Moda na azjatyckie klimaty
Kpop, koreańska moda i koreańska kuchnia podbijają świat. Jak wygląda studiowanie w Korei? Rok akademicki zaczyna się w marcu i pierwszy semestr trwa do połowy czerwca, później są letnie wakacje i od pierwszego września jest drugi semestr.Paweł Śmigiel student ekonomii Seoul National University, najlepszej uczelni w Korei Południowej, z którym rozmawia Weronika Puszkar języka nauczył się w 1,5 roku
Słuchasz podcastu Czwórki. Zapewne wśród naszych słuchaczy jest wielu takich, którzy chcieliby uczyć się koreańskiego albo nawet studiować w Korei. Umówmy się, że od dłuższego czasu w ogóle panuje prawdziwe szaleństwo na punkcie wszystkiego, co nie tylko koreańskie, ale w ogóle azjatyckie. Dzisiaj naszym gościem jest Paweł Śmingiel, studiujący na Uniwersytecie Seulskim. Cześć! Cześć! Pawle, to może zanim przejdziemy do studiowania, to wyjaśnisz, skąd wzięło się takie szaleństwo właśnie na punkcie Azji w Polsce? Trudno powiedzieć. Wydaje mi się, że jest to taki egzotyczny klimat. Jakby coś, czego nie znamy i czego nie do końca rozumiemy nas tym bardziej pociąga i ciekawi. Bo to już trwa i trwa. Słuchamy K-popu i jemy to azjatyckie jedzenie.
Tak. Kiedyś był taki szał na Japonię, teraz przerzuciło się to na Koreę. I Koreańczycy też są dobrzy w sprzedawaniu tego, co robią dobrze. Dlatego wydaje mi się, że ten marketing i jakby nakręcanie tej bańki wychodzi im bardzo dobrze. I dzięki temu jakby ta moda na Koreę tym bardziej jakby się rozwija i zwiększa. Teraz w Korei są wakacje, tak jak w Polsce? Tak, teraz w Korei są wakacje. Licealiści mniej więcej od zeszłego tygodnia, uczniowie, studenci mniej więcej od połowy czerwca mają wakacje do początku września, bo semestr zaczyna się we wrześniu, a nie w październiku, tak jak w Polsce. Ale rok akademicki, no właśnie, trochę inaczej, nie? Tak, rok akademicki zaczyna się w marcu i pierwszy semestr trwa od pierwszego marca do połowy czerwca.
Później są letnie wakacje i od pierwszego września jest drugi semestr do połowy grudnia i później takie długie zimowe wakacje aż do pierwszego września, do pierwszego marca. No dziwnie, zupełnie inaczej. Dlatego no jakby są podwójne takie dwumiesięczne wakacje, co jest bardzo fajne, bardzo przyjemne. Dlaczego w ogóle zdecydowałeś się na ten kierunek? Chyba niewielu jest studentów z Polski, nie? Tak, niewielu jest na mojej uczelni. Z tego co wiem, aktualnie studentów, którzy studiują na pełen etat, jestem tylko ja. Jakby uważałem i nadal uważam, że jest to dobry wybór i dobra inwestycja na przyszłość. Jakby biorąc pod uwagę to, jak się rozwija Korea i nasze relacje, nasze stosunki. No i też chciałem robić coś jakby innego niż inne osoby. Nauczyć się jakiegoś takiego fajnego języka, który jakby daje to coś, czy to na rynku pracy, czy to no w życiu, takiego coś fajnego.
Szybko nauczyłeś się koreańskiego? Po mniej więcej pół roku nauki takiego samouka w Polsce i roku kursu językowego w Korei, już na miejscu, w szkole językowej, no wydaje mi się, że już opanowałem język, żeby porozumiewać się tak swobodnie. No aktualnie jestem mniej więcej po trzech latach nauki języka, no i no już raczej nie sprawia mi trudności i jest strefą komfortu. Ale studenci innymi Cię poprawiają? Nie wiem, czy to w ogóle też leży w takiej ich naturze, żeby kogoś poprawić? Może im się też nie podoba, jak czasami ktoś nie mówi dobrze w ich języku? Raczej mi się nie zdarzyło, zdarzyły takie sytuacje. Raczej są bardzo tacy otwarci i pozytywnie nastawieni, jak ktoś mówi i stara się, a nie mówi tylko po angielsku, co jest jakby w większości przypadków tak jest.
Mniej więcej w naszym wieku. No to na przykład jest Kabi. Kabi, czyli oznacza taką sytuację, że prawie coś się udało, ale się nie udało. I jest to, można powiedzieć, takie młodzieżowe słowo, które wypłynęło tam mniej więcej z 2-3 lata temu i jest naprawdę, no tak jak mamy w Polsce te wybory na Młodzieżowe Słowo Roku, to mógłbym powiedzieć, że no mniej więcej z 2 lata temu takie Kabi mogłoby zostać wybrane Koreańskim Młodzieżowym Stresowem Roku. To pewnie przy okazji sesji często jest używane. Tak, tak, że miało się udać, miało się udać i się nie udało. A jestem ciekawa, ile ty masz lat według tego koreańskiego przelicznika, bo czytałam, że tam się coś zmieniło i chyba odejmują ludziom teraz dwa lata? Tak jak do zeszłego tygodnia miałem w Korei 23 lata, pomimo że w Polsce mam 22, to już teraz mam 22, odjęto ten jeden rok, bo
Do zeszłego tygodnia liczono, że noworodek po urodzeniu ma jeden rok. Licząc jakby ten rok w łonie matki. No teraz już jakby to skasowano i jakby połączono z tym systemem międzynarodowym. Bo rodziło to dużo jakby problemów. No tak, już sam nie wiedziałaś. Tak, tak. Sam nie wiedziałaś gdzie. Ja też miałem takie sytuacje, że przyjeżdżałem do Polski i szedłem do lekarza i ktoś się pytał ile mam lat i musiałem się przez sekundę zastanowić ile mam lat. Czyli na początku ci dodano ten jeden rok? Tak, na początku mi dodano. Jak wyglądają studia w Korei? To znaczy na przykład relacje z wykładowcami, z innymi studentami? Z wykładowcami jest to innego, że po pierwsze nie ma ćwiczeń i zazwyczaj jeśli jest wykład dwa razy w tygodniu, to przychodzi pan profesor i pan czy pani prowadzi wykład, który zazwyczaj trwa tam godzinę, piętnaście minut.
I jeżeli ktoś ma pytania, to może je zadać, ale jakby w koreańskim społeczeństwie jest jakby dość taki strach przed straceniem twarzy publicznie, więc nawet jeśli się czegoś nie wie, to oni nie lubią tego pokazywać, że się nie wie. Jeśli mają już jakieś pytania, to zazwyczaj po zakończeniu zajęć idą do wykładowcy i pytają się tak osobiście. Więc niektórzy twierdzą, że brakuje takiego kontaktu z wykładowcą i studentem. Tym bardziej, że większość wykładów, na które ja chodzę, ma ponad 150 osób, więc ten kontakt z profesorem jest utrudniony. A jest jakaś praca w grupie? Bardzo dużo zależy od kierunku. Ja studiuję ekonomię i mój kierunek jest taki dość mocno indywidualny. Nie ma prac w grupie, ale na przykład na zarządzaniu czy na biznesie jest dużo tych prac grupowych.
U mnie zazwyczaj to wygląda, że pisze się jakieś eseje albo idzie się do domu i rozwiązuje zadania z ekonomii albo z matematyki. Więc jakby jest taki mocny indywidualizm. Oczywiście jak ma się dobrych znajomych, no to się siada i się rozwiązuje razem. Ale bardzo dużo jest takich osób, które jakby nie prowadzi takiego życia studenckiego, społecznego, tylko po prostu zajęcia, dom, zajęcia, dom. No właśnie, bo często rozmawiamy o tym, że w Korei bardzo dużo trzeba się uczyć i rodzice wywołują taką presję na dzieciach i też nauczyciele pewnie też tak robią i że to głównie jest tak jeszcze w szkole. A na studiach? Tak, szczególnie ta presja jest w liceum, gdzie matura koreańska jest bardzo trudna i dostanie się na studia jest bardzo trudne i jest to bardzo ważne, bo ponad 80% społeczeństwa idzie na studia.
I jest taki stereotyp, że jak już się dostaną na studia, to już jest sielanka i wszystkie problemy się skończyły. I na pierwszym roku rzeczywiście widać takie rozluźnienie. Ale jakby bardzo szybko przychodzi jakby ta rzeczywistość, że no jednak trzeba się uczyć, bo każdy jakby się stara i chce osiągać dobre wyniki i jakby ta spirala takiej konkurencji i rywalizacji się nakręca. Tym bardziej, że w Korei jak idzie się do pracy po zakończeniu studiów, to pracodawca patrzy na wykaz ocen ze studiów, co jest dość dziwne jak na nasze polskie warunki czy europejskie. No tak, my się w ogóle zastanawiamy, czy jeszcze ten dyplom jest potrzebny, nie? Tak. Tym bardziej, że oceny końcowe nie zależą tylko od tego, jak ty napisałeś, tylko jak napisałeś w relacji z innymi studentami. Czyli im lepiej im pójdzie, to ty też musisz lepiej napisać.
Tak, jakby trudno jest nie zdać, ale nawet jeśli zdasz, ale zdasz słabo, to jakby te problemy się nawarstwiają i później po skończeniu studiów jest trudno. Dlatego jakby nie jest problemem to, żeby zdać, tylko żeby zdać dobrze, bo zdać no to w większości przypadków się zda, ale jakby nie o to chodzi. Klub muzyczny, klub taekwondo albo klub kawy. Do takich miejsc można zapisać się w Korei, jeżeli jest się studentem. Pawle, czy te kluby są takim odpowiednikiem naszych kół naukowych? Bo to brzmi trochę tak bardziej luźno, ten klub kawy na przykład. Tak, są takie kluby, które są nastawione stricte tak bardzo naukowo i są takie poważne, ale jest bardzo dużo takich klubów, które skupiają się na, jak to Koreańczycy mówią, na przyjaźni i chodzi o to po prostu, żeby zrobić coś, co się lubi, jakieś swoje hobby, wyjść, spotkać się z nowymi ludźmi i tak jak ja przez długi czas byłem w klubie kawy, gdzie polegało to na tym, że
Wychodziła się ze znajomymi i chodziło do jakichś fajnych kawiarni. Są kluby muzyczne, zespoły. Jak ktoś tańczy, to są kluby taneczne. Jak ktoś gra w piłkę, są jakieś kluby sportowe. Klub przyjaźni chyba powiedziałeś? Tak, kluby przyjaźni takich, że jakby... Buduje się takie relacje z innymi ludźmi, bo często są problemy z tym, że Koreańczycy czasem są tacy dość mocno odizolowani od innych osób. Mają problemy jakby z dostosowaniem się tak społecznie po przyjściu z liceum na uczelnię. Dlatego jakby to dość mocno pomaga, żeby wyjść z tej swojej takiej bańki osób z twojego kierunku czy z twojego wydziału, ale też spotkać z różnych wydziałów. Czasem są to ludzie dość mocno starsi, z magistrów, doktoratów
Naprawdę można spotkać nowe, ciekawe osoby. A czy ty miałeś problem z tym, żeby się zaklimatyzować? No bo jednak mówi się o tym, że oni są tak bardzo zdystansowani. Może głównie wobec osób z zagranicy. Tak, jakby dość dużym problemem jest na pewno język. Gdy oni widzą obcokrajowca, mają w głowie, że trzeba używać angielskiego, A jest to źródło strachu, bardzo się tego boją i mają problemy z mówieniem, ale jak przełamie się tą barierę i na przykład umie się koreański, to wydaje mi się, że ta bariera jakby znika. Bardzo szybko można się jakby zaprzyjaźnić i stworzyć tą więź. A powiedz, gdzie mieszkasz w Korei? W Korei mieszkam w Seulu, w południowym Seulu, w dzielnicy Kwanak, w akademiku na moim kampusie. Jak ten akademik wygląda? No bo znowu, my mamy jakieś takie stereotypowe wizje na temat w ogóle mieszkań koreańskich, że one są takie małe i akademiki pewnie jeszcze mniejsze.
Akurat w Korei śmieszne jest to, że te akademiki, w których mieszkają również obcokrajowcy, ja mieszkam w takim akademiku, gdzie razem mieszkają obcokrajowcy z Koreańczykami, są zazwyczaj tymi z najwyższym standardem i no u mnie jest fajnie, jest ten pokoik, mieszkam w dwupokojowym. Akademiku i naprawdę, naprawdę jest fajny. Jest ładna kuchnia, którą można używać na piętrze i naprawdę jest fajnie, ale są inne stare akademiki, gdzie no jakby ten stereotyp koreańskiej klitki nie bierze się znikąd i jest rzeczywistością. Słyszałam, że na tej uczelni Twojej, ale być może też na innych uniwersytetach w Korei jest nawet kilkanaście stołówek. Tak. U mnie też jest, wydaje mi się, w okolicach 15-16. Czasem niektóre są zamknięte.
Przez to, że kampus jest ogromny i ma powierzchnię 600 boisk piłkarskich. One nie są zgrupowane w jednym miejscu, tylko rozrzucone na całym kampusie i po prostu gdzie jest bliżej, tam się je w przerwie pomiędzy zajęciami. Czyli to nie jest tak, że każda z nich oferuje jakąś inną kuchnię? Zazwyczaj oferują inne potrawy, ale zazwyczaj jest to kuchnia koreańska. Czasem jest jakiś fusion z europejską, ale są też stołówki, które są znane z tego, że jest jedzenie bardzo dobre. Są też takie, które są trochę mniej dobre. Ale Koreańczycy właśnie jedzą na tych stołówkach głównie studenci czy też przygotowują sobie jakieś drugie śniadanie? Zazwyczaj jedzą przez to, że jedzenie w stołówkach jest stosunkowo tanie i bardziej się opłaca zjeść na stołówce czy nawet na mieście niż ugotować samemu.
To wygodne rozwiązanie. Tak, wygodne dla studentów. Jeżeli ktoś mieszka z rodzicami, bo jest dużo takich przypadków, że osoby dojeżdżają gdzieś z Seulu czy spod Seulu na uczelnię, bo są z regionu, gdzie nie można dostać akademika albo po prostu nie dostali, to w tych przypadkach zdarza się, że ktoś tam dostaje od mamy taki lunchbox w plecak i jedzą. Czyli rozumiem, że jakąś rolkę sushi, czy nie? Tak, rolkę kimbabu. To jest ryż zawinięty w wodorosta z warzywami. Czasem jest tam jakiś tuńczyk, czasem może być jakieś bulgogi, czasem może być inne mięsko. Zdane wszystko w tym roku? Tak. Czyli kiedy wracasz, teraz masz taką dłuższą przerwę. Tak. Semes zaczyna się na początku września, więc pod koniec sierpnia znowu będę jechał do Korei. Paweł Śmigiel, Polak studiujący w Korei na Uniwersytecie Seulskim, dzisiaj był naszym gościem.
Pokazano wszystkie 15 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Gospodarz przedstawia gościa i omawia powodzenie szaleństwa Azji, zwłaszcza Korei, w Polsce.
Gość wyjaśnia system wakacji i akademicki w Korei, w tym podwójne dwumiesięczne wakacje.
Gość opisuje swoje motywacje do wyboru Korei jako miejsca studiów i opisuje swoją praktykę językową.
Gość omawia korejski język, w tym słownictwo młodzieżowe i system liczenia lat.
Gość opisuje strukturę studiów w Korei, w tym relacje z wykładowcami i presja akademicka.
Gość omawia system egzaminów i ocen, w tym presję akademicką i znaczenie ocen po zakończeniu studiów.
Gość opisuje różne rodzaje klubów i organizacji studenckich w Korei.
Gość opisuje swoje miejsce zamieszkania i kuchnie na uczelni, w tym różnice w standardach akademickich.
Gospodarz podsumowuje rozmowę i dziękuje gościowi za uczestnictwo.
Rozdziały i streszczenia generowane automatycznie. Pełna transkrypcja nie jest publikowana — wyszukaj frazę, aby zobaczyć dopasowane fragmenty.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.