#27 CAFE AZS
W kolejnym odcinku CAFE AZS nie zabraknie ciekawych historii. A to za sprawą 100. rocznicy istnienia AZS Lublin. Przez ten czas organizację reprezentowało wiele znaczących postaci dla polskiego sportu. Jakich? O tym opowie historyk Paweł Markiewicz z Centrum Historii Sportu w Lublinie. Bartek Wasilewski zapraszam!
To jest Cafe AZS. Cześć, tu Bartek Wasilewski. Witam Cię w kolejnym podcaście Cafe AZS. Dziś naszym gościem jest historyk Paweł Markiewicz z AZS Lublin. Cześć Paweł. Cześć Bartek, cześć. Witam słuchaczy. AZS Lublin, który w tym roku świętuje swoje stulecie istnienia, które to obchody rozpoczęły się już w zeszłym 2021 roku. To takie czyste akademickie podejście. Zgadza się. Obchody rozpoczęliśmy ich inauguracją 28 września w Auli Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego Jana Pawła II w miejscu ku temu jak najbardziej właściwym, bo w tych murach właśnie w styczniu 1922 roku AZS Lubelski się narodził. Jak wspomniałeś, trzymamy się ram
To jest kolejny akcent takiej wdzięczności wyrażonej przez nas młodych działaczy dzisiejszego AZS-u wobec tych osób, które tworzyły AZS przed nami. Na początku wręczyliśmy te medale stulecia wielkim legendom koszkarskiego AZS-u lubelskiego. Mam tu na myśli chociażby trenera Ryszarda Kistera. Też warto się zatrzymać choćby na krótką chwilę. Pewnie, zatrzymajmy się. Bo ta postać, ten trener, Richard Kister, to jest stulatek. Człowiek, który urodził się w 1922 roku i od lat 50. tak naprawdę, 50. XX wieku tak naprawdę tworzył koszykówkę w Lublinie, a myślę, że wielu starszych kibiców, zresztą nie tylko starszych, ale bo dzisiaj również możemy oglądać nasze filmy, Pszczółki na parkietach ekstraklasowych pamiętają właśnie lubelski AZS głównie z koszykówki, zarówno tej damskiej, która rozpoczęła swoją przygodę na ekstraklasowych parkietach w 66 roku, jak i męskich, gdzie tutaj nasi koledzy grali na parkietach ekstraklasowych właśnie od 1990 roku.
Podczas meczu siatkarskiego uhonorowaliśmy naszego wielkiego bohatera, zresztą nie tylko AZS-u, ale w ogóle całego siatkarskiego świata, czyli pana Tomka Wójtowicza. Myślę, że tej postaci nie musimy Nieco później realizowaliśmy imprezę też bardzo ambitną i bardzo się cieszę, że akurat u nas mogła gościć w ramach naszego stulecia. Mowa tutaj oczywiście o finale Igrze Studentów pierwszego roku. Wydaje mi się, że nie ma nic bardziej akademickiego jak właśnie ta impreza, kiedy do naszego miasta przyjechało 600 młodych ludzi, którzy dopiero tak naprawdę zaczynają swoją przygodę z uniwersytetami w całej Polsce, Bardzo sportowo toczyła się ta walka, bo tutaj zwycięstwo, tak mi się wydaje, było na odległej liście priorytetów. Przede wszystkim ważna była zabawa, poznanie się, złapanie bakcyla sportu, złapanie bakcyla AZS-u, bo wielu z nas, dzisiejszych AZS-iaków, rozpoczynało swoją przygodę ze sportem akademickim właśnie od tej imprezy i jestem głęboko przekonany i bardzo w to wierzę, że za kilka lat tych młodych ludzi, którzy walczyli na parkietach lubelskich hal
Będzie je mogli oglądać chociażby w zarządzie głównym, czy jako działacze, czy jako sportowców chociażby na Igrzyskach Olimpijskich. AZS Lublin jako trampolina. Nie tylko AZS Lublin, ale w ogóle Akademicki Związek Sportowy, tak uważam, bo wielu z nas swoją przyszłość nie tylko, nie wiąże z AZS-em tylko poprzez pryzmat zawodowy może, ale przede wszystkim jako możliwość pozyskania nowej wiedzy, nowych umiejętności. Ja swoją przygodę z AZS-em zaczynałem jako historyk, zresztą tak mnie przedstawiłeś. Dziś mam, przeszedłem jakąś tam ścieżkę w rozwoju w AZS-ie, dziś mam przyjemność już drugą kadencję pełnić funkcję wiceprezesa organizacji środowiskowej i o dwóch kadencjach być członkiem zarządu głównego, więc w AZS-ie naprawdę wszystko jest możliwe. A wracając na chwilę jeszcze do tych perspektyw stulecia, 22 stycznia, czyli
W zasadzie przeddzień naszej rozmowy są urodziny AZS-u, setne urodziny w AZS-u. Ja jako historyk też nie mogłem pozostać obojętny wobec tego faktu i odbędzie się uroczystość poświęcenia i nadania nowego sztandaru naszej organizacji. Stary był już, może nie chcę tutaj użyć słowa mocno wysłużony, ale pamiętający 50-lecie AZS-u, czyli zupełnie inna perspektywa w historii Nie tylko sportu akademickiego, ale w ogóle naszego kraju. Dlatego uznaliśmy, że setne urodziny to doskonała okazja do tego, ażeby go odświeżyć. Zatrzymajmy się tutaj przy tym sztandarze. Co się stanie z tym starym sztandarem? Czy znajdzie się na przykład w Centrum Historii Sportu w Lublinie? A jak będzie wyglądał nowy sztandar? Dokładnie tak. Stary znajdzie swoje zaszczytne miejsce w Centrum Historii Sportu obok nieistniejącego już niestety klubu startu Lublin.
Też nomen omen bardzo zasłużonego. Centrum Historii Sportu, miejsca bardzo mi bliskiego, bo jest to na co dzień moje miejsce pracy. Do którego jeszcze przejdziemy, po którym nas jeszcze trochę oprowadzisz, mam nadzieję, dzisiaj. Oczywiście, natomiast nowy sztandar już będzie miał te aktualne barwy AZS-u lubelskiego, czyli biel i zieleń. W stary to może tutaj też osobom, które nie do końca wiedzą, towarzyszyła barwa Czas, kiedy AZS-y w Polsce miały swoje własne, nazwijmy to, kolory rozpoznawcze, barwy rozpoznawcze. Zrezygnowaliśmy z tych tradycyjnych niebieskich, teraz mamy już ogólnopolskie, biało-zielone. Z tyłu na starym sztandarze znajdowały się herby uczelni. Uczelni, które już w wielu przypadkach zmieniły swoje nazwy, chociażby Wyższa Szkoła Inżynierska, która od lat jest już Politechniką Lubelską, czy Wyższa Szkoła Rolnicza, która od kilku lat jest Uniwersytetem Przyrodniczym, ale jest też taka ciekawostka, gdzie
Na herbie UMCS-u jest napis PKWN, czyli Polski Komitet Wyzwolenia Narodowego, który powołał nasz Uniwersytet w Lublinie w 1944 roku, więc żebyśmy byli nieco bardziej aktualni, na rewersie sztandaru znajdzie się symbol rozpoznawczy województwa lubelskiego, czyli jeleń nawiązujący do naszego regionu. Jak sami słyszycie, rozmawiamy nie tylko z historykiem, ale i z pasjonatem. To jest Cafe AZS, a naszym gościem jest Paweł Markiewicz z AZS Lublin. Paweł, jak zmieniał się sport akademicki przez te 100 lat? Wydaje mi się, że przynajmniej na przykładzie naszego lubelskiego podwórka w ostatnim czasie mam możliwość przeprowadzania wielu rozmów ze starszymi kolegami, często jak wspomnianym wcześniej Ryszardem Kisterem, równolatkiem AZS-u. Ci koledzy wspominają AZS jako jednostkę, która przynajmniej ten lubelski, jako jednostkę, która
Nie była zbyt zamożna finansowo, ale zawsze była to jednostka, która miała wspaniałych ludzi w swoich szeregach. Ci ludzie niezależnie od kondycji czy to finansowych czy lokalowych, przypomnę tylko, że AZS Lublin nigdy nie dorobił się własnego ośrodka sportowego czy własnej hali sportowej. Próbowali, kombinowali, działali na wszelkie możliwe sposoby, próbowali też Wszelkie prawa zastrzeżone. Wszelkie prawa zastrzeżone. ... trenerów, działaczy, którzy niejednokrotnie czy w zasadzie prawie zawsze pracowali społecznie, po sportowców, którzy otrzymywali bardzo mizerne często stypendia sportowe za swoje poświęcenie, za swoje sukcesy sportowe, ale właśnie ten wspólny mianownik jako pasja towarzyszyła im zawsze.
Oczywiście ta rzeczywistość zaczęła się zmieniać wraz z rzeczywistością, którą obserwowaliśmy w Polsce, czyli rzeczywistość gospodarczą, polityczną, Czasami zaczęły pojawiać się pieniądze w AZS. Lubelski zawsze miał te swoje drużyny na poziomie ekstraklasowym. Oczywiście mam tu na myśli przede wszystkim koszykówkę. Z różnym skutkiem rzecz jasna prowadzonym nigdy niestety nie udało się zdobyć Mistrzostwa Polski, ale zawsze były to sukcesy na arenie akademickiej. Dziś AZS Lubelski wydaje mi się posiada pozycję bardzo trudną do podważenia. Bardzo trudną na całym krajobrazie sportowym lubelszczyzny. Pierwszym powodem rzecz jasna są Dwoma powodami w zasadzie są medale olimpijskie. Tymi powodami są nasze wspaniałe medalistki olimpijskie Małgosia Hołub-Kowalik i Malwina Kopron. Szczycimy się tym, że szkolimy całą masę młodzieży, która garnie się do sportu.
Mamy w tym momencie świetne sekcje lekkoatletyczne, pływackie, drużynę koszykarską, która walczy w tym momencie już na parkietach. Międzynarodowych w ramach rozgrywek Euro Cupu i nie chcę tutaj zapeszyć, ma szansę na historyczny medal. Wydaje mi się, że dziś ta perspektywa jest naprawdę piękna i czerpiemy pełnymi garściami z tego, co przekazali nam nasi starsi koledzy, czyli właśnie tą pracę w oparciu o pasję, zaangażowanie. Pieniądze oczywiście też są ważne, ale mam wrażenie, że w AZS są w hierarchii wartości na tej troszeczkę bardziej odległym miejscu. Wspominaliśmy przed chwilą o Centrum Historii Sportu w Lublinie. Tam na co dzień pracujesz, tam na co dzień można ciebie spotkać. Operować nas po tym miejscu. Co to za miejsce?
Opowiedz o nim. Swoją przygodę w Centrum Historii Sportu rozpocząłem od jego pierwszego dnia tak naprawdę, bo powstało w październiku 2016 roku w przestrzeniach nowo oddanego wówczas stadionu Arena Lublin. Stadion piłkarski piętnastotysięczny, w którym właśnie w takiej galerii zewnętrznej miało przestrzeń na to, żeby zagospodarować je. Napotrzebował się muzeum czy Ala Muzeum Galerii Lubelskiego Sportu, Centrum Historii Sportu. Możemy tutaj zobaczyć w zasadzie przekrój lubelskiego sportu od jego zarania, czyli od powstania pierwszej ala sportowej jednostki, czyli Towarzystwa Cyklistów z 1893 roku, poprzez zdobyte kilka miesięcy temu w Tokio medale Małgosi Hołub-Kowalik i Malwiny Kopron. Cieszę się, że sportowcy, działacze, ale też kibice bardzo chętnie dzielą się swoimi zbiorami, które, no każdy z nas ma jakiegoś bakcyla, jedni mają takiego zbieractwa troszeczkę sportowego, chętnie przynoszą te materiały do muzeum i służą do budowy tej naszej ekspozycji.
O czymś to może świadczyć. Dokładnie tak, dokładnie tak. No to przede wszystkim te stroje miały swoją duszę, swój charakter. No dziś w zasadzie wszystkie wyglądają tak samo, no zmieniają się odrobinkę barwy. W zależności od tego kogo reprezentujemy i to w zasadzie tyle. Natomiast wtedy jak chociażby buty piłkarskie były bardzo trudno dostępne na rynku, na tego rodzaju stroje mogli pozwolić sobie tylko nieliczni, tylko ci, którzy reprezentowali określony poziom sportowy i była to rzecz absolutnie elitarna. No dziś perspektywa się zmienia, ale to myślę jak we wszystkim. Przejdźmy do kolejnego muzeum, tym razem do wirtualnego muzeum AZS. Co to za miejsce? Wirtualne Muzeum AZS powstało bodaj trzy lata temu jako efekt prac w ramach projektu finansowanego przez Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego, tak to się wówczas nazywało.
Postanowiliśmy wspólnie z Zarządem Głównym przygotować miejsce w internecie, w którym będzie można poznać czy prześledzić historię AZS-u. Udało się zebrać w jednym miejscu kilka tysięcy fotografii wszystkich środowisk akademickich w Polsce, w tym oczywiście fotografie, pamiątki, proporczyki i tak dalej, czy przepinki. Towarzyszące naszym działaczom i sportowcom podczas wszystkich bodaj uniwersjat i akademickich mistrzostw świata Europy, w których nasza reprezentacja akademicka brała udział. Były też wspomnienia, zarówno te, które mogliśmy czy do dziś możemy odnaleźć w książce wydanej jeszcze w latach 80-tych przez kolegę profesora Ryszarda Wryka. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Rzeczywistość informatyczna uległa gigantycznej zmianie, co nieco się zmieniło zarówno w technologii, jak i w jakości usług, więc mam nadzieję, że niedługo będziemy mieli możliwość ponownego uruchomienia muzeum w nieco lepszej odsłonie i takiej, do której każdy AZS-iak będzie miał nie tylko dostęp, ale też możliwość dorzucenia czegoś od siebie, bo wydaje mi się, Takim najcerniejszym dobrem, które możemy zebrać jako historycy, jako AZS-iacy, to wspomnienia naszych starszych kolegów, bo one są najbardziej ulotne, a z drugiej strony najbardziej wartościowe, bo ci ludzie ten AZS tworzyli i ci ludzie mają go przede wszystkim w sercu, więc warto ich nagrywać. W tym miejscu myślę, że obaj możemy wystosować apel do słuchaczy do tego, żebyśmy w naszych środowiskach znaleźli takie osoby, żebyśmy mieli możliwość ich
Nie wiem, nagrać, spisać ich wspomnienia, zachęcić do tego, żeby podzielili się swoimi zbiorami, bo zaręczę wam, że mają w domach zapewne przepastne prywatne archiwa, zbiory wycinków prasowych, fotografii. Wszyscy możemy tak naprawdę przyczynić się do tego, żeby takowe wirtualne muzeum AZS-u już niedługo na 120. urodziny AZS-u już niebawem mogło być naprawdę czymś pięknym i czymś unikalnym na skalę światową tak naprawdę. A takie świadectwa, takie rozmowy teraz każdy z nas może nagrać. Czy to sam dźwięk, czy to dźwięk z obrazem, chyba nie musimy tłumaczyć w jaki sposób to się robi. A jak się digitalizuje to, co jest jak najbardziej analogowe, co można zobaczyć w wirtualnym muzeum AZS? Oczywiście tutaj najważniejsze są
Cztery kwestie. Pierwszy to bardzo dobrej jakości skaner, który będzie pozwalał nam na jak najbardziej wierne odtworzenie tego, co skaner zobaczy, czyli fotografii. Dobrej jakości aparat fotograficzny z odpowiednim namiotem bezcieniowym. Bardzo duża cierpliwość, czy wręcz ogromna cierpliwość i komputer, który będzie chciał z nami współpracować. To są te cztery kwestie, które... Z tym ostatnim może być najciężej. Tak jest, to są te kwestie, które zdecydowanie wystarczą do tego, żeby stworzyć takie repozytorium, taką bazę danych, którą w przyszłości będziemy mogli wykorzystać jako uzupełnienie wirtualnego muzeum AZS. Wydaje mi się, że każdy z nas przynajmniej częściowo może zapewnić takie możliwości, czy mieć takie możliwości. To chociażby dlatego, że przypomnę sobie, że kiedy kupowaliśmy sprzęt do wirtualnego muzeum AZS, to lustrzanka, którą kupiłem, ma podobne parametry do telefonu komórkowego, którym się aktualnie posługuje, więc wydaje mi się, że każdy z nas... To możesz tą lustrzankę oddać do tego muzeum.
To jeszcze może troszeczkę posłużę. Niemniej jednak, tak naprawdę teraz wystarczy odrobinę chęci, dobrej woli i dużej sympatii do tego, czy może zrozumienia do tego, co działo się przed nami. To trzymamy kciuki za Wirtualne Muzeum AZS i wypatrujemy je na horyzoncie. Czekamy. A jesteś także członkiem Zarządu Głównego AZS. Co daje ci taka praca? Do Zarządu Głównego trafiłem jako wiceprezes organizacji środowiskowej AZS Województwa Lubelskiego. Ta praca czy współpraca z Zarządem Głównym daje bardzo dużą satysfakcję i pozwala nabrać perspektywy tego, jak postrzegane jest środowisko lubelskie, czyli to, które reprezentuje na arenie ogólnopolskiej. Pozwala rozmawiać z kolegami, koleżankami, przedstawicielami innych środowisk, czy też naszej centrali, czyli Biura Zarządu Głównego.
Pozwala Na to, aby poznać ich zdanie chociażby właśnie na temat tego, jak jesteśmy postrzegani. Bardzo cieszy fakt, że w ostatnich latach, to myślę, że mogę zupełnie nieskromnie powiedzieć, jako lubelski AZS bardzo mocno się rozwinęliśmy. No na to miało wpływ oczywiście wiele czynników, wiele składowych, również ta współpraca z zarządem głównym, więc wydaje mi się, że przede wszystkim to, przede wszystkim tą perspektywę i możliwość współpracy z ludźmi w całej Polsce. W ramach tej współpracy współpracowałeś przy organizacji siatkówki na siedząco. Jak wrażenia? Integracyjne Mistrzostwa Polski, w naszym przypadku akurat w siatkówce na siedząco, to piękna impreza, która jest świadectwem tego, że sport nie ma barier, nie ma granic. Na co dzień sport kojarzy nam się z wielkimi wynikami sportowymi, z medalami olimpijskimi, z podium na Mistrzostwach Świata czy Mistrzostwach Europy, a czasem
Wystarczy właśnie po prostu rozegrać zawody, które dadzą bardzo dużo radości osobom, które mają pewne niepełnosprawności, którym niemożliwe jest realizowanie swoich pasji sportowych na poziomie takich, o których bardzo by chcieli. Coś mogę powiedzieć. Strasznie się cieszę, że Integracyjne Mistrzostwa Polski realizowane są właśnie w ramach Akademickiego Związku Sportowego, że młodzi ludzie mają możliwość realizowania swoich sportowych pasji. Powiedział to historyk Paweł Markiewicz, kolejny gość Cafe AZS. Paweł, bardzo Ci dziękuję za rozmowę, bardzo Ci dziękuję za poświęcony nam czas.
Ja również bardzo serdecznie dziękuję Tobie za rozmowę, słuchaczom za wysłuchanie moich czasem pewnie trochę przydługich wystąpień. I to, co mógłbym jeszcze powiedzieć na koniec, to to, że serdecznie zapraszam do naszego Lublina, bo jest to piękne miasto z pięknym starym miastem, z fantastycznymi ludźmi i z fantastycznym AZS-em. Przyłączam się do tego zaproszenia. To wszystko na dziś. Bartek Wasilewski. Do usłyszenia. Cześć. To jest Cafe AZS.
Pokazano wszystkie 20 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Bartek Wasilewski witamy gościa programu - historyka Pawła Markiewicza z AZS Lublin. Rozmawiają o obchodach stulecia AZS Lublin i jego historii.
Rozmówcy opisują pierwsze obchody stulecia - Super Puchar Polski w siatkówce i wręczenie medali stulecia.
Historia koszykówki w Lublinie, w szczególności w AZS-u, a także omówienie medali stulecia dla Ryszarda Kistera.
Opis imprezy finale Igrze Studentów pierwszego roku i jej znaczenie dla AZS-u.
Historia sportu akademickiego w Lublinie, z fokusem na koszykówce, a także omówienie zmian finansowych i lokalnych.
Historia starego i nowego sztandaru AZS Lublin i zmiany w barwach organizacji.
Opis Centrum Historii Sportu w Lublinie i jego role w archiwizacji historii sportu.
Porównanie stylu strojów sportowych w przeszłości i obecności.
Opis projektu wirtualnego muzeum AZS i jego celu.
Opis procesu digitalizacji zbiorów i tworzenia repozytorium.
Opis pracy w Zarządzie Głównym AZS i jej korzyści.
Opis organizacji siatkówki na siedząco i jej znaczenie dla niepełnosprawnych.
Zaproszenie do Lublina i podziękowania za rozmowę.
Rozdziały i streszczenia generowane automatycznie. Pełna transkrypcja nie jest publikowana — wyszukaj frazę, aby zobaczyć dopasowane fragmenty.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.