Jak nie dać się nabrać sprzedawcom w gorącym sezonie zakupowym
Maria Korcz, dziennikarka serwisu wyborcza.biz, rozmawia z Pauliną Górską, dziennikarką i edukatorką klimatyczną, o tym, jak być świadomym konsumentem w okresie przedświątecznych promocji. Nadchodzi zakupowe szaleństwo. Czy faktycznie podczas BlackFriday ceny w sklepach są niższe? Jakie strategie stosują firmy, by namówić nas na większe zakupy? Jak się przed nimi bronić? Czy kupując polskie marki zawsze kupujemy produkty etyczne? Dlaczego tak chętnie zamawiamy tanie chińskie produkty, które nie spełniają norm bezpieczeństwa? I co warto sprawdzić zanim złożymy zamówienie w sklepie internetowym? Więcej podcastów na: https://wyborcza.pl/podcast. Piszcie do nas w każdej sprawie na: [email protected].
To jest bardzo istotne pytanie. Jak to jest możliwe, że ten napływ chińskich produktów do Polski jest aż tak duży? Ja wiem, że to jest takie pytanie, w pewnym sensie to jest do któregoś momentu legalne. Przestaje być legalne, jeżeli pojawia się tamten element oszustwa. No ale nie można oczywiście firmom zakazać handlu z Chinami na przykład. Tylko, że no i jakoś tutaj to wprowadza mnie w taki dysonans, bo jeżeli te jakieś środki i energie, środki finansowe wydajemy na walkę ze zmianami klimatycznymi, z zanieczyszczeniem klimatu, wiemy o szkodliwości mikroplastiku, wie to Unia Europejska, która też nakłada na nas różne przepisy, to dlaczego tak szeroko otwieramy drzwi? Wiem, że pewnie nie odpowiesz mi jakoś do końca na to pytanie, ale tutaj wyrażam trochę swoje rozterki.
A wręcz rozczarowanie. No właśnie, jak to jest możliwe, że tak szeroko otwieramy drzwi na napływ tych produktów niskiej jakości, szkodliwych. Podobnie nam taką liczbę, która nieźle nas, myślę, może umiejscowić. To jest 12 milionów tanich przesyłek, które trafiają codziennie do Unii Europejskiej. Bardzo dużo. Poza Unią Europejską właśnie i 90% z nich jest z Chin. To jest rocznie w 2024 roku to było 4,5 miliarda przesyłek. Nie jest to liczba, która jest możliwa do sprawdzania przez służby celne, więc to w ogóle bardzo obciąża służby celne w całej Unii Europejskiej. Też problem z tanimi chińskimi produktami i...
chińskimi dużymi platformami zakupowymi, a nie tylko Polska, bo jak sobie sprawdzimy... Głośna sprawa Francji ostatnio, prawda? Tak, dokładnie, kiedy mówimy o lalkach erotycznych, które przypominały dzieci i też z tego powodu Francja tymczasowo zamknęła platformę Xin w... Co pokazuje, że da się, jeśli się chce. Co pokazuje, że da się. Ja mam takie poczucie, że Komisja Europejska widzi ten problem i też komunikuje głośno, bo w wielu krajach Unii Europejskiej zostały przeprowadzone badania przez różne organizacje konsumenckie, które pokazywały, że 30-60% produktów badanych, zamawianych z tych platform, nie spełnia europejskich norm bezpieczeństwa.
Więc to myślę, że to jest duży problem, ale z takich pozytywnych informacji, bo mówimy dużo o problemach, to jest to, że teraz Komisja Europejska przyspieszyła wprowadzenie reformy celnej, w wyniku której te tanie przesyłki na nie będą dodatkowo nałożone opłaty. Ale pewnie te opłaty będą ponoszone dodatkowo przez konsumenta. Zastanawiam się też, czy to nie spotkałoby się z jakimś sprzeciwem mimo wszystko konsumentów, gdyby Unia powiedziała, zamykamy temu na przykład, no bo to jednak jest zasób dla wielu osób, tanich zakupów. Można by powiedzieć, dlaczego to trochę jak z tymi autami spalinowymi, które mają potencjalnie uderzać w te osoby najgorzej usytuowane.
No więc to trochę wyjaśnia, dlaczego nie są zbyt chętni, żeby coś z tym zrobić. To byłoby spora strategia. Tak, no bo jak sobie wchodzimy na Facebooka, no to są nie tylko reklamy sklepów skamów, które nie docierałyby tak szeroko do polskich konsumentów i pewnie nie tylko polskich, bo wiem, że nawet ten problem ma Australia, uwaga, nie tylko Unia Europejska, z takimi sklepami skamowymi. Więc no właśnie, dzięki tym reklamom może ten komunikat docierać szeroko do konsumentów, więc to jest pierwszy problem. Ale nie tylko właśnie tego typu reklamy, to są reklamy różnych dziwnych funduszy inwestycyjnych, jakichś produktów, które mają nas leczyć, pomagać z różnymi problemami zdrowotnymi. Są przecież wykorzystywane deepfake'i, przecież sama widziałam reklamę z wykorzystaniem wizerunku premiera polskiego.
która ma przyciągnąć uwagę, żebyśmy kliknęli. Widziałam też reklamę, która odsyłała do fejkowej strony Gazeta.pl. Tak, to wiemy, znamy ten problem. Proszę się nie nabierać. Któż na tym zarabia? Zarabia na tym meta. Pytanie, czy robi wystarczająco dużo wokół tego tematu? No, powiedzmy sobie szczerze, nie. Nie robi. Ponieważ jeśli wciąż chcą tę reklamę i wciąż... konsumenci z nich korzystają i przez to też mogą podejmować złe decyzje konsumenckie, zakupowe, to znaczy, że to nie działa wystarczająco dobrze. I tutaj jest zadanie po stronie platform społecznościowych, żeby wziąć się za ten temat, a jeśli nie wydarzy się to, to mam nadzieję, że Komisja Europejska coś z tym zrobi.
Pokazano wszystkie 6 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.