Mentionsy Mentionsy
Aneks Kryminalny
Aneks Kryminalny

Sprawa rodziny DePue

12.05.2026 ·34 min

Robiąc zakupy w sklepie TaniaKsiążka.pl poprzez ten link, możesz okazać wsparcie dla kanału: https://webep1.com/go/31a40d527e Powyższy link jest linkiem afiliacyjnym. Niewielki procent ze sprzedaży trafia do mnie. Wesprzyj mnie na Patronite: Spotify: https://open.spotify.com/show/00bR40E... Instagram: @agnyeshka kontakt: [email protected]źródła:https://1drv.ms/w/c/bac46d350fdf9f05/IQD7sC4t0-54SKKYPdOs4uDaAUg_OaPXYEZKNKTqoR8D6bQ?e=1fKTtHTa sprawa jest rozwiązana.

O dzisiejszej sprawie słyszałam już dawno temu, ale zdążyłam o niej zapomnieć. Lecz ostatnio przypomniałam sobie o niej, scrollując Instagrama, zobaczyłam pewnego mema na temat tej sprawy, którego udostępniłam i później rozmawiałam sobie z niektórymi z Was na ten temat. Generalnie w tym memie żart brał się z tego, że małżeństwo, sprawa małżeństwa, o którym tutaj mowa, Marilyn i Dennis DePue, mieli zdjęcie, portret zrobiony u fotografa, taki jaki ludzie często robili sobie w Stanach w latach osiemdziesiątych, taki bardzo typowy na niebieskim tle. w czym powinno nie być niczego nadzwyczajnego. Takie zdjęcia są dalej dosyć powszechne. No tylko, że to zdjęcie po prostu nie wyszło najlepiej. Rzeszcy zauważają, że oni oboje na tym zdjęciu wyglądają trochę strasznie.

Kolory są nie te, wyrazy ich twarzy są nie te. Dennis ma bladą, pociągłą, smutną twarz z podkrążonymi oczami. Wyglądają, można powiedzieć, trochę niepokojąco. Oczywiście każdy, nawet najpiękniejszy człowiek wychodzi czasem źle na zdjęciach. Z kilku innych ich zdjęć, jakie udało mi się znaleźć, oni wyglądają zupełnie przeciętnie. To po prostu to jedno zdjęcie wyszło, jak wyszło. Nie wiem, czemu fotograf tutaj nie próbował zrobić im kolejnego, lepszego zdjęcia, w zasadzie zasłużyli tutaj chyba na zwrot pieniędzy, no ale właśnie też m.in. z powodu tego zdjęcia, to zdjęcie stało się taką główną wizytówką tej sprawy, stało się jej częścią i właśnie nadaje jej takiej trochę upierności, można powiedzieć. Do tego, ponieważ niektóre wydarzenia z tej sprawy później zainspirowały pewien horror, o tym też zaraz, to jest to sprawa, o którą duszne podcasty na przykład często lubią opowiadać na Halloween, kojarzy się właśnie z czymś takim upiornym.

Mimo, że gdyby wyłączyć to zdjęcie i kilka innych, mniejszych, pobocznych elementów, Gdyby obrać tę sprawę z tych kilku, nie mogę powiedzieć upiększeń, tych kilku udziwnień, to wyłania się robi się z niej zwyczajna, smutna historia przemocy domowej i chyba też dosyć przeciętna. W takim sensie, że taką historię niestety słyszeliśmy już tysiące razy. To chyba tyle słowem wstępu. Dziś znów przenosimy się do Stanów Zjednoczonych, do stanu Michigan tak dokładniej. I cóż, tak jak zawsze, witam nas jeszcze w Anneksie. Usiądźcie sobie wygodnie, weźcie sobie jakieś piciu i zapraszam do dzisiejszej historii. A zacznijmy może od małżeństwa, wokół którego dzisiejsza historia się kręci. Marilyn i Denisa Depew, którzy poznali się gdzieś pod koniec lat 60., a pobrali w roku 1971, gdy ona miała lat 28, a on 26.

Najstarszą córkę Jennifer, Scotta i najmłodszą córkę Julie. Pod koniec lat osiemdziesiątych Mary Ann pracowała jako pedagog w okolicznym liceum, wcześniej pracowała również jako nauczycielka angielskiego, a Dennis był z zawodu rzeczoznawcą majątkowym. Niewiele też wiadomo o tym, w którym momencie w ich małżeństwie coś zaczęło się psuć. Ani co, dokładnie, ale w roku 1989 Merlin złożyła wniosek o rozwód. I mimo, że właśnie składając ten wniosek nie mówi otwarcie o żadnej przemocy czy przemocowych zachowaniach Denisa, tak to właśnie prawdopodobnie miało miejsce w ich domu. Wszędzie mowa o tym, że Merlin skarżyła się na, tutaj cytuję, Denis nie pozwala mi podejmować żadnych decyzji.

Jestem nieszczęśliwa i nasze małżeństwo od lat praktycznie już nie istnieje. Rozwód zostaje jej przyznany i Danny zdecyduje się wynająć mieszkanie i wyprowadzić z domu, mimo że nie jest z tego powodu szczęśliwy. Sąd przyznaje mu weekendowe wizyty z ich dziećmi co dwa tygodnie. Jednak on również będzie bywał w ich domu znacznie częściej, prawie codziennie, bo tak się składało, że na posesji obok ich domu mieli taki, powiedzmy, dom dla gości. dodatkowy mały domek, w którym on sobie zorganizował swoje biuro, z którego często pracował. Jako, że było mu to potrzebne do pracy, no to sąd zezwolił mu oczywiście do tego biura przyjeżdżać, więc zwykle i tak urzędował tam od poniedziałku do piątku, więc nawet jeżeli nie był w samym domu, to był tuż obok. Wszystkie źródła mówią o tym, że gdy rozwód zostaje sfinalizowany, Dennis zaczyna zachowywać się coraz dziwniej.

Nie podoba mu się to, że stracił kontrolę nad swoją rodziną. Próbuje ich odzyskać, ale robi to groźbami i dziwnym zachowaniem. Tak wolno mu było używać tego biura obok domu. Ale poza tym, poza tymi dniami, kiedy miał wyznaczone wizyty, miał dać... swojej byłej już żonie i dzieciom spokój i przestrzegać tych wyznaczonych wizyt, czego on jednak nie robił. Przychodził, wchodził dalej do tego domu jak do siebie, ignorując wszystkie ustalone zasady. Także Merlin i dzieci zaczynają się go zwyczajnie bać, jak powiedzą ich najbliżsi. Merlin nawet zmieniła zamki w ich domu, ale Dennis wciąż nalazł sposób, aby jakoś te zamki otworzyć i aby dostać do domu, często pod jej nieobecność. Kilka razy zdarzyło się, że Marilyn wróciła z pracy do domu i wystraszyła się, bo otworzyła drzwi, które były zamknięte na klucz, weszła do środka i znalazła Denisa siedzącego na kanapie w ciemnym pokoju przed telewizorem, jakby dalej był u siebie.

Nie ma zbyt wielu szczegółów, jeżeli chodzi o to, co jeszcze Denis robił, co tak dokładnie ich poróżniło i jak długo ten problem między nimi trwał, ale to całe jego dziwne zachowanie powoduje też, że ich nastoletnie dzieci nie chcą spędzać z nim czasu. Unikają tych jego narzuconych sądownie wizyt i często, jeżeli ojciec chce ich gdzieś zabrać, odmawiają. Jeżeli już mają się widzieć z ojcem, to chcą widzieć się z nim w domu. Denise zaczyna obwiniać o to wszystko Merlin, twierdzi, że ta obróciła dzieci przeciwko niemu, ale wszystko to, co wydarzy się później, wskazuje na to, że to prawdopodobnie on sam i jego zachowanie było problemem i jego dzieci słusznie wolały go unikać. No ale Denise wyraźnie nie mógł zaakceptować faktu, że to jego dziwaczne zachowanie, jego wybuchowość

są powodem, dla którego jego dzieci się go zwyczajnie boją. Łatwiej było obwiniać o to Merlin. Tak też dochodzimy do 15 kwietnia 1990 roku. To jest niedziela wielkanocna. Merlin i Dennis są już od prawie roku rozwiedzeni. Natomiast on dalej właśnie nachodzi ich w domu, ponieważ przyjeżdża do swojego pióra do pracy, widzą go dosyć często, prawie codziennie. I właśnie w tę niedzielę wielkanocną Denis przyjechał do domu, aby zabrać dzieci na jeden dzień do siebie. Bo to był właśnie jeden z tych dni, kiedy miał sądownie ustaloną wizytę. Ale dzieci odmawiają. Ich najmłodsza córka Julie zamyka się na klucz w pokoju i nie chce wyjść dalej. Również ich syn Scott mówi, że wolałby zostać w domu.

Nie chce nigdzie jechać ze swoim ojcem. Merlin, chcąc, aby wszystko przebiegło pokojowo, próbuje znaleźć tutaj jakieś rozwiązanie. Próbuje deeskalować sytuację, bo widzi, że Dennis zaczyna denerwować się coraz bardziej i krzyczeć na swoje dzieci. Powodują, że to jeszcze bardziej się go boją. Gdy Merlin próbuje stanąć pomiędzy swoim ojcem byłym mężem i synem i uspokoić ich, Dennis w odpowiedzi uderzył ją, po czym zepnął ją ze schodów, bo byli na piętrze domu. Ich dzieci zaczęły krzyczeć, a Dennis zbiegł za nią po schodach i zaczął ją dalej bić. To jest niestety tutaj, powinnam uprzedzić, dosyć przykry i szczegółowy opis przemocy domowej. Ich dzieci są świadkami tego wszystkiego. Dennis zaczyna bić Merlin, także ta zaczyna tracić przytomność.

Ich najstarsza córka Jennifer wybiegła z domu, aby pobiec do sąsiadów po pomoc. To wywołało też natychmiastową reakcję Denisa. Przestał bić Marilyn. Zamiast tego podniósł ją, udając teraz troskliwego męża, byłego męża i mówiąc dzieciom, że mama potrzebuje pomocy i musi zabrać ją do szpitala. Julie i Scott... Zapamiętali, jak wyprowadził, częściowo wyprowadził, a częściowo wyniósł Merlin z domu. Merlin, która była przytomna, ale wyraźnie zdezorientowana, patrzyła się na nich takim tępym wzrokiem i nie odpowiadała na ich wołania i pytania, jak się czuje. Dennis wsadził Merlin do swojego wana i odjechał z nią, zanim sąsiedzi zdążyli w ogóle zareagować. Wyzwali jednak policję, słysząc całą historię opowiedzianą przez ich dzieci.

Dennis powiedział, że zabiera ją do szpitala. Tego dnia jednak Marilyn nie została przyjęta do żadnego z okolicznych szpitali, a Dennis nie wrócił już nigdy do domu. Ślad po nim przepadł. I tego samego dnia, wieczorem, kilka godzin później, pewna para, Marie i Ray Thornton, jechali swoim samochodem. Byli na obrzeżach Clearwater. Jechali tak dokładniej drogą o nazwie Snow Perry Road. Wracali do domu. Gdy zauważyli, że na tej dosyć pustej drodze, no bo była niedziela, dodatkowo było święto, było późno, wyprzedził ich brązowy van, Chevrolet van, jedący z bardzo dużą prędkością. Także zwrócili na to uwagę. Marie nawet zapamiętała częściowo numer rejestracyjny, który zaczynał się na literki GZ.

Wracają tam, idą na tył budynku i dosyć prędko, wciśnięty do dziury, ale wcale nie jakoś dobrze ukryty, znajdują biały kot, jak się okazuje. Zwraśnie wciąż świeżą krwią na nim. Teraz patrząc z bliska mają pewność. To na pewno jest krew. To więc im wystarczyło, tak? Tu wciąż mogła być krew zwierzęca, mogła być krew tego mężczyzny, bo uległ jakiemuś wypadkowi, ale czuli, że było inaczej. Wnieśli się stamtąd jak najprędzej i pojechali prosto na policję. Na szczęście nic im się nie stało, bo Ray i Mary postawili się oczywiście w wielkim niebezpieczeństwie, chociaż możliwe, że jeszcze nie rozumieli wtedy w jak wielkim, bo jak się później okaże na policji, ten wane, jakiego opisali właśnie z takimi tablicami rejestracyjnymi, należał do nikogo innego jak Denisa Depew, który zniknął teraz razem ze swoją żoną, którą ciężko pobił.

Marilyn nie zginęła jednak od pobicia, a od jednego strzału w tył głowy. Wszystko wyglądało więc następująco. Dennis zabrał Merlin z domu i zastrzelił ją albo w samochodzie, patrząc po ilości krwi, jaką Mary i Jay widzieli na drzwiach, albo gdzieś indziej, możliwie w tym miejscu, gdzie została znaleziona. Porzucił jej ciało, nie zadał sobie trudu nawet, żeby ukryć je zbyt dobrze, po czym próbował pozbyć się dowodów. Z jednej strony w tym wszystkim, co robił, było trochę paniki, zakrwawione wnętrze samochodu, zostawił tak otwarte drzwi, tego samochodu, pokazując tę krew, ale z drugiej strony, dlaczego miał przy sobie broń? Tak, jesteśmy w Stanach Zjednoczonych, ludzie noszą przy sobie broń czasem, czy włożą ją w samochodzie, ale jeżeli prawdą jest to, co Marie i Ray widzieli, że on zdawał się zmieniać tablice rejestracyjne swojego samochodu,

To wygląda trochę tak, jakby częściowo jakieś jego akcje były zaplanowane. Jakby planował na przykład zamordować swoją byłą żonę, czy zrobić coś w tym rodzaju i uciec. Bardzo możliwe, że nie planował zrobić tego na przykład tamtego dnia, że do tego pobicia doszło w efekcie. Natomiast coś mi mówi, że on dokładnie wiedział, co robi i że planował już wcześniej zabić Merlyn. Po tym jednak Dennis przepadł. Ani nie zgłosił się sam na policję, nie wrócił do domu. Porzucił oczywiście pracę z dnia na dzień, porzucił całe swoje życie z dnia na dzień i przez długi czas nikomu nie uda się go znaleźć. Podejrzewano na początku, że on mógł potem pojechać gdzieś popełnić samobójstwo i możliwe, że kwestią czasu będzie, aż jego ciało zostanie gdzieś znalezione.

Natomiast okazało się, że było inaczej, bo w następnych tygodniach członkowie rodziny, ich bliscy, znajomi zaczęli otrzymywać listy od Denisa. Napisane nieskładnie i często od rzeczy. Nigdzie chyba nie opublikowano całej treści tych listów, ale są one często opisywane jako po prostu bełkot. I on w tych listach próbował wyjaśnić i usprawiedliwić morderstwo Merlin. Nawet obwijając niektórych z tych bliskich, o doprowadzenie do jej śmierci. Twierdził, że nakłaniając ją do rozwodu, wspierając ją w tym rozwodzie, przyczynili się do jej śmierci, że on nie miał wyboru. Listy były bez wątpliwości dziełem obłąkanego umysłu. Wszyscy ich bliscy później w następnych miesiącach żyli w strachu, bojąc się, że Dennis wróci, aby się na nich zemścić.

Każdy list przechodził z jakimś odstępem w czasie i były one nadawane w przeróżnych miejscach w Stanach. W Teksasie, Virginia, Oklahoma czy Iowa. Łącznie w ciągu kilku miesięcy Dennis wysłał ich aż 17. Przez cały ten czas pozostawał też nieuchwytny. Mimo, że potencjalnie nie miał ze sobą wiele poza... swoim samochodem, może jakąś ilością gotówki. Nikt raczej mu nie pomagał i Denis był sam. Listy jednak w końcu pod koniec tego roku, na początku roku 1991, przestały przychodzić. Bliscy rodziny trochę odetchnęli z ulgą, Cały czas bali się kolejnego kroku Denisa. Czy on wróci do Michigan? Czy ktoś z nich zobaczy go po prostu przed swoim domem? Czy zrobi komuś jeszcze krzywdę?

Czy może to koniec? Zaczęto podejrzewać, że Denis mógł odebrać sobie życie. Upłynął prawie rok od morderstwa Marilyn DePue. Wielu z was na pewno kojarzy kultową serię, jaką jest Unsolved Mysteries, która zaczęła wychodzić pod koniec lat osiemdziesiątych. Każdy odcinek przedstawiał nierozwiązane morderstwa, zaginięcia, zagadki. Ta seria zresztą została niedawno wznowiona. Na Netflixie wyszło kilka sezonów. Nie wiem, czy dalej wychodzi, czy już ją anulowano, ale ta nowa również miała bardzo dobre recenzje. Poruszała wiele naprawdę mniej znanych zagadkowych spraw, dosyć współczesnych. I jak w wielu podobnych programach, również w tym programie chodziło m.in. o to, aby opowiedzieć sprawy, które

W tym odcinku zresztą występują Ray i Mary Thornton, którzy opowiadają swoją historię. I tego samego wieczoru do swojego domu w Dallas w Teksasie wróciła z pracy kobieta, która mieszkała ze swoim chłopakiem, dosyć nowym chłopakiem, z którym była zaraz od kilku miesięcy, Hankiem Queenem. Ta kobieta chce być identyfikowana pod przybranym imieniem Mary. Historie, jak natknęli się na Denisa Depew. Mary zauważyła ze zdziwieniem, gdy zajechała pod dom, że van Chevrolet Hanka był zaparkowany przed domem na podjeście, co było dla niego bardzo nietypowe, bo on zawsze upierał się, aby parkować w garażu, a garaż zamykać. Weszła do domu i zastała Hanka W popłochu, pakującego się, biegał po domu i pakował torby, pakował walizki.

I obejrzała właśnie historię Denisa Depew, który zamordował swoją żonę rok wcześniej i przepadł jak kamień w wodę. Ciarki przeszło ją, gdy zobaczyła upiorne zdjęcie Denisa. Nie tylko dlatego, że zdjęcie było niepokojące i kiepsko zrobione, ale rozpoznała mężczyznę na zdjęciu. Rozpoznała w nim właśnie chłopaka przyjaciółki, nowego chłopaka Mary, którego ona znała jako Hanka Queen. Od razu zadzwoniła na policję, była nawet w stanie opisać, jakim autem jeździ i podać numery jego tablic rejestracyjnych. Reakcja była tutaj bardzo szybka. Jej opis i informacje dotyczące jego samochodu zostały rozesłane do wszystkich patrolów policyjnych. Wiele, wiele godzin później, późno w nocy, patrol policyjny na granicy Stanów Louisiana i Mississippi zauważył opisany samochód z tablicami rejestracyjnymi z Taksasu i próbował go zatrzymać.

Kierowca przyspieszył jednak zamiast tego i próbował uciec, doprowadzając do dużego pościgu policyjnego. Na drodze zorganizowano barykadę. Udało mu się przebić zresztą przez kilka z nich, aż w końcu utknął na jednej z nich. Z tego co wiem, rozłożyli te kolce, także przebiło mu opony. Po tym, gdy był zmuszony zatrzymać się i był teraz otoczony przez policyjne samochody, Dennis dalej nie poddawał się. Nie miał zamiaru wysiąść z samochodu. Otworzył ogień do policjantów. Strzelił do nich kilka razy z bocznego okna oraz przez przednią szybę, rozbijając ją. Czując chyba jednak, że nie ma wyjścia z tej sytuacji, zanim policjanci zdążyli w końcu podejść do samochodu, unieruchomić go w jakiś sposób, Dennis Depew strzelił sobie w głowę, popełniając samobójstwo na miejscu.

Albo więc się nie przełożył, albo jakimś sposobem Denis Depew w ciągu kilku miesięcy przy bardzo małych zasobach zdołał stworzyć sobie jakąś nową tożsamość, znaleźć sobie dziewczynę, I zamieszkać z nią. I był wyraźnie gotów zacząć nowe życie. Mary powie też, że gdy wróciła do domu, to ten odcinek Unsolved Mysteries był włączony w salonie, grał gdzieś tam w tle, no ale ona nie zwracała na niego większej uwagi. Była zajęta tym, że Dennis czy Hank, jak go znała, Wyjeżdża, że się pakuje, że jego mama jest rzekomo chora i zdała sobie też też po fakcie sprawę, że Hank czy Dennis pakując się właśnie spędzał sporo czasu w salonie, patrząc się w telewizor i wyraźnie śledząc ten odcinek Unsolved Mysteries, jednocześnie robiąc wszystko, aby zatrzymać ją w kuchni.

I to, co tutaj ich dzieci przeszły, jest niewyobrażalne, bo najpierw to oburzliwe małżeństwo, potencjalnie przemoc ze strony Denisa, rozwód rodziców, który doprowadził do jego jeszcze dziwniejszych zachowań i wybuchów przemocy, potem atak na ich matkę w kwietniu 1990 roku, którego oni musieli być świadkami. Mam nadzieję, że ich dzieci później nie czuły się winne, że ich odmowa, aby spędzić niedzielę wielkanocną z ojcem, przyczyniła się jakoś do śmierci ich matki, bo przyczynił się do niej i spowodował ją jedynie Denis Depew i nikt więcej. Ich dzieci widziały atak na swoją matkę, widziały jak ojciec zabiera ją, ledwo przytomną, twierdząc, że weźmie ją do szpitala tylko po to, aby zabić ją prawdopodobnie już kilka chwil później. To też właśnie w takim stanie, w takiej sytuacji dzieci po raz ostatni widziały swoją matkę i ojca.

Do tego Denis później dręczył swoją rodzinę, wysyłając im niedorzeczne listy. I gdzie te listy właśnie wskazywały na to, że psychicznie był w opłakanym stanie, jego listy zupełnie nie miały sensu, tak on jednocześnie miał na tyle trzeźwy umysł, że potrafił ułożyć sobie życie na nowo, przy bardzo małych zasobach i możliwościach. Nawet jeździł dalej tym samym samochodem. Miał dalej tego samego Chevroleta Vana. Zdała o jedynie zmienić tablicę rejestracyjną. Jakoś udało mu się go legalnie przerejestrować w Teksasie, nie wzbudzając niczyich podejrzeń. Poznał też właśnie nową dziewczynę, do której się wprowadził. Nie jestem pewna, co poza tym robił, czy znalazł pracę. Domyślam się, że jeżeli tak, to pewnie była to jakoś praca fizyczna, czy za gotówkę lub na pół etatu.

Zaczyna stawiać mu granice, składa pozew o rozwód, nie daje mu się już manipulować, odcina z nim kontakt i sprawca zaczyna zdawać sobie sprawę, że faktycznie przegrał, że stracił tę osobę. że traci kontrolę, że nic nie może już zrobić. I to właśnie w takim momencie ofiara jest najbardziej zagrożona. Dennis DePille odebrał sobie życie, nigdy nie stanął przed wymiarem sprawiedliwości, nie odpowiedział za to, co zrobił, co osobiście bardzo mnie boli. Nie wiem, co dalej stało się z ich dziećmi, Jedna z ich córek zresztą bardzo odważnie udzieliła wywiadu w tym materiale Unsolved Mysteries. Mam nadzieję, że mieli wokół siebie wystarczająco dużo kochających, bliskich i krewnych, którzy otoczyli ich opieką i że udało im się wyrosnąć na szczęśliwych, pomimo tych wypadków, ludzi.

Pokazano wszystkie 24 dopasowania. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.