#054 – Śmieszne historie
Pora na odskocznię od trudnych, poważnych tematów. Chwilę rozrywki zafundują wam nasi mężowie – Michał i Bartek. Panowie przejęli mikrofony i wrócili pamięcią do zabawnych zdarzeń, które miały miejsce podczas starań i nie tylko. Dowiecie się, co robiłyśmy na polu kukurydzy, jak Michał nadszarpnął wizerunek dietetyczki Ani i jakie pytanie powoduje u Zosi wybuch śmiechu. […] Artykuł #054 – Śmieszne historie pochodzi z serwisu Akademia płodności.
Teraz tak sobie myślę, bo to też są sytuacyjne takie... Zobaczymy, jak to Karol i dziewczyny przeanalizują, bo coś może nas śmieszyć, bawić, bo to jest sytuacyjny żart, a to kogoś może być znowu, prawda? Wiadomo, do wszystkich nie trafimy, ale większość może powiedzieć, że żenujące. Ale... Co myślałeś w momencie, kiedy dziewczyny się spotkały, poznały i powiedziały, że chcą stworzyć Akademię Płodności? Co wtedy sobie pomyślałeś? Ja powiem ci szczerze, że jak to mówiłeś i tak myślałem sobie, kurczę, co jeszcze było śmiesznego, no to powiem ci szczerze, że chyba nie było nic bardziej śmiesznego od tego, jak to się wszystko zaczęło. Bo Ania prowadziła wcześniej bloga to w środku, Zosia miała gabinet dietetyczny i z tego co kojarzę, to Zosia poznała Anię przez jej bloga.
W sensie takim, że tak jakbyśmy się znali już bardzo długo. I dziewczyny się poznały. Pytam się Ania, kto to był? To taka dziewczyna zobaczyła mnie w internecie i zapytała się, czy możemy się spotkać. Ja się zgodziłem. Rzadko się zdarza, że ktoś po prostu pisze do kogoś, kto zna z internetu, że spotkajmy się. Przyjeżdża tak naprawdę ktoś z internetu. Śmieszne to było. Ja bardzo zabawnie wspominam z tego spotkania, jak no właśnie spotykają się dwie osoby dietetyczki, osoby zajmujące się wpływem, badające, zajmujące się wpływem diety na płodność i Ania podobno przygotowała szparagi, danie takie super, ekstra, zdrowe, odżywcze.
Zosia bardzo jej smakowało, zjada sobie te szparagi. Nie pamiętam, że w jakim tam konkretnie daniu były podane, pamiętam, że to były szparagi. I Zosia mówi, wiesz co, przyjechał Michał. Wyjął bekon, usmażył i dawał Anielce ten bekon. Ania była cała czerwona, nie wiedziała co zrobić. Do szparagi Michał usmażył bekon. No tak, tak mogło być, ale teraz mi się jeszcze przypomniało, że ja chyba Zosię poznałem wcześniej, bo Zosia chyba wysyłała... Kiedyś z Anią robiliśmy taki filmik na Dzień Matki o staraniach. Wtedy chyba dziewczyny wysyłały właśnie różne takie krótkie filmiki nagrane telefonami po prostu i my z tego montowaliśmy jakiś filmik.
Tam właśnie Zosia wydaje mi się robiła też filmik i wiem, że wtedy jakoś tak bardzo fajnie powiedziała, tak że mi to bardzo pasowało do tego sklejania tego filmiku, tak jakoś na podsumowanie. Że to było takie właśnie fajne do montażu. I wtedy na koniec tego filmiku tam były różne i mówię Ania, Zosia the best. Zosia top. Zosia top. Fajnie mi to właśnie, te jej wypowiedzi i to wszystko, chociaż były smutne wypowiedzi, bo wy byliście podczas starań wtedy, prawda? No to pamiętam właśnie, że zapamiętałem Zosię z tych krótkich filmików.
Ja z kolei byłem pod wielkim wrażeniem tego, że od samego początku, może nie to, że mnie to dziwiło, ale Internet jest pełen setek tysięcy informacji, milionów, a Ania z Zosią działały tak, że wszystko to, co gdzieś tam podawały, pisały tam na blogach, na filmach i tak dalej, i tak dalej, no wszystko było poparte jakimiś badaniami. To nie było tak, że one to sobie wymyśliły czy gdzieś tam przeczytały na jakichś tam stronach, tylko każda informacja była potwierdzona. Każda informacja miała poparcie czy jakimiś publikacjami medycznymi. Nie dawały jakichś rzeczy, które były niesprawdzone i właśnie dbając o dobro dziewczyn, panów, par.
Także to fajnie, fajnie, fajnie to wyszło. Chociaż też powiem ci szczerze, że na początku to wyglądało po prostu jak szaleństwo. Tak mówię, pół na pół. Myślałem, że nic z tego nie będzie, że to wszystko gdzieś tam pójdzie w inną stronę, ale okazało się, że fajnie, dogadały się i to wszystko już od kilku lat funkcjonuje tak, jak powinno funkcjonować. Stara i stara. Stara i stara, dokładnie. Dwie stare robią Akademie. I mi się bardzo podobało kiedyś, przypomniała mi się taka sytuacja, że gdzieś znalazłem jakiś artykuł na temat niepłodności i mówię, Ania, tutaj znalazłem coś fajnego, że coś tam ma wpływ na coś i Ania mówi, ale kto to napisał?
Właśnie podcast małżeński i moment, gdy Ania opowiada o momencie swoich starań, jak właśnie Michał zaplanował wyjazd z Bieszczady i było tam bardzo ładnie, było pięknie. Wchodziliśmy na taki szczyt. Jaki szczyt, Michał? Bo nie pamiętam. Ania tak powiedziała. Teraz ja sam zapomniałem. Smerek. Smerek? Tak, Smerek. I Michał powiedział właśnie, wchodziliśmy na Smerek. Aniat, Otak, Tak, Smerek. No i było bardzo ładnie, piękne widoki. Później wracaliśmy, to byliśmy w Biłgoraju na cmentarzu u twojej rodziny. Ja po prostu płakałem wtedy i później za każdym razem, jak Zasia mi to odpalała, to płakałem. Jest jakby wyjazd odrywający od starań.
To jak to wygląda czasami, no naprawdę uśmiechnęłybyście się, byście się, że to wszystko, oprócz tego wszystkiego, co dzieje się w biurze, co dzieje się tutaj na poważnie, no to też jest dużo śmiechu, no bo też nie ma co ukrywać, że to nie jest praca od 8 do 16, tylko że tak naprawdę czasami jak są wydawane diety, czy dziewczyny tworzą nowe przepisy, No to wiadomo, trzeba zrobić zdjęcia, trzeba nagrać filmiki. I ja zawsze się śmieję, jak Ania przygotowuje potrawy, no i później robi zdjęcia na przykład. Albo nagrywa jakieś tam wstawki na Insta, czy jakieś Instastory stworzy.
Im to sprawia przyjemność. Ja naprawdę, powiem wam szczerze, czasami chciałbym być tak zadowolony ze swojej pracy jak moja żona, jak Ania. Ona nie robi nic na siłę, ona chętnie przyjeżdża, chętnie to wszystko robi. Wiadomo, jest czasami zmęczona, jest to wszystko czasami ciężkie, no bo też nadpok tego wszystkiego i tematyka nie jest zbyt lekka. Też się muszą dziewczyny mierzyć z tym wszystkim, z tymi wszystkimi problemami swoimi i też swoich dziewczyn, które oglądają, które piszą do nich historie. Piszą do nich różne historie, to wszystko je w jakiś sposób obciąża, akumulują to w sobie. Oczywiście, że tak, ale właśnie po to są te wszystkie momenty rozładowania, żeby funkcjonować dalej.
I teraz taki pomysł mi przyszedł do głowy, że może wezmę telefon. Tak jak mówiłem, dziewczyn nie ma z nami. Spróbujemy zadzwonić do Ani. Może ona jakąś ciekawą historię opowie. Zaraz zobaczymy. Albo nas ochrzani, że nie nagrywamy podcastów, które powinniśmy nagrywać, tylko jakieś głupoty. Cześć Aniu. Cześć Misiu. Chciałabyś opowiedzieć jakąś śmieszną historię z Akademii albo z czasu starań po staraniach? Ponagrywamy właśnie z Bartim podcast o tym dzisiaj.
Barti śmiał się, że Ty przygotowałaś szparagi, po czym ja przyszedłem i zrobiłem bekon do tego wszystkiego. Tak, to pamiętam, tak, dokładnie, i nawet ciasto grzyczane upiekłam. Tak że mój wizerunek, który chciałam zbudować, dietetyczki Ani, legł w gruzach przez mojego starego, wtedy po prostu zaczął smażyć w kuchni, bo tak było. Dobrze, Aniu, dziękujemy bardzo, pozdrawiamy Cię. Nagrywamy Cię, papa. Nagrywamy. Dziękujemy bardzo. Super. Bardzo, bardzo zabawna historia. Rolnik myślę, że opowiedział wszystkim chłopakom o tym, co pięknego go spotkało.
Że ona robi tutaj zdjęcia. Jak to w ogóle wygląda? A teraz na przykład nie mam w ogóle z tym problemu żadnego. Ja myślę, że świat się może troszkę zmienić, że jednak to ten Instagram, Facebook to troszkę zmieniło to podejście. To jest inna sprawa. U nas z kolei to było tak, że Jeszcze dużo wcześniej, jak Ania zaczęła bloga, to w środku, to my jeździliśmy na wszystkie praktycznie blogerskie konferencje. Bo wtedy to był blog. Ania sama go prowadziła. Jeździliśmy na wszystkie konferencje blogerskie w Poznaniu, w Gdyni, w Gdańsku, w Warszawie. I tych imprez w ciągu roku było kilka.
Także ja tam już widziałem, jak ludzie to robią i chyba gdzieś tam z tyłu głowy było mi łatwiej, bo wiedziałem, że to tak jakby... Ania chciała to robić. Blog był dla niej czymś, co zawodowo chciała rozwijać, więc ja traktowałem to trochę jako swoje... typowo zawodowo, że rozwija coś, co robi zawodowo. Ale faktycznie, powiem szczerze, też był troszkę stresik z tym nagrywaniem, z tym robieniem zdjęć. Wtedy też i te aparaty w telefonach, i w ogóle już na początku robiliśmy lustrzanko zdjęcia. To trzeba było gdzieś tam obrabiać, to trzeba było robić. Nie no, było kupę zachodu, ale pamiętam jak właśnie po tych imprezach jeździliśmy i wtedy urodziła się Frania.
Anielka. Urodziła się Anielka i ona była taka mała i jeździliśmy też właśnie na przykład, pamiętam był taki wyjazd do Gdyni, gdzie mieliśmy tam oczywiście hotel, mieliśmy wszystko i wtedy Anielka jakoś, ona zostawała ze mną normalnie, także to nie było nic specjalnego, ale pamiętam, że Ania tam na parę godzin wyskoczyła, ja zostałem sam z Anielką i był taki upał straszny i klima się popsuła w hotelu. Po prostu jak Ania wróciła tylko, to ja po prostu oddałem dziecko do rąk matki i wyszedłem. Ale tak to się wszystko zaczynało właśnie. To, że Ania tego bloga tworzyła, też otworzyło jej oczy na to, jak można komunikować się ze społeczeństwem, że można zrobić coś po swojemu, że można...
No po prostu teraz myślę, że nie przychodzi, dlatego może nie spisaliśmy tego przez tydzień na jakichś punktach. Jest jeszcze jedna śmieszna historia. Przypomniała mi się jak to była jedna z pierwszych imprez, na których się spotkaliśmy i staliśmy gdzieś w gronie tak z moimi znajomi i tymi chodzeniami i tam mój kolega pyta A skąd wy jesteście? I Ania mówi, my jesteśmy z Siedlec. A Michał, jakich Siedlec? Ona jest z Podryk, ja jestem z Gołaszyna. No tak, ale wtedy prawdą było, że z Siedlec przyjechaliśmy. Tak, ale bardzo to zabawnie wspominam, bo oczywiście śmieliśmy się z tego. To było w formie żartu.
Pokazano wszystkie 15 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Pora na odskocznię od trudnych, poważnych tematów. Chwilę rozrywki zafundują wam nasi mężowie – Michał i Bartek. Panowie przejęli mikrofony i wrócili pamięcią do zabawnych zdarzeń, które miały miejsce podczas starań i nie tylko. Dowiecie się, co robiłyśmy na polu kukurydzy, jak Michał nadszarpnął wizerunek dietetyczki Ani i jakie pytanie powoduje u Zosi wybuch śmiechu. […]
Artykuł #054 – Śmieszne historie pochodzi z serwisu Akademia płodności.