Mentionsy Mentionsy
Big Book Podcast. O książkach
Big Book Podcast. O książkach

Z natury jestem solistką. Wolska na Young Music Stage

28.02.2026 ·33 min 5 s

Zapraszamy do wysłuchania serii rozmów z młodymi polskimi artystami muzycznymi, którzy prezentują się na Young Music Stage - w specjalnym projekcie stworzonym w Big Book Cafe MDM w Warszawie. Tu prezentują się artyści już uznani, interesujące i doceniani, ale będący na początku swojej artystycznej drogi. W szczerych i bezpośrednich rozmowach Leski, kurator projektu, doświadczony producent i wokalista, rozmawia z nową generacją muzyków o tym, z jakimi emocjami, potrzebami i nadziejami wkraczają w świat artystczny. Poza samą twórczością jest także marketing, promocja i wymagania rynku muzycznego - jak twórcy radzą sobie z tymi wyzwaniami, jakie strategie istnienia w przestrzeni publicznej przyjmują, z jakich technologii - w twórczości i w autopromocji - korzystają.Wolska - multiinstrumentalistka, wokalistka, romanistka. Jest już po wydaniu debiutanckiego albumu, napisała ponad 200 utworów. Połączenie z muzyką czuła zawsze i właściwie od zawsze wiedziała, że jej relacja z dźwiękami będzie złożona. Trochę ukrywała te swoje ambicje, żeby nie wydać się osobą zarozumiałą. Długo myślała, że nigdy nie zaśpiewa swoich tekstów i że "zabierze ją ze sobą do grobu", ale odważyła się! Śpiewanie w chórze uświadomiło jej, że jest urodzoną solistką i właśnie na przedzie sceny dostaje zastrzy adrenaliny, który daje jej jasne poczucie, że wie, kim ma być. Jak postrzega siebie na rynku muzycznym? Im dłużej działa w branży artystycznej, tym wyraźniej widzi, jak wielkim wyzwaniem jest poszukiwanie oryginalności. Czy unikanie szyfladkowania może spowodować, że artysta sam wyrzuci siebie na margines? Próbowała romansować z mainstreamem, Jak śpiewać własnym głosem w rzeczywistości nadmiaru? Na jakie kompromisy chodzić, by nie zgubić siebie.Projekt Young Music Stage realizowanny przez Fundację „Kultura nie boli” jest współfinansowany przez Unię Europejską z funduszu Krajowego Planu Odbudowy NextGenerationEU.

Dzień dobry. To jest Big Book Podcast. Dziś wydanie specjalne. Specjalne, bo nie będziemy rozmawiać o literaturze, ale jednak o historiach i opowieściach. Zapraszam Was na spotkanie z młodymi muzykami, którzy opowiedzą o tym, jak poprzez dźwięki i słowa piosenek tworzą własną, osobistą opowieść o świecie. Zapytamy o to, jakie stoją przed nimi wyzwania i o to, czy łatwo jest pozostać sobą, stając się jednocześnie częścią rynku muzycznego. Nasz podcast powstaje dzięki wsparciu patronów. Jak zwykle serdecznie, gorąco Wam dziękujemy za słuchanie oraz za Waszą pomoc finansową. Ta specjalna seria podcastów została sfinansowana przez Unię Europejską w ramach Krajowego Planu Odbudowy i Zwiększania Odporności.

Biografię taką, wiesz, oficjalną. Wolska. 25-letnia wokalistka, multi-instrumentalistka i autorka ponad 200 utworów reprezentująca pokolenie Z. Tworzy nowoczesny indie-pop z romantycznym zabarwieniem, zamieniając codzienne historie w melodyjne, emocjonalne opowieści. Swobodnie porusza się między alternatywą a przebojowością, od skrzypiec przez ukulele po pianino, budując charakterystyczne, wrażliwe brzmienie. Jej debiutancki album to narracyjny, muzyczny pamiętnik, prosty w formie, ale dojrzały emocjonalnie. Studiowała romanistykę na Uniwersytecie Warszawskim, o tym sobie szerzej pogadamy, z wyraźną fascynacją językiem francuskim. Utwory takie jak Dziewczyna z sąsiedztwa, Mięta czy Telefon trafiły na listy przebojów i popularne playlisty Spotify'a, potwierdzając, że jej siłą jest połączenie prostoty z autentycznością i melodyjną wrażliwością.

Pięknie słowa. Pięknie. Ale to jest takie napisane i mam nadzieję, że trochę to rozwiniemy. To może zacznijmy od samego początku. Debiut. Zaczynałaś bardzo wcześnie i masz na koncie ponad 200 utworów. Kiedy poczułaś, że muzyka to coś więcej niż taka pasja z dużego pokoju i zaczęłaś coś w tym kierunku robić? Może to zabrzmi mało skromnie, ale ja czułam to od zawsze. Od zawsze czułam takie połączenie z muzyką. Mimo że byłam w szkole muzycznej, to widziałam, że Inaczej, na inne mam to podejście niż moi koledzy z klasy chociażby z grą na instrumencie.

Śpiewanie, właśnie ta gra, zawsze czułam, że to będzie coś większego i to będzie coś złożonego, a nie tylko, że chcę się specjalizować w jednej właśnie tej dziedzinie chociażby aktywności, mogę tak nazwać, muzycznej. Więc no właśnie dążyłam od naprawdę małego, nie mówiąc też trochę nikomu, bo właśnie nie chciałam zabrzmieć tak o-ę. Ale to może wynikało ja trochę w obronie, bo wcale nie uważam, że trzeba być zarozumiałym albo o-ę, żeby chcieć coś powiedzieć. Może po prostu czułaś, że masz coś do powiedzenia i chcesz to po prostu zrobić. Tak, no z perspektywy czasu zdecydowanie umiem to już psychologicznie trochę po terapiach różnych właśnie nazwać, że wstydziłam się mówić, ale wstydziłam się mówić dlatego, że dzieci głosu trochę nie mają.

Jak się pisze piosenkę, to można po prostu to z siebie wyrzucić i wysłać piosenkę w świat. Czy nie dlatego właśnie to się zaczęło? Tak, no właśnie na pewno, tylko to jest właśnie śmieszne, że nawet teraz przed sekundą było widać jak ja się hamuję jeszcze i bardzo na to uważam, a właśnie w piosenkach, pisząc piosenki nie mam tej granicy, nie mam tego tabu, nie mam problemu nazwać te rzeczy, nawet tak drastycznie. I to dlatego właśnie jest takie uwalniające. I dla mnie było od dziecka, jak już zaczęłam coś tam składać, te teksty, nawet jak tam byłam w podstawówce już. Więc tak, no nie były jakoś tam, wiadomo, górnolotne pewnie, nawet ich nie pamiętam.

Ale na pewno właśnie one dawały mi tę wolność i właśnie, że czułam się usłyszana chociażby przez siebie i że może kiedyś to gdzieś trafi. Bo nawet jak byłam mała, to przypuszczałam, że Położę się z moimi tekstami do grobu. I miałam takie czarne zeszyty po prostu. Mam ich dużo. I tak myślałam, że nie odważę się jednak puścić ich w świat. No ale na szczęście bardzo się cieszę, że jednak się odważyłam. A był ktoś, kto ci pomógł na początku tej drogi? Czy to było tak, że musiałeś sama walczyć, żeby właśnie wyjść do świata? Czy był ktoś, kto ci podał rękę, powiedział coś, co możesz dzisiaj przytoczyć? Nie wiem, wiesz, taki człowiek, który się pojawia i zmienia trochę bieg rzeki.

Miałam w swoim życiu muzycznych takich trzech mentorów. No to tak mówię. I dwoje z nich to byli moi nauczyciele. Jeden to był mój profesor od skrzypiec, który właśnie bardzo pomógł mi rozwijać się w stronę improwizacji chociażby. I takie właśnie, żeby nie stricte grać z nut i odwzorowywać, tylko dawał mi dużo luzu, siadał przy pianinku i mówił graj. I tak wyglądały czasami nasze zajęcia. On też zresztą pokazał mi, co już mówiliśmy, właśnie w ogóle francuski, język francuski, muzykę francuską, co też przez niego. Więc bardzo duży wpływ miał na mnie i bardzo za to mu dziękuję. Drugim był mój nauczyciel chóru, prowadzący dyrygent.

Z którym bardzo dużo lat współpracowałam. Śpiewałam w chórze, tak profesjonalnie mówię. Śpiewałam też, właśnie on odkrył jak byłam jeszcze mała i niepewna, że nadaję się na solistkę. Na tyle, że byłam Taką przerażoną myszką po prostu, która musi stanąć po prostu przed chórem i choć wiedziałam i znałam swoją wartość i że potrafię to zrobić, zaśpiewać takie trudne nawet kawałki, bo śpiewaliśmy od takich poważnych Ave Maria i takich, ale śpiewaliśmy też Bohemian Rhapsody na przykład Queenów. Tak, to był taki chór, z którym jeździliśmy po świecie, znaczy po Europie, no do świata jeszcze nie doszliśmy, ale po Europie.

Zdobywaliśmy nagrody, też w Polsce. I to takie małe dzieciaczki, naprawdę, ja od ósmego roku życia. Czyli śpiewaś na głosy. Tak, na głosy. Na sześć, siedem głosów nawet. I czasami ja na przykład byłam sama jednym głosem. I gdzieś tam brudziłam tym dźwiękiem najwyższym. I tak, to dużo dało. Znam trochę Background jeśli chodzi o śpiewanie na głosy. Sam miałem zespół, w którym śpiewaliśmy na głosy. I to jest piękne, bo można stanąć w dowolnym pomieszczeniu, który ma fajną akustykę i po prostu zaczyna się zabawa tylko z ludzkim głosem. Tak, tylko głos, nie? No właśnie z tego chóru też mój właśnie prowadzący chóru, dyrygent już tak powiem, stworzył zespół też mniejszy, ze takich starszych tak zwanych filarów tego naszego chóru, no bo tam były dzieci naprawdę od, no też takie maluszki totalnie i do, no nawet nie, że osiemnastego roku życia, nawet trochę mniej najstarsze miały.

I stworzył z nas takich najbliżej najstarszych zespół. Sześć, siedem osób chyba było właśnie, bo mieliśmy akurat każdy po jeden głos i śpiewaliśmy te rzeczy, które na chórze śpiewaliśmy, to śpiewaliśmy oddzielnie. No jakby każda była, miała swój głos wtedy, już nie było zmiłuj. No tak, to już jest wymagająca sprawa. Tak. Zwłaszcza jak się ma jakiś trudny głos. I co, i ten chór był dla ciebie też takim otwarciem? Zdecydowanie. To uświadomiło mi, że faktycznie chcę śpiewać i że fajnie jest śpiewać w chórze, bardzo to lubiłam, ale że ja naturalnie jestem solistką. Po prostu tak jestem stworzona do śpiewania solo na przodzie.

Znaczy, gdzie ty siebie postrzegasz? Właśnie ostatnimi czasy mam z tym zagwozdkę, mam tutaj zagwozdkę. Żeby nie powiedzieć problem, bo aż tak jeszcze nie jest poważnie. Ale ja zawsze chciałam stworzyć coś totalnie swojego. Ale im dłużej właśnie siedzę już na tym rynku, zauważam, że nie do końca, że to nie jest możliwe, ale że już jest tego tyle, że nie mogę też się tak odgradzać od wszystkiego i tak nie chcieć się na siłę też aż tak szufladkować.

Nie lubię tego stwierdzenia, ale powiedzmy, że jest gdzieś taki odłam. Czy myślisz o tym, żeby trochę poromasować z mainstreamem? Trochę już próbowałam romansować z tym mainstreamem, mimo że upierałam się, że nie, ja chcę być alternatywna. Moje melodie i naturalnie ja właśnie nie jestem aż tak alternatywna, jak myślałam. Ja lubię świecić w pewnym sensie tak też, tak właśnie, nie wiem jak to nazwać prosto, także trafić do szerszego grona, ale tak w taki właśnie sposób zrozumiały też dla szerszego grona. O właśnie, że ja nie do końca też chcę wszystko tak ukrywać, chociażby właśnie w warstwie tekstowej, alternatywność ta moja wynika z tych metafor wszystkich.

Też nie chcę powiedzieć, że to jest łatwo zrobić, no ale jakby są pewne już takie schematy, a jeżeli chcę, ja to tak na to patrzę, ale jeżeli chcę coś właśnie jednak przekazać trochę głębszego, troszeczkę z tej jednak alternatywy, a jednocześnie żeby te radia się zainteresowały i patrzyły na to tak w sposób komercyjny, że to ma sens, No to jest właśnie ciężkie, żeby zachować tę cząstkę alternatywną. Też nie chcę, nie lubię tak mówić, że alternatywa to jest coś lepszego, bo to właśnie nie o to chodzi. Bardziej alternatywa dla mnie to jest coś takiego po prostu głębszego, ale nie w sposób taki, że Nie wartościujesz, po prostu chodzi o to, że tam jest może więcej informacji i one są gdzieś ukryte, a w muzyce popularnej, takiej wprost, wszystko jest na tacy, bo ludzie, którzy słuchają tego, przypadkowi ludzie w samochodach, w sklepach, bo jest radio włączone, nie zwracają koniecznie uwagi na to, czym jest tekst, tylko na całość, że to jest fajne na przykład.

Oczywiście można się inspirować, ale chodzi o to, co ty masz do powiedzenia, bo na pewno masz jakieś ciekawe historie. Ja mam... Głęboką ciekawość jeśli chodzi o to twoje studia. Studia? Tak, studia, które były i których nie dokończyłaś z tego co pamiętam. No i fajnie, mówiłem ci o książce Madame Antoniego Libery, bo główny bohater właśnie studiował to co ty. No i powiedz, czy to wpłynęło jakoś na ciebie? Czy ta kultura francuska właśnie gdzieś jest, wiesz, zaszyfrowana, zaszyta między wersami twoich piosenek? Nawet jeśli nie wprost, to może właśnie, nie wiem, tematyką albo obrazowaniem.

Jak pisałaś teksty, to sobie wyobrażałaś, że siedzisz se na sekwaną, nie wiem, albo coś tam. No wiadomo, że szukamy tych inspiracji w głowie, na zewnątrz, w książkach i tak dalej. Czy to w jakiś sposób na ciebie wpłynęło? Bardzo, bardzo. Znaczy ja nawet pewnie nie zauważam tego sama aż tak, dopiero po czasie. Właśnie to jest dla mnie tak naturalne, ale ktoś jakby nawet dzisiaj mnie zobaczył, to pewnie by powiedział, że trochę z tego czerpię, bo jestem w groszki ubrana. Ale bagietki nie mam aż tak. Nie chodzę też stereotypowo, też nie o to chodzi. Chociaż na początku... A bedet jest w szafie? Mam chyba z 20 w różnych kolorach. Zbieram kiedyś. Tak, tak. Ale właśnie odkąd poszłam na studia, to był jednak trochę cringe.

Więc przestałam chodzić. No właśnie. Przepraszam, bo to się łączy. Tak. Kolejne pytanie miało być takie. Czy pokolenie Z śpiewa inaczej o miłości? Co jest klinczem, co nie jest? I w jaki sposób śpiewać o tych rzeczach właśnie tak, żeby pokolenie Z chciało tego wysłuchać? To jest zagadka dla mnie też. Ja jestem Gen Z teoretycznie. 2000 jestem rocznik. Ale utożsamiam się bardziej jednak milenialsi. To są ci powszedni, nie? Tak. Milenialsi. To bardziej się milenialsko trochę utożsamiam. Bo też jak... To jest też tak, że czasem PESEL to PESEL, a dusze mają swój PESEL, nie? Tak, no to moja ma zdecydowanie właśnie starszy PESEL, bo właśnie połowy rzeczy, co się teraz dzieje nawet w muzyce, ja trochę nie ogarniam, nie nadążam, w sensie czuję się taka, jakby do mnie przypływały te wiadomości wszystkie w slow motion.

Nie wiem jakoś. Czasami się zastanawiam, czy to w ogóle chodzi o pokolenia i te grupy, w sensie nazywane Gen Z, Millenialsi i tak dalej, i tak dalej. Czy to chodzi o to, czy to chodzi o jakąś wrażliwość? Niezależnie od PESEL-u możemy mieć podobną i nie będziemy tego ogarniać. Nie wiem, nie jestem socjologiem, nie chcę też się jakoś super nad tym zastanawiać, bo czasem mogłoby się okazać, że to wszystko jest trudne. Ale ja się koncentruję na emocjach. Wydaje mi się, że to jest ważne, żeby w tym wszystkim przekazywać jakieś emocje. Pytanie, czy właśnie, bo jednak jesteś tą generacją Z, czy te emocje są dzisiaj równie ważne, jak na przykład, nie wiem, jestem trochę starszy, jak wtedy, kiedy ja debiutowałem.

Nie było ich tak dużo, nie powstawało ich tak dużo i nie były wydawane tak masowo jak teraz, że ktoś wstawi sobie na Spotify, a nawet nie musi mieć tam wydawcy. No tak, dzisiaj mamy po pierwsze nieograniczone możliwości, jeśli chodzi o studio nagrań, bo możemy je mieć po prostu w sypialni, w komputerze. Możemy sami przez różne aplikacje wrzucać to na streamingi, nie potrzebujemy mieć wydawcy. No i z jednej strony super, a z drugiej strony jest taka ilość wszystkiego, że nie wiadomo w ogóle o co chodzi. Wszyscy się już gubią pod natłokiem masy dźwięku. Tak, więc właśnie te proste, nie do końca właśnie teksty, zauważam, że teksty Teraz właśnie bardziej, że istotniejsza jest ta cała forma, ten ogół, co daje po prostu emocje ogółu.

Nie skupiamy się na tych szczegółach i to może jest właśnie ta różnica pokoleniowa, co zauważam, bo na przykład moja mama, Pokolenie mojej mamy. No to te utwory właśnie, no to są ponadczasowe. Ona to zna te słowa, zna historię wokół tego artysty nawet, co tam się wydarzyło, o czym jest ta piosenka, z kim tam miała romans, czy tam, no tam cała po prostu otoczka tego. Ale to zostawało wtedy z człowiekiem. Tak, i zostawało. A teraz znamy te, ja znam jakiś tam utwór powiedzmy z radia, czy jakiś tam ze Spotify'a i taki, umc bardziej, i taki taneczny. Też potańczę sobie do tego, okej, ale jest to na przykład jednorazowy i nawet sama nie patrzę, kto jest autorem.

I sama się na tym łapię i jest to takie strasznie przykre dla mnie, bo ja nie chciałabym, żeby ktoś tak podchodził do mnie. No właśnie, to jest pytanie o to, czy... Bo jakby jak ja startowałem, to dla mnie miarą sukcesu w jakimś sensie było to, czy dziennikarze konkretni muzyczni z danych radiostacji grają te numery. Jak już grali, to ja wtedy byłem w niebo wzięty, bo uważałem, że zrealizowałem plan. Teraz mamy playlisty. I to też jest fajne, też jest w jakimś sensie miarodajne, ale z drugiej zaś strony jest ten case, o którym powiedziałaś. To znaczy ktoś słucha playlisty, na której jest twój utwór, I on może go słuchać 150 razy, ale on nie wie, że to jest twój numer. Tak. Jak to buduje twoją karierę? Jak to buduje twoją pozycję?

Czy to wpływa na to, że, nie wiem, łatwiej ci grzeć koncerty? Nie, no bo on nawet nie wie, że to jest Wolska. A może mieć w ulubionych na swojej plejce właśnie ten numer. Tak, u mnie właśnie to jest ten case właśnie. To jest to, co zauważam, że na przykład to widać po moim Instagramie, że ja, no już pomijam jak ja tam postuję, czy nie postuję, ale nie pompowałam tego sztucznie, nie płaciłam nigdy za jakieś reklamy, nie było to jakoś tam moją taką też mocną stroną, nie chciałam tego tak podtrzymać. Jakby przyszło naturalnie, to bym się cieszyła. No ale właśnie mam ileś tam odsłuchań na Spotify'u. Sporo nawet na tych właśnie, na Mięcie czy na Dziewczyny z Sąsiedztwa. A na Instagramie bardzo mało. To nic nie jest.

Pewnie dlatego, że mamy rolki i szybko, szybko, dużo, bodźce i tak dalej, i tak dalej. A ja w slow motion, ja już nie ogarniam. Też slow motion. No i właśnie czasem trzeba wychować. Czyli wniosek jest taki. Dzisiaj jest według ciebie... Właśnie nie, inaczej. To jest pytanie, nie ma wniosku. Pytanie do ciebie. To łatwiej było zadebiutować 10 lat temu, czy dzisiaj? Jeśli chodzi o mnie, no też nie chcę tak sobie gdyważyć, bo to wiadomo, jakby była taka okazja 10 lat temu. Ale jak sądzisz? Łatwiej było 10 lat temu wejść na ten muzyczny rynek? Nie wiem, jak z wejściem samym by było, bo nie wiem też, jak by kiedyś było znaleźć w ogóle taką osobę, która też pokieruje.

Wiadomo, w wartościowej muzyce jest najważniejsza. Trudniej jest wtedy do tego świata dotrzeć z własną muzyką, bo często są trendy. Tak. Trzeba się w nie wpasować i... Ale mijają. Na szczęście. Wystarczy poczekać. Ja jestem właśnie też tym typem, że jak właśnie jest jakiś trend, to ja po prostu robię tak, że chrząkam sobie i mówię, okej, poczekajmy i nagle to coś już znika. Po prostu w tych czasach zauważyłam, że to działa u mnie. Ale co do spójnego albumu to jeszcze chciałam powiedzieć, że Właśnie chciałabym, żeby właśnie ten spójny album, żebym miała też tyle odwagi, żeby to była dla mnie stuprocentowa odpowiedź właśnie w tę stronę, ale no na przykład teraz, w najbliższej przyszłości próbuję właśnie skupiać album, też taki spójny, no bo ja właśnie tak tworzę też podświadomie troszeczkę wiadomo, że to wszystko spajam tematycznie.

Ja jestem tym spoiwem zresztą, po prostu, ale też będę patrzeć, no bo niestety nie mam tyle odwagi, żeby po prostu wydawać. No i też inaczej. Muzyka jest dla mnie na razie planem A, więc muszę korzystać z tego. Czyli chcesz żyć z muzyki i planujesz tak to ułożyć finansowo i organizacyjnie, żeby tylko to robić. W listopadzie, znaczy listopad-grudzień rzuciłam pracę. Okej, czyli stawiasz na ścieżkę muzyczną. Tak, więc właśnie styczeń, luty teraz mam bardzo taki... Zbieram się i co się dzieje troszeczkę, mam ten moment w życiu właśnie. No dobrze, no to jak jesteśmy przy finansach, to powiedz, jak zamierzasz to poukładać w najbliższym czasie?

Bardziej koncerty, bardziej studio i właśnie single w streamingu, w radiach, nie wiem, wizyty. Masz jakiś plan na to? Ja mam bardziej wizualizację już takiego efektu, który jest realny. I tutaj właśnie wkracza moja pomoc, czyli osoby właśnie z którymi pracuję. Tutaj właśnie pomocą jak do tego dojść. No i właśnie z ich tutaj pomocą i z ich zdaniem muszę troszeczkę wrócić. W stronę tego mainstreamu troszeczkę bardziej się uśmiechnąć, bo ostatnio się za bardzo zamykałam na to, a to też nie jest zdrowe nawet dla mnie po prostu.

Pokazano pierwszych 25 dopasowań — doprecyzuj frazę, aby zawęzić wyniki. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.