”NOCE W KASYNIE SĄ NIEBEZPIECZNE, MOŻNA PRZEGRAĆ WSZYSTKO" BYŁA KRUPIERKA O TAJEMNICACH KASYNA
Czwarty odcinek drugiego sezonu podcastu "Bez Tajemnic" w którym rozmawiałem z Anią, która jest byłą krupierką. Pamiętajcie, że podcasty możecie odsłuchać również na YouTube.
Bez tajemnic. Podcast. Sezon drugi. Dymitr Błaszczyk. Zapraszam. Ania. Marketingowiec, miłośniczka samotnych podróży. Była Krupierka. Dzień dobry. Dzień dobry. Aniu, zazwyczaj zaczynamy tak, że pytanie, które jako pierwsze kieruję do mojego gościa, jest długie, rozbudowane, żeby troszkę nakreślić nam plan, o czym będziemy rozmawiali. Ale nie. Dzisiaj zrobimy inaczej, dzisiaj zrobimy bardzo taką lapidarną wersję. Ile, jak myślisz, pieniędzy przewinęło się przez twoje dłonie? Myślę, że można to liczyć w dziesiątkach milionów złotych.
Dziesiątki miliony złotych. No to jak na młodą osobę, to trochę tego miałaś. Trochę tak. No dobrze. Ale i tak nie były moje te pieniądze, także... No wiem, wiem, ale no sam fakt jakby obcowania z tym, to... A właśnie. Czy jako była Krupierka nabrałaś trochę innego stosunku do pieniędzy? Tak. I ja mam chyba takie bardziej... Jak by to powiedzieć? Lajtowe podejście. Tak. I to też nie jest dobre. Nie, nie, nie, nie. Wydaje mi się, że w ogóle teraz ty jako osoba, jak miałaś tyle pieniędzy w dłoniach, to może ci się wydawać, że takie 100 złotych, patrząc po tym, że okej, to nie było twoje. Ale pomimo tego inaczej człowiek na to patrzy.
Tak, zdecydowanie. O, dobrze. To w takim razie, Powiedz nam wszystkim, jak to wygląda, aby móc mówić o sobie Krupier? Czy to potrzeba zdać egzamin państwowy, czy po prostu wysyłasz zwykłą CV-kę do kasyna? Jak to się dzieje? Czy musi być może po jakichś studiach matematycznych? No bo jednak matematyka jest rzeczą, No jakby nie było chyba dosyć istotną w Kasynie. Jak to wygląda? Dosyć istotną. A ja akurat byłam wtedy tuż po skończeniu liceum i nie zdałam z matematyki. Nie zostałam dopuszczona do matury z matematyki. To dobre zrządzenie losu. Tak. Po czym poszłam do pracy, gdzie liczyłam 10 godzin dziennie.
Od razu ci to powiedzieli? Tak. Bo pani dyrektor tam przedstawiła, jak wygląda praca recepcjonistki. I potem też wspomniała, że niedługo zaczyna się ten kurs krupierski. Oni też wtedy potrzebowali krupierów, bo to kasyno się dopiero co otworzyło. Dlatego też tych kursów wtedy było całkiem sporo. Okej. I tak się zaczęła twoja przygoda. Tak. I ile taki kurs trwa? W moim przypadku było to 6 tygodni, to jest dosyć długo jak na kurs, bo z rozmów z moimi kolegami i koleżankami wiem, że ich kurs potrafił trwać 2 dni, 5 dni. Tak jak na jakiegoś tutaj high level krupiera.
Tak, tak. Ale no myślę, że ja wyszłam już do pracy z graczami bardziej przygotowana i wydaje mi się, że troszkę mniej zestresowana. Bo myślę, że ja bym się zalała potem, gdybym po dwóch dniach Kursu miała wyjść na salę. Myślę, że nie dałabym rady. Czyli powiedzmy sobie szczerze, długo to trwało, ale czy pomimo tego, że tak długo trwał ten kurs, to w momencie, kiedy miałaś pierwsze wejście do kasyna, jako już krupierka, to czy w twojej głowie pojawił się hiperstres, mały stres, a tak w sumie to żaden stres.
Ja do tej pory pamiętam mój pierwszy dzień w kasynie jako grupierka. I moja pierwsza gra to był poker. Pierwsza w ogóle jako krupierka z graczem. Przyszłam, pamiętam, wtedy na dziewiątą do pracy, na dziewiątą rano. No wiadomo, to była dziewiąta, środek tygodnia, więc tych ludzi nie było za dużo. Jakoś dużo, tak? Tak. Głównie byli to jacyś gracze na automatach, ale był też jeden pan na pokerze. Pamiętam, że... Ja to pamiętam jak dziś. A mimo to, żeby to było 5 lat temu, 6 lat temu, jakoś tak.
Myślę, że po tym półtora roku pracy już trochę moja głowa się zahartowała. Też nauczyłam się niektóre rzeczy wpuszczać jednym uchem, wypuszczać drugim, bo wiadomo też nie każdy jest mile nastawiony do krupiera, chociaż ja nie miałam aż takich mocnych No, wiadomo, osiemnastolatka, jeszcze nie miałam tyle tatuaży. Zawsze byłam taka uśmiechnięta, jak wychodziłam na salę, mimo że jak schodziłam już z... Schodziłam na przerwę, to było, o Boże, dramat.
I on zgłosił się do menadżera kasyna I właśnie opowieść o tej sytuacji i na kamerach właśnie wyszło, wyszły te wszystkie, te wszystkie cyferki, można było to odzyskać. I dzięki temu też można było mu wypłacić pieniądze. No to dobrej jakości sprzęt. Tak. Jakby nie było, skoro z takiej odległości, jeszcze na takim malutkim paragoniku, no to okej. Jakbyś miała powiedzieć, jeszcze z takich lżejszych rzeczy, jest więcej krupierek czy krupierów, Wydaje mi się, że jest lekka przewaga krupierów. Krupierów? Tak. I są to młodzi mężczyźni?
Trochę starsi? Kto się para tym zawodem tak naprawdę? Bo gdzieś się ujęło i nawet na filmach widać, że to są chyba młodzi ludzie. Nie ma jakichś takich starszych. No są, są ludzie, którzy już pracują w kasynie po, wiesz, dwadzieścia lat na przykład. Także tu jakby to nie ma reguły, bo ktoś po prostu może kochać tę pracę tak bardzo, że wiesz, cały czas jest w tym, w tym kasynie i jakby pnie się po jakichś tam szczeblach kariery, typu właśnie z Krupiera staje się inspektorem, potem można przejść na Kierownika sali i na końcu na menadżera kasyna. No i potem ewentualnie na dyrektora kasyna.
Ale to nie jest reguła, że tylko młodzi pracują jako krupierze. A czy ty, jak tam pracowałaś, to obligatoryjne było to, aby znać języki obce? Nie. Nie, nie trzeba. Nie. No wiadomo, jak na ruletce wypadło 36, to... Warto by było powiedzieć po angielsku 36. Ale to nie było tak, że miałam jakiś egzamin z angielskiego, czy jakieś odpytywanie z angielskiego. Raczej wszyscy mieli takie podejście, że to już jest na tyle proste, że jakby nie trzeba się tego uczyć. Czyli ad vocem tego, co powiedziałeś, że rzeczywiście praca jako krupier i w ogóle angaż do kasyna nie jest niczym skomplikowanym.
Także myślę, że też dużo ludzi tak ma, że w ogóle nie myślą na ten temat, żeby pracować w kasynie. A jaki jest dress code w kasynie? No bo oglądając amerykańskie filmy, no to człowiek po prostu czasami może pójść po prostu na to, żeby pooglądać, nie mówię o żetonach, nie mówię o symbolice pieniędzy, tylko po prostu pooglądać krupierki, jak one są ubrane. No bo krupierzy to zazwyczaj biała koszula lub marynarka, ciemne czarne garniturowe spodnie. Jak wygląda? U nas był... Nietypowy dress code. To znaczy, faktycznie krupierzy mieli akurat czarne koszule, mieli marynarki takie czarne, ale mieli takie poliestrowe złoto z tyłu i czarne spodnie.
Krupierki natomiast miały... My się z koleżankami śmiałyśmy, że to wygląda jak materiał z takiego druciaka do mycia naczyń. Aha, wiem którego. Takiego srebrnego, tak? Tak, tak, tak. Tylko, że nasz był złoty. Nasze sukienki były złote. Ale no, to te sukienki nie były najpiękniejsze. Ale o pięknie to może nie będę dyskutował, bo zapewne w tej konkurencji przegram jako mężczyzna, bo kobiety przecież, one zdecydowanie lepiej widzą, co jest ładne, a co brzydkie. Ale powiedz nam, jak to wyglądało od strony Takiej, nie wiem, czy to była bardzo krótka spódnica, czy tam sukienka, czy był duży dekolt, czy mały, czy odkryte ramiona.
No to wiadomo, też zależy od wzrostu krupierki, ale ja jestem dosyć wysoka i mi ta sukienka sięgała tak, no może 10 cm przed kolano. No to czyli krótka. No dosyć krótka, ale też bez przesady. Dekolt akurat był, tak był. I to obligatoryjnie, bo każda z krupierek miała taki sam strój. Tak. To było... Dostawało się dwie albo trzy sukienki właśnie od kasyna. I nie było innej możliwości, żeby coś innego założyć. Też obligatoryjne były rajstopy cieliste i szpilki. Tylko ja się wymigałam ze szpilek.
Bo pół roku po zaczęciu pracy Zerwałam sobie więzadło, więc miesiąc byłam na zwolnieniu i po powrocie dostałam po prostu zakaz od ortopedy. Więc ja mogłam sobie chodzić w balerinach. Na szczęście. Okej. Bo wiesz, jednak 10 godzin na nogach w szpilkach to jest hard. Coś o tym nie wiem. A powiedz mi, bo rozumiem, że obuwie sportowe nie wchodziło w grę. Nie, absolutnie. Absolutnie. Okej. Nie, no tak, tak, no bo to jest miejsce jednak. Tak, bo krupierzy też mieli mieć takie eleganckie obuwie czarne, nie? No, no, no, tak myślę, że taki dosyć garniturowy, elegancki, elegancki, elegancki strój. Natomiast ludzie, którzy wchodzą do kasyna, u nich kompletnie nie liczy się jak wyglądają, prawda?
Mianowicie po prostu patrzenie sobie w karty między graczami. Bo oni też w ten sposób liczą karty i po prostu też z rachunku prawdopodobieństwa wnioskują, co ja mam w kartach jako krupier. I wtedy wiedzą jak obstawiać, czy jest prawdopodobieństwo, że ja mam jakąś wysoką parę, czy dwie pary, czy cokolwiek. I czy po prostu opłaca im się grać. Albo też na przykład, jeżeli szukają jakiejś danej jednej karty do na przykład dwóch par, Do trójki, do...
To były takie właśnie... Leciutkie. Tak, leciutkie. Czy to było do 25? Boż, już nie pamiętam. Tu już tyle lat minęło, że... Ale to jest ogólnie do 100 złotych. Tak. Za wejście. Tak. Znaczy, to też zależy, ile gracz chce mieć żetonów, nie? Mhm. Bo w kasynie też są dwa typy żetonów. Żetony kolorowe, dostępne tylko na ruletce i wymieniasz sobie... Akurat u nas była taka możliwość, żeby wymienić pieniądze na żetony przy stole. Ale wiem, że też w niektórych kasynach trzeba iść najpierw do kasy, wymienić gotówkę na żeton np. 100 zł i z tym żetonem 100 zł idziesz do krupiera, żeby wymienił ci na te żetony kolorowe.
Jeżeli były trzy karty na stole, to już mogłeś obstawić razy trzy. Jak było już pięć kart, to... Aha, zwiększało się, ile było kart. Tak, tak, tak. Rozumiem. A największą kwotę, jaką ktoś obstawił i ty byłaś krupierką, to ile to było? Za ile ktoś wjechał? Wtedy jak jeszcze były limity do tysiąca, to właśnie było tysiąc na... Było tysiąc na pewno na numerze, ale też zdarzały się takie sytuacje, że trzeba było oddać graczowi pieniądze, bo postawił za dużo. Czyli jak już kulka wpadła, trzeba było policzyć Czy gracz nie postawił za dużo pieniędzy na jeden numer?
A powiedz mi, często właśnie kasyno nakłada zakazy na graczy? Raczej rzadko. Jest ciekawa kwestia samo zakazu, ale o tym zaraz. Ale jeżeli chodzi o zakazy, które nakłada kasyno, to to muszą być takie powtarzające się jakieś złe zachowania np. w stosunku do krupierów, Albo jakaś próba demolki. Ja czegoś takiego, takiej demolki nie widziałam nigdy na oczy, ale rozmawiałam z Z jedną chyba koleżanką, która kiedyś stała przy stole, przy którym nikt nie grał bodajże, no albo do pokera, albo do blackjacka i jeden gracz tak się zdenerwował, że podniósł ten stół i za nią był
Nie zamykacie kasyna, po prostu. No i oni znając konsekwencje, nie zamknęli mu tego kasyna, tylko było otwarte tylko dla niego. I tam albo dla jego kolegów, albo tylko dla niego, już nie pamiętam. I on sobie grał. I obstawił jakiś numer na ruletce, tak dosyć grubo. I nie wypadł ten numer. I wtedy pan Wyciągnął klamkę i powiedział, no nie wiem, powiedzmy, wypadło 26, a on obstawił na 28, że będzie, że wypadnie, nie? I on mówi do krupiera, wypadło 28.
Stawiaj ten taki, takie małe coś, co się stawia, jak kulka wpadnie, to jest z doli. Stawiaj dolkę na 28, nie? I wyobraź sobie, co musiał ten Krupier czuć, nie? No, ale to chyba, nie wiem... I oczywiście wtedy mu wypłacili za to 28, nie? Za to grube podstawione. No tak, ale to pewnie były czasy, już możemy się chyba domyślić i... No, w Polsce tylko były jedne czasy, kiedy mafia panowała i to były, podejrzewam, te czasy, no bo inne to na pewno nie. Ale to wiesz, to są... Ja wierzę, że to była prawda, ale jakby mnie tam nie było, tak?
Zostało to podarowane tobie. To ty masz ten ma piwek? Czy wy bierzecie to jako zbiorcza pula i nie wiem, jest to dzielone? U nas wyglądało to tak, że to było dzielone na wszystkich pracowników, włącznie z marketingiem, z recepcją, tylko to było dzielone na takie punkty napiwkowe i każdy miał tych punktów napiwkowych mniej albo więcej. U Krupierów przez pierwsze półtorej roku było to 5 punktów, Później zwiększało się to do 10. Inspektorzy tam mieli 12 albo 14. No i to też zależało od tego, ile tych napiwków w danym miesiącu się zbierze.
Którzy przychodzili właśnie z kawką, siadali przy stole, albo grali, albo nie i pytali się, co tam u nas. I tak sobie rozmawialiśmy, nie? Więc mieliśmy też, budowaliśmy relacje z tymi ludźmi. I to też było super, nie? Że oni też jakoś tam, nie wiem, pytali się o nasze jakieś tam życie prywatne. Oczywiście byli ludzie, którzy Którzy jakoś mniej się dzielili tym życiem. Mówię o Krupierach. A niektórzy tam więcej. Niektórzy gracze pokazywali w ogóle zdjęcia swoich dzieci. Aha, czyli eksponowali to wszystko. Tak, tak. Więc u nas była taka, myślę, że fajna atmosfera. Taka, że... No, chciało się wracać, nie?
Bo generalnie jak kelnerki czy krupierzy przychodzili do pracy, no to raczej im się pokazywało tak z daleka, że ej, patrz, to jest ważny gracz, to jest jakiś VIP, to jest ktoś tam. No ale jakby w tej sytuacji, no nikt jej nie pokazał, bo coś. No na pewno nie ze złej, wiesz, ze jakichś złych powórek. Oczywiście. No i nie wiedziała i przyszła i... Pan zamówił u niej jakieś danie i zapytał się, ile to będzie kosztować. Ja już widzę, że kolega obok prawie się dusi ze śmiechu, a ta dziewczyna mówi, że no dobrze, to zaraz sprawdzę, zaraz zadzwonię do tej restauracji, zamówię i przyjdę panu powiem, ile to kosztuje.
Tak, bo no to nie jest tak jak na filmach, bo ludzie się po prostu oglądali tych amerykańskich filmów i myślą, że to też działa jak w Polsce, a to nie jest ta skala przede wszystkim, jak za oceanem. No nie no, tam to myślę, że kurde, to już idą w dziesiątki milionów, jak nie w setki milionów dolarów, ile można stracić. Ciekawe, w ogóle nie doczytałem tego, zły jestem na siebie. Mogłbym to zobaczyć, ile najwięcej kto przegrał w kasynie Miednej Nocy z całego świata. Ciekaw jestem, jaka byłaby to, jaka byłaby to kwota, ale pewnie porażająca. Co byś powiedziała osobom, które chcą zacząć tę branżę, zostania krupierem?
A, wiem, dobra. Generalnie jeżeli chodzi o jakieś tam dogadywanie się z graczami poza kasynem, jakieś próby oszustw, w to musiało by być zaangażowane naprawdę sporo osób, nie? Bo nie dość, że ty jako krupier, gracz, jeszcze inspektor i osoby z kamer. No właśnie. Więc to już musiałby być niezły przekręt, żeby to wyszło. No i to musiała być chyba naprawdę duża dola do podziału, żeby to... No bo nikt nie będzie ryzykował za tysiąc złotych. No. A zdarzyły się czasami naloty policyjne albo jakieś komisji gier i zakładów? Inspekcje? Nie, tzn. kasyna regularnie są sprawdzane przez ministerstwa, bodajże finansów.
Pokazano pierwszych 25 dopasowań — doprecyzuj frazę, aby zawęzić wyniki. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Podstawowe pytania dotyczące pracy jako Krupierka i jej perspektywy.
Opis kursu krupiarskiego i pierwszej pracy jako Krupierka.
Opis pierwszej gry w kasynie i reakcje na stres.
Opis struktury kasyna, obowiązków Krupiera i relacji z inspektorem.
Angielski jako język pracy i dress code w kasynie.
Opis sposobów oszukiwania i zasad gry w kasynie.
Opis stawek i zasady napiwków w kasynie.
Rozmowa kontynuuje omówienie sytuacji dramatycznych w kasynie, takich jak poważne straty i problemy z uzależnieniem. Aniuta opowiada o sytuacjach, gdy gracze stracili duże kwoty i jak pracownicy kasyna reagowali na te sytuacje. Ponadto rozmowa przenosi się na regulacje kasyn i automatów, podkreślając, że nawet podczas nalotów, automaty są nielegalne, ale kontynuują swoją działalność.
Krupierka opowiada o regulacjach i zagrożeniach związanych z automatami w kasynie oraz o ryzyko uzależnienia.
Rozdziały i streszczenia generowane automatycznie. Pełna transkrypcja nie jest publikowana — wyszukaj frazę, aby zobaczyć dopasowane fragmenty.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Czwarty odcinek drugiego sezonu podcastu "Bez Tajemnic" w którym rozmawiałem z Anią, która jest byłą krupierką. Pamiętajcie, że podcasty możecie odsłuchać również na YouTube.