Mentionsy Mentionsy
Bieganie.pl
Bieganie.pl

Świąteczny Podcast Bieganie.pl

24.12.2022 ·1 godz 48 min

W tym szczególnym dla wszystkich czasie redakcja Bieganie.pl spotkała się aby przy wspólnym stole porozmawiać i podsumować to co działo się w 2022 roku z perspektywy portalu Bieganie.pl. O tym co wydarzyło się w biegowym świecie, o sportowych emocjach, o tym jak wygląda praca naszego portalu i jakie są plany na 2023 rok, co najlepiej i co najgorzej wspomina nasza redakcja? Jak to bywa przy wigilijnym stole, nie odbyło się bez sprzeczek. Zapraszamy do wysłuchania naszej świątecznej rozmowy, w której udział wzięli: - Karolina Obstój - Artur Kozłowski - Adam Kszczot - Bartłomiej Falkowski - Henryk Szost - Łukasz Telejko - Maciej Kurzajewski - Mikołaj Raczyński Wszystkim naszym słuchaczom i czytelnikom składamy życzenia: Wesołych i pogodnych świąt Bożego Narodzenia! 

Ho, ho, ho! Właściwie tak powinniśmy rozpoczynać wszystkie spotkania z Wami po 1 grudnia, ale zostawiliśmy sobie to powitanie na specjalne wydanie podcastu. Zaraz ustalimy, jaki jest jego tytuł, natomiast okazja jest niewątpliwa, bo to Wigilia Bożego Narodzenia, dzień jeden, niepowtarzalny. taki dzień w roku i bardzo nam jest miło, że Bieganie.pl może spotkać się ze swoimi widzami, czytelnikami i całą rzeszą fanów tego najstarszego, największego i najlepiej opisującego zjawisko biegania w Polsce portalu o bieganiu. Ja się nazywam Maciej Kurzajewski, mam przyjemność prowadzić z profesorem Adamem Krzczotem podcast W Rytmie Biegania. Myślę, że przez aklamację zatwierdzimy tytuł tego podcastu wrytmiebieganie.pl Dziękuję bardzo, świetnie, że się zgadzacie.

z podstawą i małż leciał. Boże drogi. Nie, nie, nie. Naprawdę, jak to młode pokolenie. Tak, tak, tak. Wiesz, widzisz tą siwiznę na moich włosach i już wiesz, kpij ze mnie. Po co to robimy, to myślę, że wszyscy mamy tego świadomość, ale dobrze, że o tym powiedziałeś i ja zapytałem, dla kogo to robimy, dlatego, że cały czas gdzieś tam poszukujemy tutaj balansu. Balansu w dotarciu do naszego widza, słuchacza i czytelnika, ale też balansu w tym, Do jakiej grupy powinniśmy się nastawiać, że docieramy? Czy do tych, którzy są na początku swojej drogi, do tych, którzy zawsze albo przez długi czas będą traktować bieganie jako coś amatorskiego, coś, co jest przede wszystkim przyjemnością? Czy jak duża jest grupa tych, którzy wymagają bardzo konkretnego, profesjonalnego treningu, który wzniesie ich ponad poziomy, wydawałoby się dla nich, ale też dla otoczenia, nieosiągalne?

Ale serio, biegł sobie chłopak w koszulce jakiejś piłkarskiej. Myślę, że w Polsce, no poza tym, że za granicą jest masowość, u nas jest złe postrzeganie wyniku i ludzie myślą, że 2,30 to jest Bóg wie jakie bieganie i Bóg wie co trzeba robić. Ale to wystarczy trenować. I wydaje mi się, że w takiej Wielkiej Brytanii, no tam wychodzi 40 osób na trening. Pan z brzuszkiem, który mnie też w armach wyprzedzał na pewno, jeszcze był łysy taki, on pamiętał te wszystkie skoki, narciarskie. Łysy, łysy, dobrze, bo miał lepszą opułowość. Przed Erą Małysza. I on widzi, że kolega biega 2,20 czy 2,15 i to wcale nie jest jakiś wynik. No a u nas, a propos, że jesteśmy biegowymi dziadami... No to Henryk, Ty powiedziałeś, że 2.10 w tym roku to był słaby wynik na polskim maratonie.

Trzeba by było szefa Bogu zaprosić. Myślę, że tutaj by była bardzo ciekawa wymiana. No bo twierdzę, tak... Powiem Wam szczerze, tak na szybko, pamiętam jak ja zaczynałem biegać, nie wiem w sumie czym to jest spowodowane, czy brakiem przyciągnięcia tych młodszych ludzi do tego, żeby biegali właśnie te biegi dłuższe od 5 powyżej. Jak ja zaczynałem biegać i jeździłem na swoje pierwsze zgrupowania do Międzyzdrojów, a wtedy szefem szkolenia był Bogdan Mamiński, trenował mnie również niejaki trener pan Robert Leszczyński przez jakiś czas znany. Świetny trener. To powiem Wam, że ilość tych zawodników była bardzo duża.

Trzeba uważać. Ja pamiętam, Artur, razem taki jeden nasz wspólny pobyt. Nie bój się. Nasz wspólny pobyt, jak przygotowywaliśmy się do Frankfurtu do maratonu. Tam wtedy pobiegłem chyba 2.10.02 i już było tak mocno deszczowo. Słuchajcie, to był październik, jakoś połowa października. że wszystkie treningi robiliśmy na bieżni, dlatego że przelało nas chyba 5 dni pod rząd i już później nie było opcji, żeby po południu wychodzić, bo alimy się o zdrowie. A gdzie się osiekowałeś do rekordu Polski? Bo rekord Polski to był luty albo marzec, prawda? Albo... Boże... Albo Kerki, tak, w Stanach. Także też pierwszy śnieg tam taki złapałem. Na szczęście tam śnieżek był taki, że... w jeden dzień spadało 10 cm, na drugi dzień już go nie było i ten śnieg był dość specyficzny, taki ala piankowaty, więc dotknęły mnie przymrozki, ale... Już wtedy były buty na specjalnie podwyższonych podeszwach, tylko ta pianka troszkę... Tylko ta pianka nie ta.

Pokazano wszystkie 5 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.