Mentionsy Mentionsy
Big Book Podcast. O książkach
Big Book Podcast. O książkach

Przedmioty wspomnień. Big Book Podcast o książkach

03.10.2026 ·44 min 46 s

W tym odcinku Big Book Podcast Marysia Sawicka i Asia Tudek rozmawiają o książce „Całe życie Sabiny” Heleny Boguszewskiej. Poza tym podsumowują Big Book Festival, zapowiadają nadchodzące wydarzenia w Big Book Cafe oraz premiery książek.Więcej informacji na stronie:https://bigbookcafe.pl/repertuar/Dziękujemy osobom, które wspierają powstawanie tego podcastu w Patronite. I zapraszamy kolejne osoby do tego grona, bo wspieranie naszej fundacji wiąże się z różnymi małymi przyjemnościami. Sprawdź i wspieraj kulturę czytania!https://patronite.pl/bigbookcafeDziękujemy Miastu Stołecznemu Warszawa za wsparcie w Stałym Programie Kulturalnym, także dzięki niemu tworzymy dla Was serwisy informacyjne w formach audio, wideo i newsletterowej.

Dzień dobry. To jest Big Book Podcast. Ja nazywam się Maria Sawicka, a ze mną jest Asia Tudek. Dzień dobry. Dzisiaj cofamy się prawie 100 lat, bo będziemy rozmawiać o książce, która ukazała się po raz pierwszy w 1934 roku, a teraz wraca do czytelników w nowym wydaniu Państwowego Instytutu Wydawniczego. Tematem naszej rozmowy będzie Całe życie Sabiny Heleny Boguszewskiej. Powieść o kobiecie, która dowiaduje się, że jest nieuleczalnie chora i zaczyna przeglądać własne życie. Tylko nie robi tego tak, jak moglibyśmy się spodziewać. Nie opowiada go chronologicznie od dzieciństwa do dorosłości. Próbuję przypomnieć je sobie poprzez sukienki, mieszkania, książki, ludzi i rzeczy.

O książkach. O książkach. O książkach. O książkach. O książkach. No i właśnie na takim mechanizmie Helena Boguszewska opiera sposób w jaki jej bohaterka Sabina wraca do swojej przeszłości.

O książkach. O książkach. O książkach. No właśnie, więc z jednej strony niechronologiczna opowieść, a z drugiej strony ona jakąś tam chronologię w tym działa. Dobała o to, jak ta historia zostaje opowiedziana. To też jest zrozumiałe. Ja na łożu śmierci też chciałabym, żeby ludzie znali moje życie w taki sposób, jak ja im to opowiem, więc ja rozumiem. Tak, naprawdę. No i tak, ja przygotowując się do naszej rozmowy znalazłam bardzo ciekawą wypowiedź Boguszewskiej o tym, jak właśnie wyobrażała sobie konstrukcję tej książki.

I dlatego mi się skojarzyło, że może jak obieramy melona i powstaje ta spirala, ale to wtedy nie pasuje do żeberek. To co ciekawe. Ja w ogóle, długo mi zajęło czytając właśnie ten wywiad z autorką, żeby to zrozumieć, ale chyba finalnie doszło do tego, że berka melona, w sensie, że pokrojone na kawałki. Ale jeśli się mylę, to nie wiem, ale jest to skomplikowana metafora, ale bardzo ciekawa. No niestety Helena Boguszewska już nam nie odpowie na to pytanie, ale właśnie może wróćmy na chwilę w ogóle do samej, wróćmy a właściwie powiedzmy coś o samej autorce, no bo ona nie jest dziś nazwiskiem, które automatycznie wymieniamy, kiedy myślimy o literaturze dwudziestolecia.

Była pisarką, publicystką i działała społecznie. Zanim ukazało się całe życie Sabiny, czyli w 1934 roku, czyli w takim okresie bardzo intensywnego rozwoju polskiej powieści psychologicznej, pisała między innymi o niewidomych dzieciach, a współtworzyła też grupę literacką Przedmieście, która miała przyglądać się życiu ludzi zwykle pozostających poza centrum uwagi literatury. I kiedy o tym tak sobie myślę, to wydaje mi się ciekawe, że w powieści z 1934 roku Boguszewska poświęciła tyle uwagi życiu kobiety, które z zewnątrz mogłoby się wydać całkiem zwyczajne.

Może nie chcę mówić, że to wprost wynika z jej działalności społecznej, ale na pewno widzę w tym jakąś taką podobną wrażliwość. To przekonanie, że warto zatrzymać się przy kimś, kogo można by łatwo przeoczyć. Czyli właśnie przy tym, w cudzysłowie, zwykłym człowieku. Bez jakichś tam szczególnych osiągnięć. Nie przy bohaterze narodowym, tylko po prostu zwykłym człowieku. Mhm. No, dla mnie też było bardzo zaskakujące właśnie to, że ja dopiero autorkę i ten tytuł poznałam przez to, że został teraz ponownie wydany i byłam zaskoczona tym właśnie, że nigdy mi jakoś tak nazwisko pani Boguszewskiej nie Przemknęło, a właśnie ta literatura dwudziestolecia i te dwudziestolecie międzywojenne to jest też właśnie przecież czas, który mi się głównie kojarzy Zofię Naukowską czy Marię Kuncewiczową.

I moja pierwsza myśl to było okej, chodzi o buty. Ale sprawdziłam to słowo. I okazuje się, że niekoniecznie, bo bot to dawne określenie, tak, obuwia, które zachowało się do dziś, ale w węższym znaczeniu jako rodzaj damskiego buta z wyższą cholewką. Tutaj cytuję. No więc to jeden z takich drobiazgów, przy których na chwilę tak się zatrzymywałam. Też nie jest tak, żeby jakoś nie zniechęcić naszych słuchaczy, bo ogólnie Język boguszewski nie jest ciężki, nie jest jakiś przesadnio zdobny. Jest w nim naprawdę dużo zwyczajnych rozmów, konkretnych takich szczegółów.

Chyba nie umiem wybrać tylko jednej Sabiny, bo rozumiem dlaczego można widzieć w niej kobietę sprawczą, bo właśnie próbuje ułożyć to życie po swojemu i pod koniec też sama decyduje jak chce je sobie opowiedzieć. Ale nie mogę też pominąć jej bierności, zwłaszcza wobec spraw społecznych i politycznych. Zapamiętałam fragment w książce, kiedy Sabina słyszy pochód i pyta samą siebie, pyta czy w zasadzie tak sobie mówi, o co mnie to obchodzi. No i też trudno mi przejść obok takiej reakcji obojętnie. Zastanawiam się też na ile Boguszewska No bo nie musiała w sumie tego pisać, czy właśnie chciała nam pokazać, że właśnie ta Sabina jednak była taka bierna i jednak bardziej skupiona na tym swoim indywidualnym życiu.

Pokazano wszystkie 8 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.