Czy wybory samorządowe - jak parlamentarne - zaskoczą frekwencją?
Paweł Gawlik, dziennikarz "Gazety Wyborczej", rozmawia z Mateuszem Zarembą, politologiem z Uniwersytetu SWPS, specjalistą od badań frekwencji wyborczej. Frekwencja w ostatnich wyborach parlamentarnych zaskoczyła wszystkich. Czy tak wysoki udział w głosowaniu utrzyma się również w wyborach samorządowych? Co mobilizuje wyborców, a co zmniejsza motywację do udziału w wyborach? Jak z przedwyborczymi wewnętrznymi tarciami radzi sobie koalicja? Jakiego układu sił można się spodziewać po wyborach w Sejmikach? Więcej podcastów na: https://wyborcza.pl/podcast. Piszcie do nas w każdej sprawie na: [email protected].
Ciężko przewidzieć. Być może w stosunku do tych, może dobijemy powiedzmy do tych 60%, ale to jest tylko takie, jakbym się z panem siedząc przy kawie w kawiarni zakładał o to, jaka będzie frekwencja, ale nie wiem. W pełni rozumiem to zabezpieczanie się po ostatnich wyborach. To, co zaskoczyło mnie w kontekście tej mobilizacji swojego elektoratu, bo mówi pan, że poczucie zagrożenia mobilizuje... Może mobilizować. Nie mówię, że w 100% mówię ogólnych o takiej refleksji politologicznej. Bo mam wrażenie, że Prawo i Sprawiedliwość w tej kampanii wybrało dokładnie odwrotną strategię. Począwszy od hasła na tą kampanię, które brzmiało jesteśmy na tak i pokazywało takie pozytywne aspekty dojścia do władzy w samorządach przez PiS, jak tam mówili o wielkich projektach infrastrukturalnych, które chcieliby realizować, o CPK, o elektrowniach atomowych, o portach.
skończywszy na tym, że kandydaci na prezydenta w dużych miastach z PiSu po pierwsze w ogóle nie eksponowali szyldu PiSu, czy wręcz odżegnywali się od niego, a po drugie starali się być bardzo ugodowi, czego przykładem był chyba najgrzeczniejszy kandydat takiego sobie można wyobrazić w Warszawie, pan Tobiasz Bocheński, który chyba ani razu nikomu jakiejś większej szpili przez całą kampanię nie wbił, łącznie z debatą. Tak. Trzeba pamiętać, że wybory samorządowe to też specyficzna elekcja. Po pierwsze to, co wszyscy właściwie politologowie powtarzają wszem i wobec, że to są dziesiątki, tysiące wyborów wręcz w całym kraju. Dlatego, że każdy wyborca dostaje co najmniej cztery kartki do głosowania i to jest zupełnie różna ordynacja, zupełnie różny typ wyborów i władza wykonawcza i przedstawicielska instytucja.
W tej chwili te sejmiki w poprzednich wyborach mniej więcej pół na pół się podzieliły między PiS i Platforma. Czego pan się spodziewa w tych wyborach i czy PSL trzecia droga mogą być tutaj z racji tych silnych struktur ważnym nowym rozgrywającym? No, PSL zawsze na przykład rządzi, znaczy marszałek województwa, który jest wybierany przez sejmik województwa, bo jest taki jak kiedyś prezydent w Polsce, jest z PSL-u w Mazowieckim na przykład. Tak, wydaje się, że Prawo i Sprawiedliwość może kilka sejmików stracić. Znaczy większość stracić, nie mówię, że nie wprowadzi żadnego kandydata, ale sejmik wojewódzki ma pan rację, to jest taka szara eminencja trochę... polskiej polityki, to znaczy o nim niewiele wiadomo, nie pojawia się specjalnie na główkach, a decyduje o rozwoju tak naprawdę regionów, bo województwa są tutaj traktowane jako region.
Pokazano wszystkie 3 dopasowania. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.