BP #031 - Mucha Natręciucha
Autor: Krystyna GrysTytuł: Mucha natręciuchaCzyta: Wojciech StrózikLedwo brzask,ledwo świt,mucha jużprzez okno smyk.Zobaczyła śpiącą Zosię.Bzyczy na nią: Obudź no się!Zosia rączką ją odgania,ale z muchy kawał drania.Bzyczy głośno pod sufitemi się z Zosi śmieje przy tym.Siada potem tuż przy uszku.Szepce Zosi: Wstań leniuszku.Teraz Zosi nosek szmera.F-r-r-u! Odfruwa już przechera.O! Na stole zupa z mleka,to śniadanie Zosi czeka.Mucha wszystko pięknie myje:Trąbkę, oczka oraz szyję.I skrzydełka – jak należy,wszystkie brudy na talerzyk.Znów na figle ma ochotę,i wymyśla nową psotę.Ciągle fruwa, wściekle bzyka,niczym jakaś furia dzika.Zosia mówi zagniewana:-Denerwujesz mnie od rana,wykąpałaś się w mej zupie,zaraz ci twój grzbiecik złupię.Ale mucha jej nie słuchai przez okno smyk.-Słychać tylko bzyk.
Tytuł: Mucha natręciucha
Czyta: Wojciech Strózik
Ledwo brzask,
ledwo świt,
mucha już
przez okno smyk.
Zobaczyła śpiącą Zosię.
Bzyczy na nią: Obudź no się!
Zosia rączką ją odgania,
ale z muchy kawał drania.
Bzyczy głośno pod sufitem
i się z Zosi śmieje przy tym.
Siada potem tuż przy uszku.
Szepce Zosi: Wstań leniuszku.
Teraz Zosi nosek szmera.
F-r-r-u! Odfruwa już przechera.
O! Na stole zupa z mleka,
to śniadanie Zosi czeka.
Mucha wszystko pięknie myje:
Trąbkę, oczka oraz szyję.
I skrzydełka – jak należy,
wszystkie brudy na talerzyk.
Znów na figle ma ochotę,
i wymyśla nową psotę.
Ciągle fruwa, wściekle bzyka,
niczym jakaś furia dzika.
Zosia mówi zagniewana:
-Denerwujesz mnie od rana,
wykąpałaś się w mej zupie,
zaraz ci twój grzbiecik złupię.
Ale mucha
jej nie słucha
i przez okno smyk.
-Słychać tylko bzyk.