Mentionsy

#VolleyTime
#VolleyTime
22.02.2026 20:47

Piotr Graban. O tym jak zostać trenerem, kluczowych skillach i jak uczyć się ich od najlepszych

Nie lada gratka dla ludzi, którzy chcieliby zostać trenerami siatkówki. Piotr Graban, wieloletni trener w PlusLidze, obecny szkoleniowiec reprezentacji Polski do lat 22 podzielił się z nami swoją wiedzą o tym jak wygląda rola trenera w najlepszej lidze świata "od kuchni".

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 614 wyników dla "B"

Dzień dobry Państwu.

Moim dzisiejszym gościem jest trener reprezentacji Polski U22 Piotr Graban.

Piotrze, jakiś czas temu rozmawialiśmy i wymyśliliśmy, a w zasadzie zasugerowałeś taki wspólny podcast, w którym chciałbyś opowiedzieć troszeczkę więcej o

Myślę, że dla fanów siatkówki też będzie to na pewno...

Takie okienko, żeby spojrzeć na pracę trenera troszeczkę z innej perspektywy.

Dzisiaj spotykamy się po to, żeby właśnie opowiedzieć tak naprawdę czym i...

Też wiemy, że jesteś po stażach u świetnych specjalistów, bo mówimy o chociażby Michale Winiarskim, Andrea Gianni był też tam na tapecie, Marc Lebedieu.

Zacznijmy od tego, że ja jestem takim człowiekiem, że albo wszystko albo nic.

I ja naprawdę lubię jak coś robię to się skupić i 100% iść i po prostu z biegiem czasu gdzieś ta siatkówka czułem, że jest coraz moją większą pasją.

Oczywiście próbowałem jakiejś tam powiedzmy sobie może za daleko idącej

No i stwierdziłem, że jednak muszę zrobić coś innego, ale że kocham tą siatkówkę, no to tak nie wiedziałem do końca na początku co, ale gdzieś ta droga mnie tak delikatnie kierowała, że jednak siatkówka, może jednak trener, a może jeszcze na początku nauczyciel.

Poszedłem na te studia na AWF i później ta droga jakby stawała się taka coraz bardziej jasna, coraz bardziej klarowna, co ja chcę w życiu robić, do czego mnie ciągnie.

No i dzięki temu właśnie zacząłem być trenerem.

A jak według Ciebie zmieniła się rola trenera na przestrzeni tych wszystkich lat, które masz styczność z siatkówką?

W tym przypadku prowadzenia klubu, prowadzenia drużyny siatkarskiej.

Kto mocniej zaatakuje, gdzieś tam zdobędzie punkt, grajmy razem, uśmiechajmy się, jest fajnie, nie?

Wiadomo, że wchodziła powoli siłownia, ale to były jeszcze starodawne naprawdę rzeczy, obwody stacyjne, po obwodzie stacyjnym gdzieś jakieś granie, zapisywanie na kartce papierowej tych statystyk jeszcze, wiesz, tam w skali pięciopunktowej, czy to dobre przyjęcie, czy słabe.

No ale przede wszystkim bym powiedział, że społeczeństwo się zmienia, ten materiał zawodniczy się zmienia.

Bo kiedyś było tak, że każdy był przygotowany, ogólny rozwój był wszędzie, bo każdy spędzał czas, jak to mówią, dzieciaki na drzewach skakali, w piaskownicy biegali, grali w piłkę nożną.

Ja nawet byłem takim dzieckiem, że przychodziłem tylko do domu, rzucałem plecak.

I obojętnie jaki sport nie był, to ja tam go uprawiałem, ruszałem się i byłem po prostu skoordynowany.

I niestety czasami trenerzy też muszą nadrobić te braki.

Bo niestety to ciało nie jest tak przygotowane jak kiedyś było.

I to jest jeden z takich rzeczy, która jest bardzo ważna myślę.

To bym powiedział też, że kiedyś to byli dużo twardsi ludzie, bo musieli sobie poradzić w każdej sytuacji.

Nie było takiego dostępu do internetu, nie było, nie wiem, telefonii komórkowej jeszcze wtedy, różnych innych rzeczy, ułatwień.

I ludzie musieli sobie radzić.

Jest telefon komórkowy, internet, chat GP, rozwiązanie masz na wyciągnięcie ręki, na YouTube wpisujesz jak coś zrobić i nie musisz się uczyć na swoich błędach.

Niestety to powoduje też, że ci ludzie są słabsi mentalnie.

Bo są wygodni.

Bo są wygodni.

Tak, bo są wygodni, bo mają wszystko pod ręką i nie chce niektórych rzeczy się robić po prostu.

Zadaniem trenera niestety jest też zmienić ten mental albo przygotować do rywalizacji, bo niestety to nie jest proste rywalizować, być skupionym, agresywnym cały czas i nie dać się zdominować przez przeciwnika, bo na tym polega zadanie drugiego zespołu, czy tego zespołu twojego, żeby zdominować przeciwnika.

To chyba największe różnice, ale poza tym tak naprawdę te werty, wszystkie parametry skocznościowe, które badasz, statystyka,

Olbrzymia baza danych, można naprawdę nie wychodzić z domu i mieć miliardy liczb, czuć się jak w Matrixie naprawdę i tylko od trenera zależy co on wyciągnie, jak będzie pracował i co mu tak naprawdę pomoże w tym procesie.

Także też to podejście do nich powinno być zupełnie inaczej.

Nie tyle powinno, co jeżeli chce się gdzieś tam z nimi dogadać, no to trzeba jednak jakiś ten wspólny mianownik znaleźć.

Wiesz co, ja trochę może Cię zaskoczę, ale powiem, że po tych stażach, po tym wszystkim gdzie jeździłem, to powiem Ci, że chyba najważniejsza to jest selekcja.

Selekcja dobrych zawodników i odpowiednich, którzy będą naprawdę dobrze razem współpracowali.

Myślę, że to jest naprawdę teraz najważniejsze i to jest klucz, bo niestety jak w drużynie

Będziesz miał, jak to się mówi, dwóch, trzech mal contentów albo jakichś ludzi, którzy nie chcą do końca pracować albo są obrażeni na świat albo drugiego zawodnika nie tolerują gdzieś w drużynie, no to wtedy masz kłopot, bo musisz jednak tą energię też gorszą gdzieś tam rozpraszać.

I naprawdę widziałem to, że drużyny niektóre są świetnie poukładane, świetnie wyglądają i myślę, że to jest taki główny, pierwszy czynnik, który można podnieść i wiesz, można zrobić nawet teoretycznie nie będąc trenerem albo przy współpracy z prezesem trener może to zrobić, więc myślę, że to jest ważne i jak to się mówi, ta informacja o zawodnikach, przekazywanie od innych trenerów, z różnych środowisk, od różnych ludzi jest bardzo ważna.

No to chyba są takie już małe niuanse, że to czy to jest w tą stronę czy w tą stronę to ciężko jest to powiedzieć, ale naprawdę temat jest holistyczny, bo wszystko tu jest ważne.

Od techniki, od ilości powtórzeń, od organizacji cyklu treningowego, po tak jak powiedziałeś komunikację, argumentację nawet swoich jakiś wyborów, celów, tego wszystkiego plus oczywiście dbanie na zdrowie i kontrolowanie tej statystyki.

Wiesz, tu nie ma trenerów, którzy będą identyczni, nie ma tutaj takiej możliwości, żebym Ci powiedział, że tu jest gotowy schemat taki i taki i on będzie działał.

Bo jakbyśmy prześledzili tych nawet 10 trenerów, u których byłem, to każdy robi inaczej i każdy kładzie nacisk na coś innego.

I to jest chyba też takie piękne, że

W tym zawodzie każdy może mieć swoją koncepcję i z tą koncepcją być naprawdę dziś w czubie.

Ja lubię zazwyczaj zrobić tak, że mam dwa spotkania w roku minimum z każdym zawodnikiem.

Czyli robię tak, że oprócz tego, że gdzieś tam normalnie rozmawiamy na treningach i tak dalej,

Names mentioned, Piotr Graban.

Names mentioned, Piotr Graban.

Bo też na przykład miałem takie plany, żeby niektórych tam odciążyć na jeden, dwa mecze, wtedy ktoś inny zagra.

Więc jakby przedstawiałem tą opinię taką, którą mam, żeby być transparentny, otwarty, bo myślę, że to jest bardzo ważne w dzisiejszym czasie.

No i takich spotkań miały być na przykład w zeszłym sezonie dwa.

Z większością zrobiłem, ale nie ze wszystkimi.

Bo przyznam szczerze, że jak zrobiliśmy pierwszą rundę i później było granie co trzy dni, bardzo dużo różnych rzeczy, to po prostu z niektórymi nie zdążyłem już jakby dojść do końca tej drugiej rundy.

Powiedz mi, jakie młodzi trenerzy popełniają najczęstsze błędy na początku swojej drogi i przygody z byciem trenerem?

Wiesz co, powiem Ci tak, jak ja do tego podchodziłem, to na początku wydawało mi się, że znajdę złote ćwiczenie, kurę, która znosi złote jaja i zrobię, wiesz, jedno, dwa ćwiczenia gdzieś znajdę, podpatrzę od trenera i dzięki temu wygram Mistrzostwo Świata, nie?

I tak było i trochę tak jest chyba z młodymi trenerami, że oni są i niepokorni i

Czytam bardzo dużo, a później jak zaczynasz zgłębiać, że o Jezus, tu jest statystyka, a tu werty, a tu ilość skoków, a tu odpoczynek, a tu wpływ jeszcze jakiejś rodziny, czegoś innego, to mówisz Jezus, ile ja jeszcze rzeczy mogę nadrobić.

Names mentioned Piotr Graban.

Names mentioned Piotr Graban.

Ten 1%, jak to się mówi, w jakiej kategorii rozwinąć, to nie ma żadnego problemu.

Jak Twoim zdaniem odróżnić ambicję sportową od takiej presji, która zaczyna w pewnym momencie szkodzić zespołowi i trenerowi?

Tu jest bardzo cienka granica i to chyba też zależy od grupy.

To musisz niestety troszkę patrzeć, bo

Podpowiem Ci takie rzeczy, że jak to są doświadczeni zawodnicy, którzy już grali o coś, załóżmy tutaj powiemy o Projekcie Warszawa, to jeśli Ty jesteś wymagający, chcesz i naprawdę zmotywujesz, to zazwyczaj ta grupa naprawdę idzie za Tobą.

Ale miałem taką jedną rzecz, że na Mistrzostwach Świata właśnie tutaj z młodzieżą jak byłem, no to tak powiem Ci, że tak...

Names mentioned, Piotr Graban.

Names mentioned, Piotr Graban.

Po poziomie stwierdzając, no to byliśmy raczej na straconej pozycji, ale mówimy kurde, podjąć rękawice, rzucić, spróbować, zobaczyć co mamy, nie?

No ale niestety reakcja była trochę odwrotna i to chyba oni nie byli przygotowani do tego, nie byli doświadczeni, ta grupa nie miała jakby takiego charakteru i myślę, że ten charakter trzeba nabierać, więc no jak zawsze metoda prób i błędów, badań, tego wszystkiego, ale tak jak mówię, dużo łatwiej jest jak masz doświadczoną grupę, która coś powygrywała,

Piotr Graban.

Piotr Graban.

Piotr Graban.

Ta wygoda, to że gdzieś tam... Szybkie strzały dopaminy i tak dalej.

No a gdzie nabiera się agresja?

No i na całe szczęście widzę, że dużo więcej osób w tym roku gra i cieszę się z tego, bo myślę, że będzie to wyglądało lepiej.

Czy Twoim zdaniem trener powinien mieć swój studiu, czy jednak bardziej elastycznie podchodzić do tematu i dopasowywać się do środowiska, w którym w danym momencie się znajduje?

Jak się nie dopasuje, to albo on, albo drużyna jakby wylatuje z tych torów, nie?

I każdy musi mieć swój styl, każdy powinien mieć swój styl, ale niestety w tym zawodzie nie ma możliwości, żebyś nie był, jak to się mówi, mistrzem improwizacji.

Ja zawsze tak mówię, że jestem mistrzem improwizacji, bo ja mam jakiś plan zrobiony, ale tu nagle ktoś wypadnie, ktoś nie może skakać, tu kogoś coś boli, tu ktoś źle przespał, bo rodzina, bo dziecko, bo coś innego.

Więc zawsze musisz zmodyfikować te cele, plany, możliwości, więc musisz bbardzo elastyczny.

Bardzo elastyczny w każdym elemencie.

Oczywiście, jeśli tego wymaga sytuacja, bo nie mówimy o tym, że nie trzeba tak robić, a ty będziesz słuchał wszystkich dookoła i robił, bo wtedy się pogubisz.

No jednak, jeśli masz już jakiś swój plan, schemat, system wyrobiony, to uważam, że powinieneś się go trzymać, bo jak zaczniesz zmieniać, no to niestety sam też możesz się pogubić.

Aczkolwiek, tak jak mówię, lekkie dopasowania są na pewno bardzo wskazane.

Jak twoim zdaniem, jak według ciebie wygląda ten proces decyzyjny w trakcie sezonu?

Co zwracasz najczęściej uwagę i najbardziej czemu poświęcasz czas?

No to faktycznie trzeba cisnąć motorykę, siłę.

Później skupiamy się już na zagraniach stricte z piłką, a na samym końcu gdzieś tam jest ten przedmeczowy, krótki trening, który ma jednak na celu zwrócić uwagę na mocne i słabe strony przeciwnika.

Tak naprawdę w sezonie przygotowawczym, tak jak mówisz, najważniejsze jest to, żeby jednak zbudować tą siłę albo ją odbudować, plus robić dużo aerobów.

Zawodnicy jakby bardzo byli zadowoleni z tego, jak robiliśmy bardzo dużo gierek takich.

Sezon przygotowawczy jest od tego, plus oczywiście trzeba zagrać kilka meczów kontrolnych.

Te mecze kontrolne są po to, żeby już gdzieś sprawdzić, zobaczyć gdzie są braki i też oswoić się z tą presją meczową.

I uważam, że takie pięć, osiem meczy to jest takie minimum, które wypadałoby zagrać.

I wtedy już masz jakiś plan, bo bierzesz te cyferki, te wszystkie statystyki i już widzisz, OK, tu powinniśmy trochę lepiej, trochę więcej popracować, więc to jest twój drogowskaz.

Te pierwsze dni możesz gdzieś tam troszkę mniej skoków zrobić, w środku musisz bardzo dużo skoków, gdzieś załóżmy 150 zrobić, a później ten trening przedmeczowy to jest taki, że tam zrobisz 60-70 skoków.

Czy mógłbyś, nie wiem, na przykład, gdyby, nie wiem, laik na przykład teraz chciał się dowiedzieć, jak godzinowo wyglądają treningi siatkówki w każdym z tych okresów.

Czy mógłbyś pi razy drzwi, oczywiście, powiedzieć, że to się różni od siebie.

Znaczy się, że jest dosyć dużo biegania, dużo się dzieje, dużo piłek itd.

Czyli powiedzmy poniedziałek, środa, piątek masz bardzo mocną siłownię, czasami z lekkim treningiem techniki, czyli robisz przyjęcie, wystawa, obrona ewentualnie takie bez skakania, a wieczorami dwie, dwie i pół godziny siatkówki.

I zrobi się już, że te siłownie są na przykład dwie.

Jakby grasz tylko side out, czyli serwis z przyjęciem zazwyczaj, ewentualnie jedna piłka jest dorzucana.

Zakładam, że mogą to być jakieś ogniska w trakcie okresu przygotowawczego, takie właśnie integracyjne jakieś wyjścia.

Natomiast już w trakcie sezonu, kiedy ta presja zagląda za okna, no to powiedz mi, jak sobie z tym właśnie poradzić, żeby gdzieś tam nakierować drużynę na odpowiednie tory.

Wiesz co, zazwyczaj robi się tak, że na początku sezonu, tak jak powiedziałeś, trochę integracji, paintball, kręgle, coś, żeby razem zapoznać się trochę.

Oczywiście te formy minigierek to też czasami powodują to, że ludzie ze sobą współpracują i też jest trochę inaczej, zmieniasz grupy, rywalizacja, ale chyba najważniejszym takim na początku sezonu jest to, żeby przedstawić cele.

Jaką ty masz wizję drużyny, kto chciałby, żeby wygrał, co chcielibyście osiągnąć, jakimi czynnikami, jakieś tam drobne swoje zasady, bo oczywiście wszystkiego nie da się ustalić i to nie chodzi o to, żeby napisać encyklopedię i tam 300 stron, ale po to, żeby każdy wiedział, w którym kierunku będziemy iść, w którym kierunku gdzieś trener by chciał, żeby ta drużyna szła i oczywiście znając jej mocne i słabe strony.

Później wiesz, co jest bardzo ważne?

Tak, rozmowa przed treningiem, na co dzisiaj kładziemy nacisk, co robimy, co by się oczekiwało od grupy, dlaczego mamy tak zrobić.

Dlatego chciałbym w tym tygodniu skupić się na tym i na tym.

I wiadomo, że nie da się zrobić wszystkiego dla wszystkich, jak to się mówi, ale teraz podpowiem Ci taką rzecz, jak ja pracuję.

Natomiast później zawsze znajdą się osoby, które mają inną wizję.

I wtedy właśnie jest rola trenera, żeby głównie z tymi osobami, które są niezadowolone, mają jakiś inny punkt widzenia, to wtedy właśnie je bierze, z nimi rozmawia, wyjaśnia albo znajduje jakieś rozwiązanie, które pasuje.

Zdajemy sobie sprawę z tego, że sport to nie tylko zwycięstwo, ale też porażki.

Kilku trenerów miałem takich, którzy bardzo źle reagowali na porażki.

I chyba z tego najwięcej się nauczyłem.

Tak Ci powiem, bo

Uważam, że w momencie kiedy to się stało, kiedy przegrałeś, obojętnie czy to jest super ważny mecz, nie wiem, strzelam Puchar Polski na przykład, czy jest to pojedynczy mecz ligowy, to

I to jest najważniejsze i uważam, że w tym momencie trzeba umieć zachować spokój.

Bardzo często jest zgubne, bo może doprowadzi do jakiejś agresji, rozmowy niepotrzebnej, ktoś może nie wytrzymać, powiedzieć jedno słowo za dużo, dwa i później będzie ciężko to odwrócić.

Więc ja staram się nie rozmawiać, chyba że nie wiem, przegraliśmy mecz, ale można powiedzieć, że to było gdzieś wkalkulowane, albo ten mecz był dobrze grany, a nam nie wyszedł, coś nie wyszło i przegraliśmy.

To wtedy czasami zdanie sobie pozwalam powiedzieć, że panowie nie przejmujmy się, to nie był nasz cel, wiemy co, zrobiliśmy maksa, nie daliśmy rady, byliśmy chorzy, coś tam ten.

Najważniejsze, że daliśmy charakter, że zrobiliśmy 100% co mogliśmy i przechodzimy do następnego meczu.

Ale tak naprawdę po większości tych meczów najważniejsze jest, żeby zrobić podsumowanie, analizę tego co wyszło, co nie wyszło.

Czy ta droga, którą zmierzamy jest dobra, czy niestety trzeba ją zmodyfikować, zmienić i wtedy na spokojnie porozmawiać z drużyną.

Przy okazji kolejnego treningu, czy gdzieś tam zrobić spotkanie, jeśli jest coś ważniejszego, bo też były takie momenty w naszym życiu, w życiu drużyny, że trzeba było po prostu więcej czasu poświęcić i obgadać, co nawet kosztem treningu.

Ale myślę, że takie rozwiązanie jest najlepsze, bo jak już każdy sobie przemyśli ten dzień odpoczynku, ma już chłodniejszą głowę,

Names mentioned, Piotr Graban.

Names mentioned, Piotr Graban.

Ja zawsze mam wiele złości w sobie, czasami na siebie, czasami inne jakieś czynniki, ale staram się to trzymać tyle, ile mogę.

Czasami zdarza się, że poprzeklinam gdzieś tam na boisku, coś nie wyjdzie, coś ten, ale żebym zareagował źle do drużyny czy powiedział zawodnikom czy komuś coś źle, to nie.

Jednak myślę, że to jest właśnie klucz, żeby w takim momencie trener trzymał nerwy na wodzy i to jest bardzo ważne w tym zawodzie.

Jak by mleko się już wylało i jak ty ze swoim doświadczeniem mógłbyś starać się to odkręcić w tej chwili?

No bo umówmy się, że to nie jest komfortowa sytuacja w tym momencie już dla nikogo, ale ona się wydarzyła.

Ja uważam, że jak krzyczysz, kogoś wyzywasz albo coś robisz, to

Po pierwsze nie panujesz nad sobą, a po drugie bym powiedział, że brak ci jakiejś merytoryki.

Tak bym powiedział.

Bardzo często.

Bo jeśli jesteś merytoryczny, to można to zamienić w inne słowa.

Jak się mleko rozlało, to co trzeba zrobić?

Przeprosić, wziąć wina na siebie i jak najszybciej to odkręcić.

I to też jest problem niektórych ludzi czy trenerów, że nie potrafią schować ego do kieszeni, swojej dumy i wiesz, mleko się rozleje jak ty mówisz, ale on kwiat czy drąży jakby w swoim i mówi, że nie, nic się nie stało, ja to jestem najlepszy bez winy, tam to jest wina kogoś innego.

I wtedy tak jak mówię, no po pierwsze trzeba schować dumę gdzieś do kieszeni, po drugie przeprosić, po trzecie...

I to jest chyba też takie bardzo ważne zadanie trenera, bo jak nie umiesz postawić się w roli zawodnika, nie wiem, członka sztabu szkoleniowego i tak dalej, i tak dalej.

To nie będziesz dobrym liderem.

Nie będziesz, bo musisz to wszystko zobaczyć oczami tej drugiej osoby, bo dla ciebie coś jest jasne, piękne, idealne, pozytywne, ale może dla tej drugiej strony takie nie jest.

A to jest drużyna i niestety trzeba się dogadać, więc to jest bardzo ważna umiejętność.

Jak twoim zdaniem zachować autorytet trenera, nie tracąc jednocześnie takiej właśnie bliskości z zawodnikami?

Kolejny raz to jest bardzo cienka granica, bo ja myślę, że autorytet buduje się przede wszystkim merytoryką, wiedzą, techniką, ale też wiesz co, jak postępujesz zgodnie ze swoimi wartościami, jesteś transparentny.

Wartości do ciebie autorytetu, ty w jego oczach nie tracisz, bo jednak powiedziałeś, że trzymasz się tego, co jest dla ciebie najważniejsze.

Jeśli drużyna jest dla ciebie najważniejsza, jakaś indywidualna jednostka, jak to się mówi, odkleja się jej, to powiesz, że ci się nie podoba itd.

Może ktoś być obrażony, ale jak nie rozumie tego, to znaczy, że nie jest stworzony albo do tego sportu, albo do tej drużyny.

I myślę, że właśnie ten autorytet jest... Przede wszystkim jeśli nie kłamiesz, bo jak

Nie masz swojej wartości i jesteś, wiesz, jak to się mówi, kłamliwy, masz dwie twarze, mówisz jednemu zawodnikowi, że jest idealny, a drugiemu ty jesteś lepszy od niego, ale wiesz, kombinujesz, to te kłamstwo ma zawsze krótkie nogi i wtedy tracisz jak najwięcej autorytet, ale jak masz merytorykę, jak masz wiedzę,

Jak potrafisz to uargumentować i trzymasz jakieś wartości, które przekazywałeś, jesteś spójny z nimi, to będziesz miał autorytet.

Nie trzeba naprawdę być idealnym, nie trzeba być dla każdego perfekcyjnym trenerem, bo nie będziesz dla każdego perfekcyjnym trenerem.

Dla niektórych będziesz idealny, dla niektórych będziesz normalny, przeciętny, a jedna, dwie osoby powiedzą ci, że

Niestety nie znalazłem ze sobą wspólnego języka, ale fajnie, bo miałeś jakieś reguły i się ich trzymałeś.

Jak tak naprawdę zostać trenerem plus ligi w szybkim tempie?

To nie było szybkie tempo.

Ale tak, gdyby ktoś obejrzał nasz dzisiejszy wywiad i powiedział, chcę być taki jak Piotrek, chciałbym trenować drużyny z absolutnego topu, chcę się tam dostać, co mogę zrobić, czego zacząć?

Ale wiesz jak zdobyć to doświadczenie?

No bo jak bywasz gdzieś, nie wiem, w trzeciej lidze, juniorach, nie wiadomo gdzie, no to nie rozwiniesz się o tak bardzo.

Jeśli jesteś mądry, napiszesz sobie pytania, jakieś problemy, które masz, to każdy trener, który jest na topie, który jest naprawdę dobry, dobrym człowiekiem, on ci odpowie.

I jak znajdziesz takie możliwości, a myślę, że jest bardzo dużo możliwości i nawet gdzieś blisko każdego miasta zamieszkania, żeby się zapytać trenera, nie wiem, jak nie masz bezpośredniego kontaktu takiego zawodnika, innego trenera, który zna, żeby pojechać na taki staż.

I ja kiedyś mówiłem, że jak ja byłem w Anglii, to prowadziłem IBB Polonia Londyn, ale też trenowałem inne zespoły, tak naprawdę amatorskie czy z uniwersytetu.

Bo miałem taki czas i czym więcej prowadzisz, czym więcej masz doświadczenia z różnych jakby poziomów, tym jesteś lepszy i mądrzejszy, bo

Names mentioned Piotr Graban.

Czym masz więcej możliwości pracy, więcej kontaktu z tym, jak to mówi kilku trenerów, czym więcej energii i czasu poświęcasz w jakimś kierunku, tym będziesz lepszy.

Rozumiem, dziękuję bardzo.

Piotrze, no to przejdźmy do stażu, o które tutaj też nam rozchodzi, ponieważ Ty zrobiłeś sobie takie tournée, bo zaliczyłeś właśnie i Roberto Piatze, jeżeli chodzi o treningi u niego, mówiliśmy o Stefan Antica, Mark Lebediu.

Michał Winiarski, chociażby Andradzian.

Wspólny mianownik, że to są dobrzy trenerzy.

Turnier to jest dobrze powiedziane, wiesz, bo ja tak spojrzałem, że przez trzy miesiące, gdzie jeździłem do tych trenerów, to ja zrobiłem 15 tysięcy kilometrów samym samochodem.

Więc się śmieją, że jestem przedstawicielem handlowym chyba.

Przede wszystkim, żeby być dobrym trenerem, ja tak uważam, to trzeba być dobrym człowiekiem.

I naprawdę u tych wszystkich, których tu byłem, to jeśli chodzi o taki poziom człowieczeństwa, wartości, którymi się kierują, to tutaj nie ma osoby, na której można było coś złego powiedzieć.

To jest fajne, że obojętnie jaki to trener nie jest, teoretycznie mogliby powiedzieć, że jestem ich konkurentem, że mogę zająć ich miejsce niedługo albo nie wiadomo co, ale każdy z nich naprawdę otwarty, życzliwy, na temat każdego detalu pogadał, porozmawiał, bo kilku trenerów mi powiedziało, mówi wiesz co, fajnie jest porozmawiać z kimś, kto ma taką samą pasję jak ty.

I naprawdę, jak tam pojedziesz obojętnie, czy to jest Michał, czy Andrea Gianni, czy Roberto Piazza, jak mu zadasz jakieś pytania konkretne, słuchaj, a ja miałem trochę problem z tym i z tym, jak to rozwiązujesz?

I on mówi ci tak, a ty powiedz mi, a ja robiłem tak i tak.

I każdy gdzieś tam idzie tą cegiełeczkę w górę, więc tak jak mówię, dobry człowiek, fajne podejście, fajne wartości, to są na pewno elementy wspólne każdego z nich, a później proces treningowy.

Names mentioned, Piotr Graban.

Bo jakby Shotsunerim jest z tej Warszawy i tak na początku mówię, no przecież nie będę siedział w domu, no tęsknię za siatkówką, chcę gdzieś dotknąć tej siatkówki, zobaczyć.

No i pierwszy właśnie ten jakby cykl, gdzie wybrałem sobie, no to chciałem do Michała Winiarskiego, ale że oni grali co dwa, trzy dni, to prawie nie trenowali.

I powiem Ci, że tam całkowicie jakby zmieniłem też podejście do tego, bo jak zobaczyłem jak oni pracują, jakie mają warunki, jak podchodzą do tego wszystkiego i właśnie z Andrejem Janem, który tam

Jak ma dwa treningi, to zostaje zawsze na miejscu, z którym to chodziliśmy na obiadki, kawki, rozmawialiśmy o siatkówce naprawdę i reprezentacyjnej, i Polski, i przyszłości, i o Zaksie, o każdym detalu.

To był świetnie spędzony czas i naprawdę, jak to zobaczyłem, mówię, kurde, jak tak każdy będzie podchodził do tego, z każdym będę mógł tak porozmawiać.

No to naprawdę znajdę też dla siebie kilka rzeczy, nie?

I w ogóle jakby cel był tego też taki, że ja po kadrze tej młodzieżowej i po dwóch i pół roku jakby pierwszym trenerem, bycia pierwszym trenerem w Plus Lease projekcie.

Napisałem sobie, gdzie mam jakieś pole do poprawy, w sensie w elementach trenerskich.

Co chciałbym więcej rozwinąć, co zobaczyć.

Na przykład było granie na side-oucie.

Czyli po przyjęciu zagrywki uważam, że moja drużyna miała solidne liczby, ale uważam, że mogliśmy tutaj grać lepiej, szczególnie po perfekcyjnym i dobrym przyjęciu.

I te liczby mieliśmy dobre,

Nie wyśmienite i kilka drużyn z Polski gdzieś nas przeskakiwało, więc jak jechałem jakby w tym kierunku, to często zadawałem pytania albo patrzyłem jakie mają ćwiczenia pod to.

I tutaj naprawdę znalazłem kilku trenerów, fajne rzeczy i u Gianiego właśnie i u Marka Lebiedewa i u Roberto Piazzi.

Więc to plus chciałem zobaczyć też, jak rozruchy wyglądają, jak właśnie czasowo mają to zrobione i przede wszystkim też intensywność treningów mnie interesowała, bo ja jestem człowiekiem, który lubi bardzo intensywne treningi.

Ale wiesz co, głównie z racji tego, że zawodnicy też lubbardzo intensywne treningi.

Lubią jak się dużo dzieje, jest fajny rytm treningowy, dogrzewają się, wiesz, każdy coś robi, to oni to lubią i wtedy bardzo dobrze trenują.

A jak zawsze gdzieś próbowałem zwolnić, to ten trening już nie był taki idealny, wiesz, coś mi się tam nie podobało, ktoś stracił koncentrację i tak dalej i tak dalej i się zastanawiałem właśnie, jak trenerzy to miksują, czy to miksują, jak długo trenują.

Jak właśnie łączą to z siłownią i przede wszystkim ten sideout, który uważałem, że i po kadrze i po tym nie był wyśmienity.

Natomiast u mnie zawsze ten breakpoint i ta strona gdzieś tam zagrywka, bloki, obrona zawsze była bardzo dobra, nawet ponad stan i mówię dobra, to tutaj już nie muszę jak dużo szukać, ale wolałbym tamtych elementów.

Czy to nie jest tak, że to w zasadzie zależy bardzo dużo od, w czym dany trener czuje się dobrze, czy głównie nie zależy od zawodników, którymi dysponuje w danym momencie?

Ale jak zobaczyłem, że ta drużyna jakby U21 charakteryzuje się niemalże tym samym, po trzech miesiącach pracy ze mną, no to mówię, okej, to moje ćwiczenia, mój warsztat wpływa na to, że jest prawdopodobnie podobnie.

Wiadomo, że jeden czy drugi zawodnik może to delikatnie zmienić, ale tak jak mówię, ogół naprawdę był taki, że jakbym porównał projekt z tą drużyną juniorów, to była na bardzo zbliżonych parametrach.

Oczywiście one się tam różniły procentowo, ale załóżmy, że ta strona breakpointowa i sideoutowa właśnie mniej więcej tak samo wyglądało, że na kontrze my na tych mistrzostwach świata byliśmy wyśmienici, a ten sideout...

Wiesz co, tam jest tak, kultura pracy jakby od początku, ten profesjonalizm, że przychodzimy wcześniej, pracujemy, intensywność, zaangażowanie i właśnie tak jak powiedziałem, te wartości dla niego najważniejsze.

On teraz ma trochę młodszy jakby team.

I trochę młodszy ten team i naprawdę kładzie nacisk na rozwój, na te wszystkie elementy techniczne, na to, żeby cały czas było zaangażowanie.

Tam nie ma sekundy, żeby sobie popuszczali.

I treningi są bardzo intensywne i po dwie godziny.

I to jest takie coś, co też dodatkowo jakby znalazłem, że zawsze wiesz jak to się mówi.

Oczywiście trener poprzez ćwiczenia gdzieś pomaga w tym procesie decyzyjności, ale to on musi brać na siebie odpowiedzialność, bo

No bo jeśli jest pojedynczy blok, jest idealna piłka i on trafi w środek bloku albo w środek boiska zaatakuje i go tam podbiją, to co ja mogę więcej zrobić?

Ja dla niego decyzji nie będę podejmował.

A przede wszystkim on musi być przygotowany do treningu, wiedzieć.

Z kim będziemy grali, jakie są założenia taktyczne i jakby te wszystkie elementy, żeby on przygotował.

Bo wiesz, trener może być najlepszy na świecie, przygotować wszystko, zmotywować tych zawodników, ale jeśli zawodnikom nie będzie się chciało, nie będą czuli odpowiedzialności na swoich barkach za wynik, za drużynę, to i tak prawdopodobnie za daleko nie zajedziesz.

Więc jakby głównym zadaniem trenera jest przede wszystkim zmotywować, zachęcić i dać narzędzie do pracy.

I dlatego mówiłem ci o tej selekcji, że ta selekcja jest bardzo ważna.

Oczywiście Andra lubi porozmawiać z zawodnikami.

Jakieś tam wnioski przychodzą, ale naprawdę jest tak, że Andrea bardzo merytoryczny, bardzo skupiony na tym, co ma powiedzieć jak, w jakim momencie.

I ma olbrzymi posłuch naprawdę tej grupy, ale dodatkowo powiem Ci, że ten sztab, który tam jest,

To znaczy wiadomo, że robi tam rozgrzewkę jakąś, czy tam nawet sobie ćwiczenia siłowe ze sztangą popracuje ewentualnie, ale no to jest jednak trener albo drugi trener.

Jakby takie jeszcze różnice, które chciałbym ci powiedzieć w Zachsie właśnie, że tutaj z Piotkiem Piotrzakiem jest tak, że ten

Trening jakby zaczyna się zawsze minimum od 20 do 30 minut rozgrzewką z takimi elementami siłowymi.

I ten trening trwa minimum powiedzmy dwie godziny albo dwie godziny zazwyczaj.

Zawsze chyba tak było, że te ostatnie trzy powtórzenia na siłowni zawsze są najbardziej istotne.

To one budują ten core twoich umiejętności czy mięśni.

Jak działanie buduje?

Jasne, no wiadomo, że każdy by chciał powtarzać sukcesy, ale niestety ten budżet i jak to się mówi, skład ludzki też różnie bywa.

Trzeba pamiętać, że tam było milion jakichś drobnych kontuzji i niestety czasami takie rzeczy się zdarzają.

Isakson gdzieś kolanem uderzył w słupek, Mateusz Czunkiewicz jakiś problem, Urbanowicz problem, Grobelny i tak dalej, Szymura, więc oni mieli taki naprawdę duży problem, ale myślę, że...

Jeśli jest spokój prezesa, trenera sztabu i oni powiedzą słuchajcie my wiemy gdzie jedziemy, no niestety mamy taki moment gorszy, ale musimy to przytrzymać i za chwilę na pewno odbijemy z formą.

To chyba to jest kluczem i to powoduje, że dalej masz jednak autorytet.

Pamiętam, że się śmiałem, bo tu w Warszawie troszkę niektórzy zawodnicy mówili, o Jezus, trenerze, ale ty to czasami myślisz, że to matematyka jest, bo tu jaki procent mieli tam, jaki procent nie, efektywność.

Ja mówię, no dużo trzeba mieć z matematyki, z tej statystyki.

Cześć, mówię brachu, bardzo zbliżone podejście do tego, ale wracając do tematu, no to...

Właśnie ma tak, że pokazuje, w którym miejscu oni są, mogą być, co nie zagrało, co muszą poprawić i po prostu cierpliwie pracują.

On też ma takie podejście, że rozwój zawodników, rozwój drużyny jest najważniejsze, a to, że tam chwilowo gry są trochę poniżej tego poziomu, który by chcieli, no to trzeba to przecierpieć.

Jak ustawiasz cele, bo jakby oni ustawili sobie cel pewnie.

Blandra im powiedział, słuchajcie, my gramy o Mistrzostwo Polski, no to by wszyscy zwariowali.

To naprawdę by było ciężko i by było ciężko tą drużynę zgrali do kupy itd.

Ale jak powie, naszym celem jest bycie w playoffach.

Spokojna praca o to, żebyśmy byli lepsi.

Każdy będzie pracował, każdy będzie skupiony, bo właśnie jak to się mówi, ten sternik dał jasny cel, co my musimy zrobić, gdzie powinniśmy być.

Na tych stażach był też jeszcze taki trener, który aż tak dużą uwagę przykuwał do liczb i matematyki, o której wspomniałeś przed chwilą?

Myślę, że Andrea Gianni najwięcej jeśli chodzi o statystykę, aczkolwiek i Stefan dosyć dużo i Roberto Piazza dosyć dużo i Michał Winiarski też dosyć dużo z tego co rozmawiałem i widziałem, ale tak jak mówię Andrea Gianni chyba jednak taki największy komputer i

Jak zapytałem go o reprezentację Francji, to on mi liczby z głowy rzucał, wiesz, jakie mieli procenty, co, po co, dlaczego.

Bo to też jest fajne pytanie, fajna jakby... temat fajny, że myślałem, że nie będzie chciał rozmawiać o reprezentacji Francji, no bo wiadomo, te Mistrzostwa Świata mu nie wyszły.

Ale powiem Ci, że byłem zdziwiony, że bardzo otwarcie powiedział mi o wszystkich problemach, które go spotkały, co tam się stało, dlaczego oni tego nie wygrali.

I to też właśnie jest super dla mnie, bo możesz się nauczyć na doświadczeniu innych albo przynajmniej porównać sobie jakieś sytuacje.

Dobrze, z Kędzierzyna Piotrze, gdzie ruszyłeś?

Byłem u Marka.

W dniu, kiedy byłem u Marka Lebediewa.

Najbardziej specyficzny trener, jaki ja widziałem.

Tak, niezwykły teoretyk i filozof siatkówki, bym tak powiedział.

Przypomnijmy, że on z Berlinem potrafił brązowy medal Ligi Mistrzów zdobyć.

Także postać zupełnie nieanonimowa w Polsce, bo przecież u nas trenował Jastrzębski Węgiel, Gwardia Wrocław, teraz Nysa i jeszcze jeden klub mi umknął.

Będzin.

Nie, Będzin chyba nie.

Będzin?

Ja bym powiedział, że no aż z ciekawości stracę.

Ale co z tym Markiem, no bo faktycznie tam Domek Wasilkowski jest zresztą mój serdeczny kolega, asystentem trenera, także z asystentem Marka, także no właśnie troszeczkę inaczej, no bo tam jednak to jest no już pierwsza liga, także chciałem podpytać, czy widać było różnice w intensywności treningu?

Wiesz co, różnica w intensywności trochę tak, bo Mark jest takim zwolennikiem, że raczej średni taki rytm, nie ma jakiegoś takiego bardzo dużego rytmu.

Mark jest takim trenerem, tak jak powiedziałeś, filozofem trochę i on twierdzi, że właśnie ta odpowiedzialność jest po stronie zawodników olbrzymia i on twierdzi, że teoretycznie trzeba dać piłkę zawodnikom i oni sami muszą sobie znaleźć rozwiązania.

I to jest takie dziwne, bo ja kiedyś rozmawiałem, nawet miałem sprzeczkę z Markiem kiedyś, że słuchaj, czy zawodnicy muszą przyjmować piłkę dodatkowo, trening przyjęcia robić?

U mnie tam właśnie wtedy w Berlinie chyba był, mówi, u mnie tam 15 razy podczas treningu przyjmuję i mi wystarcza.

Ja mówię, no ale jak, nie masz dodatkowego treningu, nigdy nie robiłeś?

Nie, nie, uważam, że to jest niepotrzebne.

No ale jak zawodnicy proszą cię o to i tak dalej, no to czasami zrobię, ale uważam, że to jest niepotrzebne.

Stricte trening przyjęcia jako tylko trening przyjęcia jakby indywidualnie.

No to jakby on nie jest w ogóle tego zwolennikiem, ale wchodzę na halę, a Tomek Wasilkowski robi przyjęcie z chłopakami.

No ja tego nie uznaję, oni tego nie potrzebują, ale jak chcą, to niech sobie robią.

Więc jakby dowolność, jak chcą, to robią.

No ale później była tam chwila rozgrzewka jakiejś pary.

Więc jest 60 tych zagrywek i to oni mają sobie znaleźć, rozwiązać jakieś zadanie, raz mocno, raz lekko.

Podejmować decyzje, bo on uczy właśnie podejmowania tych decyzji, tej odpowiedzialności.

Gdzieś tam po freeballu atakujemy, lewo, prawo, jakieś rzeczy.

Taki byłem zdziwiony trochę, mówię, kurde, no tu nic nie jest jakby sterowane, że atakujemy w tą strefę tu, a robimy tak, a robimy to.

Tam nie było nic.

No i dopiero później było jakieś ćwiczenie główne właśnie też, które mi trochę pomogło z dwoma sideoutami.

I to ćwiczenie było bardzo ciekawe uważam i to było takie ćwiczenie główne, które jakby też zakończyło ten trening.

Więc jak widzisz bardzo mało rzeczy tam było.

Bardzo otwarte i dopiero gdzieś jedno ćwiczenie na punkty było z podwójnym side outem po drodze, więc bardzo specyficzne.

Tak jak powiedziałeś, olbrzymia wiedza i też niektóre rzeczy dał mi rozwiązania, bo ja mu powiedziałem, że szukam tych odpowiedzi właśnie na side out.

I ja tak sobie myślę, kurde, to jest tak banalnie proste.

Bo ja zazwyczaj robiłem side-out plus dwie piłki, plus trzy piłki, plus jakieś inne rzeczy.

No i ja w tych dodatkowych piłkach, właśnie w tej kontrze, w tym, to ja zawsze byłem idealny.

A tego side-outu jednak robiłem troszkę za mało.

Bo jakby troszkę za mało czasu na to poświęcałem, bo bałem się jakby zwalniania też rytmu treningowego, to co ci mówiłem.

I to jest tak banalnie proste, ale właśnie widzisz, z taką osobą, która ma też pasję do środkówki i zna wiele historii, to może ci szybko to gdzieś podpowiedzieć, nie?

No tak, no Mark przecież jest też niezwykle doświadczonym trenerem już i nie będzie im tylko zawierciem.

Te jego, powiedzmy, takie niestandardowe metody treningowe znajdują uznanie wśród prezesów i generalnie klubów, świadkówki.

Nysa z pewnością też ma do niezwykłej aspiracji, żeby do tej plus linii wrócić.

Wiesz co, tam rywalizacja jakby jest otwarta cały czas.

Widziałem, że są trzy drużyny takie, które próbują.

Katowice oczywiście z największym budżetem, z największymi nazwiskami, ostatnio troszkę z gorszą formą.

Nysa i Anioły Toruń, które chyba nikt się nie spodziewał, że mogą tak wystrzelić, ale naprawdę dobrze grają.

Więc myślę, że te trzy drużyny głównie gdzieś tam walczą o to i zobaczymy tak naprawdę kto lepiej się przygotowuje, przygotuje na te play-offy i jak to będzie wyglądało w końcówce sezonu.

Czy otrzymają tą formę, czy być może, nie wiem, Katowice trochę teraz dowują, bo być może

Wiesz co, tu myślę, że jak mógłbym coś wyciągnąć od Marka, to właśnie, żeby czasami robić mniej.

Bo to jest taka metoda.

Robisz trochę mniej, to robisz to czasami lepiej.

Albo dasz za dużo informacji, no to niestety zawodnicy, zwłaszcza niedoświadczeni, nie zrealizują ci wszystkiego.

I myślę, że tu jest tak jakby u Marka taki jakby największy potencjał, który któryś trener może sobie wziąć.

Dobrze, zostawmy Marka.

Tak, mówiąc grzecznie, bo zazwyczaj się mówi niegrzecznie.

Nie chciałbym powiedzieć, że rzadko spotykany, ale rzadko spotykany na takim poziomie, bo on zarówno z mężczyznami, jak i z kobietami osiąga sukcesy.

Tak, ale wiesz co, myślę, że to właśnie jego podejście, bo ja bym powiedział, że on jest wirtuozem improwizacji, to że mu to naprawdę pomaga.

Ja pamiętam jak tu chłopaki gdzieś w Warszawie o nim mówili, to mówili, że słuchajcie, no my nie wiedzieliśmy rano jaki będzie trening, ile będzie trwał, jak to będzie wyglądało.

I teraz ja w kadrze myślę, że Filip Blem mu olbrzymią pomógł w tym, bo on jest bardzo skrupulatny, zorganizowany.

I tutaj gdzieś wiem, że w Warszawie były te problemy trochę z organizacją dnia przede wszystkim harmonogramu terminarza.

Ale jeśli chodzi o pracę, którą wykonywał, to chyba była cały czas taka sama, która jest.

Tytan pracy, to trzeba pojrzeć od razu.

Jak ja byłem w Lublinie, to najdłuższe treningi, jakie widziałem, to właśnie tam.

Najbardziej żmudne, najdłuższe.

Bo chciałem złączyć z niską intensywnością i tak wiesz, połączyło się.

Ale tak, no nie są też jakby jakieś porywające.

Bo to jest takie naprawdę, no wiesz... Rzemieślnictwo.

I to też czasami chyba jest na plus, jeśli chodzi o mental.

Bo jeśli pracujesz nad elementami takimi, wiesz, technicznymi, nie ma rytmu i tak dalej, to mówisz, Jezus, dalej pracuję, dalej pracuję, znowu te pantogeny, coś mi nie wyszło, a lewa ręka, a prawa ręka.

No to jesteś jakby mentalnie znudzony tym albo zmęczony, ale później gdzieś to oddaję, nie?

Powiem Ci, że śmieszne to było, że jak Stefan miał ograniczoną halę do dwóch godzin, bo na przykład jakaś druga grupa wchodziła, to oczywiście było zawsze dwie godziny i to był sfrustrowany.

To po prostu wiesz, chciał wszystkich po kątach porozganiać, że tak mu zrobili.

Names mentioned, Piotr Graban.

No i ten trening był naprawdę żmudny, wymagający, długi, wolny, ale wiesz co, właśnie Antigua jest takim trenerem, jak z nim rozmawiałem, to tak samo mówi.

Pełna indywidualizacja, przyjęcie na lewą rękę, prawą, palcami, górą, dołem, bokiem, skok do bloku po kroku odstawnym, skrzyżnym, takim, takim, z przemieszczeniem się, skrót na jednej nodze, na drugiej, a tak tam, kiwka, plas.

I później jak każdy będzie umiał wszystko, to ja będę mógł od nich wymagać.

Nie, Grobelny chyba nie.

Na pewno grał Łukasik z Kwolkiem na boisku z tego co pamiętam.

Janek Nowakowski na środku na pewno, Andrzej Wrona, tam była ta ekipa.

Kuraś chyba był i Briza.

Później był Kuraś też.

Grał jakby swoją najlepszą siatkówkę, jaka w ogóle była.

I to właśnie jak rozmawiałem z chłopakami, to mówili, że to zawdzięczają Antizę, bo on naprawdę uczył ich

Names mentioned Piotr Graban.

On uwielbia machanie rękoma w bloku.

I on to tłumaczy tym, że do momentu kiedy piłka jest na trzecim metrze, czy wystawiana z trzeciego metra, od środki do trzeciego metra, no to atakujący widzi ręce i on nie chciałby, żeby ten atakujący miał możliwość grania w lockout.

Czyli specjalnie wykorzystania rąk do tego, żeby zdobyć punkty.

Więc on sugeruje nawet, że oni mogą machać, że chciałby to robić i jego takim głównym celem, jeśli chodzi o blok, no to żeby mieć trzy bloki na set.

I widziałem, że jest na drugim miejscu chyba w tym momencie, tam 2,60, 2,70, więc jest dosyć blisko i bardzo dużo nad tym pracuje właśnie, żeby bblok punktowy.

My kiedyś chyba mieliśmy taką dyskusję na ten temat z bodajże Rafałem Dąbrowiakiem, którego mieliśmy okazję poznać przy okazji naszych live'ów turniejowych.

Ja na przykład tego nie lubię i nie stosuję zazwyczaj.

Jeszcze powiem Ci tak, na pojedynczym bloku, kiedy jest idealna piłka od siatki.

Jeśli zawodnik widzi, umie odczytać, przeczytać, gdzie się skręca zawodnik i spróbować poszukać piłki, to dopuszczam.

Ale jeśli już jest podwójny blok, to...

Bo jednak jak zasłonisz jakąś część i obrona gdzieś tam też już będzie wiedziała gdzie ma stać.

To ta ilość wybloków i ilość obron jest znacznie większa według mnie niż machania rękoma.

No bo niestety jest szansa, że jak trzymasz ręce tu i rzucisz.

No to obrońca nie będzie w tym miejscu, bo nie spodziewał się, że tam będzie ta dziura.

Ale wiesz co, to mi pokazuje tylko, że każdy ma jakby swoje takie naleciałości, bo to jest po prostu granie Francuzów.

Ich filozofia opiera się na tym i on chyba to, wiesz, pewnie z dzieciństwa gdzieś wyniósł do rastaniu z kadrą narodową.

Na przykład Kevin Thierry i wszyscy Francuzi, cała reprezentacja dalej bardzo często to robi.

Ale oni są tak tego nauczeni czytania gry, jakby ruchu, że oni się potrafią w tym odnaleźć, nie?

Natomiast już tacy europejscy siatkarze, którzy są trenowani w inny sposób, Polacy, Włosi, no to już tak nie do końca.

Names mentioned, Piotr Graban.

Wilfredo zakładam, że nie jest w żaden sposób preferencyjnie traktowany, ale zwierzam do tego, że czasami jak nowy trener wchodzi do szatni, no to też i jest tam gwiazda siatkówki, pan X powiedzmy, no to też czasami można wyczuć takie jakieś pewnego rodzaju napięcie albo gdzieś tam przeciąganie liny troszeczkę i kto tu rządzi.

Jak sobie radzić z takimi sytuacjami?

Wiesz co, akurat tu myślę, że nie było żadnego przeciągania liny i tak dalej, bo Wilfredo Leon pomimo tego, że osiągnął już niemal wszystko w siatkówce, to jest tak pokornym zawodnikiem i super do prowadzenia, że...

A po prostu z Wilfredo Leonem, jeśli jest jakaś tam potrzeba, to rozmawiają, dyskutują i to stosują bez żadnego problemu.

Ale jak to zrobić?

Jeśli są jakieś napięcia, coś jest nie tak, to idziesz, bierzesz przede wszystkim lidera, kapitana.

Dobrze, przejdźmy dalej.

Co było dalej?

Roberto.

Roberto, Roberto Piazza.

No i właśnie, czy Roberto Piazza okazał się klasycznym włoskim trenerem?

Jestem ciekawy, bo przecież myślę, że wielu z naszych widzów było we Włoszech.

Trochę jednak mylne mamy spojrzenie na włoską siatkówkę, bo jak właśnie tam pojechałem, to można powiedzieć, że taki stereotyp gdzieś miałem, mogłem mieć, ale właśnie u Roberto jest trochę inaczej.

Przede wszystkim takie rzeczy, które się różnią, albo inaczej, zacznę od początku.

Myślałem, że jak pojadę do Włoch, to wiesz, jest jedna z najlepszych lig na świecie, jedna z dwóch najlepszych prawdopodobnie, to myślałem, że zawodnicy będą

Co ty tu robisz?

I tak, przyszedł sobie jakiś gość i będzie oglądał treningi.

Ale powiem ci, że taka kultura pracy, taki respekt jaki zobaczyłem tam,

To byłem w szoku.

Naprawdę oni pomimo tego, Włosi, pomimo tego, że osiągnęli dużo, bardzo dużo, ciężko stwierdzić czy więcej jak Polacy w ostatnim czasie, ale powiedzmy, że na podobnym poziomie.

To są bardzo pokorni i bardzo zmotywowani do pracy.

Pomimo tego, że może się wydawać, ale Milano, ja dawno nie widziałem klubu z tak słabymi możliwościami, jakby za pleczem, jeśli chodzi o halę.

Trenowali albo w takiej jakby u nas spale szkole mistrzostwa sportowego, gdzieś tam jeździli do nich i wbijali się w godziny, które po prostu mieli wolne.

Albo trenowali koło tego Allianz Milano w takim balonie, wiesz, jak u nas są, kort tenisowy, po prostu zrobiony, wiesz, gdzieś tam.

Więc wiesz, ja byłem taki zdziwiony, że taka drużyna, taki zawodnicy z budżetem, z przeszłością kadrową, naprawdę bez żadnego pisknięcia jeżdżą na różne hale w odległości kilkunastu kilometrów i pracują naprawdę od rana do nocy i to jest taka różnica, która wiesz...

Mnie naprawdę zakłuła w oczy, bo u nas bywa różnie.

Naprawdę, wiesz, już tam tak niektórzy zawodnicy, którzy coś zdobyli, troszkę śmieszków, trochę tego, wiesz, nie, to nie trzeba, a tam warunki słabe, nie, no gdzie ja tam do zawiercia będę jechał, jak tam taki niski sufit, wiesz, nie, i takie różne rzeczy, ale to był taki właśnie pierwszy szok dla mnie taki, nie, że o, goście w ogóle, wiesz, nie dyskutują, w ogóle nic nie robią i tak dalej.

Każdy przychodzi, śmieszne też bardzo, ma box na telefony, taką skrzynkę zrobioną.

I każdy, żeby się nie rozpraszać, przed treningiem musi przynieść ten telefon wyciszony, zamykają w tej skrzynce, żeby nie mieli dostępu, żeby na treningu nie dotykali, żeby tam ich nie interesowało.

I każdy trening rozpoczynają półgodzinną prewencję, mają jakieś ćwiczenia rozpisane swoje, które muszą robić.

Oczywiście trener przygotowania fizycznego, fizjoterapeuta, o to dbają, patrzą itd.

No i kiedy ja zadałem pytanie, dlaczego tak zaczynałem, no to po pierwsze urazy, a po drugie mówi, ja dążę do tego, żeby

Trening jakby mentalu właśnie tej pracy był minimum dwie i pół godziny, żeby się skupiali minimum dwie i pół godziny.

Więc jak już robią tą prewencję, to już są skupieni, już pracują nad tym, jakie zadania wykonują itd.

Ja nie chcę prowadzić treningu dwie i pół godziny, ale jak zrobię taką prewencję pół godziny, czy jakieś zadania im dadzą inni ludzie,

Names mentioned, Piotr Graban.

Names mentioned, Piotr Graban.

Names mentioned, Piotr Graban.

I wiesz, to nie jest 4, bo ja chciałbym, żebyś ty sobie tam, nie wiem, robił statystykę, czy liczył, ile błędów i tak dalej.

Ja sobie nie wyobrażam, żebyś ty zrobił coś innego niż ja chcę.

No i tak widziałem, że takie spięcie... Szybka piłka.

I raz było takie spięcie, ale pokazało mi naprawdę, że ci ludzie powiedzieli, jak powiedział, trzy, cztery, pięć raz tak, dwa razy tak, to wszyscy bez żadnego zająknięcia to robili.

No oczywiście, Roberto, to tutaj jest typowy Włoch, jeśli chodzi o emocje.

Bo jak jest dobrze i tam Asa zdobywali, to Roberto stał i uuu, ace, ace, ace, ace, biegał.

I to takie dziwne, bo no wiesz, gość wymagający bardzo.

No ale minutę później, jak ktoś nie skończył, wiesz, jakiegoś ataku łatwego, czy zrobił coś, co nie chciał, to wulkan emocji wybuchł i wiesz, i jedziemy, nie?

Kurde, co ty zrobiłeś, przecież masz zrobić tak i tak, tak ci kazałem, to próbujemy i wiesz, nie?

Byłem zdziwiony, ale on mówi, ja to uwielbiam, starą metodę, czyli sobie ogląda wideo, ale tam jeszcze szkicuje sobie kreski, rysuje, tam sobie maluje w odpowiednich ustawieniach i mówi, że to do niego przemawia, on chce to robić i on wie, że ludzie mogą zrobić to szybciej, inaczej, ale on jest przyzwyczajony i na pewno jest tradycjonalistą.

Ty jesteś jednak jedna z młodszych generacji trenerów, tak że korzystasz z tych wszystkich dóbr technicznych, które w tej chwili już zostały zaimplementowane do siatkówki.

Jest to chyba też oszczędna ekonomia czasu, prawda?

Ja uważam, i naprawdę teraz zrobić dobrą odprawę taką na przeciwnika, jak na przykład masz na Mistrzostwach Świata, że grasz codziennie, to żeby zrobić ją w większości, to w półtorej godziny możesz to zrobbardzo dobrze.

A rysując to na kartkach, to pięć, sześć godzin potrzebujesz, więc to jest tak jak mówisz, że

Więc uważam, że to jest naprawdę bardzo fajne.

A co byś chciał z warsztatu Roberto Piatti właśnie zaimplementować do siebie, do pracy?

Czy jest coś takiego, na co zwróciłeś szczególnie uwagę i co ci się szczególnie spodobało?

Tak, na pewno dwa ćwiczenia będę robił.

Jedno to ćwiczenie miał specyficzne, ale nie będę jakby tłumaczył tutaj o co chodzi, ale też było z side outem właśnie, że jak zrobisz side out to dopiero puszcza ci kolejne ewentualnie kombinacje, które możesz zagrać, więc to też jakby sposób jakby sam liczenia pokazał mi, że to jest fajne, bo

No jakby skupiasz się na tym sideoucie, bo jak go nie zrobisz, to ta sekwencja nie... To nie ma sensu.

I zdobywasz punkt.

I to pokazuje, że jesteś skupiony, pomimo tego, że tych piłek jest więcej, już sama punktacja daje coś innego, ale wyobraź sobie, że też był tak świadomy liczb i tego wszystkiego, że wiedział, że taka sekwencja, że tam, nie wiem, na tamtą stronę side out, tu free ball, tam high ball, a tu last touch, a coś tam, to będzie tak wyrównany poziom, że oni będą się cieli, nie?

Zdawał sobie moc ze swojej drużyny jednej, drugiej i tak specjalnie dobierał piłki.

Równa ilość piłek jest na różne strony, obojętnie czy to będzie side out, free ball, high ball, to jest nieważne akurat teraz.

I teraz ma dodatkową piłkę, tak zwany złoty punkt i jakby ta akcja jest za cztery.

Jak zdobyłeś cztery punkty i dajesz tego free balla, no to oni muszą skończyć.

Nie, chyba nie wrzucę, ale wiesz co, to też mi pokazało i to jest prawda, że no niektórzy niestety przynoszą te telefony na treningi, może nie korzystają, ale już jak nawet spojrzysz gdzieś, no to jednak tą koncentrację tracisz, nie wiem, a już nie mówię, że tam...

Rodzina zadzwoni, coś się stanie i tak dalej, no bo wiadomo, są różne historie, ale każdy jakby taki impuls gdzieś tam rozbija, rozluźnia trochę, a jednak no jak chcemy walczyć o najwyższe laury i ta jedna piłka może zdecydować o czymś, a masz milion czynników, w których gdzieś tam nie jesteś do końca skupiony, to myślę, że to też może być ważne.

Ja sobie przypominam swoje, jak ja jeszcze gdzieś tam odbijałem piłkę we Frankfurtzie i przypomniałem sobie, że mój kolega Kuba Strzelczyk, którego zresztą serdecznie pozdrawiam z epizodem w pierwszej lidze w Orle Między Rzeczy, spodziewali się z partnerką dziecka i dał trenerowi telefon właśnie, jakby się coś już wydarzyło, to żeby dawał od razu znać.

Ciekaw jestem, jak to właśnie w plus-ligowych klubach wygląda, czy trenerzy

No bym powiedział, że jedna dosyć często gdzieś korzystała, zaglądała i tak dalej, ale nie widziałem, żeby jakby mocno wpływała na to.

Myślę, że następnym razem też jednak bym to jakby ukrócił albo powiedział, że nie ma takiej możliwości, bo myślę, że jednak to pomaga w utrzymaniu jakby koncentracji.

Czasami zdarzały się takie rzeczy, że trener przygotowania fizycznego czy w klubach niektórych się zdarza, że wysyła plan na telefon i wtedy na siłowni mogą sobie korzystać, bo po prostu patrzą przez telefonu co mają zrobić w jakimś momencie.

Ale powiem Ci historię a propos Gruzji, w tym momencie o telefonach, że mi się śmiałaś chciało pierwszy raz jak na trening przyszedłem i przychodzę, biurko trenerskie moje, kładę sobie teczkę, a patrzę, tam 15 czy 20 telefonów, nie?

No bo jakby ktoś dzwonił, to my musimy odebrać.

Ale jak musicie odebrać, jak jest trening?

I powiem ci, że tam jakby telefony w Gruzji, generalnie to jest religia, że jak ktoś dzwoni, to oni się zabijają, żeby odebrać.

I na kadrze seniorek, to jakiś czas temu, jak widziałem, to tak było, że grały szóstki dziewczyny i zadzwonił telefon i ona biegnie normalnie podczas szóstek, odbiera telefon i wybiega, mówi sorry, trener muszę tam pogadać, nie?

I wiesz, ja byłem w takim szoku,

Te kroki mentalne, które trzeba gdzieś przejść.

Piotrze, to Michał Wieniawski był jako ostatni.

Byłem też w Gdańsku u Mariusza Sordyla.

Bardzo solidne ćwiczenie, normalne cykle, nie zauważyłem czegoś takiego innego od tego, co można.

Byłem w Resovii jeszcze u Massimo Bottiego i tam są specyficzne rzeczy, o których pewnie warto powiedzieć, bo oni... Jeszcze raz?

Też, bo oni mają dużo specyficznych rzeczy.

Tam chyba Wojtaszek na tym przed Pucharem Polski się śmiało, że mają 18 zawodników i nawet 3 libero, z których każdy jest dobry.

Czasami są to mniejsze rzeczy, czasami większe, ale cały czas mają jeden trening i zazwyczaj robią go do południa.

We Włoszech podobno pojedyncze drużyny gdzieś to próbują, stosują.

No i w Japonii wiem, że to jest dosyć popularne takie trenowanie, ale właśnie jakby w Polsce, w Europie bardzo rzadko spotykane.

Uważam, że jest robokopem jakimś, bo chłop na treningu dba

Ustawianie radarów, nagrywanie, pokazywanie prędkości na telebimach plus streaming live plus wszystko napisane co będą robić na treningu, co trener zaplanował, wymyślił, tabelki, nawet miniaturki zawodników są na tablicy whiteboardzie z nazwiskami, z imionami.

Ma w ogóle zegarek taki, który wiesz, różne czasy tam raz 3 minuty odmierza, 5, 8, bo trener powiedział, że zmiana co 5 minut i jest wszystko robione co do sekundy.

I powiem Ci, że pierwszy raz w swoim życiu takie coś widziałem, żeby chłop normalnie był komputerem.

Naprawdę Marti Lotti robi cały trening, odpowiada za zmiany, wszystko jak się wykonuje itd.

A nie wiem, czy masz taką wiedzę, że w Lublinie, kiedy trener Lotti był, to wyglądało to podobnie?

Wiesz co, chyba nie, bo chodzi o to, że proces treningowy z tego co wiem był podobny, bo to co widziałem, właśnie tam bardzo dużo przyjęcia z maszyny, codziennie pomieszał te przyjęcie, to wiem, że tak było i był dalej bardzo wymagający jakby wkład, nacisk na to samo, czyli tam mocny serwis, gra ofensywna na tym wykszytniku z trzeciego metra, na highballu i to też widać w resowi, że jakby to idzie.

Ale wydaje mi się, że po prostu ten asystent, Alfredo, jakby narzucił swój taki cykl pracy i mu się to podoba.

Nawet ten jeden trening, o którym mówiliśmy, to on miał gdzieś jakąś wizję, Mateusz Zimok mu coś podpowiedział i mówił, kurde, to jest fajne, spróbujmy, zróbmy.

I porozmawiali z zawodnikami i oni mówią, no dobra, nam się to podoba, spróbujmy, sprawdzimy.

I oni byli jakby tym cyklem.

A to po prostu, co już było w klubie, co uważali, że funkcjonuje, czyli Alfredo tam już kilka lat jest, no to stwierdzili, że zostawiam i to jest fajne i po prostu tak zostało.

I wiesz co, to też jest podobno olbrzymia nauka.

I jak właśnie rozmawiałem z Janem, z Antigą, to oni to mówili, że Piotrek, jak zmieniasz klub, środowisko, kraj, wchodzisz do innego sztabu.

To jest ogrom nauki, bo od każdego coś zobaczysz, każdego będziesz musiał czegoś nauczyć albo co będziesz chciał wymagać od niego, coś zmienić, czy inna w ogóle nawet kultura zawodników, kultura pracy, obyczaje, to powoduje, że naprawdę jest inaczej i to też jest fajne.

No i co jest jeszcze takie specyficzne, tak jak już zacząłem, tam cały czas praca na dwóch boiskach, bo te główne i boczne mają cały czas wresowi.

Bo ilość ludzi jest jednak tak duża, że trzeba to jakoś podzielić.

Też oczywiście, mają bardzo dużo zmian, cały czas niemalże rotują właśnie co te 3-5 minut, cały czas rotacja, różne szóstki, różni libero i każdy kto jest na zewnątrz pracuje.

No i ta maszyna to tam jest rozgrzana do czerwoności, ta do przyjęcia, bo przyjmują przed treningiem, podczas treningu i czasami po treningu, bo ich, tak jak powiedziałeś, ich trochę jest i chcą mieć dużo powtórzeń.

Niektóre ćwiczenia nigdy tak nie robiłem.

mieli grać z Wilfredo, przeciwko Wilfredo Leonowi, przeciwko Lublinowi i mówią dobra, no to tam robimy jakąś sekwencję i teraz Wilfredo wchodzi na serwis.

Musimy od razu zrobić pierwszy side out.

Jak nie zrobimy, to coś tam.

No i ta maszyna wiesz, w drużynie B oczywiście strzela do drużyny A i muszą sobie poradzić z tym, więc powiem Ci, że to taki też ciekawy i fajny bodziec i myślę, że zawodnicy też to kupują, no bo jednak jest argumentacja, no ta druga szóstka powiedzmy nie ma takiego mocnego serwisu, no to ja biorę tą maszynę, rozkręcam na maksa, bo to jest podobny do Wilfredo, strzelam i musicie sobie poradzić z tym, musicie przyjąć.

No jeżeli trenowali przed finałem Pucharu Polski, no to sobie nie poradzili.

Nie, to było jeszcze wcześniej, w rundzie zasadniczej, ale są przygotowani chyba do tego, ale Puchar Polski coś im nie wyszedł faktycznie.

Powiedziałbym, że na początku w tym okresie, kiedy byłem, to gdzieś tak prawie pod koniec pierwszej rundy było.

Tak jak powiedziałem, zaangażowanie, ćwiczenie, cały jakby proces decyzyjny top, aczkolwiek byłem trochę zszokowany, że taka efektywność nie była najwyższa i myślę, że to było spowodowane też może trochę nową drużyną, nowymi bodźcami właśnie od Massimo.

Ale widzę, że powoli to zaczyna jakby się zazębiać, że resowia coraz lepiej gra, coraz równiej, bo wtedy gdzieś na początku tak bardzo falowało.

Nie wiem, czy to jest ten cykl z siłowniami, że oni to łączyli treningi, może nie do końca to gdzieś czuli, na początku zawodnicy nie mogli się dostosować do takiego metod treningowych, ale widzę, że się teraz stabilizuje i naprawdę gra coraz lepiej, coraz równiej.

A czy twoim zdaniem rola Massimo Bottiego jest troszeczkę mniejsza niż analogiczne role trenerów w innych klubach?

No bo tak jak powiedziałeś, no to jednak asycen trenera wykonuje większość no nazwijmy to czarnej roboty na treningu.

On naprawdę ma taką też charyzmę, pewność siebie, wszystko, że po prostu jest inaczej to zbudowane i ja znam gdzieś takie kluby, gdzie tak było.

Aczkolwiek tu asystenci są tak bardzo doświadczeni, że mogą sobie na to pozwolić i prowadzić trening, a nawet bym powiedział, że jest lepiej dla Massimo czy dla pierwszego trenera, że ogląda tylko z boku, bo wtedy więcej widzisz.

Dobrze, Piotrze.

I to on był ostatnim przystankiem Twojej przygody, jeżeli chodzi o stażę.

Tak można powiedzieć, odwiedziłem jeszcze kilka innych klubów, jak Lechia, Tomasz Mazowiecki, Spała, Anioły Toruń, Augustów, Będzin, ale to można powiedzieć, że tak tylko po jednym dniu raczej oglądać tych moich zawodników, ale też sobie tam porozmawiałem, popatrzyłem.

Ale tak bardziej gruntownie to właśnie Michał Winiarski, który teraz miał trochę więcej treningu.

No właśnie, no bo oni przecież przez te klubowe mistrzostwa świata, no to w zasadzie no ten terminarz no mieli no rozdmuchany jak balon i o tym czy się to opłacało to przejdziemy przy tam którymś pytaniu w naszej drugiej części.

Natomiast dobrze, no Michał Winiarski.

Piotr Graban.

I od tego jakby zacznę, bo cała koncepcja pracy naprawdę opiera się na pasji, pasji do siatkówki i to widać i czuć z każdego miejsca, że każdy asystent, każdy statystyk, każdy fizjoterapeuta, trener przygotowania fizycznego

Do bólu profesjonalni.

Rozpisuje trening i wszystkim od razu się to pojawia, co będą trenować, co będą robić, dlaczego, na co zwracają uwagę.

Biuro z jakimiś naprawdę fajnymi komputerami, plus te iPady, plus whiteboardy wszędzie porozwieszane.

I później jakby egzekwowanie.

Powiem ci, że naprawdę byłem w szoku, że każdy członek sztabu szkoleniowego wie gdzie ma stać, co ma robić, w jakim momencie i tak dalej.

Jak, wiesz, rozmawiam sobie z asystentem, mają jakieś ćwiczenie, on akurat stoi z boku, tam rozmawiamy i on mówi, przepraszam cię Piotrek, ale teraz muszę iść tam, bo jestem tam potrzebny, nie?

Bo zmienia się ćwiczenie i ty mówisz, wow, nie?

Tak, co ja bym chciał widzieć zawsze, nie?

Że ludzie są tak perfekcyjni, że właśnie wchodzą w umysł jakby pierwszego trenera, co on będzie teraz potrzebował, gdzie ja muszę być, co muszę zrobić.

Names mentioned Piotr Graban.

Można powiedzieć, że teoretycznie niektóre te same ćwiczenia, ale prawdopodobnie dla głowy albo dla właśnie bodźcowania zawodników w każdym jakby ćwiczeniu, które robił zmienił jakiś minimalny element.

Że jak na przykład były trzy zagrywki, po jakiejś tam serii ćwiczenia na przykład trzy zagrywki robisz, no to było na przykład, tu robisz dwie mocne zagrywki niemalże na maksa plus jedną wariację, czyli tam zagrasz shorta albo jakiegoś flota.

I za każdym razem to jest rozpisane na tablicy i zawodnicy nie wchodzą w automatyzm,

Dużo też bardzo podobnych ćwiczeń, ale właśnie to egzekwowanie jest to najważniejsze.

I powiem Ci, bardzo duża intensywność, fajne ćwiczenia, dosyć długo wbrew pozorom, bo to też było takie jakby stereotyp taki jest o Michale, że trenują bardzo krótko i że w ogóle tam prawie nic nie robią.

Fakt, że Michał powiedział, że teraz mają taki okres, gdzie mogą potrenować, więc próbują trochę dłużej, ale te treningi były dwie godziny, dwie godziny dziesięć i standard, ale bez gierek nawet.

Czyli teoretycznie one były takie jeszcze nawet bardziej wymagające.

Fakt jest taki, że jak z nim rozmawiałem, to powiedział, że normalnie nie robi treningów dłuższych jak dwie godziny i z gierkami.

Names mentioned, Piotr Graban.

Names mentioned, Piotr Graban.

Nie, nie, to tak nie jest, plus gdzieś tam treningi indywidualne były i tak dalej.

Ale co uderza, to też jakby to co Ci powiedziałem, selekcja zawodników, że tam od pierwszego powtórzenia jest walka, rywalizacja.

We wszystkim, naprawdę, nawet w tej gierce pewnie jakby była.

To jest ta krywalizacja, że jeden drugiego by chciał zabić i jak jest wystawa jedna highballa, to naprawdę do perfekcji.

Jak komuś coś nie wyjdzie, to drużyna nawet wsiada na tą osobę i mówi chłopie, masz to zrobić lepiej, bo jak nie zrobisz lepiej, to my przegramy.

I to jest ta różnica, że oni naprawdę jak ktoś uderzył w blok i piłka wracała do sekretacji, ktoś nie podbił, to oni mówią

Masz się położyć na glebę i masz to być podbite.

I naprawdę zawodnicy taką jakby presję między sobą też mają, że to jest super, bo to przygotowuje właśnie do sytuacji meczowej.

I to po pierwsze jakby ci zawodnicy i powiem ci, że wydawało mi się, że i tak jest jakby już bardzo wysoki poziom treningowy od początku i ta agresja taka zawodników.

Names mentioned Piotr Graban.

Że mówił w taki sposób, że panowie, ja nie chcę drugi raz w tym sezonie czuć tego, że na przykład przegraliśmy z Resowem i odpadliśmy z Pucharu Polski, albo że nie dostaliśmy się do finału klubowych mistrzostw świata.

I tak fajnie to podkreśla, mówi zapamiętajcie to uczucie, jak się czuliśmy, jak przegraliśmy, żeby więcej do tego nie doprowadzić.

I to naprawdę jest takie fajne i jakby

Na takim poziomie właśnie zaangażowania i koncentracji to nawet bym powiedział, że się tego nie spodziewałem, a jednak on jeszcze to mówił, żeby jeszcze coś lepiej osiągnąć.

I to trenowanie naprawdę wyglądało tak, że powiem Ci, że naprawdę jestem spokojny o to, że zawiercie będzie naprawdę na czubie, jeśli nie będą mieli żadnych

No jest, że jest nie grunt na pewno tam pod siatkówkę i gdyby no oczywiście no jedną tam powiedzmy jakąś tam muśką dziegciu w tej beczce miodu jest sytuacja z Halą, ale to też myślę, że jest już gdzieś tam regulowane w kuluarach, że tak powiem.

Bo pojawiają się takie

Names mentioned, Piotr Graban.

Names mentioned, Piotr Graban.

Names mentioned, Piotr Graban.

No bo jednak, nawet mówiąc o tej hali, wiesz, okej, jest to problem na pewno na skalę plus ligi, gdzie grają, ale do trenowania mają ją cały czas, wiesz, możliwości siłowni tego wszystkiego, całej struktury mają tak, że no nie mają tam jakby problemów z trenowaniem.

Są jakieś plany, już to jest blisko tego, żeby ruszyli z dobrą halą.

U Michała na przykład jest duża bardzo presja na zagrywkę.

To wiemy i dużo oni trenowali na przykład teraz, ale on ma takie pojęcie serwis maksymalny i zawsze mówi, że max i chodzi o to, że na przykład u mnie było tak, że no dobra,

No tak, ale wiesz co, ja bym na przykład się zastanawiał, czy mając 6-0 to właśnie trochę nie trzymać tego na wodzy, no bo jednak jak każdy popełni dwa błędy w secie, załóżmy sobie, a to nie jest jakoś olbrzymie dużo, to masz 12 błędów, a jednak oni mają jakby to tak zbalansowane, że opłaca im się to i w zeszłym roku i w tym roku ta ilość jednak błędów do tych asów jest fajnie zbilansowana.

Może mają jeszcze taką jakąś zasadę, o której nie wyhaczyłeś, albo ci nie powiedziano, że np.

jeżeli dobijamy do siedmiu błędów, to w tym momencie zredukujemy np.

skrzynię biegów.

Wiesz co, tak na treningu robił, że do trzech błędów można było gdzieś tam dobić.

A tutaj jednak jest trochę bardziej popuszczone, że trzy jedziemy na maksa, czwartą ewentualnie.

Więc tak jakby nacisk, balans na te asy i na tą mocną zagrywkę dużo bardziej kładzie, nie?

Jak ważne dla Ciebie jest otaczanie się trenerami, którzy widzą, bądź też wiedzą więcej od Ciebie?

Myślę, że to jest bardzo ważne i nawet bym powiedział, że najważniejsze.

Więcej rośniesz, więcej masz spojrzeń, obiektywów itd.

Wiem, że kiedyś było takie coś, że asystent nawet nie może być mądrzejszy od ciebie.

Albo wiesz, musisz mieć gościa podległego, bo cię wygryzie itd.

Jak ktoś na ciebie stawia i ty już tam jesteś na tym stanowisku, to

W dzisiejszym świecie, w dzisiejszej świadkówce ja sobie nie wyobrażam, że ktoś podkopuje dołki, a nawet jak tak jest, to mnie to nie interesuje.

Ja po prostu chcę skorzystać z wiedzy, której mamy i ja jakbym mógł, to bym zawsze zatrudniał jak najlepszych specjalistów, jak najlepszych asystentów po to, żeby mieć jak najlepszą wiedzę i jak najlepszy przegląd.

Na boisku.

Jeżeli tak, to jak mądrze go wybrać?

Myślę, że trzeba mieć mentora.

Inaczej trzeba.

Ja nawet bym powiedział, że mam dwóch.

Jeden od siatkówki bardziej i wszyscy pewnie wiedzą, że w większości jakby na moją karierę siatkarską miał wpływ Andrej Anastazji.

Bardzo dużo i bardzo go szanuję i spędzam z nim czas i jestem w kontakcie cały czas.

A drugą to mam taką osobę, która jest

Jak to się mówi u Teo Kiosakiego, biedny tata, bogaty tata.

Tam było takie coś, że ma dwóch tatów, jeden ten prawdziwy, a drugi taki, który go gdzieś też ukształtował.

I to jest Sławomir Kalicki i to jest człowiek, który ma swój biznes ogromny.

I ja bardzo dużo swojego czasu rozmawiałem z nim, pytałem jak on prowadzi ten biznes, jak zrobił to, że ma taką charyzmę, autorytet.

Zatrudnia bardzo dużą część swojej rodziny, nawet u siebie w firmie, co jest, wiesz,

Ciężkie do zrobienia, no bo z rodziną pracuje się najgorzej, a on jednak to potrafi połączyć i właśnie rozmawialiśmy o wartościach, zasadach, jak współpracowników utrzymuje, bo w takim sensie długo utrzymuje, bo pracuje z niektórym już po dwadzieścia parę lat i dalej pracują, dalej są szczęśliwi, że pracują razem, więc powiem Ci, że np.

bardzo dużo informacji od niego gdzieś też wyciągnąłem.

I dlatego mówię, że to jest jakby dwóch takich moich mentorów, u których no jakby miał jakiś problem, to dzwonię, piszę bez żadnego problemu.

A ostatnio nawet ci powiem, że zacząłem jakby trochę tak, może powiedzieć, nie wiem jak to nazwać, skracać dystans albo bardziej jakby też polegać trochę na grybiciu.

Piotr Graban.

No i powiem Ci, że podpowiedział mi kilka rzeczy, które gdzieś skłaniają mnie do jakichś moich tam kolejnych decyzji itd., więc można powiedzieć, że też jakby to jest kolejna osoba, na którą gdzieś mogę polegać i widzę naprawdę, że też jego wartości, to jak się porusza, wiesz, to jest bardzo jakby spójne z moimi celami i myślę, że można na niego patrzeć, polegać i wiesz, być też tym wzorem dla mnie.

Ja nie wierzę w to, że pójdziesz pracować z Andreą, pójdziesz pracować z Grybiczem, pójdziesz pracować z Roberto Piazza.

Każdy ma jakby swój core i później od tego gdzieś tam jedno, dwa ćwiczenia więcej bierze i wiesz co, ja nad tym myślałem, że ja nie wiem, załóżmy mam 50 ćwiczeń załóżmy u siebie w warsztacie swoich ukochanych po tych szkoleniach, wszystkich stażach.

Names mentioned, Piotr Graban.

Names mentioned, Piotr Graban.

Names mentioned, Piotr Graban.

Piotr Graban.

Jedno to, co robisz w domu, jak odpoczywasz, czyli aktywny wypoczynek, nie wiem, jakieś relaksy, masaże, sauny.

Rodzina oczywiście, w której najlepiej, żeby wszystko było poukładane, żeby nie było kłótni.

Names mentioned, Piotr Graban.

Names mentioned, Piotr Graban.

Nic z tego nie będzie.

Co dziś najbardziej ogranicza trenerów?

Brak wiedzy czy brak odwagi w podejmowaniu decyzji?

Chyba też trzeba rozróżnić na jakim poziomie.

Bo na początku myślę, że trochę brak wiedzy.

Brak dostępu do tych najlepszych trenerów.

To najbardziej ogranicza.

Names mentioned Piotr Graban.

Names mentioned Piotr Graban.

Jak nie zapytasz się Nikoli Grywicza, czy możesz przyjść na jego trening, przyjechać, zrobić z nim zdjęcie, czy do mnie, czy do kogoś innego, to nie będziesz miał odpowiedzi.

Jak będziesz zadawał jakieś głupie pytania, to...

Ale jeśli, wiesz, pójdziesz do celu, słuchaj, nie wiem, jesteś moim wzorem, mentorem, tym, buduję na tobie, wiesz, nie wiem, swoją historię, chciałbym zobaczyć, imponujesz mi, chciałbym zobaczyć twoje treningi.

Więc jakby nie bać się tego.

Ja wiem, że tak jest naprawdę, dużo trenerów do mnie pisze, słuchaj, a będę mógł tam na kadrę podjechać, a to, a tamto.

i być na tyle ambitnym czy zdeterminowanym, żeby faktycznie później jeszcze raz to sprawdzić, jakie są terminy, zabukować sobie hotel czy coś gdzieś tam daleko i przyjeżdżać.

Na początku trochę wiedzy brakuje, a później jednak ta odwaga.

Dobra, dwa ostatnie pytania do naszego dzisiejszego głównego tematu.

Piotr Graban.

I to jest ten problem, że ludzie nie potrafią odłożyć w czasie jakby trochę zarobków i ja jestem na przykład tego zdania, że jak ja posiądę wiedzę i będę nią się dobrze posługiwał i tak dalej, to te pieniądze przyjdą, wcześniej czy później, ale przyjdą.

I to jest chyba to, że trzeba pracować, trzeba się rozwijać, zdobywać wiedzę, a później gdzieś to wszystko się poukłada, ale

Wiedza, wiedza, wiedza, praca, doświadczenie, próbowanie jak największej ilości rzeczy, sparzenie się czasami, bo to też jest nauka i to dużo.

I dopiero w drugiej albo trzeciej kategorii patrzeć gdzieś na te zarobki, pieniądze.

Frycowe trzeba wszędzie zapłać, niezależnie chyba od branży.

Jakie kompetencje trenera będą kluczowe w Twoim odczuciu w siatkówce za 5-10 lat?

Wiesz co, ja nad tym się bardzo mocno zastanawiałem i jak to właśnie się mówi, ta trochę improwizacja, podejmowanie decyzji, czytanie ludzi, reagowanie w danym momencie na to, co się dzieje.

Bo przede wszystkim dużą rolę odgrywają emocje i właśnie to reagowanie w kluczowych, stresujących momentach.

I trenera czy dobrego asystenta będzie bardzo ciężko zastąpić.

Być może statystyka, tak.

I właśnie kluczowe jest to radzenie sobie pod stresem, czytanie ludzi, rozmowa z nim i właśnie jakby reagowanie na te emocje wszystkie, co się dzieją dookoła ciebie.

Mam nadzieję, że nasz dzisiejszy podcast trafi do jak największej ilości ludzi, którzy chcieliby się zainteresować, bądź już się interesują, a mają w planach zrobić coś więcej niż tylko kibicować przed telewizorem, żeby zająć się siatkówką.

Także myślę, że taka pigułka wiedzy od Ciebie

Będzie dobra na start.

Jestem o tym głęboko przekonany.

Chcę Ci serdecznie podziękować za podzielenie się swoimi wrażeniami ze zdarzeń jakie odbyłeś.

Dziękuję Ci serdecznie, życzę Ci wszystkiego dobrego i słyszymy się już niebawem.

Dziękuję bardzo, wszystkiego dobrego.

Piotr Graban był naszym dzisiejszym gościem.