Mentionsy

newonce specials
newonce specials
02.12.2024 12:38

PODCASTEX: kiedy Platforma Obywatelska przestała być cool? (WYWIAD)

Są jednymi z najpopularniejszych podcasterów w Polsce, a do księgarń trafiła właśnie druga część ich „Polskiego milenium”, tym razem poświęcona latom 2005-2010. Czyli czasom pierwszych rządów PiS i pierwszych rządów Platformy Obywatelskiej, „Magdy M.”, „Kasi i Tomka”, ekspansji polskich komedii romantycznych i, wiadomo, beefu Peja vs. Tede. Nie mogliśmy nie zaprosić ich do studia, żeby powspominać. Sprawdźcie rozmowę Jacka Sobczyńskiego z duetem Podcastex, czyli Bartkiem Przybyszewskim i Mateuszem Witkowskim. Sporo nostalgii, sporo śmieszkowania, ale będzie też na poważnie.

Rozdziały (9)

1. Wprowadzenie i przedstawienie autorów

Autorzy opowiadają o swojej książce i rozmawiają o tym, co by zawarto w drugiej części.

2. Okres 2005-2010 i jego cechy

Autorzy omawiają okres 2005-2010, jego cechy i wpływ na mentalność Polaków.

3. Zmiany społeczne po wejściu do Unii Europejskiej

Rozmowa o zmianach społecznych po wejściu do Unii Europejskiej i ich wpływ na Polaków.

4. Zmiany na rynku pracy

Autorzy opisują zmiany na rynku pracy i ich wpływ na młodych Polaków.

5. Zmiany polityczne i ich wpływ

Rozmowa o zmianach politycznych w Polsce i ich wpływ na społeczeństwo.

6. Rozpad dyskursu politycznego

Autorzy analizują rozpad dyskursu politycznego i wprowadzenie nowych tendencji.

7. Perspektywa czasu i zmiany społeczne

Rozmowa o perspektywie czasu i zmianach społecznych, które miały miejsce w okresie 2005-2010.

8. Rozpad dyskursu politycznego i utrata materiału internetowego

Rozmowa o utracie materiału z internetu, w tym tekstów i stron, oraz o znaczeniu i zmianach w polskiej kulturze popkulturowej w latach 2000-2010.

9. Analiza kultury popkulturowej i jej wpływu na obecną generację

Przeanalizowano znaczenie i wpływu kultury popkulturowej na obecną generację, podkreślając jej znaczenie w formowaniu pamięci kolosalnej.

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 195 wyników dla "PO"

Wesoło nam się tutaj zrobiło przed rozpoczęciem rozmowy, ale to też jest taka książka, że się ją czyta i jest wesoło, a potem, a potem w sumie nawet czasem jest trochę mniej wesoło, ale o tym sobie też pogadam z moimi gośćmi, czyli autorami książki PODCASTEX Polski Millennium 2005-2010, czyli, a to niespodzianka, z duetem PODCASTEX, Bartek Przybyszewski i Mateusz Witkowski.

Chociaż to imponujące.

No właśnie stwierdziliśmy, że on teraz pogratuluje Bidenowi kadencję.

PODCASTEX.

Chociaż tutaj ten podział już jest trudniejszy, no bo musielibyśmy tak naprawdę zacząć od czasów, w których świat się zaczął zasypać po prostu.

Przecież mniej więcej David Bowie umiera i potem już jest kapa, nie?

Potem już jest jakieś takie radykalne gówno.

Czy początek?

Początek.

Początek.

Potem przyszła pandemia.

Wiele się pokrywa, muszę powiedzieć, tak, znaczy te indie rockowe koncerty, nie, to były bardziej dziadorockowe koncerty, tak, chodziłem na jakiś tam z jednej strony KULT, z drugiej strony INDIOS BRAVOS, więc to były tego rodzaju gumiaki.

Pokazywałem krocze podczas komisji wojskowej.

Zbierałeś mnie jak naklejki, po prostu.

Wiesz co, dziadówa kompletna, no bo ja w 2005 poszedłem do liceum, tak mi się wydaje.

Znaczy, na pewno poszedłem, tak, w 2005, więc muzyczki, dziadowskie rockowe koncerty, jak najbardziej, piwo wspomniane i ta niewina, bo to było fleksowanie się na to, że się jest punkowym.

Nie wiem, bo wiecie co, tak się pytam, bo zastanawiam się, czy pisząc tę książkę, w ogóle drugą część waszego milenijnego podsumowania, czy udało wam się jakby dokopać do takiego pojęcia pod tytułem, jak wtedy wyglądał przeciętny mental Polaków?

Wiem, że to jest takie pytanie bardzo górnolotne i w ogóle jak na maturze z polskiego, ale spróbujmy.

Jak wyglądał mental Polaków?

Znaczy, to wejście do Unii Europejskiej chwilę przed tym okresem, no było na tyle istotne, że pozmieniało się wiele, jeśli chodzi na przykład o stosunek Polaków do rynku pracy, tak?

Albo stosunek Polaków do

W tym sensie Polacy się zmienili i w tym sensie Polacy słusznie stali się, znaczy prawdopodobnie słusznie stali się trochę bardziej wymagający, jeśli chodzi o stosunki z politykami.

Wiadomo, że to był też ten okres, w którym polska polityka skręciła w prawo, no bo de facto dwie post-solidarnościowe partie przejęły rządy, więc to też musiało trochę przeorać głowę Polaków.

Natomiast, no nie wiem, to jest zawsze takie pytanie, wiesz, przy którym można by było zwracać uwagę albo na jakieś takie zupełne detale, albo próbować powiedzieć szeroko, tylko że wtedy gdzieś tam wchodzisz w dziurę ze stereotypami i chyba wolałbym tego uniknąć.

Przecież po wejściu do Unii to wszystko trochę trwało.

Trochę tego typu gadka, ale jednak, wiesz, podglądanie, a jak to się robi, jak powinny wyglądać mieszkania w ogóle, nie?

Jak się ubierać i przy okazji mamy jeszcze ten wciąż raczkujący tak naprawdę internet, bo to nie jest tak, że to już było takie bardzo powszechne i rozchulane i pojawiają się nam jakieś takie, wiesz, dydaktyczne seriale w rodzaju Ranch'a nawet, wleciało to w 2007.

Potem cała INBA, LPR, samoobrona.

2010 to Smoleńsk i oczywiście to nie jest tak, że PiS został tak przyjęty ciepło przez wszystkich w 2005, że no ja nie głosowałem na nich, ale oni są w porządku.

Wiadomo, że mieli tutaj jakiś taki front anty, ale to nie była jeszcze tak zantagonizowana Polska, no za cholerę, tego się nie da porównać.

Ale Smolensk to już było takie po prostu paliwo jeszcze takie przy okazji metafizyczne, bo sobie dopowiadaliśmy różne rzeczy i ta wojenka wystartowała, więc to jest tak naprawdę ostatni taki moment.

No nie bez kozery tam gdzieś poruszamy, tak jak w pierwszej książce, te wątki popisowe, które dzisiaj się wydają jakieś takie sci-fi.

Więc to myślę, że też wpływało jednak na nasze myślenie o tym społeczeństwie i o naszym miejscu w tym społeczeństwie, że jednak nie było tak obozowo na maksa.

Mhm, ale czy faktycznie dostrzegliście po zrobieniu pierwszej książki i teraz po zrobieniu drugiej, że było czuć wtedy w Polsce ten czas przed Unią i po Unii, że jednak może to była taka, taka cezura?

Ja na przykład pamiętam to na zasadzie, okej, dobra, fajnie, możemy sobie tędy bez paszportu za granicę jeździć.

A ja byłem strasznym głupolem wtedy.

I to są bracia, którzy urodzili się w latach 70-tych, tak pod koniec.

No i widziałem w domu, nie tylko po nich, ale między innymi, jak wygląda rynek pracy, tutaj konkretnie rynek pracy dla młodych wówczas, tak?

No i to był straszny lej po bombie w ogóle, jeśli chodzi o jakiekolwiek możliwości.

To już widziałem, że jest dużo, dużo luźniej i widziałem, że po prostu z jakiegoś powodu ja nie mam aż takich perturbacji związanych z znalezieniem pracy i to nie wynika z tego, że jestem taki genialny, tylko z tego, że poluzowało się i to wymagało drastycznych kroków, dziesiątek tysięcy osób, po prostu wyjazdu z kraju i pozostawienia tej wszystkiego, ale myśmy na tym skorzystali, oni też, oni i one, ale myśmy na tym ewidentnie skorzystali.

Ale myślę, że ta zmiana zaczęła być odczuwalna dopiero pod koniec dekady.

My tutaj też przytaczamy jakieś dane, wiadomo, że to jest takie suche i te dane doskonale pokazują, że 2010 pod względem bezrobocia to zupełnie inny temat niż 2005, bo już dojeżdżaliśmy do takiej skali, że to zaraz po prostu pęknie, mówiąc delikatnie.

Ale też z drugiej strony, żeby nie było, to była też taka sytuacja, ja pamiętam, w 2008 poszedłem na studia, no i potem sobie jeździłem Wrocław-Kraków, w sensie Dolny Śląsk-Kraków.

Ale że to był taki po prostu jakiś gnój i syf w ogóle kolej, nie?

Taki po prostu przyziemny przykład, że ta jazda, z jakiegoś powodu jedziesz z Wrocławia do Krakowa 5 godzin, nie ma żadnego powodu, żeby tak było.

Więc to też taka zabawna sytuacja, że jesteśmy w jakimś cały czas post jednak, trochę post-Sowiec, nie całkiem post-Sowiec kraju, bo Polska nie jest takim krajem, nie?

Nie widzę tego i wydaje mi się, że ta druga dekada, znaczy no właśnie ta druga dekada XXI wieku też było na maksa takie, wiesz, że rewitalizacja, wywalamy wszystkie drzewa oczywiście, ale robimy przynajmniej nowy plac, granitowa kula, która to wszystko ozdobi, nie wiadomo po co, spoko, daj, nie, są na to pieniądze i tutaj elektroniczny bilet na PKP i to już, a to jest taki ostatni moment, że jeszcze w tym, no jednak syfie po prostu, post 8-9 żyjemy, no.

Ale wiecie co, z drugiej strony sobie ja sam na własny użytek zacząłem wspominać, czytając tę książkę, tę pięciolatkę.

Jednak dla mnie to gdzieś tam był taki czas wielkiego spokoju, takiego na zasadzie okej, no zawsze to fajne PO już będzie rzuciło.

I też będzie spoko.

Może będziemy blogerami jakimiś, jakimiś modnymi i oczywiście proeuropejscy politycy, wiadomo, mieliście też tak samo, czy w taką pułapkę fajnopolactwa wpadliście jako młodzi ludzie, prawda, przechodzący dopiero ten próg dorosłości?

Ja na przykład przeżyłem duży szok po pierwszej wygranej Trumpa w 2016, czyli to by oznaczało, że prawdopodobnie gdzieś tam w mojej, znaczy dobra,

Spodziewałem tego i założyłem się z kimś, że Trump wygra.

No i nagle właśnie w okolicy 2015 roku, a w Polsce 2010 roku zaczęły się dziać rzeczy, które były absolutnie nie do przewidzenia.

Jakieś albo potworne, albo szokujące i zupełnie nie stykające się ze standardami, do których przywykliśmy wcześniej.

Pod tą szerokością geograficzną, albo do których przywykaliśmy, że no tak, no chyba ja wpadłem w papkę fajnopolactwa i wygrzebywałem się z tego przez parę lat i dzisiaj w zasadzie jestem, mam dość dumerskie podejście do życia, tak?

No ale dało się faktycznie załapać na coś takiego, o czym mówisz, to znaczy to PO, które tam sobie wygrało w 2007 i w sumie ta ciepła woda w kranie, więc tutaj gitówa, jakiś taki status quo, nie ma się co kłócić, ogólnie to nie robimy polityki, bo Platforma jest znana z tego, że ona nie uprawia polityki, ona po prostu chce wygrać wybory i leci.

Więc tak, tylko ja miałem to szczęście, to znaczy tak wielu z nas miało to szczęście, że ja po prostu poszedłem sobie na te studia i sobie studiowałem i miałem tę możliwość, że nie musiałem pracować, po prostu tylko sobie działałem i skończyłem w 2014 i to chwilę później zaczęły być te koszmary.

W tym 2007, czy w 2009, 2010, to podejrzewam, że szybciej bym się zorientował, że coś tutaj było nie tak.

Bo to, że ten PiS i że ci ten, i że też ten Trump, ale to zostawmy te wątki zagraniczne, no ten PiS się też z czegoś wziął i z tego, że po prostu Platforma była nieudolna w tej drugiej kadencji, to już tak fest.

Gabriel Janowski przecież była taka postać wspaniała.

Czy to wtedy rozpoczął się taki, waszym zdaniem, powolny rozpad tego dyskursu politycznego na zasadzie, że jednak i po tej i po tej stronie są ludzie, których uważamy za intelektualistów i mówią tylko, wiecie, językiem politycznym, a nie językiem ludu?

Trochę tak, bo no okej, to powołujmy się na wielkich Polaków.

No i on tam jakby odwoływał mniej więcej albo no jakoś dystansował się wobec tego, o co mówił o leperze wcześniej, że to takie chamidło po prostu i sam przyznał, że no wyszedł ze mnie inteligencik.

Ale powiedział po prostu, że dzisiaj uważa, że to tak ważny polityk między innymi dlatego, że on też pokazał po prostu jakąś taką, wiesz, kompletną blagę, ściemę tej takiej gadki właśnie, takiej post-solidaruchowej, intelektualnej, geremkowej, nie?

Że to po prostu w ogóle nie była polityka zorientowana na ludzi i że leper jakby jego po prostu tutaj zasługa polega na tym, że on to pokazał, że patrzcie, nie?

On się nie powiódł, wiadomo, że to trwało dosyć krótko, ale to już był taki sygnał, tylko że Platforma nie wyciąga wniosków znowu, nie?

Więc to był już taki sygnał, że wiecie, mogą się różne dziwne rzeczy wydarzyć, jeżeli nie zacznie, nie, ktokolwiek nie zacznie prowadzić jakiejś takiej polityki też prospołecznej.

Albo Marcin Świetlicki 150 lat temu, że niczego u nas nie ma w konstytucji, ale oczywiście tak, no ten tekst jakkolwiek zrozumiały i momentami trochę pretensjonalny, ale wydaje mi się, że tutaj można było mieć podobne odczucia śmiało.

Ja też mam takie wspomnienia, że to, wiecie, wtedy się naprawdę strasznie człowiek bał, jak widział tych wszystkich hajlujących typów, którzy nagle wchodzą do TVP, jak widział ministra edukacji o twarzy Frankensteina, który zamyka bramy szkoły przed niepożądanym elementem.

A macie coś takiego, że z perspektywy czasu mówicie, a dobra, przecież to były takie niegroźne harce w porównaniu z tym, co się dzieje teraz.

W której jakby gdzieś tam próbowano no banalizować to, co wyprawiał Kwaśniewski czasami tam, jak się tam upił na grobach pomordowanych i tak dalej, i tak dalej, tak?

To, co wtedy uczynił Kwaśniewski, niezależnie od tego, że uznaje go za raczej pozytywną postać polskiej historii, no było haniebne, tak?

No i nie powinno się wydarzyć.

No i wracając jakby do wątku, który napocząłeś, to nie wiem, no wydaje mi się, że jasne, że lata zerowe to były pierwsze lata, kiedy osoby o proweniencji faszystowskiej zupełnie wprost, tak?

Wreszcie tam ten marsz został na początku latach dziewięćdziesiątych, na początku został zakończony w ten sposób.

Jak umartwiona niekiedy potrafiła być publicystyka w latach 90.

Jak bardzo badania CBOS-u potrafiły pokazać, że Polacy są w ogóle absolutnie przestraszeni tym, co się dzieje w związku z transformacją ustrojową.

Więc wydaje mi się, że po prostu to jest dystans, który nas dzieli od tamtych czasów, który każe nam myśleć, że to, co się dzieje teraz jest dużo gorsze.

Wiadomo, że mamy większą tendencję do tego, żeby na nie spojrzeć w sposób nostalgiczny bardziej, dlatego że one przeminęły i nie umarliśmy w ich trakcie, tak?

Hipotetyczna niewinność tego właśnie ministra edukacji, który tam łapie dzieci, wrzuca je właśnie tutaj do takiego otworu.

Jeżeli to potraktujemy jako incydent, to możemy stwierdzić, że to takie były głupoty i w ogóle ludzie ich za chwilę wyborczo wyjaśnili.

I potraktujemy to jako sygnał, to to już nie jest takie niewinne, bo tamta, powiedzmy, że tamta z tamtych czasów skrajna prawica, ona była manifestacyjnie skrajną prawicą.

To znaczy, no on naprawdę wychodzi i słuchajcie, ja mam taki pomysł na resort edukacji, że generalnie niczego nie można i będę trzymał wszystkich za mordę i no właśnie mundurki i będzie się jak...

Troszkę jednak ten garnitur, ten bosek jednak dobrze się posługuje językiem polskim, więc mamy tutaj jakiś proces takiego dojrzewania tej skrajnej prawicy, takiego wizerunkowego.

Przepraszam, w ogóle goście, którzy nagrywają o Norbim podcasty i tutaj będą słuchać, to jest proces, ale troszkę tak jest, więc ja bym tego po prostu nie odrywał.

Ci sobie zrobili ten sprincepolos, fastyki, w ogóle ludzi każdy jakoś tam spędza.

Te demony wróciły po prostu tylko w innej formie.

Ja troszeczkę wyjdę teraz może poza metrykę tej książki, ale kiedy PO przestała być cool, waszym zdaniem?

I już w ogóle zejdziemy z polityki.

Nie no, oni na tle tych po prostu bambary uspisów niektórych, no to rzeczywiście oni byli cool, no bo jak człowiek patrzył na... Dobra, co pomyśle o jakimś nazwisku, to potem okazuje się, że może jednak lepiej, żebym go nie mówił, bo...

Tak po europejsku, kurde, że pan jesteś chama, ja teraz panu pokażę, no nie?

Pamiętam, że na mnie to wtedy robiło duże wrażenie, że rzeczywiście można było się przeciwstawić temu naporowi chamstwa, który idzie do polskiej polityki.

No wydawał się trochę bardziej ludzki od Jarosława Kaczyńskiego, który zawsze miał minę jakby po prostu przed chwilą, nie wiem, nie powiem co zrobił w spodnie.

Kto być może trochę uspokoi scenę polityczną, która była wtedy strasznie mocno rozchwiana i to ułajbo cały czas strasznie kołysało i wszyscy byliśmy tym zmęczeni, wkurzeni.

W tym 2007, tak wiecie, po wszystko poszli i nagle się okazało, że żyjemy w innych czasach, zupełnie fajnych, z jakich, no, inne powietrze wleciało.

Nie no, tak zupełnie poważnie odpowiadając na twoje pytanie, to

Wydaje mi się, że jakoś to jednak odczuwałem, no bo też to działało na zasadzie kontrastu, no bo mieliśmy chwilę wcześniej rząd, który się po pierwsze rozpadał co dwa i pół roku, chciałem powiedzieć, że dwa lata to trwało i nara, dwa i pół dnia, a tutaj mamy tych Europejczyków, nie jest to takie przypałowe, ten Tusk mówi o tej miłości po prostu i ten przemysł miłości właśnie, jak się nazywa tutaj.

Tak zupełnie serio wydaje mi się, że ta druga ich kadencja z tych dwóch podrząd, no to to już było to po pierwsze dlatego, że faktycznie to konserwatywne skrzydło tam zaczęło odgrywać większą rolę, bo oni też się zaczęli zbroić, mam wrażenie, w kontekście tego, co PiS robi ze Smoleńskiem.

Po drugie, no człowiek właśnie się starzał tam, za chwilę skończył te studia i jak widział, że no tutaj nie ma za bardzo pomysłu, ta ciepła woda w kranie, ona faktycznie jakby jest clue tej polityki, to nie jest jakaś wielka złośliwość, a kolejne jakieś stadium tego uncoolnessu po prostu PO.

I ta absolutna 2.15, 2.19, przepraszam, i ta absolutna bezradność Platformy, to znaczy ten jakiś skrajny brak pomysłu na to, co zrobić, żeby wrócić do władzy, tak?

Oczywiście, dobry pomysł ze schetyną i ogólnie no po prostu konstytucja i to jest jakby w ogóle pomysł i łapiemy się jakichś takich rzeczy, które tak naprawdę większości ludzi nie obchodzą, bo ludzie chcą sobie godnie jakoś, nie wiem, mieszkanie urządzić

I wtedy też te jakieś takie wszystkie, mam wrażenie, no tak, no kod w ogóle, o a propos, kiedy to przestało być cool, no Mateusz Kijowski, sorry, nie?

Udając, że to dotyczy nas wszystkich i mówię to jako osoba, która nie jest i nie była nigdy zwolennikiem PiS-u, tylko po prostu widziałem w tym marność tych wszystkich działań i jakąś taką hermetyczność, bo to jest faktycznie dla tych tam ludzi z Warszawy i z Krakowa, dla tych profesorów, nie?

Może zejdźmy z polityki.

Ja bym teraz troszeczkę poskakał po waszej książce.

Powiedzieliście chłopaki, że polskie kino, polskie seriale, generalnie Polacy aspirowali w drugiej połowie pierwszej dekady XXI wieku.

A jednak Magda M. powstała później.

Jednak Medie Romantyczne i Danuta Stenka budująca dom za osiem dych gdzieś tam na Łące powstała później.

Sama grochola, sama Kasia, którą po prostu znamy, twierdzi, że te kwoty były zbliżone, przy czym jakby to nie była taka... W ogóle ta historia w rzeczywistości była dużo lepsza, no bo to jest prawdziwa historia takiej, która tam też się rozwiodła i wywaliła na wieś.

To, co się rzeczywiście zmieniło pomiędzy latami 90. na poziomie estetycznym i zerowym, to jest to, że przeszliśmy od aspirowania w rodzaju dworek, kolumna dorycka i czasami nawet trochę śmieszkujemy z tych bogaczy, ale tak naprawdę to wszystko jest podszyte jakimś takim, że jednak powiodło się, jednak ta transformacja ustrojowa daje jakąś możliwość, jeśli masz na siebie pomysł.

Takiego korporacyjnego myślenia o aspirowaniu nie było w latach 90., albo było go bardzo niewiele, przynajmniej w kinie i w telewizji.

No tak, właściwie każdego mieszkania, ale tak teraz mówię każdego mieszkania z klanu, bo tak zupełnie serio to ten klan czasami scenograficznie, ten stary klan był no taki bardzo jakby spójny, czujny i porządny.

Ale właśnie, kurczę, a propos tego, o czym wspomniałeś, Bartek, no to... Tak, wtedy to było aspirowanie w ogóle takie, wiesz, konsumpcyjne, to znaczy...

No, żeby przebierać w tych towarach po prostu.

Po prostu idee i właśnie to rancho takie pchające tę ideę przedsiębiorczości, która się nam wydaje bardzo ninetiesowa, ale tutaj jest właśnie o tym, że trzeba jednak dalej brać te sprawy w swoje ręce jakoś tak, wiecie, tak bardziej no po zachodniemu, no to jednak to no było coś do zrobienia, nie?

To jest w ogóle też ciekawe, no bo te dwa seriale TVN-owskie, które akurat wydaje mi się, że oba pochodzą z tej pierwszej połowy lat zerowych, czyli Kasia i Tomek i Kamera Cafe, to były w ogóle dwa seriale, które dosłownie sprzedawały nam styl życia, tak?

Jak widzisz Kasia i Tomka po prostu w Ikei albo w jakimś, nie wiem, galerii handlowej, albo jak siedzą ze znajomymi na przykład i, nie wiem, rozmawiają przy sushi, albo jak, nie wiem, siedzą na masażu i ten, to jest dosłownie sprzedawanie

No właśnie takie staroszkolne seriale, takie poczciwiny po prostu telewizyjne, które do dzisiaj istnieją w przeciwieństwie do Kasi i Tomka i Kamera Cafe.

A słuchajcie, czy to, że z jednej strony aspirowaliśmy, a z drugiej strony gwiazdą największą wtedy telewizji i kina był stuprocentowo polski Tomasz Karolak, to to był trochę taki kontrapunkt?

Jesteśmy nie 20 do tyłu za Niemcami, tylko 5, no ale jest jednak ten nasz Tomasz Karolak, który pokazuje nam, że my z tej ziemi jesteśmy.

Co do Karolaka, nie wiem, nie mam teorii Karolaka tutaj, ale zostanę przy tym, że jakiś, wiesz, po prostu jakiś potencjał przaśności musiał zostać z nami, no i Tomasz Karolak został tym modelowym właśnie, takim no chłopem z tej naszej ziemi.

Natomiast a propos tego stylu życia, my nie pisaliśmy w pierwszej książce o rodzinie zastępczej, ale tam też był ten vibe, to znaczy rodzina zastępcza miała wcześniej swoją premierę, ale to też już było takie urabianie, nie mówię, że złe tak naprawdę, ale takie właśnie pod kątem zobaczcie, no tutaj jeszcze te dziewczyny z różnych

Jakby stront świata, powiedzmy tak oryginalnie, jeśli chodzi o pochodzenie.

Troszkę taki, no to nie jest patchworkowa rodzina, ale powiedzmy, że jednak jest to bardziej skomplikowane niż stary, stara i dwójka dzieci, fotel, ława, fotel.

Więc tak, tak, oczywiście to na maksa wyraźniejsze po prostu w tych czasach, o których mówimy, ale czy ta rodzina zastępcza, którą notabene bardzo lubię jako serial, czy ona była taka właśnie neutralna zupełnie pod względem ideolo?

Bardzo się cieszę, że poruszyliście w waszej książce, bo w ogóle to są lata, gdzie nie wiem, czy się ze mną zgodzicie, ale mam wrażenie, że nie było konkretnego trendu, że w ogóle wszystko było taką jedną wielką niszą.

I jedynym trendem, jaki ja w sobie wyłowiłem z pamięci, to było coś, co na własny użytek nazwałem program trzeci polskiego Radia Wave, czyli ten cały pop typu Gabakulka, Czesław Śpiewa i Maria Peszek.

Bardzo się cieszę, że właśnie akurat ją wyciągnęliście, bo kiedy myślę o tej połówce dekady, to gdzieś tam przed oczyma mam też takie aspirowanie do pokazania, że pop może być inny, że pop może być lepszy, a może nawet ambitny.

I czy gdzieś tam tapeszek wam od razu przyszło do głowy, jak zdecydowaliście się na to, żeby poświęcić cały rozdział muzyce i zacząć właśnie od jej wątku?

Wydaje mi się, że tak, bo w ogóle problem z tą powiedzmy, że tutaj pięciolatką, nie wiem, co to zabrzmi,

Z tym okresem, który tutaj opisaliśmy w naszej nowej książce, polegał właśnie na tym, o czym mówisz, że mało jest jakichś takich rzeczy takich emblematycznych, że no myślisz 2000 tamte, no to od razu... 2003 wiadomo, że Wiśnia pali pety, pije whisky i jest na symulatorach lotu, jestem jaki jestem, no to tak musi być.

A tutaj było trudno i tak, i to była jedna z tych rzeczy, wiadomo, że od razu polecieliśmy w fil, bo to liczbowo się

No super zgadzało, to jest po prostu jedna z najpopularniejszych rzeczy w XXI wieku sprzedażowo i tak jest, obok ich troje.

Najpopularniejszy zespół.

A tutaj no mamy faktycznie, ty jeszcze wymieniłeś Gabę Kulkę, no tak, z jednej strony jakaś taka próba pokazania faktycznie, że inny pop jest możliwy, z drugiej tworzenie trochę takiej iluzji, alternatywy, to znaczy to też się dobrze wpisuje w to aspirowanie, no bo to jest jednak...

Łączę to z męskim graniem, które się tam potem narodziło.

Lubimy sobie czasami tam Polish me, I'm Polish puścić w autokarze, bo jesteśmy zespołem i dużo jeździmy po Polsce.

Ukonstytuowało się brzmienie popu, które później w kolejnej dekadzie zdominowało rynek.

Jak gdzieś tam sobie jakiś czas temu słuchałem płyty nosowskiej Unisex Blues, tej z 2007, wyprodukowanej w całości przez Marcina Macuka, no to to jest przecież przedsionek do Podsiadły, do Brodki i tu już jakby z tej jej bardziej ambitnego okresu i do tych wszystkich gwiazd, które rozpalały wyobraźnię w tej dekadzie 10-19 albo 11-20, bo w sumie

Też nie wiem, jak się powinno liczyć, że gdzieś tam podwaliny zostały położone właśnie w 05.10, chociaż chyba sobie wtedy jeszcze z tego nie zdawaliśmy sprawy.

No i też fajnie, że oczywiście musiał być, mimo tego, że polski hip-hop był w dupie wtedy, co tu dużo mówić, no to ten wątek pana Jacka i pana Ryszarda musiał się pojawić.

Tak, znaczy, poprawcie mnie, jeśli mylę, bo tam z muzyczką akurat to ja mniej.

Z panem Ryszardem i panem Jackiem to jak najbardziej, ale z muzyką popularną troszkę mniej.

I mam takie wrażenie, jako właśnie taki słuchacz, niedzielny słuchacz, tak, i który raz na jakiś czas sobie wróci do jakichś starych singli, że lata dziewięćdziesiąte i zerowe, początek lat zerowych, to było takie szukanie formuły w ogóle, co się sprzeda.

Jak człowiek tak zobaczy sobie, jakie single polskie wtedy zdobywały popularność, to były jakieś trendy, ale tak generalnie to były tak bardzo rzeczy od sasa do lasa, typu dwanaście groszy i dumka na dwa serca.

I oba te single po prostu zbudowały domy Kazikowi Górniak i Mietkowi Szcześniakowi.

Natomiast potem rzeczywiście dotarło wreszcie do tego, że okej, to jest coś, co może dawać konsystentne pieniądze przez dłuższy czas i lecimy na tym od 20 lat prawie.

Tak, tak, to można sobie po 30 tonach sprawdzić, jaki mieliśmy rozrzut w ogóle i zakres, i to było super.

Potem możemy sobie znaleźć, pójdziemy sobie do tej Narodowej czy Jagiellońskiej i sobie wygrzebiemy tę angorę z 94 roku.

Jeżeli nie podłubiemy, to nie znajdziemy ich tak łatwo, więc ta cała gadka a propos tego, że no to w internecie to nikt nie zginie, nic nie zginie.

No po prostu no my potem będziemy tego szukać, to dzięki temu coś się może czasami przez przypadek uchowa, bo nam to było do czegoś potrzebne i nas to zainteresowało, ale ogólnie to ludzie nie mają aż takich jakichś archeologicznych zajawek, nie?

Więc tak, to też pokazuje, że byliśmy głupi, byliśmy głupi.

Ja sobie parę lat temu zdałem sprawę, jak szukałem jakiejś tam pracy, że teksty moje, jakieś tam w różnych serwisach, które wisiały w mojej CV-ce od dłuższego czasu, ich po prostu już nie ma.

No to możesz chyba to, co powinieneś zrobić, to albo przeszukać maila, czy tam nie ma jakichś kopii tam docsów, tak?

Albo po prostu iść poprosić redakcję, czy moglibyście tam jednak zobaczyć, czy tego tekstu nie ma, no bo strasznie dużo takiej roboty, dobrej roboty dziennikarskiej niekiedy po prostu poszło z dymem, tak?

No bo po co, nie?

I w sumie, no, chociaż na przykład z portalu T-Mobile Music to żałuję, bo tam naprawdę było dużo fajnego sztabu.

Tam był kiedyś taki super tekst, tam 100 najlepszych numerów hip-hopowych polskich, no nie?

I tam strasznie dużo roboty to było wożone i to po prostu wsiąkło, nie?

No to naprawdę, znaczy w ogóle to był bardzo ambitny, ambitny portal i szkoda, że nagle po prostu któregoś dnia, p

A powiedzcie jeszcze, bo w sumie wy macie tak, że lubicie sobie toczyć beczkę, co zresztą widać po naszej rozmowie i dobrze, bo przecież po co być smutnym, zwłaszcza jak się mówi o przyjemniejszych czasach, ale tak zupełnie bez ironii.

popkulturowe zjawiska, tytuły, a takie naprawdę, że zostały z wami do dzisiaj z tamtego czasu 05.10?

Teraz właśnie pytanie, czy można powiedzieć, że to jest fajne.

No ale gdzieś tam we mnie ten Plac Zbawiciela został z polskich tytułów.

Te muchy, pod muchy się pospinam, tak w ogóle.

No to to było spoko.

No nie wiem, dawno nie było jakiegoś takiego zespołu, który byłby tak wspólny.

Ale było jakieś takie, mam wrażenie, w tych wszystkich też tam porcesowo-screenagersowych działaniach jakieś takie poczucie, że o, to o nas, o nas, tak, to mamy swojego reprezentanta.

Wczesny Smarzowski, bo to był Smarzowski jeszcze sprzed psucia, sprzed takiego tabloidowego podejścia w ogóle do świata i do życia.

No był rozczarowany, znaczy to był w zasadzie, to był bardzo Ślesicki vibe w ogóle, bo my tak graliśmy przed wejściem do studia, że Ślesicki jakby nie miał poczucia humoru i próbował pisać komedię, czyli 13 postarunek i Smarzowski, ja nie wiem, czy on ma poczucie humoru, jeśli ma, no to, no nie wiem, ma, na pewno ma poczucie humoru i ma też czutkę jakąś taką, wiesz, i zdecydowanie ma feeling, jeśli chodzi o montaż, więc jest z czego się pośmiać.

Natomiast w Drogówce, czy w tej adaptacji Pilcha, czyli pod aniołem, tego już zupełnie nie czuć.

I to jest gość, który kręci się w przeręblu, jak nie powiem co, od jakiegoś czasu.

Czyli jak Black Mirror, polskie Black Mirror, proszę państwa.

Eee, słuchaj, no kurde, no ten Smarzowski, tak, no ja chciałem wskazać na Wesele, chociaż to jest jeden z tych filmów, myślę, że wszyscy mają podobnie, że każdy widział przynajmniej tam ze trzy razy, bo to też leci, jednak zawieszasz oko, czasami się to pojawiało w telewizji, jesteś tam u rodziców.

Ale oczywiście on nie robi teraz jakiegoś takiego wielkiego wrażenia, no bo masz już tyle lat ile masz i go widziałeś i też wchłonąłeś inne rzeczy po drodze.

Natomiast wtedy robił duże wrażenie i mam wrażenie, że był potrzebny, to znaczy to, co dzisiaj się wydaje już takie, no dobra, nie, to trochę jak z nim świra, że pewne tezy to już takie, no że wiemy, wiemy, wiemy, ale przecież w tamtym momencie tego typu film był potrzebny i nie chcę mówić potrzebny w kontekście, w sensie niezbędny, bo jak to w ogóle zmierzyć, ale potrzebny na pewno i jednak świeży w wymowie.

Niemniej polskie rzeczy.

Natomiast to jest o tyle ważne, że ja jestem fanbojem Sopranos, natomiast po Sopranos widać, że to jest telewizja na przecięciu epok.

To znaczy mi to nie przeszkadza, ale to pod względem zdjęć.

Powiedzmy, po prostu kadrowania, no to wygląda staro.

A Breaking Bad już zapowiedziało coś, co się wydarzy.

W sensie, czy to są raczej ludzie, którzy, o, pamiętam oczywiście, kiedyś to było, czy to są młodsi ludzie, którzy chcą poznać dawne czasy?

Okazuje się, że mamy sporo słuchaczy tych takich właśnie, no powiedzmy to, że dżędziarskich, jakichś bardzo młodych, którzy nam piszą o tym, że tam tylko słyszałem, wiedziałem o tym, że było coś takiego i że w końcu w sumie skumałem, skumałam i czasami przychodzą też na spotkania.

I chyba ta liczba się też powiększa takich odbiorców i to jest w ogóle super, bo gdyby to miało polegać na tym, że właśnie my siedzimy i wspominamy, że to też nie jest formuła naszego podcastu tak treściowo, my tego nie robimy w tej formie, ale że mówimy tylko dla swoich i że się właśnie kręcimy.

No to by było jakieś takie jednak trochę ospałe, a tutaj mamy też jakąś taką motywację, że może komuś coś wytłumaczymy czasami w przystępny sposób i też okrasimy to paroma żartami o straniu w majtki, więc tak, jest klasa i wiedza.

Ja nie wiem, znaczy ja nie wiem, jak funkcjonują niektórzy ludzie, ale również te nasze roczniki, że po prostu zacinasz się na tej pierwszej płycie molesty i już jej słuchasz po prostu do emerytury i już będziesz miał 100 lat i będziesz cały czas zatrzymasz się na tym, co ma ci dwudziestoparoletni wilku do powiedzenia, WDZ, wilku dwa zęby.

Że ja z dużą z dużą chęcią i z dużą satysfakcją wracam, znaczy poznaję nowe rzeczy.

Byliśmy oszaleni, ale słuchajcie, tak na marginesie, molesta, skandal, przehypowane, czy nie?

Tak, tak, ale że tak wiesz, że jakby spokojnie, nie?

Dwa oddechy, bo jak coś tam ktoś o tym mówi, to... To jest trochę jak te stare gry wideo, że jakby jak dzisiaj próbuję grać w jakieś gry z PlayStation 1 albo po raz pierwszy, no już nie wchodzi, nie?

Kiedyś słyszałem ładne porównanie.

Okej, zajebisty, zajebisty, no właśnie, reportaż, leksykon, książka wspominana.

Jeszcze mamy trochę poczekać z perspektywy 6 listopada, bo właśnie teraz gadamy?

Cała o pięciolatce podcastek z Polski Millenium 0510 i twórcy tego dzieła Bartek Przybyszewski i Mateusz Witkowski.