi mówiąc to, co w głębi duszy myślisz. No i cieszę się, cieszę się, że taki diabeł się we mnie pojawił, bo pozwala temu grzecznemu, cichutkiemu aniołkowi, który stara się nikomu nie podpaść, dodaję mu trochę wigoru. W każdym razie, jeżeli się w jakiejkolwiek twórczości powiedzmy w ten sposób, zgubi się poczucie sensu, czy ja w ogóle właśnie mam coś do przekazania, czy ja, nie wiem, jak się na przykład pisze książkę, czy ona będzie kogokolwiek obchodzić, czy jest sens ją kończyć i tak dalej, to to jest takie ulotne, tak łatwo to zgubić. I ja kiedy czytałam tę książkę, to z jednej strony ona była taka smutna, taka ponura, że całe życie Emmy się toczy w pracy, wszystko inne jest nieważne i ona jest właśnie taka nudna w tym wszystkim, ale z drugiej strony ja jej nawet jakąś częścią siebie, jakąś cząstką siebie zazdrościłam.
Jeżeli wszyscy by chcieli na przykład teraz prowadzić firmy, to byłoby ciężko, bo nie miałoby kto robić jakiś, nawet nie wiem, obsłużyć nas w urzędzie i tak dalej, więc tak musi być i bardzo dobrze, że tak jest. ale no właśnie ja sobie uświadomiłam w pewnym momencie, że ja nie jestem taką Emmą. I ta książka musiała mi to pokazać i bardzo się cieszę, że po nią sięgnęłam w odpowiednim momencie, że ja bym chciała karmić swoje ego, a nie swoje prawdziwe poczucie sensu i szczęścia w życiu. I wiecie, to też jest tak, że tak jak powiedziałam wcześniej... Ja nie chcę już mówić nigdy. Może mi się kiedyś to zmieni. Może stwierdzę, że tak, w ten sposób będę się spełniać. To właśnie chcę robić. To jest dla mnie ważne. I to będzie karmić mnie, a nie moje ego, jak w tamtym momencie. Może mi się to zmieni.
I właśnie ta historia, to wejście w głowę Emmy dało mi poczucie, że na tym etapie życia na pewno nie jestem tym typem człowieka, którego karmić będzie zamknięcie się w ramach siebie jako pracownika. I ja jestem pełna zazdrości do ludzi, którzy potrafią tak żyć. Bo uważam, że to jest dużo, no chciałam powiedzieć łatwiejsze, ale łatwiejsze to tak brzmi, jak ja bym tego nie szanowała. Wcale nie, tylko w takim, może to jest przyjemniejsze mam wrażenie, że to jest bardziej intuicyjne, w działaniu, kiedy wiemy właśnie, jakie musimy kryteria spełnić, żeby być zadowoleni z tego, w jakim kierunku nasze życie idzie, bo np. zmierzamy do kolejnego awansu itd., a w momencie, kiedy czujemy, że nie jesteśmy w stanie być szczęśliwi w takim życiu, tak jak Emma, która po prostu przechodzi codziennie do pracy, robi swoje obowiązki.
Co miesiąc, wiecie, niezależnie czy ja cokolwiek zarobiłam czy nie i w pewnym momencie mnie to bardzo przytłaczało. No i czułam, że ja potrzebuję tego, żeby mieć przynajmniej tutaj spokój, ale wiecie, nie jest moim marzeniem aktualnie, żeby mieć kupę siana, bo tak jak wspominałam w którymś z odcinków, z tych pierwszych, kiedy wróciłam, że to mi wcale... uganianie się za pieniędzmi wcale mi radości większej z życia nie dało, więc tak się skupiałam, czego ja potrzebuję, jakim człowiekiem ja nie jestem, że nie będę w stanie być taka jak Emma i albo będę sobie to cały czas wyrzucać, że nie umiem się tak zaangażować. Oczywiście tutaj w tej powieści myślę, że nikt nie chciałby poczuć, że jest taką Emmą, chociaż mogę się mylić, bo to jest rzeczywiście... w myślę celowy sposób w takich mrocznych barwach nudy, ale na pewno myślę, że część osób odnajdzie siebie i taki sposób życia, który ich będzie satysfakcjonował w pewnym sensie.
w takiej sytuacji trochę jak Emma, że ta praca jednak dominowała moje życie, ja starałam się w to wejść, żeby być naprawdę dobrym pracownikiem, to potrafiłam być ciągle w takiej spirali lęku, że czy na przykład, jak właśnie pisałam teksty, to jeżeli coś się nie spodoba, to Jezus Maria, cała moja w ogóle wartość zawiśnie na włosku i że jeszcze w ogóle mnie może zwolnią. Jak mnie wzywała menadżerka, to ja się bałam, że mnie zwolni. I potrafiłam, jak na przykład miałam umówione spotkanie na następny dzień z menadżerką, to cały poprzedni dzień się stresować, że Jezus Maria, co ja zrobiłam, nawet nie wiem, co ja zrobiłam. A teraz w tej robocie mam tak, że ja wiem, co ja mogłam zrobić, co ja mogłam zawalić i po sypie głowy popiłam na prawie to i tyle. A tutaj jest tyle rzeczy, tyle było rzeczy, które ja mogłam poczuć, że zrobiłam je tak, albo nagle się okazywało, że moje, lista moich obowiązków się wydłużyła dwukrotnie, no i co?
Pokazano wszystkie 12 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Moje przemyślenia dotyczące wyborów zawodowych na podstawie książki „Linia” Elise Karlsson.