Bęc Radio: Plan dla dalekowzrocznej wspólnoty —> Jurga
Joanna Jurga w swojej najnowszej książce „Hotel Ziemia” proponuje wnikliwe spojrzenie na to, jak mieszkamy i jak kształtujemy nasze otoczenie. Projektantka przestrzeni i badaczka, znana z pracy nad poczuciem bezpieczeństwa i relacją ciała z otoczeniem, łączy w książce psychologię środowiskową, projektowanie i codzienne doświadczenia. Prowadzi nas od skali miasta — jego hałasu, zieleni, dostępności i wspólnotowości — po skalę domu, w którym światło, powietrze i materialność decydują o naszym dobrostanie. Jurga zachęca do traktowania Ziemi jak wspólnego „hotelu”, za który jesteśmy odpowiedzialni: gościmy w nim krótko, ale możemy zmieniać go na lepsze poprzez uważne decyzje i świadome projektowanie. To książka o tworzeniu przestrzeni bardziej empatycznych, etycznych i sprzyjających zdrowiu — indywidualnie i wspólnotowo. Z autorką rozmawialiśmy podczas jej dyżuru z autografem w Bęc Księgarni w Warszawie. Rozmawiała: Bogna Świątkowska, www.nn6t.pl Zamów książkę: https://sklep.beczmiana.pl/pl/p/Hotel-Ziemia.-Zyc-i-mieszkac-dobrze/9687 Fundacja Nowej Kultury Bęc Zmiana jest beneficjentką programu własnego Instytutu Książki „Certyfikat dla małych księgarni” 2025-2026
Bęc Radio prezentuje Moje wezwanie do wspólnot nie jest wezwaniem do tego, że budujemy nowy wspaniały świat, tylko jest wezwaniem do spotkania. Jest wezwaniem do wzięcia odpowiedzialności za przestrzenie, w której funkcjonujemy i za inne istoty żywe, którym zabraliśmy na przykład siedliska. Joanna Jurga, podobno doktor. Jesteś autorką dwóch książek, które powinny stać na półce każdej osoby. która na poważnie bierze do siebie informacje dotyczące tego, że nasz dobrostan jednak jest związany z pewną odpowiedzialnością.
Szałas na hałas teraz ma siostrę bądź też brata Hotel Ziemia. To jest piękny tytuł, który mnie kieruje w stronę Buckminster Fullera i jego idei Ziemi jako statku kosmicznego. Kosmiczna Ziemia. Ja bardzo lubię ten punkt widzenia i też mając tą jedną nogę w branży kosmicznej, myślę jednak o Ziemi jako o bardzo delikatnym ekosystemie, który jest unikalny na skalę wiedzy, którą posiadamy jako gatunek i wymaga specjalnej opieki, którą my mamy głęboko w nosie. No właśnie. I ta Twoja książka, ta nowa książka, Hotel Ziemia, w piękny i bardzo ciekawy sposób, bo Ty wybierasz dzięki swojemu takiej podbudowie badawczej, naukowej,
Wybierasz ciekawe kierunki, z których chcesz zaatakować naszą wyobraźnię po to, żebyśmy rzeczywiście od Ciebie tę wiedzę przyjęli. W naszej rozmowie oczywiście nie damy rady omówić całej książki i chciałabym, żebyśmy się skupiły na dwóch wątkach. Pierwszym jest czas. Czy rzeczywiście mamy tak mało czasu? Znaczy wiesz co, czas jest bardzo policzalny, ale z drugiej strony w kontekście naszego myślenia w trójwymiarze i mózgu, który posiadamy jest bardzo ograniczony. No bo jeżeli pomyślimy o tym, że nasz Układ Słoneczny, a właściwie wszechświat, który rozumiemy w sposób jaki rozumiemy Anno Domini 2026 ma 14,5 miliarda lat, to nam to nic nie mówi. No bo co czwarty z nas w tej chwili dożyje setki. No gdzie sto, gdzie czternaście i pół miliarda, a ile to zer?
Tutaj muszę powiedzieć, że ja ostatnio brałam nawet udział w takiej rozmowie na temat wspólnoty i byłam takim czynnikiem kwestionującym. Jest z nią dużo problemów. To jest taka figura, do której my tęsknimy, ale to jest naprawdę coś, co mnie bardzo interesuje, dlatego że płytkie wspólnoty, one takie zawiązywane czasowo, właściwie interwencyjnie, one działają bardzo dobrze, ale to pragnienie wspólnotowości, które wiąże na dłużej i które jest głębiej osadzone, Ono ciągle wiąże się z jakimiś takimi nieudanymi próbami, rozczarowaniami, czymś co potrzebuje takich książek jak twoja.
Twoja książka jest strofowaniem ludzi, którzy nie wytwarzają wystarczająco dobrej wspólnoty. No tak, ale wiesz co, ja mam wrażenie, że to jest takie marzenie o idealnym ciele z okładki Playboya, która przeszła przez ręce grafika z Photoshopem. W sensie, jak myślimy o wspólnocie, to widzimy taki idealny kibuc lat 50. czy 60. Tam się wszystko, wszyscy byli młodzi, wszyscy wyparli się religii, wojna się skończyła i teraz robimy wspólne dobro. Tak jakby wiemy gdzie jesteśmy. Wiemy też, że kibuce tak jakby zajmowały tereny, które należały do kogoś innego i to dobra było bardzo takie kwestionowalne. I teraz jest szczególnie kwestionowalne, ale to jest dla mnie ładny obrazek tej fantazji. W sensie my mamy taki mokry sen, że tak jak możemy się naciągnąć i być wiecznie młodzi co do prowadzenia takich szał, tak mamy też taki sen, że możemy stworzyć rzeczy perfekcyjne.
Do życia w jednym budynku, do jakiejś pasji. Do szerzenia kultury, do miłości, do książek i my się mamy prawo nie zgadzać. I to jest genialne, tylko że w kulturze, w której umarła komunikacja, ta niezgoda zaczyna być elementem wezwania do wojny, zamiast być elementem wezwania do okrągłego stołu i powiedzenia, okej, poznajmy się. A to może, wiesz, to wynika z tego, że jakieś takie nastąpiło zmieszanie bądź też nieporozumienie na linii wyczuwania naszej potrzeby słabych i silnych więzi społecznych, że tutaj chyba coś technologie spowodowały takiego, że coś to naturalnie przychodziło człowiekowi, wyczuwanie właściwie co jest czym, nagle okazało się, że jest kompletnie wywrócone na drugą stronę i oczekujemy np.
Bo ta opowieść, że wejdzie technologia i będziemy mieli więcej czasu, jest fantastyczną narracją, która jest w takiej książce 24 na 7 bardzo dobrze opowiedziana. Bardzo lubię tę książkę, ale to jest fantazja i ona się nigdy nie sprawdziła. Technologia spowodowała, że możemy robić więcej rzeczy, szybciej robić te rzeczy i jeszcze bardziej zaangażowała nas w bycie w świecie równoległym, jakim jest online, zabierając nas z tych realnych relacji. Które tak są trudne, bo czasami staniemy lewą nogą, czasami boli nas głowa, czasami mamy okres, a czasami jesteśmy głodni. I zamiast usiąść i spytać się jadłaś dzisiaj, to zjedz i porozmawiajmy. Ja się obrażam, bo Ty na mnie burknęłaś i nie odpowiedziałaś na moje serduszko, więc już nie chcę z Tobą rozmawiać. Więc moje wezwanie do wspólnot nie jest wezwaniem do tego, że zbudujemy nowy wspaniały świat i stworzymy odpowiedź na Huxleya, tylko jest wezwaniem do spotkania.
Więc mogę się empirycznie odnieść do doświadczenia bycia człowiekiem, no bo de facto średniej wielkości mieście, bo mówmy się, że Warszawa nie jest megamiastem. Wszystko, co się dzieje właśnie w obrębie naszego gatunku i tam, gdzie można te macki wsadzić i wyciągnąć z tego jakieś drogowskazy dla tych naszych pogubionych współplemieńców, wydają mi się super istotne, więc ja nie mam chyba na to prostej odpowiedzi. Ale to jest tak, że jak wiesz, przyszłam tutaj i zaczęłam przechodzić przez wszystkie półki, to natychmiast zaczęłam wyłapywać rzeczy, których jeszcze nie czytałam albo rzeczy, które są w danym momencie Będę robić taki digging, digging, digging, aż się dokopię, a potem właśnie potrzebuję, wiesz... To nie jest tajemnicą, że ja z tą książką chodziłam gdzieś w brzuchu i potem usiadłam i ją wyplułam w miesiąc.
Stoimy koło półek, na których naprawdę dużo świetnych książek, a jedną z nich jest twoja najnowsza publikacja, Hotel Ziemia. Piękna okładka. Powiedz mi jeszcze trochę o niej. Kto zaprojektował? Wiesz co, za okładką stoi Jasiek Kosik, zresztą syn pisarza Rafała Kosika, ponieważ jest to wydawnictwo rodzinne tak naprawdę. No i myśmy z Jaśkiem, który to też nie jest tajemnicą, przeszedł, był moim studentem w pewnym momencie w pandemii. No mieli trochę przebojów, w sensie musieliśmy się na pewno dotrzeć. Mój minimalizm chyba dojechał wszystkich w wydawnictwie, a z drugiej strony absolutnie moja jazda na to, że rzeczy muszą być tak tylne i papier musi mieć swoją gramaturę i tak dalej, więc udało nam się wypracować książkę, która naprawdę fajnie działa.
Jest to dzieło Janka, ma się świetnie, w sensie książka ma się świetnie, Janek nadal żyje, więc wyszliśmy z tego cało. To jest nadzór autorski, całościowy nadzór autorski. Myśmy do tego doszli, że praca z projektantem, który ma za sobą 14 lat edukacji projektowej, uczył o ileś lat na wydziałach projektowych, jest bardzo trudna, bo ja w pewnym momencie dostałam takiego maila z wydawnictwa, że pisarze jak oddają książki, to potem już nie wsadzają tam macek. Ja jestem ośmiornicą, mam bardzo dużo macek i potrafię zapytać się, wiesz, jaki jest panton czegoś tam, nie? I jaka jest gramatura papieru, więc myślę, że oni w pewnym momencie chcieli mnie wysłać na Marsa. Nie, na Wenus, bo tam nie jest możliwe życie oparte o węgiel, ale po czasie wszyscy się z tego śmiejemy, wyszliśmy z tego z żywi.
Podtytuł twojej książki to Żyć i Mieszkać Dobrze, a więc wszystkich tych, którzy lubią sobie pomyśleć o tym, jak żyć i mieszkać dobrze, ale w sposób Pogłębiony, pogłębiony do wielu rozdziałów rozpisanych, naprawdę świetną taką narracją, ale nie jest ona powierzchowna, tylko wręcz przeciwnie, piszesz tak mięsiście, dając naprawdę dużo, dużo, dużo wiedzy. Do wszystkich Was, którzy chcą poczytać, zanim zaczną się zabierać za urządzenie czegokolwiek, zapraszamy do naszej księgarni, gdzie książka Jo Jurgi jest i czeka. Jest i czeka. Dokładnie tak. Bardzo dziękuję. Ja również. Nagranie było możliwe dzięki temu, że Fundacja Nowej Kultury Będzmiana jest beneficjentką programu własnego Instytutu Książki – certyfikat dla małych księgarni.
Pokazano wszystkie 11 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.