Czym Teksas może nas zaskoczyć? Rozmowa z Ludmiłą Mitułą
Czy w Teksasie szykuje się polityczne trzęsienie ziemi? – z tym pytaniem Eliza Sarnacka-Mahoney zwraca się w najnowszym odcinku podcastu do mieszkanki Dallas, Ludmiły Mituły.Ludmiła Mituła jest dziennikarką, autorką, nauczycielką i działaczką polonijną, absolwentką filologii polskiej Uniwersytetu Łódzkiego i studiów dziennikarskich w Warszawie, pracuje w branży wymiany międzykulturowej. Poza Polską mieszka od ponad 20 lat, w tym ponad dekadę w Teksasie. Jest także autorka podcastu „Śniadanie w Dallas”, a jej najnowszy projekt to książka o Teksasie pisana z perspektywy dziennikarki, emigrantki i jego miłośniczki.Wybory połówkowe midterms zbliżają się milowymi krokami, tymczasem wyścig o fotel senatora jest dziś w Teksasie niebywale wyrównany. Sondaże pokazują, że różnica między demokratą Jamesem Talarico a republikaninem Kenem Paxtonem, były gubernatorem generalnym stanu, liczona jest tylko w pojedynczych punktach i mieści się w granicach błędu statystycznego. Znaczyłoby to, że w zadeklarowanym bastionie konserwatystów demokrata ma jak najbardziej realne szanse znów reprezentować Stan Samotnej Gwiazdy na Kapitolu, rzecz nie oglądana w tej części USA od ponad 30 lat temu.Mamy do czynienia z jakąś aberracją? Ktoś tu się z kimś pozamieniał na głowy? Niewykluczone, ale rzecz najprawdopodobniej w tym, że i świat, i sami Amerykanie za mocno przyzwyczaili się patrzeć na Teksas przez specyficznie zabarwione okulary i przegapili moment, gdy przestały one oddawać prawdziwy obraz rzeczywistości? Teksas George’a W. Busha, ropy naftowej i rancz to już dzisiaj nie do końca ten sam stan, co Teksas z aglomeracjami Austin i Dallas pełnymi kolorów, sztuki, krzemowych startupów i przede wszystkim postępu oraz nowoczesności. Teksas, który posiada dziś najbardziej zróżnicowane etnicznie miasta w kraju i który dalej się różnicuje i zmienia na wszystkich frontach. Przez to choćby, że chętnie i tłumnie przeprowadzają się tutaj mieszkańcy z innych rejonów USA, w tym z Kalifornii i Nowego Jorku. Szukają niższych podatków, większego, a tańszego domu lub po prostu nowej przestrzeni do życia. Z drugiej strony – i to powinno uspokoić miłośników Teksasu w wydaniu tradycyjnym, w kowbojkach i z koltem za paskiem – wiele z typowo teksańskich tradycji i obyczajów, które tworzą stereotyp mieszkańca stanu Samotnej Gwiazdy wciąż ma się wyśmienicie i nic nie wskazuje na to, że w najbliższym czasie odejdzie do lamusa. Pod powierzchnią politycznych wstrząsów codzienne życie toczy się bowiem dalej, zachowując swój specyficzny styl i rytm. Tworzą się nowe kontrasty, rustykalny Pas Biblijny zderza się z wielkomiejskością, a zabytkowe saloony z błyszczącymi od nowości osiedlami mieszkalnymi, które powstają w Teksasie w niebywałym, zaskakującym zwłaszcza dla Europejczyka, tempie. To jednak, zdaniem Ludmiły Mituły, tylko przydaje Teksasowi specyficznego uroku i charakteru. Tym za co kocha Teksas najbardziej jest jego oferta kulinarna oraz gościnność jego mieszkańców. Choć to nie ona wybrała Teksas, to Teksas wybrał ją ściągając tu do pracy jej męża, w jej oczach przy bliższym poznaniu ten zakątek Ameryki wyłącznie zyskuje.
Czy w Teksasie szykuje się polityczne trzęsienie ziemi? – z tym pytaniem Eliza Sarnacka-Mahoney zwraca się w najnowszym odcinku podcastu do mieszkanki Dallas, Ludmiły Mituły.
Ludmiła Mituła jest dziennikarką, autorką, nauczycielką i działaczką polonijną, absolwentką filologii polskiej Uniwersytetu Łódzkiego i studiów dziennikarskich w Warszawie, pracuje w branży wymiany międzykulturowej. Poza Polską mieszka od ponad 20 lat, w tym ponad dekadę w Teksasie. Jest także autorka podcastu „Śniadanie w Dallas”, a jej najnowszy projekt to książka o Teksasie pisana z perspektywy dziennikarki, emigrantki i jego miłośniczki.
Wybory połówkowe midterms zbliżają się milowymi krokami, tymczasem wyścig o fotel senatora jest dziś w Teksasie niebywale wyrównany. Sondaże pokazują, że różnica między demokratą Jamesem Talarico a republikaninem Kenem Paxtonem, były gubernatorem generalnym stanu, liczona jest tylko w pojedynczych punktach i mieści się w granicach błędu statystycznego. Znaczyłoby to, że w zadeklarowanym bastionie konserwatystów demokrata ma jak najbardziej realne szanse znów reprezentować Stan Samotnej Gwiazdy na Kapitolu, rzecz nie oglądana w tej części USA od ponad 30 lat temu.
Mamy do czynienia z jakąś aberracją? Ktoś tu się z kimś pozamieniał na głowy? Niewykluczone, ale rzecz najprawdopodobniej w tym, że i świat, i sami Amerykanie za mocno przyzwyczaili się patrzeć na Teksas przez specyficznie zabarwione okulary i przegapili moment, gdy przestały one oddawać prawdziwy obraz rzeczywistości? Teksas George’a W. Busha, ropy naftowej i rancz to już dzisiaj nie do końca ten sam stan, co Teksas z aglomeracjami Austin i Dallas pełnymi kolorów, sztuki, krzemowych startupów i przede wszystkim postępu oraz nowoczesności. Teksas, który posiada dziś najbardziej zróżnicowane etnicznie miasta w kraju i który dalej się różnicuje i zmienia na wszystkich frontach. Przez to choćby, że chętnie i tłumnie przeprowadzają się tutaj mieszkańcy z innych rejonów USA, w tym z Kalifornii i Nowego Jorku. Szukają niższych podatków, większego, a tańszego domu lub po prostu nowej przestrzeni do życia.
Z drugiej strony – i to powinno uspokoić miłośników Teksasu w wydaniu tradycyjnym, w kowbojkach i z koltem za paskiem – wiele z typowo teksańskich tradycji i obyczajów, które tworzą stereotyp mieszkańca stanu Samotnej Gwiazdy wciąż ma się wyśmienicie i nic nie wskazuje na to, że w najbliższym czasie odejdzie do lamusa. Pod powierzchnią politycznych wstrząsów codzienne życie toczy się bowiem dalej, zachowując swój specyficzny styl i rytm. Tworzą się nowe kontrasty, rustykalny Pas Biblijny zderza się z wielkomiejskością, a zabytkowe saloony z błyszczącymi od nowości osiedlami mieszkalnymi, które powstają w Teksasie w niebywałym, zaskakującym zwłaszcza dla Europejczyka, tempie. To jednak, zdaniem Ludmiły Mituły, tylko przydaje Teksasowi specyficznego uroku i charakteru. Tym za co kocha Teksas najbardziej jest jego oferta kulinarna oraz gościnność jego mieszkańców. Choć to nie ona wybrała Teksas, to Teksas wybrał ją ściągając tu do pracy jej męża, w jej oczach przy bliższym poznaniu ten zakątek Ameryki wyłącznie zyskuje.