Zrobiłem sobie trwałą i zapuściłem wąsa | Michał Czernecki
Zrobiłem sobie trwałą i zapuściłem wąsa | Michał Czernecki by Anywhere.pl
Po to je mam. One są prywatne czy filmowe? One są prywatne, nie są demontowalne, że się tak wyrażę, i one mają swój początek w projekcie takim jednym. A możesz powiedzieć jakim, czy nie? Tak. No to powiedz. Ma ten projekt tytuł Algorytm Miłości i tam prowadzący Tomasz właśnie tak wygląda. Włosy ma jeszcze takie spektakularnie pokręcone, bo robiliśmy trwałą. Pierwszy raz w życiu robiłem trwałą. Śmierdzi to niemożliwie, ale rzeczywiście efekt jest trwały. Trwały, skoro trwała, kiedyś się mówiło trwała ondulacja. Trwałą ondulacja i rzeczywiście taką miałem. Teraz podobno robi się ją troszkę inaczej, krócej to trwa. Miało mniej śmierdzieć, ale okazało się, że to jest mit.
Przepraszam, czy siedziałeś z taką wielką suszarką na głowie? Nie, właśnie to jest ta różnica, że nie, że te utrwalacze są teraz tam chemiczne i to trwa około 40 minut na mnie robione. No i rzeczywiście jak zrobiliśmy ją w lutym, To dwa tygodnie temu ściąłem włosy na krócej i to pierwszy raz, kiedy ubyło mi tych loków. I one były absolutnie odtwarzalne, mycie, niemycie, wszystko. To prawda, aczkolwiek teraz masz ten kaszkiet, bo nie chciałeś pokazać, jak wyglądają włosy potrwałe. Ponieważ próbowaliśmy zrobić trwałą ondulację, ponieważ mojej żonie bardzo się podoba i wąs, i ondulacja trwała, w związku z tym zostaną ze mną na dłużej, ale zrobiliśmy wszystko według sztuki, tylko trochę za krótko, o te 10 minut i nie pokręciły się tak, jak powinny. Przepraszam bardzo, robiliście w domu? Nie, nie, u fryzjera oczywiście ze wszystkimi, że tak powiem, prawidłami sztuki zgodnie, tylko za krótko.
Tak. I jest to parodia na wszystkie tego rodzaju reality show. Nie pamiętam jak się nazywały. Love Island. Wszystkie one mieszczą się w woreczku z napisem bikini reality, tak mi się wydaje. Bardzo mi się podoba jak zapowiadasz i mówisz, że jedna willa, dwanaście basenów. Tak, i 8 tysięcy kamer. Z tym się wiąże akurat śmieszna anegdota, bo napisał mi ten tekst Łukasz Sychowicz, czyli nasz head writer, czyli główny scenarzysta i on się pomylił, ponieważ napisał tam, no że właśnie 8 tysięcy kamer i tak dalej, 12 milionów tam coś i tam miało być oczywiście zmyślam te liczby, ale on napisał oczywiście zmylam te liczby, a
Ja, jako że jestem aktorem, czyli ten intelekt jest mi potrzebny, ale nie niezbędny, pomyślałem, że to jest taka gra słów, że to jest takie zabawne wtrącenie. I jak już to nagraliśmy do Making of, który można obejrzeć sobie gdzieś tam, pewnie jeszcze hula, Zapytałem, Łukasz, a tam zabawne to wymyśliłeś takie, że zamiast zmyślam, zmylam. Nie wymyśliłem nic takiego. Jak tam powinno być zmyślam? Aha, no to poszło, zmylam. A, no to może śmiesznie i coś. Słuchaj, no wyszło śmiesznie, a... Więc to nie najlepiej o mnie świadczy, może, natomiast... Nie bardzo dobrze to dobrze świadczy o tobie, że jesteś aktorem, co masz napisane, to ty zagrasz. Zdyscyplinowanym. Prawda? Zdyscyplinowany jesteś. Nie, że tam... I lojalnym wobec scenarzystów. Otóż to. I to już tylko Łukasz...
Dziękuję. To wiemy wszyscy, natomiast tak się zastanawiam, czy to też ta forma, ten algorytm miłości, czyli ten pastisz, występowałeś wcześniej w kabaretach, więc z tą formą też masz do czynienia, no ale jednak było to coś nowego. Czy ty się w tym jakby pływałeś jak ryba w wodzie? Czy to jeszcze była jakaś nowa nauka dla ciebie? Pytając zupełnie serio. No, musieliśmy się wszyscy nauczyć, czy też odkryć, jaki sposób realizacji, bo nigdy wcześniej nikt z nas czegoś takiego nie robił, jak ten sposób realizacji dostosować do naszych zamierzeń, do tego, co chcemy osiągnąć. A chcieliśmy osiągnąć To, żeby nie być kopią tych programów, bo to cały czas takie zagrożenie nad nami wisiało, że będziemy tylko kopią i to nieudolną, ponieważ jesteśmy aktorami, którzy mają napisane teksty i to nie ma tam współczynnika improwizacji czy też pseudonaturalności, który w tych programach jest solą ich właśnie.
Bo Paweł Witkowski nie jest najprzyjemniejszym człowiekiem i też trochę z Tobą był, bo jednak zanim wydarzy się to, co się wydarzy, bo nie będziemy Państwu spoilerować, choć serial był już też na playerze, ta część, no to jednak trochę z nim poprzebywałeś. Czy to było takie, wiesz, spotkanie wybitnych aktorów, kolegów, których miałeś dookoła i była w związku z tym przyjemność duża grania, bo przecież i wspaniała Wiktoria Gorodecka, z którą zrobiłeś potem kolejny projekt, i Adam Woronowicz, i Agata Kulesza, i tam się pojawił jeszcze potem Leszek Lichota, nie wiem, czy ty miałeś z nim sceny. Tak, tak, tak, graliśmy. Więc, no, takie spotkanie mistrzów, prawda? Dziękuję Ci, że mnie w ten poczet zaliczyłaś, bardzo miłe.
Tak, no i tam akurat wygłupialiśmy się do oporu. Myślę, że żeby równoważyć ten mrok, który nieuchronnie z tego scenariusza tam wypływa i nas tam, no nie zalał nas, właśnie dzięki temu, że mamy taki do tego stosunek, a wszyscy aktorzy, których wymieniłaś, aktorki, To są ludzie z olbrzymim dystansem do siebie i do tego zawodu, więc przyjemność. A jeszcze nad tym czuwał Bartek Konopka, który był dobrze przygotowany i całość, czy tę strukturę, którą my wypełniamy swoimi temperamentami i wyobraźniami, on tę strukturę nad nią czuwał, więc mogliśmy się po prostu dobrze bawić. A gdybym się zapytała o takie, nie wiem, podsumowanie, czy też coś takiego, co...
Jak ty myślisz, będąc i aktorem, i też odbiorcą, widzem, na czym polega fenomen tego serialu? Na czym polega fenomen Skazanej? No bo o jakimś fenomenie możemy mówić. Ilość odtworzeń, ilość widzów, którzy ten serial pokochali i którzy idą, podążają za bohaterami różnymi, nie tylko za Agatą Kuleszą, jest bardzo duży. Mogę tylko zgadywać właśnie z tego punktu widzenia widza. Myślę, że tu chodzi o precyzyjnie skonstruowany scenariusz, to znaczy on nie pozwala nam stracić uważności i czujności, że jak ją stracimy na chwilę, czyli na przykład pominiemy jeden z odcinków, Nie będziemy w stanie kontynuować oglądania, dopóki do niego nie wrócimy.
I myślisz, że to, że to jest temat więziennictwa nie miał na to jakiegokolwiek wpływu? Myślę, że Michał, dlatego mówiłem o tym już kilkukrotnie chyba też, dlatego nie chciałem się powtarzać, ale powiem powtórnie, że jest coś takiego, że więziennictwo, czy te zakłady karne dla mężczyzn, ten temat był szerzej eksplorowany, dalej jest. Natomiast, że tak powiem, zakłady karne dla kobiet i sytuacja kobiet w zamknięciu jest tematem, który nie doczekał się jeszcze należytej ekranizacji, wydaje mi się. No i właśnie się doczekał. Oczywiście tam było Orange is the New Black na przykład, ale tam zupełnie inna była konwencja tego. Nie wiadomo do końca, ja do tej pory chyba nie potrafiłbym określić, czy to w komediową stronę szło, czy to było na poważnie, że tak coś pomiędzy.
My jesteśmy jednoznacznie kinem noir, mrocznym i rasowo-kryminalnym. Czy ludzie reagują na twojego Pawła Witkowskiego na ulicy? Na szczęście nie. Za mało jest obecny, bo wiesz, ludzie jednak reagują. No ja myślę, że to nie jest aż tak spektakularna ta postać. Ona jednak jest szczególnie, no w pierwszym może tak w sezonie, natomiast w drugim i trzecim to jest postać w jakiś sposób jednak funkcyjna. Ona uzupełnia, pcha trochę ten, jest antagonistą, który staje się sojusznikiem, no i że to takie jest, taką ma funkcję, natomiast tam spektakularnie dużych rzeczy czy takich fajerwerków do zagrania nie miałem. I dobrze, no bo wydaje mi się, że to
W związku z tym się nią niejako pomija, poza tym nie jest to osoba, czy też taki charakter, który chcielibyśmy bliżej poznawać, bo to jest człowiek w dużej mierze odrażający, jak te okulary. Zastanawiam się, kto jest bardziej odrażający, czy Witkowski, czy to okulary, ale on jest na poważnie. Jest to człowiek utopiony w mroku po uszy i to jest człowiek pozbawiony zasad wszelkich i ciężko byłoby go w jakiś sposób bronić. Chyba też nie o to chodzi w aktorstwie, żeby go za wszelką cenę bronić, choć jak ma twoją postać, to zawsze tam się dopatruje, a może on jest jednak dobry. Taki był pomysł, że ten rodzaj uroku, jego pewności siebie i takiej
No i to jest piękne, że cały czas ten serial jest rozwijany i że będzie jeszcze czwarta część, którą też już nakręcili i nie powiem, żeście nakręcili, to już w ogóle nie wiem kto, ale generalnie, że powstała czwarta część i też Państwo wkrótce będą mogli ją oglądać. Zostawiamy seriale. Oczywiście. Bo przecież ostatnio spotkaliśmy się w Twoim Wieliszewie. Tak. W trakcie wejścia do Dzień Dobry THN, gdzie Twoi wspaniali sąsiedzi, przyjaciele, krewni, znajomi Królika przyszli razem z Tobą nie po raz pierwszy czyścić czy też usuwać nieczystości i sprzątać ziemię. I to też twoja od początku inicjatywa, też twoja historia jest taka, zatoczyła trochę koło, że z mieszkania w domu w Będzinie przeprowadziłeś się do Warszawy i stwierdziłeś, że jednak nie chcesz tu, tylko że jednak chcesz ziemię oglądać piękną i zieloną.
To trwało 7 lat, zanim się udało ten dom doprowadzić do tego. Potem przeprowadziliśmy się do Warszawy, bo chcieliśmy, żeby nas nie rozłączało nic. Przez całe lata ty jeździłeś jak szalony. Tak, 15 lat takiej samotności. To się wpisuje w naszą rodzinę, nie tylko w związek. Zamieszkaliśmy w mieszkaniu dużym, jednak dużo większym, ale jednak to było tylko mieszkanie. I jak pomieszkaliśmy tam, a pandemia nas tam zaskoczyła, na dwa lata nas, no prawie wszystkich nas zamknęło to jakoś i pomyśleliśmy, że to po prostu jest dla nas nie do wytrzymania i musimy czegoś poszukać i znaleźliśmy w Wieliszewie. Tak naprawdę to jeden spacer, bo Tomek Krzemieński, który jest naszym sąsiadem, on nas zaprosił w kaskader, najwybitniejszy polski kaskader. Tak, ale oczywiście, taka jest prawda.
I tego samego dnia, naprawdę nic Państwu nie koloryzuje, ani Tobie, dostałem od Tomka SMS, znaczy MMS z takim radosnym uśmiechem i taka ciężarówka, że wylewają nam już fundamenty. Czyli, że to jest nieodwracalne, że już nie cofniemy tych pieniędzy. No i byliśmy przerażeni, ale jak sama wiesz, że pandemia tylko na początku wyszczerzyła z Ząbska, a potem się okazało, że pracowaliśmy właściwie jeszcze więcej. Otóż to, bo też inne formy i też otworzyła bardzo dużo możliwości i dla was aktorów także. Niektórych nie cofnęła, jak te wszystkie home office. Otóż to, niektórych nie cofnęła, niektórych nawet na tym zarobili, ale to nie o tym mamy mówić. Pobudowałeś ten dom? Nie ja. Pobudowaliście, no wiadomo, że nie ty tylko przyjechałeś, doglądałeś, ale czekaj, a takie urządzanie to ty czy Magda?
To raczej z tych, co potrafisz przejąć inicjatywę. Tak i lubię to, bo ja w działaniu odnajduję się lepiej. To ma związek też pewnie z tym, czym się zajmuję, że praca koncepcyjna nie jest moją mocną stroną, że nawet w przypadku scenariuszy, że ja wolę pracować na scenariuszu, który mam rozwinąć, niż stworzyć go od podstaw. No widzisz, czyli krążymy wokół tego samego tematu. Jednak aktor zdyscyplinowany, aktor wykonujący zadania, człowiek wygodujący zadania, przebijający, budujący dom. Jestem od działania. Od działania, po prostu. Od koncepcji są inni ludzie. Jasne. Na szczęście. Ale myślisz w tym działaniu, będę się przy tym upierać. Dlaczego zaczęliśmy mówić o tym w Jeliszewie? Dlatego, że tam jednak nie tylko okazało się, że pobudowałeś ten dom, odnalazłeś swoją ziemię, ale też chcesz czyścić tę ziemię i chcesz działać na rzecz tej gminy i to jest bardzo piękne, bo w tej kwestii spotkaliśmy się ostatnio i wtedy, że bierzesz tych ludzi, sprzątasz i dla mnie, szczerze powiedziawszy, to był szok, że my w ciągu, wy w ciągu, bo ja tylko to oglądałam, bo nie dałyśmy rękawiczek,
Nie, dużo mniej, połowę tego. Połowę jeszcze osób obserwujących. Ale czy to sprzątanie było powodem tego, żeby wrócić na te media społecznościowe? Nie, nie. Czy to się stało odwrotnie? Dlaczego w ogóle wróciłeś? Dlatego, że pewna mądra osoba powiedziała mi mądrą rzecz. Myślę, że ten argument jest zasadny. Powiedziała mi otóż to, że my aktorzy zawodowi musimy producentom i osobom, które zajmują się PR-em, czyli nie są producentami, ale w dużej mierze decydują o obsadach dużych projektów, my musimy im dać argumenty, bo inaczej aktorzy niezawodowi albo, że tak powiem, Celebryci, nie bójmy się tego słowa, zawiorą nam pracę po prostu, bo nikt nie będzie patrzył za jakiś czas, już się to zresztą w niektórych stacjach tak wydarza, że nikt nie patrzy na dorobek i na umiejętności, tylko na zasięgi.
I on wpada do wody, zanim butelka spadnie. Czyli jest plask do wody i dopiero butelka. I nie śmieć przykładem. Przedstawiłem to Pawłowi Kownackiemu, naszemu wójtowi. Powiedział, że fajne, tylko czy tej agresji musi być tyle? Więc się wycofaliśmy z tego. Oczywiście to pół żartem, pół serio. Nigdy nie mieliśmy planu, żeby nikogo likwidować, ani ten. Tylko, że z naszego wspólnego poczucia humoru zaczęliśmy snuć takie wizje, Jak zrobić filmik, który nie będzie mówił o tym wprost. Tak jak ta akcja, którą robiliśmy z Kazikiem Zbąskim nazywała się Mafia dla Psa. Przecież celem było zebranie 50 tysięcy złotych dla schroniska.
Gdybyśmy pokazywali psy z przetrąconymi łapami, zaropiałymi oczami, naturalną naszą Reakcją jest reakcja obronna, wyłączamy to natychmiast. Tak jak oczywiście w intymności naszej, że tak się wyrażę, obcowania z ekranem. Jeżeli widzisz chorujące na raka dziecko z łysą głową, myślisz o swoim dziecku natychmiast, nie chcesz na to patrzeć, usuniesz to. Taka jest prawda, smutna być może o nas. To jest bardzo smutna prawda, ale jest w tym dużo racji. Jest w tym racja. Tak, jeżeli my zwrócimy najpierw uwagę, mówiąc poniekąd, jakoś zapośredniczając ten temat, ale mówiąc o nim w jakiś sposób zabawny, a to nas przekieruje do zbiórki pieniędzy, na przykład na fotopułapki, bo taki mamy plan.
Oprócz tego, że działamy doraźnie, czyli sprzątamy to, co ktoś naśmiecił, to żeby jeszcze zabezpieczyć ten teren przed śmieciarzami takimi systemowymi. Mówię o tym, że ktoś właśnie przyjeżdża samochodem i coś tam wyrzuca. I to regularnie. Więc chcielibyśmy taką akcję zrobić i zrobimy ją i zabezpieczymy ten teren. Nigdy ci ludzie nie będą wiedzieli, czy te fotopułapki tam są, ile ich jest. Bo takiej informacji nie będzie. Będzie ich dużo, bo zamierzamy uzbierać sporo pieniędzy. A gmina, która z nami aktywnie współpracuje na ten temat, obiecał mi Paweł, że podwoi sumę naszej zbiórki. Słuchaj, ja tak zastanawiałam się, zapominając naszą rozmowę, mówiłam w mediach społecznościowych, że aktor, że konferansjer, że mistrz estrady i że społecznik.
I teraz ten społecznik absolutnie wysuwa mi się na… Na plan pierwszy. Bardzo mnie to cieszy. Mnie też. Jesteś wyczyszczony, piękny, patrzę na Cię w tej fioletowej koszuli, bardzo Cię dobrze w tej koszuli… Chciałbym powiedzieć, że znalazłem ją na wysypisku, ale to nieprawda. Nie, ta koszula jest absolutnie rewelacyjna, dopasowaliśmy do niej kolor naszej kuli. Wiem, dzięki twoim staraniom, dziękuję ci. Słuchaj tak, ale czy ty umiesz wróżyć na przykład z takiej kuli? Nie wiem, przyszłość byś wywróżył nam jakąś, nie? Wolałabym nie. Bo może się okazać, że potrafię wróżyć i że tam będzie coś, czego nie chcielibyśmy zobaczyć. A umiesz wróżyć? Nie wiem, wydaje mi się, że nie. Nie jest mi to potrzebne. Wydaje mi się, że ta rzeczywistość jest na tyle zajmująca, że takie skoki w przód i w tył, czyli jakąś historię daleko idącą albo w jakąś przyszłość, której jeszcze nie ma, no bo tego jeszcze nie ma, a tego już nie ma.
Pokazano wszystkie 20 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Michał Czernecki porusza temat trwałego wąsu i jego motywację do tego.
Rozmowa o projekcie Algorytm Miłości, w tym trwała ondulacja i jej efekty.
Czernecki opowiada o zdyscyplinowaniu się dla Algorytmu Miłości i porównuje to do innych form artystycznych.
Rozmowa o premierze Algorytmu Miłości i reakcjach na postać Pawła Witkowskiego.
Czernecki opowiada o serialu Skazana, jego fenomenie i aktorstwie.
Rozmowa o przeprowadzce do Wieliszewa i opowieści o mieszkaniu.
Rozdziały i streszczenia generowane automatycznie. Pełna transkrypcja nie jest publikowana — wyszukaj frazę, aby zobaczyć dopasowane fragmenty.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.