#17 Ale Wiocha! | Amadeusz Kucharzewski | z Kondratowa do Zaporoża
Amadeusz Kucharzewski to kolejna osoba, która odnalazła swój nowy dom w Górach Kaczawskich. Po wyjeździe z Częstochowy do Wrocławia, to Kraina Wygasłych Wulkanów okazała się miejscem, które powoli staje się jego domem. Amadeusz opowie o transportach z pomocą do Ukraińców, o tym co go do tego napędza, ale i czy imię Amadeusz jest popularne. Działania Amadeusza i jego partnera w pomocy - też Amadeusza, możesz wesprzeć odwiedzając jego zbiórkę: https://zrzutka.pl/z/alewiocha W trakcie rozmowy pojawi się wątek nauki ukraińskiego alfabetu - tutaj obiecany link: https://www.nebule.pl/alfabet-ukrainski/ Pozdrawiam - Robb Maciąg
A ponadto do dwóch miejscowości, do Primorskiego i do Stepnochirska. Stepnochirska jest 5 km od frontu, Primorskie około 12. I to są miejscowości, gdzie ludzie dalej żyją, bo to też jest rzecz, która jest dla, myślę, statystycznego odbiorcy Twojego podcastu może się wydać niezrozumiała. Jakby front to jest pewne zdarzenie militarne, a życie wokół dzieje się praktycznie zupełnie normalnie. Czyli przepraszam cię, to jest tak. Jesteśmy w Kondratowie. Do Świeżawy jest jakieś 8 kilometrów. Czyli w Świeżawie toczy się wojna.
Albo uszkodzić większy. No i w Zaporożu mieszka chyba 800 tysięcy ludzi, wyobraź sobie ile to jest budynków. No i spadają dwie, trzy rakiety tygodniowo. Okej. Jakby rachunek prawdopodobieństwa, jakby to na zimno przekalkulować. Ja to rozumiem, znaczy jestem w stanie sobie wyobrazić, że tak. Powiem ci tak, jak pierwszy raz jechałem, przy czym to było jeszcze w czasach, kiedy Rosjanie byli niedaleko od Kijowa. I jechaliśmy wtedy do Winnicy i do Białej Cerkwi, więc w gruncie rzeczy dość daleko od Rosjan, no ale jednak to była moja pierwsza wycieczka na wojnę, że tak powiem. No to wtedy byłem trochę zestresowany. Ale ten stres się rozpływa jak tylko tam wjedziesz, no bo, no mówię, no to jest absurd, który jest nie do wyobrażenia dla kogoś, kto tam nie był, ale, no nie wiem, do Stepnohirska, które jest 5 km od frontu i to jest miejsce już naprawdę dotknięte wojną, dojeżdża co kilka razy dziennie autobus.
No ja pytam tej Poliny, która nas tam przyjmowała w Zaporożu, no ale jak, to kierowca się nie boi jeździć tym autobusem? Nie no, kierowca się nie boi, bo kierowca jest z Kamieńskiego. Kamieńskie jest 5 km dalej i front przecina Kamieńskie na pół. Okej. Więc on wstaje rano w Kamieńskim, idzie do pracy, jeździ w Zaporoże, Stepnochirsk, busa zostawia, nie wiem czy w Zaporożu czy w Stepnochirsku, w każdym razie nie jedzie nim do domu, bo się boją, że zostanie zniszczony. Okej. A on swoim prywatnym samochodem wraca do Kamieńskiego. Tak rozmawiamy teraz, ja się uśmiecham, ale tak nerwowo po prostu, bo to, co o tym opowiadasz, to jest tak po prostu To Tarantino by tego nie wymyślił. Tak, tak, wiesz, my znamy wojnę z takich filmów, wiesz, amerykańskich, gdzie ludzie strzelają, wiesz, biegają po okopach, ale to robią żołnierze, nie?
To robią żołnierze i wiesz, ilu tam jest w tym momencie żołnierzy w akcji? Kilkadziesiąt tysięcy, kilkaset tysięcy, na ile kilometrów ma front, nie? Więc jakby zagęszczenie tych działań w przestrzeni jest dużo rzadsze niż nam się wydaje, nie? Ja na przykład byłem przekonany, że no przynajmniej 30-40 km od frontu jakby rolnictwo nie funkcjonuje. Oczywiście, że funkcjonuje. Jakby wiesz, wracamy ze Stepnochirska, tam się przed chwilą zaczął ostrzał, bo tu dostaliśmy informację od tych ludzi, że tyle co wyjechaliśmy to się zaczął ostrzał Stepnochirska. I jedziemy polną drogą, mija nas kolumna czołgów, co robi naprawdę piorunujące wrażenie, bo większość ludzi, myślę, sobie nie wyobraża, jak duża jest to maszyna i jak hałaśliwy silnik.
To tam ludzie, tacy na prowincji, to oni nie mają szans na takie normalne życie. Byliby w bardzo ciężkiej sytuacji. I mówimy o takiej sytuacji kwestia jedzenia i picia. Nie mówimy o żadnych luksusach, wygodach i czymś takim. Tak, tak, tak. Z czego to się bierze? Ale co z czego się bierze? To, że wy musicie tam zawieźć jedzenie na przykład, to się bierze z tego, że oni nie mają pieniędzy, czy bierze się z problemów z zaopatrzeniem? To znaczy nie, zaopatrzenie tam jest. Zaopatrzenie tam jest, tylko że większość firm powiedzmy w Stepnohirsku nic nie pracuje, bo to jest za blisko frontów. W Pomorskiem pewnie coś tam pracuje, ale nie ma tego dużo. W Zaporożu jest lepiej, ale w Zaporożu nie potrzeba pomocy. Mimo, że to jest 40 km od frontu, to tam jakby pomoc humanitarna nie jest potrzebna mieszkańcom Zaporoża. Bo ludzie mają po prostu pieniądze, pracę, wypłatę.
Ci ludzie, którzy mieszkają poza tą strefą, to oni są bez problemu zorganizowani. To znaczy nie wiem, czy porównałbym to do katastrofy, bo to właśnie nie jest tak, że ci ludzie są odcięci. No ludzie na przykład z tego ośrodka dla przesiedlonych, jedna z pań, z którą rozmawialiśmy, no mówi, że 4 dni temu była w domu, żeby zobaczyć jak to wszystko tam wygląda, czy nie splądrowano domu i tak dalej. Co prawda powiedziała, że więcej nie pojedzie, bo okazało się na miejscu, że tam jest na tyle niebezpiecznie, że już nie chce tam po prostu jechać drugi raz. Ale no tak jak Ci mówiłem, no do Stepnochirska dojeżdża autobus kilka razy dziennie. Rozumiem, rozumiem. Więc to nie jest tak, że oni są odcięci od świata, no tylko są odcięci od dochodów. No tak, no tak. Od możliwości pracy.
Gdzieś unika, gdzieś zanika, to prawda. Ale wiesz, jak wróciłem za pierwszym razem, właśnie z tego pierwszego wyjazdu, to wjeżdżając do tego Wrocławia, co do którego mówiłem ci, że jestem nim zmęczony i tak dalej, wjechałem do tego miasta z takim naprawdę dojmującym poczucie, jakie piękne miasto. Ludzie sobie siedzą w kawiarniach, śmieją się, no bo to było dawno, to było na samym początku. Teraz jest już trochę lżej, ale wtedy naprawdę czuło się ciężkość atmosfery w dowolnej części Ukrainy, bo wtedy blokposty były na całej długości trasy. Dzisiaj przez większość Ukrainy się przejeżdża bez żadnych utrudnień i dopiero przy froncie są blokposty i im bliżej frontu tym ciężej je przejechać. No tak jak chcemy gdzieś do Stepnochirska podjechać to mamy z Zaporoża chyba trzy blokposty.
Nie no, dzisiaj był luz, dzisiaj było spokojnie, nikt nie zginął. Było trochę cięższych ran, sporo kontuzji, ale generalnie bilans jest niezły, nie? I ona właśnie jeździ jak do pracy, na pierwszą linię frontu. Skąd to się bierze? Co skąd się bierze? Nie wiem jak to nazwać. To jest jakieś wyparcie, przyzwyczajenie? Tak, to jest przyzwyczajenie. Nie wiem, czy to jest wyparcie. No ile jesteś w stanie wytrzymać w ciągłym napięciu? No tak, no tak. No ja z praktyki mogę ci powiedzieć, że z godzinę. No bo teraz jak byliśmy, ja wcześniej nie byłem aż tak blisko frontu jak tym razem. No i wiesz, jak wjechaliśmy do Stepnochirska, takie wiesz, widmowe miasteczko, cały czas słyszysz w tle te strzały i też jak prowadziłem auto, no to omijałem w asfalcie dziury po artylerii, no to wiesz, jak tam ruszyliśmy rano, no to w momencie, kiedy już założyliśmy kamizelki, hełmy, wiadomo było, że wjeżdżamy w rejon zagrożenia,
Pokazano wszystkie 8 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Podcast zaczyna się z powitaniem i przedstawieniem gościa, Amadeusza Kucharzewskiego, który przyjechał do Kondratowa z Częstochowy.
Amadeusz opowiada o swojej historii i przyjaźni z Michałem, a także wyjaśnia, że jest duszą wspierającą grupę Sotobosko.
Amadeusz opisuje powody swojego wyjazdu z Częstochowy i Wrocławia, w tym brak perspektyw dla młodych ludzi i niewykorzystany potencjał miasta.
Amadeusz opowiada o swoim miejscu zamieszkania, Kondratowie, w tym jego pozytywnych aspektach i różnice do innych miast.
Amadeusz opisuje swoje wyjazdy humanitarny do Ukrainy, w tym cele i sytuację tamtejszą, a także opisuje sytuację w Stepnochirsku i Zaporożu.
Amadeusz opisuje szczegółowo pracę humanitarną, transport i problemy związane z bezpieczeństwem w czasie wyjazdów do Ukrainy.
Opis sytuacji w okolicach frontu, opowieść o doświadczeniach w Zaporożu i opis pracy humanitarnych, w tym problem transportu i zagrożenia przez odłamki broń.
Rozdziały i streszczenia generowane automatycznie. Pełna transkrypcja nie jest publikowana — wyszukaj frazę, aby zobaczyć dopasowane fragmenty.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Amadeusz Kucharzewski to kolejna osoba, która odnalazła swój nowy dom w Górach Kaczawskich.
Po wyjeździe z Częstochowy do Wrocławia, to Kraina Wygasłych Wulkanów okazała się miejscem, które powoli staje się jego domem.
Amadeusz opowie o transportach z pomocą do Ukraińców, o tym co go do tego napędza, ale i czy imię Amadeusz jest popularne.
Działania Amadeusza i jego partnera w pomocy - też Amadeusza, możesz wesprzeć odwiedzając jego zbiórkę: https://zrzutka.pl/z/alewiocha
W trakcie rozmowy pojawi się wątek nauki ukraińskiego alfabetu - tutaj obiecany link: https://www.nebule.pl/alfabet-ukrainski/
Pozdrawiam - Robb Maciąg