Mentionsy Mentionsy
Cafe AZS
Cafe AZS

#33 CAFE AZS

22.04.2022 ·11 min 3 s

Od początku rosyjskiej agresji na Ukrainę przybywają do Polski osoby potrzebujące pomocy. Tym razem gramy z AZS Lublin na polu humanitarnym. O tym jak pomagać, jakie są potrzeby uchodźców i jak najlepiej tę pomoc zapewniać opowie Marcin Kotowoda z AZS Lublin. Bartek Wasilewski zapraszam na CAFE AZS!

To jest Cafe AZS. Cześć, witam Cię w Cafe AZS. Ja nazywam się Bartek Wasilewski, a naszym gościem jest Marcin Kotowoda, przedstawiciel AZS Lublin. Cześć Marcin. Cześć, cześć wszystkim, witam. Z każdym dniem rosyjskiej agresji na Ukrainę przybywa osób potrzebujących pomocy. AZS Lublin pomaga od pierwszego dnia. Jak to się zaczęło? Dobrze powiedziałeś, od pierwszego dnia. Wojna wybuchła 24 lutego. Może nie od pierwszego, bo akurat 25 mieliśmy walne zgromadzenie naszej organizacji, ale już 26 w sobotę zebraliśmy się wspólnie z kolegami. Pojechaliśmy do magazynu, szybko zobaczyliśmy, czego mamy za dużo. Zebraliśmy, głównie to były koszulki oraz woda pitna.

Potem to już się okazało, że z tymi ubraniami to się zrobił lekki problem. Ale to była sobota, to był taki pierwszy nazryw serca. Pojechaliśmy, zawieźliśmy. No i przyszedł następny tydzień, ciągle nowe doniesienia. No i siedzimy, myślimy co tu robić. W międzyczasie znajomy się odezwał, że przyjmuje, znajomy z AZS-u oczywiście przyjmuje pod swój dach rodzinę do mieszkania, tylko mieszkanie nie było umeblowane, więc szybko akcja IKEA, skręcenie. Skręcanie mebli do późno w nocy, a na drugi dzień odezwali się do nas przyjaciele z siatkówki z ogromną serdeczną prośbą o pojechanie na granicę.

To akurat był dom Chobyczów w celu odebrania rodziny. To były dwie osoby, matka z córką. ...żeby odebrać z granicy te osoby, które też są związane ze sportem na Ukrainie. To są z rodziny działaczy sportowych, siatkarskich i po prostu nas poprosili, żebyśmy odebrali. Pojechaliśmy po te panie, przywieźliśmy je do Lublina, zameldowaliśmy w hotelu i bardzo się cieszymy z tej okazanej przez nas pomocy. Na początku to był taki odruch serca, to był taki romantyczny zryw. Każdy robił co mógł, czy zanosił rzeczy na różne lokalne zbiórki, albo wsiadał w samochód, jechał po drodze do sklepu i kupował środki pierwszej potrzeby, środki medyczne, jedzenie długoterminowe itd., itd.

Z czasem jednak pojawił się problem, jak tą pomoc ustrukturyzować, jak pomagać mądrze, no bo nie sztuką jest teraz przywieźć jedzenie i pomagać, tylko sztuką jest to jedzenie przywieźć w odpowiednie miejsce, w odpowiedniej ilości, a może jednak nie jedzenie, a coś innego. Jak mądrze pomagać? Po tym wyjeździe drugim na granicę stwierdziliśmy, że nie, tu do Lublina spływają uchodźcy i to im musimy pomóc, powinniśmy pomóc. Zostaliśmy zaangażowani jako AZS w sztabie kryzysowym, to się chyba tak dokładnie nazywa. Tu kolega Jakub Czaban, nasz serdeczny kolega AZS-iak, został przez nas wytypowany, oddelegowany jako szef z naszego ramienia.

Organizacją punktów wydawania żywności. Na czym to polega? Osoby, które przyjechały do Lublina albo okolic, kto się przyjął pod swój dach, są gdzieś zameldowane, żeby nie obciążać finansowo tych rodzin, u których ktoś zamieszkuje, te rodziny ukraińskie, To takie osoby, ludność ukraińska może się zgłosić do takiego punktu odbioru żywności, żeby właśnie odebrać te najpotrzebniejsze artykuły. Jak to logistycznie wygląda? Otworzyliśmy takie dwa punkty na terenie Lublina i trzy razy w tygodniu, w tym pierwszym miesiącu, w marcu, Jeździliśmy do Polskiego Czerwonego Krzyża, do działu w Lublinie.

30 ton darów. To brzmi naprawdę imponująco. Przypomnę, że naszym gościem jest Marcin Kotowoda, przedstawiciel AZS Lublina. Wy słuchacie Cafe AZS. A jak wygląda sytuacja pod względem uchodźczym w samym Lublinie? Jak dużo Ukraińców jest teraz u was? Jak się idzie przed ulicą to często się słyszy język ukraiński, ale powiem tak, w tym momencie to się normuje, bo część już wraca tych rodzin ukraińskich do siebie, część wyjeżdża dalej na zachód, ale co też dotknęło w jakiś sposób nas, czyli środowisko sportowe, bo tu już nie mówię o AZS, dwie duże hale na terenie naszego miasta,

Jesteśmy miastem wojewódzkim, ale troszeczkę mniejszym od Warszawy czy Wrocławia i dwie hale duże miejskie zostały wyłączone w celu stworzenia noclegowni. Nasz zespół ekstraklasowy musiał się przenieść, pszczółki koszykarskie musiały się przenieść na inny obiekt i to też troszeczkę tak zachwiało naszym światem sportowym w Lublinie. Oczywiście wszyscy się zsolidaryzowali, nikt nie robił nikomu problemu, ale to gdzieś tam miało wpływ na nasze funkcjonowanie. Skręcanie mebli, niesienie pomocy, organizowanie pomocy, organizowanie jedzenia. To jest ten wymiar pomocy, z którym to spotykamy się na każdym kroku w różnych miastach.

Jest to rodzaj pomocy organizowany przez wiele organizacji. Ale my rozmawiamy z przedstawicielem AZS-u. Jak też sportowo można pomagać naszym uchodźcom z Ukrainy? Jak można ich może właśnie trochę rozruszać? Jak pod kątem kultury fizycznej nieść tę pomoc? Prowadzimy projekt ogólnomiejski my jako AZS. Po prostu są to zajęcia sportowe dla mieszkańców miasta. I oczywiście zaangażowaliśmy w to też ludność ukraińską, czyli udostępniamy te zajęcia. Każdy może przyjść na takie zajęcia i w nich uczestniczyć. Otworzyliśmy po prostu taką formę pomocy. Z tego co wiem, nie cieszę się to zbyt dużym zainteresowaniem.

Ponieważ te jednak osoby są straumatyzowane i to jednak potrzeby sportowe są gdzieś tam na dalszym planie, ale my jako środowisko sportowe to w Lublinie zorganizowaliśmy charytatywną zbiórkę na rzecz rodzin ukraińskich, charytatywną zbiórkę w formy lubelskiej sztafety pokoju. O co w tym chodziło? AZS-iakom powiem, że to było zbliżone do testu Coopera, więc mógł przyjść każdy, przebiec się dowolny dystans. Tu naprawdę nie chodziło o pokonywanie wyników ani łamanie czasów. Chodziło o to, żeby przyjść, wrzucić nam do puchy, przebiec się i każdy kto się przebiegł dostawał certyfikat, pamiątkowy numer.

Cały czas staramy się, żeby się wymieniać, Żeby nie robiły tego jedne osoby, bo każdy ma, czy studenci mają studia, czy chociażby jak ja jestem w AZS zatrudniony, mam swoje obowiązki. Tego też nie możemy zawalać, tego też trzeba, my musimy o tym pamiętać, więc staramy się, żeby była jak największa rotacja tych osób, żeby nikt nie czuł wypalenia i tak sobie mniej więcej z tym radzimy. Bardzo dziękuję w takim razie za rozmowę. Życzę siły, życzę wytrwałości i życzymy sobie wszyscy tego, aby ta pomoc jak najkrócej musiała być niesiona i żeby nasi bracia z Ukrainy i siostry mogli jak najszybciej wrócić do swojego kraju i go odbudować. Tego sobie wszyscy, ale przede wszystkim Ukraińcom,

Życzymy Marcin Kotowoda, przedstawiciel AZS Lublin. Był gościem Cafe AZS. Dzięki wielkie Marcin. Jeszcze raz wszystkim dziękuję i zachęcam do niesienia pomocy, bo to jest dobre, to jest fajne i to wraca. Bartek Wasilewski, przyłączam się do tego apelu. Dzięki za dziś. Do usłyszenia. Cześć. To jest Cafe AZS.

Pokazano wszystkie 11 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.